Wszystko co najgorsze

15 sty 2020

Ani jednego słowa, ani jednego zdania z tej niewielkiej książeczki nie sposób uznać ani za nowe, ani za nieznane, ani za nieoczywiste. Jest to dokładnie wszystko to, co na co dzień wchłaniamy z przestrzeni życia publicznego w Polsce, z mediów wszelakich.

Wszystkie pola walki, wszystkie punkty sporu, wszystkie nienawiści, brednie, lęki, rozczarowania, całe Zło tego czasu. A jednak, paradoksalnie, jest to rzecz wybitna.
Ten tekst prowokuje silne wrażenie z dwóch powodów. Po pierwsze, to co rozproszone autorzy skoncentrowali niczym w soczewce, podali w postaci esencji zwartej i gorzkiej, jak to tylko jest możliwe. Po drugie, rangę pytaniom i kwestiom jakie postawili nadał w ogromnym stopniu ich adresat, Marek Edelman (1923-2009), lekarz, działacz, jeden z przywódców Powstania w Getcie Warszawskim. A że nie żyje on od przeszło dekady, więc jest to list do … ducha. To też rzecz niezupełnie nowa, jako że istnieje w pomroku przeszłości taka tradycja literacko-filozoficzna jak listy do umarłych, można przywołać osiemnastowieczne „Listy do umarłych” Fontenelle’a. (…) czy da Pan wiarę, że Polska po trzydziestu latach wolności znowu zaczyna ją tracić? I to tym razem z woli samych rodaków?” Ta uwertura w postaci dramatycznego pytania poprzedza obszerny katalog tego, co jest dziś naszym udziałem. Słowem – gdyby ktoś wrócił do Polski po roku, dwóch, po takiej też przerwie w czytaniu gazet i śledzeniu mediów wszelakich, od prasy przez stacje telewizyjne po internet, to aby szybko ogarnąć, bez konieczności żmudnej, prasochłonnej i czasochłonnej czynności przeglądania wiadomości wstecz, dzień po dniu – powinien sięgnąć po tę książeczkę. Bez konieczności zagłębiania się w nadmiar detali znajdzie w niej klimat naszych dni. Autorzy nie przebierają w słowach. Nie w tym oczywiście sensie, by używali tzw. słów „grubych”, ale w sensie dosadności ich treści i znaczenia, nie bez solidnej szczypty wyrazistych metafor publicystycznych. Kilka kwestii co mocniejszych: „Zmiany Polski na taki raj chce Wielki Inżynier przeżuwający swe kompleksy i porażki w mrocznym zaciszu żoliborskiego domu wzniesionego z PRL-owskich cegieł”. „Nie znosimy kibolsko-oenerowskiej ekipy, która włada dziś Polską. Jesteśmy przekonani, że kiedyś w państwie rządzonym przez prawo, poszczególni przedstawiciele dzisiejszej władzy muszą stanąć przed niezależnymi sądami, by tłumaczyć się z propagowania nacjonalizmu i nienawiści”. Takich, i o wiele mocniejszych kwestii, w tym demaskatorskiego cytowania języka Kaczyńskiego i PiS, z uwypukleniem n.p. jego konotacji z językiem propagandy hitlerowskiej w stosunku do Żydów. Jest ta książeczka nie tylko katalogiem tego CO JEST, ale też tego, CO MOŻE BYĆ. Jako rezultat. W jednym z listów porównują autorzy sytuację polską do Francji podzielonej przez sprawę Dreyfusa: „Dreyfusa w Polsce jeszcze nie ma, ale dewastacja państwa trwa. Polska z każdym dniem jest słabsza jako organizm polityczny. Prawo przestaje znaczyć prawo, a staje się narzędziem służącym władzy. Ideologia PiS-landu, koktajl narodowego socjalizmu i religijnego fundamentalizmu, zastępuje rozmaitość poglądów i wolność ich głoszenia. Spory ideowe i polityczne coraz mocniej dzielą obywateli. Lada chwila zacznie się gospodarczy zmierzch. Na koniec zostaniemy sami w Europie naprzeciwko Rosji”. Nic dodać, nic ująć. Zdarzają się mądre książki-przestrogi, utkane z tworzywa, które dobrze znamy, książki-syntezy, jak przywołany przez Adama Michnika w cytacie na okładce książki list Woltera do Pana Boga po zagładzie Lizbony. Ten „gorzki esej” Beresia i Burnetki, jak go określiła Krystyna Janda, jest taką książką.
Witold Bereś, Krzysztof Burnetko – „List do Marka Edelmana. Za wolność wczoraj i dziś”, Wydawnictwo Arbitror, Warszawa 2019, str. 101, ISBN 978-83-66095-18-2

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Mit o pomaganiu

Mit o pomaganiu

Wczoraj pisałem o Łatwogangu, 251 mln zł zebranych dla dzieci chorujących onkologicznie, dziurze w NFZ, politykach ogrzewających się przy obywatelskiej mobilizacji, bogatych firmach, influencerach i konieczności patrzenia fundacjom na ręce. Dzisiaj chciałbym zejść na...