Reżyserka z piętnem

21 mar 2019

Lucyna Berman-Tychowa (1930-2019)

Jako reżyserka teatralna była wędrowniczką. Choć urodziła się i mieszkała w Warszawie, nie związała się na stałe z żadną warszawską sceną. W książce „Tak, jestem córką Jakuba Bermana. Z Lucyną Berman-Tychową rozmawia Andrzej Romanowski” (2016) mówiła, że jej rodzinna genealogia utrudniła jej karierę reżyserską w stolicy i zmusiła do wędrówek po scenach całej Polski. Urodziła się w roku 1930 w Warszawie w inteligenckiej, komunistycznej rodzinie żydowskiej, była córką przyszłego „numeru 2” w PZPR w latach 1948-1956. W czasie II wojny światowej przebywała z rodzicami w ZSRR. Po wojnie ukończyła studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim (1952), zajęła się jednak teatrem i „wyzwoliła” na reżyserkę teatralną. W 1956 roku okazjonalnie wystąpiła w roli aktorskiej, jako Narratorka w „Eugeniuszu Onieginie” A. Puszkina w Teatrze Dolnośląskim w Jeleniej Górze (1956). Po kilkuletnim terminowaniu w Teatrze Młodej Warszawy, zadebiutowała jako samodzielna reżyserka w – co można uznać za swoisty paradoks – w realizacji „Drugiego pokoju” Zbigniewa Herberta w Teatrze Dramatycznym w Warszawie (1961). Jeszcze w tym samym sezonie zrealizowała „Skiza” G. Zapolskiej i „Dalilę” F. Molnara (1962) w radomsko-kieleckim Teatrze im. Stefana Żeromskiego. W latach 1963-65 zrealizowała w Teatrze im. A. Mickiewicza w Częstochowie siedem przedstawień opartych, na literaturze popularnej, dla masowego widza, m.in. „Robin Hooda” Wandy Żółkiewskiej. W latach 1966-67 roku wystawiła w Teatrze im. J. Osterwy w Lublinie „Medeę” J. Parandowskiego, „Się kochamy” S. Murraya i „Żabusię” G. Zapolskiej. W Teatrze im. J. Osterwy w Gorzowie wystawiła „Szczęście Frania” W. Perzyńskiego (1967). Ta inscenizacja była jej ostatnią pracą reżyserską na 22 lata. W wyniku kampanii antysemickiej po marcu 1968 została pozbawiona możliwości samodzielnej pracy reżyserskiej. W latach 1969-1977 pracowała, z jednym wyjątkiem, jedynie jako adaptatorka tekstów lietarckich i autorka tekstów piosenek w Kaliszu, Bydgoszczy, Koszalinie-Słupsku, Łodzi, Częstochowie, Warszawie. W latach 1972-82 była kierowniczką literacką Teatru Nowego w Warszawie. W 1989 roku, powróciła, jak się okazało, na jeden raz, do pracy reżyserskiej, wystawiając „Norę” H. Ibsena w Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie. W latach 1958-1971 pracowała też dla Teatru Telewizji. Zrealizowała m.in. „Granicę” wg Z. Nałkowskiej (1960), „Decyzje” B. Czeszko (1961), „Dzieje jednego pocisku” wg A. Struga (1963), a pracę z telewizyjną sceną zakończyła wyreżyserowaną przez St. Wohla adaptacją „Gospody pod Królową Gęsią Nóżką” A. France (1971). Była też współautorką wyboru tekstów p.t. „Śmiało podnieśmy sztandar nasz w górę” (1958), opracowania publikacji z okazji 20 rocznicy powstania PPR (1962), opracowania z okazji 50 rocznicy Rewolucji Październikowej (1967).

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...