20 tysięcy za honor

8 lis 2021

Protesty protestami, ale czasami warto pamiętać, czym się różni honor od honorarium. Albo przynajmniej: co jest dla kogo ważniejsze. Bo przecież nie każdy musi być taki honorowy, a coś żreć przeca trzeba. Do dobrego podniebienie szybko przywyka.

Mój kolega opowiadał mi, jak to w niedawnych czasach przyjechał do niego w odwiedziny kuzyn z powiatowej miejscowości na północy Polski. Przytrafił mu się nieszczęśliwy wypadek. Człowiek chciał zostać dyrektorem miejscowej szkoły, w której uczył przez kilkanaście ostatnich lat historii i wos-u. Od kiedy wiadome było, że stary dyrektor odchodzi, facet robił wszystko, żeby pokazać, jak bardzo zależy mu na tej posadzie. Pił wódkę z kim się dało, przypochlebiał się byle mętom na stanowiskach, a finalnie nawet zapisał się do PiS-u, chociaż całe życie należał do PSL-u. Było bowiem tajemnicą poliszynela, że nowym dyrektorem będzie ktoś z PiS-u, bo starosta w powiecie jest pisowski, a szkoła i obsada jemu właśnie podlega. Na nic się jednak zdały zabiegi znajomego mojego kolegi. Nowym dyrektorem został pisowski zagończyk, przywieziony w teczce z sąsiedniego województwa. Bez dorobku naukowego, dydaktycznego, w zasadzie bez niczego. Ale z właściwą legitymacją. Znajomemu mojego kolegi, który ostał się w tej rozgrywce jak smutny członek w zwisie, ostało się…członkostwo. W matce-partii. Na osłodę otrzymał posadę zastępcy. Zapytacie Państwo, czy ujął się honorem, rzucił papierami i odszedł w świat szukać szczęścia? A gdzieżby tam. Posadę zastępcy przyjął. Po pierwsze dlatego, że to doskonała odskocznia do zawalczenia o fotel dyrektora, kiedy nowy-stary dyrektor władzy się opatrzy, przyjdzie nowa miotła i będzie czyścić. Wystarczy wtedy, jak Paweł Zalewski, przepisać się z partii A do B i można próbować do skutku. A po wtóre: posada zastępcy to większe pieniądze, a gdzie, na prowincji, on z jego wykształceniem historyka zarobi większe pieniądze, niż przy państwowym cycu. Głupi by był, powiadają ludziska, gdyby się nie zgodził na tego wice. A bo mu tam źle?

Jest w Izbie Dyscyplinarnej SN sędzia Jan Majchrowski. Sędzia Majchrowski oświadczył jakiś czas temu, że odstępuje od orzekania w ramach protestu przeciwko działaniom, które uniemożliwiają mu orzekanie w sprawach dyscyplinarnych sędziów i dezawuowaniu orzeczeń Izby Dyscyplinarnej. Protest ma trwać aż do „przywrócenia w Sądzie Najwyższym, w tym w Izbie Dyscyplinarnej SN stanu zgodnego z polskim prawem, konstytucją i pełnym poszanowaniem dla suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej”. Nie przeszkadza to jednak panu sędziemu, jak donoszą wraże, niekurskie ani niesakowskie media, pobierać comiesięcznego uposażenia w wysokości ok. 20 tys. zł polskich. Nie unijnych eurosrebrników, ale zawsze parę groszy jest. Jan Majchrowski bywa widywany w robocie raczej rzadko. W końcu czas zabiera mu czynne protestowanie, to i kiedy ma sądzić. Jego aktywność zawodowa polega na tym, że w sprawach, w których został wyznaczony jako przewodniczący składu orzekającego, wydaje zarządzenia o zdjęciu sprawy z wokandy. Do spraw, w których jest jednym z członków składu, przekazuje zaś oświadczenie o tym, że nie będzie orzekał. I państwo polskie płaci mu za to co miesiąc. A sędzia Majchrowski, co miesiąc, niesiony godnością i honorem, bierze kasę do kieszeni i idzie w miasto, zgodnie z powagą i majestatem Izby. Na wszystko, od dłuższego już czasu, spogląda z marsową miną prezydent, i nawet nie stara się Majchrowskiemu pogrozić paluszkiem, nie wspominając już o ministrze sprawiedliwości, który ma ręce pełne roboty, w zawieszaniu niepokornych sędziów, którzy wyrastają mu w palestrze jak grzyby po deszczu.

Parę dni temu zachorował nasz kolega z pracy. Nie może wykonywać swoich obowiązków. Ustaliliśmy, że to co zarobimy jego kosztem, podzielimy w równej proporcji i oddamy mu, żeby miał z czego żyć. Bo jak ktoś ma w sobie honor, to tak robi. A jak ktoś nie ma, to ma honorarium. I też da się jakoś żyć…

Najnowsze

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Dziennikarskie śledztwo ujawnia powiązania między Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji, a jego działalnością biznesową. Firmy, które założył, wystawiły faktury na 6,7 miliona złotych dla podmiotów, których interesy były omawiane w jego zespole parlamentarnym. Pojawia się wiele pytań o etykę i transparentność w polityce.

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

System kaucyjny w Polsce, który zadebiutował w październiku 2025 roku, zwrócił 5 miliardów butelek i puszek w ciągu roku, co świadczy o sukcesie ekologicznej inicjatywy. Jednak przewidywane koszty operacyjne sięgają 44 miliardów złotych, co budzi obawy dotyczące obciążenia finansowego dla konsumentów oraz konieczności większej przejrzystości w wydatkach.

Sprawdź również

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Integracja Europy Środkowej przynosi regionowi wymierne korzyści w zakresie bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego oraz umożliwia skuteczną prezentację wspólnych interesów w Unii Europejskiej. Do najciekawszych przykładów integracji regionu należą: 1. Utworzony w 1991...

Czerwona kartka za aborcję. Protesty w rocznicę wyroku TK

Czerwona kartka za aborcję. Protesty w rocznicę wyroku TK

Sześć lat temu politycy zdecydowali, że ideologia może być ważniejsza od zdrowia i decyzji kobiet. Dziś, mimo zmiany władzy, Polki wciąż czekają na realizację obietnic dotyczących praw reprodukcyjnych. Sejm właśnie przyjął dwie ustawy łagodzące restrykcyjne przepisy,...