W Polsce trzeba obalić wszystko

27 sie 2017

Potworności porządku „dobrej zmiany” – uboczne i celowe – nie ustaną, jeżeli nie udusimy systemu, który je generuje. Na imię mu III Rzeczpospolita.

Gdy Britney Spears zaśpiewała blisko 20 lat temu swój przebój „Hit me baby one more time”, kończyłem szkołę średnią. Pamiętam do dziś, że większość klasy była przerażona i wielu wymieniało się trwożliwymi uwagami z nutą apokalipsy. Niewielka grupa, w poczet której wówczas się zaliczałem, upierała się jednak, że to już kompletne dno i że nic gorszego nigdy nie powstanie. Dziś jest dla każdego oczywiste, że się pomyliliśmy i wykazaliśmy niebywałą naiwnością. Niemniej, wolno nam było. Mieliśmy po 18 lat.
Lata 90. miały więc swoje uroki. Nie tylko z punktu widzenia nastolatków i nie tylko w obszarze estetyki. Także dla dorosłych i polityczne. Np. Stefan Niesiołowski i Michał Kamiński byli wówczas uważani przez większość społeczeństwa za jełopów. O nich i o senator Alicji Grześkowiak (prototyp Krystyny Pawłowicz) mówiono wówczas powszechnie „oszołomy”. Pisma redaktora Tomasza Wołka („Życie”, o którym mówiono, że „z kropką”) i towarzysza Marka Króla (powszechnie nazywane „Wprostakiem”) uchodziły za ekstremistycznie prawicowe, przez to śmiesznawo-żałosne. Dziś wszyscy przywołani przeze mnie dżentelmeni, wraz z Romanem Giertychem, to wzorcowi demokratyczni obywateliści, czasem krytycznie popierający obecne władze, ale zawsze na barykadzie obrony transformacji. Wówczas też niejednej i niejednemu wydawało się, że to kompletne dno; prawdopodobnie nieprzekraczalne. Ale po „czterech wielkich reformach” za rządów premiera Buzka, przyszły rządy kanclerza Millera, a potem PiS, a potem PO, a teraz znowu PiS. I teraz też wielu chwyta się za serce i ociera pot z czoła powtarzając sobie, że gorzej już pewnie nie będzie. Będzie.
Jedną z najważniejszych rzeczy, które bezwzględnie należy wbić sobie do świadomości zabierając się za politykę, to zasada, iż wszystko jest możliwe, na ogół idzie ku złemu, a czasu, środków i ludzi jest zawsze za mało. Tymczasem, jeśli myśleć o polityce poważnie, to trzeba wyścig o władzę wygrać.
To jednak nie oznacza, że trzeba konkurować na narzuconych nam zasadach i że wystarczy być lepszym. Żadna lewica w Polsce (dziękujemy Ci Leszku Millerze i Aleksandrze Kwaśniewskim) nie ma dziś potencjału na realną konkurencję z dwoma najważniejszymi medialnymi wulkanami toksyn – środowiskiem gazet „Wyborczej” i „Polskiej”. Choćbyśmy nawet wygrali w totolotka nigdy nie uzyskamy takiej mocy rozgłosu i rządu dusz na takim poziomie, jak dzierżą go wrogowie nas i społeczeństwa. Nigdy nie uzbieramy też takiej ilości kapitału w jakimkolwiek nie postrzegać go wymiarze. Nie będziemy też tak dobrzy w ich biurokratyczno-polityczne gierki, intrygi i spiski jak oni, którzy wszak są zawodowymi szulerami.
Jeżeli dziś ktoś nie uświadomił sobie jeszcze, że polska klasa polityczna ukształtowana po 1989 r. składa się w całości z drobnych cwaniaczków, gangsterów, notorycznych oszustów i hipokrytów, to znaczy, że jest niespełna rozumu. Jeżeli komuś wydaje się, że może z nimi wygrać tocząc wojny na Twitterze, albo błyskotliwymi komentarzami na Facebooku, to odkleił się od rzeczywistości. Jeżeli ktoś myśli, że z prawicą bardziej cywilizowaną jest mu po drodze, bo mniej cywilizowana jest bardziej groźna, to znaczy, że nie rozumie polityki.
A ponieważ w Polsce politykę często myli się z estetyką, rozumie ją mniejszość. Dlatego właśnie będzie gorzej i to o wiele (co jednak wcale nie oznacza, że nie może być lepiej). Nawet jeżeli awangarda społeczeństwa obywatelskiego pogniecie obecnie rządzących przy tych czy innych wyborach, znając jej degrengoladę moralną i intelektualną, łatwo wyobrazić sobie, iż po niej nastąpi rząd „porozumienia narodowego”, w którym premierem będzie może i Kaczyński (albo jakaś jego marionetka), ale Ministrem Kultury i Dziedzictwa Narodowego będzie Grzegorz Braun, a finansów Robert Gwiazdowski.
Dlatego lewica musi bezwzględnie zwrócić się do wspomnianej aktywnej mniejszości, do ludzi, którzy zachowali przytomność umysłu. Najłatwiej poznać ich po tym, czy rozumieją kategorię interesu w sensie politycznym. Zaznajomieni są z nią na pewno przynajmniej ci, którzy się zrzeszyli, a więc przynajmniej związki zawodowe. Tam właśnie trzeba zacząć szukać sojuszniczych serc i umysłów i tam wyrąbywać sobie ścieżki zaufania oraz agitacji. Nie zaś wśród maszerujących po stołecznym Krakowskim Przedmieściu po tej czy innej stronie smoleńskiej barykady. Związki zawodowe są jedną z dwóch masowych organizacji w Polsce; drugą jest Kościół Święty Matka Nasza. Oczywistym jednak jest, że KŚMN z nami nie po drodze, a poza tym jest to kółko wzajemnej adoracji w cierpieniu i patologii, nie zaś w obronie wspólnotowych interesów. Nawet poczciwa twarz Adama Bonieckiego tego nie zmieni, tak samo jak Agnieszka Holland stojąca przy barierce policyjnej nie zacznie przypominać wolności wiodącej lud na barykady.
W Polsce obalić trzeba wszystko, bo jest już tak patologiczne, że wyradza się w właśnie w takie obrazki, jak ten ze znaną reżyserką, albo paski na TVN, w których terroryzm amerykańskiego nazisty i morderstwo na tle politycznym przedstawiane jest jako „tragiczny wypadek z udziałem samochodu podczas burzliwej demonstracji”. Najlepiej rozumieją to ci, którzy na co dzień zmagają się z dziadostwem w swoim miejscu pracy i rozumieją swoje w tej walce miejsce. I jest tych ludzi naprawdę bardzo dużo.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

Bomby i pokój

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...