Bigos tygodniowy

Czarnek Przemysław szykuje takie zmiany w systemie edukacji, które oznaczać będą w szkolnictwie dyktaturę PiS. Chcą mieć decydujący wpływ na wybór dyrektorów oraz na treści przekazywane w szkole uczniom. W tym celu zamierzają znacząco poszerzyć władzę kuratorów nad szkołami. To prosta droga do odebrania autonomii szkołom i głosu rodziców nie wyznających ideologii klerykalno-nacjonalistycznej. Atak na Akademię Pedagogiczną w Krakowie i wyrzucenie kilku niewygodnych profesorów to przykład z innego odcinka tego samego frontu.


Na szczęście przez Warszawę znów przeszła Parada Równości. I, jakżeby inaczej, przypijawczyło się do niej swoim zwyczajem Mordo Iuris, któremu nie spodobało się jakieś zdjęcie z Parady. Zniesmaczyło to między innymi jezuitę Krzysztofa Mądela, który poradził mordowcom, żeby się nie ośmieszali.


W politycznym Betlejem narodziła się z hałasem nowa partia, Republikanie, którą założył cyngiel Kaczora, Bielan, jedna z najbrzydszych figur z tamtej strony sceny politycznej. W betlejemskim porodzie asystował jako gość Kaczor, bo efektem połogu ma być dopływ nowych kadr do jego politycznego państewka. I zneutralizowanie Gowina.


Sprawa ochrony Kaczyńskiego, w tym pilnowania jego domu przez tabuny policjantów budzi u pisiorskich funków wyjątkowe emocje. Na krytykę ze strony posła Lewicy Tomasza Treli wyrażoną podczas posiedzenia komisji sejmowej, bardzo agresywnie zareagował Wąsik Kamińskiego. Również ponadprzeciętnie denerwował się niejaki Szynkowski vel Sęk (czyż tego typu łączone nazwiska z „vel” po środku nie kojarzą się z historiami ze świata przestępczego?) w telewizyjnej rozmowie z innym posłem Lewicy Andrzejem Szejną. Vel Sęk tak był zdenerwowany, że aż piał falsetem, choć zwykle mówi grubo.


Strasznie denerwują się też pisowcy na obecność uczniów na spotkaniu z cyklu „Tour de Konstytucja” w małopolskich Dobczycach. Zapluwali się, że do „ideologizacja” młodzieży szkolnej. No tak, jasne – pisowcom wszelka ideologia jest obca. Skoro chcą tak bardzo szkoły wolnej od ideologii, to niech przede wszystkim wyprowadzą z niej religię.


A jego bardzo reprezentatywny funk Jędraszewski pochwalił Zakopane za konsekwentne praktykowanie zasady, że „jeśli się baby nie bije, to jej wątroba gnije”. Górale są zadowoleni, góralki mniej. Ten sam Jędraszewski oświadczył też, że Kaczyńscy to dla Polaków dar od boga. Cokolwiek Jędraszewski powie, to jest to w pytę fajne. „Ten pan postradał rozum już dawno” – skomentował te słowa Włodzimierz Czarzasty. O ile kiedykolwiek posiadał rozum.


Wolfgang, mąż Przyłębskiej, kucharki Kaczora, niezmiennie toczy błazeńską walkę z Niemcami, krajem, w którym PiS usadowił go na stanowisku ambasadora. Ostatnio publicznie wściekał się na niemieckich korespondentów w Polsce, którzy psują jego krajowi wizerunek, tak jakby to nie władza PiS była winna, ale dziennikarze. Mówił też, że to „najlepszy polski rząd od 30 lat”. Skoro tak nie lubi Niemiec, to niech poprosi Ga…, pardon, Dumonia, żeby mu zmienił placówkę z Berlina na Ułan Bator. Tam nie będzie się denerwował i błaźnił, bo tam nie dochodzi do aktów antypolskich.


Angela Merkel odmówiła spotkania z Matouszem M. Trudno się dziwić, że pragmatyczna i merytoryczna kanclerz Niemiec nie ma już ochoty na kolejne spotkania z nałogowym kłamczuchem i fantastą. W psychologii klinicznej i psychiatrii, którą Bigos przed laty studiował, istnieje określenie „pseudologia fantastica”. Odnosi się ono do osobników popychanych popędem do fantazjowania i zmyślania.


W Opolu Lubelskim wzniesiono pomnik Kaczyńskiego Lecha. Słowo wzniesiono jest to może nie najtrafniejsze, bo to pomnik posadowiony bezpośrednio na chodniku, a nie na cokole, jak ten warszawski. Natomiast zaprojektowano go w stylu realizmu narodowo-socjalistycznego. Podobny pomnik ma też powstać w Lublinie, ale szczęśliwie podobno nie w centrum miasta, lecz na jakimś zadupnym skwerze za dworcem, na peryferiach. Oczywiście Lublin jest tu tylko przykładem, bo cała powierzchnia kraju (312 tys km.kwadratowych) pokrywana jest pomnikami Brata Lecha jak niektóre dupy krostami.


„Ataki prawicy na LGBT szkodzą wizerunkowi Polski. My, ludzie prawicy, musimy używać precyzyjnego języka, żeby w naszych wypowiedziach obrona wartości nie mieszała się z atakiem na ludzi o odmiennych poglądach czy orientacji” – powiedział Jarosław Gowin przy okazji sobotniej Parady Równości. Ta wypowiedź, to kolejny akt przyszłościowego politycznego pozycjonowania się szefa Porozumienia. Prawie wszyscy podkpiwają sobie z Jarosława Dostojnego, ale, jakby nie było, gra on na przyszłe nowe rozdanie. Przygotowuje grunt.


Nowak Barbara, kurator małopolska nazwała Uniwersytet Jagielloński „agencją towarzyską” (chodziło o wykroczenie w ankiecie uniwersyteckiej poza dwie tradycyjne płcie). Ale! Kudy im tam do agencji towarzyskiej w Kamienicy Banasia na – też krakowskim – Podgórzu.


Różne są hipotezy co do źródeł tzw. „cyberataku” na Dworczyka et consortes. Bigos skłonny jest obstawić hipotezę, ale tylko hipotezę, „wewnętrzną” czyli zamiar przytarcia nosa temu ambitnemu harcerzykowi, który ostatnio za bardzo urósł, jak na wytrzymałość niektórych środowisk w PiS. W każdym razie, jak na nos Bigosu, raczej chodzi o polityczne rozgrywki wewnętrzne aniżeli czynniki „zagraniczne”.


Powiadają, że skłócona z wszystkimi sąsiadami Polska PiS nie jest skłócona tylko z Bałtykiem. Ale i to się może zmienić. Pawłowicz, pseudo „Sałatka”, zażądała od Szwedów, aby oddali, co zagrabili podczas „Potopu”, tak barwnie opisanego przez Henryka Sienkiewicza, pradziada Bartłomieja. A ze Szwedami mamy przecież granicę na Bałtyku.