Bigos tygodniowy

„Uważam, że dojdzie za naszego życia, może nawet w tym pokoleniu, do tego, kiedy katolicy staną się realną mniejszością. Nie będą większością i muszą się z tym nauczyć żyć. (…) Dobrze żeby to się stało, mówiąc uczciwie, w sposób nie gwałtowny, racjonalny, a nie na zasadzie pewnej zemsty, ale na zasadzie to jest uczciwa kara za to co się stało, musimy was opiłować z pewnych przywilejów, dlatego że jeżeli nie, to znowu podniesiecie głowę” – Bigos w pełni podpisuje się pod tymi słowami Sławomira Nitrasa z jednym tylko zastrzeżeniem. Popełnił błąd mówiąc o „katolikach” zamiast o hierarchii, biskupach, bo ich miałoby dotyczyć „opiłowywanie” a nie szarych wiernych. Dał tym sposobem paliwo szczujniom PiS.


Szymon Hołownia zapowiedział na swoim kongresie m.in. likwidację funduszu kościelnego, dobrowolny podatek kościelny, wyprowadzenie religii ze szkół i tak dalej. I bardzo dobrze, tylko czy zrobi to przed rokiem 2050?


Profesor Marek Belka ostrzegł, że blisko sześcioprocentowa już (oficjalnie) inflacja jest groźna, może szybko sięgnąć dziesięciu procent, a następnie wymknąć spod kontroli. Profesor zwrócił uwagę, że problem jest nie tylko w samej wysokości inflacji, ale także w tym, że rząd nie tylko ją toleruje, ale nawet stymuluje i tego nie ukrywa.


Trudno oprzeć się wrażeniu, że stan wyjątkowy przy granicy polsko-białoruskiej, wprowadzony w związku z kryzysem imigranckim może być potraktowany jako próba generalna z myślą o przyszłości, n.p. po przegranych przez PiS wyborach. Może się powtórzyć wariant białoruski z lata poprzedniego roku, gdy Łukaszenko miał wybory przegrać i dlatego zrobił to, co zrobił.


Tegoroczne „narodowe czytanie” małżeństwa Dudów objęło „Moralność pani Dulskiej” Zapolskiej. Nieco mętne jest wyjaśnienie wyboru tekstu. Niby podkreślono, że to sztuka przeciw hipokryzji, ale oczywiście tę „dulszczyznę” widzą inicjatorzy nie w sobie, lecz w przeciwnikach. A może chodziło o coś innego? O słynną dewizę Dulskiej o „praniu brudów we własnym domu”? O przytyk pod adresem opozycji, która polskie brudy wynosi do Brukseli (zagranica)? Jeśli (co jest wielce prawdopodobne) wybór „Moralności” był pomysłem Agaty z domu Kornhauser, to można się zastanawiać, czy odwzorowania dulszczyzny nie zobaczyła ona w domu rodzinnym małżonka. Podobieństw sytuacyjnych Bigos nie będzie przypominał, można je znaleźć w internecie i nawet Kopiec Kościuszki ten sam. Może, jak niejedna żona, w skrytości nie lubi rodziny męża i postanowiła w sprytny sposób rozliczyć się z dulszczyzną, która uformowała jej mężusia?


A błazen Jędraszewski wymyślił nowy witz: „plagę związków nieformalnych”.


Wojna Secesyjna polsko-amerykańska rozwija się w najlepsze. Joe Biden jest traktowany niemal jak wróg i niczym kiedyś Breżniew z lubością pokazywany w pozach znamionujących słabość czy zmęczenie. Jednak w tej wojnie PiS jest Południem, a nie Północą, a to znaczy że przegra.


Kurszczyzna ostatecznie rozprawiła się z pospieszalszczyzną i „Warto rozmawiać”, które przetrwało rządy SLD i PO, przeszło do historii telewizji. Przy okazji Pospieszalski odgryzł się Kurskiemu, zarzucając mu „deficyt moralny”. I nie chodziło tylko o program, lecz także o sprawy małżeńskie Jacusia-gitarzysty. Pospieszalski sympatyzuje raczej z katolickimi fundamentalistami bliskimi „Frondzie” czy Ordo Iuris i tym podobnym kręgom niż takimi cynikami i pieczeniarzami jak Jacuś od tuskowego dziadka z Wehrmachtu. Po stronie Jacusia stanęła Kania Dorota, która rządzi prasą obajtkową lokalną. Zaczynają się więc już podgryzać jak kraby w koszu.


Dwulicowy lord Go-win nawiązał w niedawnym wywiadzie do znanej, majowej wypowiedzi ZKR (Zaplutego Karła Reakcji) po aborcyjnym „wyroku” „trybunału pani Julii”, że „każdy średnio rozgarnięty człowiek rozumie i może sobie taką aborcję za granicą załatwić, taniej lub drożej”, przez co przyznał, że nie o żadną „ochronę życia od poczęcia” mu chodzi, lecz o politykę wewnętrzną i relacje z Kościołem kat. Był to sygnał o takiej treści: jak chcecie robić sobie aborcje, to róbcie je za granicą. Na świętej ziemi polskiej legalnej aborcji nie będzie.


Tzw. kryzys migracyjny na białorusko-polskiej granicy może przyczynić się do ponownej wygranej wyborczej PiS, bo bardzo wielu Polaków boi się masowej imigracji spoza Europy, niezależnie od tego czy jest to lęk uzasadniony czy nie. PiS może wygrać jako ta siła władzy, która stoi na straży u polskich granic, a ich propaganda będzie sączyła taki oto przekaz: jeśli wygra opozycja, odstąpi od granicy i imigracja wleje się do Polski, niezależnie od tego, że jej głównym celem będą n.p. Niemcy. PiS już zaczął znów zwyżkować w sondażach, więc w jego interesie jest doniesienie tego nastroju zagrożenia do wyborów.


Pisowcy cały czas przemawiają i przemawiają i przemawiają, do znudzenia, do urzygu. A mówiono kiedyś, że tzw. „komuniści” ciągle przemawiali „z okazji”. A gdzie tam! W ciągu całego swojego dzieciństwa i młodości Bigos kilkanaście razy – góra – widział w telewizji przemawiających „z okazji i na okoliczność” Gomułkę i Gierka. A pisowcy przemawiają, przemawiają i przemawiają. Premier Pinokio przemawia średnio raz dziennie.


Eros coraz śmielej wkracza do polityki i to po stronie katolicko-pisowskiej. Po pani Schreiberowej rozebranej publicznie do – powiedzmy – … rosołu, teraz z kolei Magda Marczułajtis napisała na twitterze o pani Orłowskiej, którą Czarnek Przemysław zrobił pełnomocniczką resortu do spraw Transformacji Cyfrowej: „On lekko zakłopotany, ona wpatrzona w niego jak w obraz … kompetencje zbyteczne, wzrok mówi wszystko”.