Bigos tygodniowy

O Literackiej Nagrodzie Nobla dla Olgi Tokarczuk można czytać we wszelakich mediach obficie, ile dusza zapragnie, a i ja też pisałem. W bigosie zmieszczę jeden tylko wątek. Nienawiść i pogardę, z jaką polska prawica nacjonalistyczno-klerykalna przyjęła pierwszego od 1924 roku ( wtedy Władysław St. Reymont) Nobla dla polskiej powieściopisarki. A szczególnie haniebne jest to, że hasło do tego dał pożal się boże, obecny minister kultury.

Wybuchła afera z Polską Fundacja Narodową. To kompromitacja kolejnej (po Najwyższej Izbie Kontroli – afera Banasia) oficjalnej instytucji. W tym przypadku powołanej przez władzę PiS i do tego bardzo zasobnej. Dla mnie ten były szef FN, niejaki Świrski, od początku mi – jak mówił Max Baum z „Ziemi Obiecanej” noblisty Reymonta – „na milę pachniał szachrajem. W tle afery – Macierewicz i jego młodzi minionowie (z franc. les mignons – pupile, faworyci). Tak nazywano erotycznych towarzyszy Henryka III, króla Francji, znanego też jako Henryk Walezy, król Polski.

Propisowskie do „Do rzeczy” donosi, że Przewodniczący Mało „jest załamany” sprawą Banasia, a ma też problem z „polskim Fouché” („o duszy demona i twarzy trupa” – to Wiktor Hugo) Kamińskim Mariuszem, koordynatorem służb specjalnych. Tymczasem mówi się o 15 wnioskach, które NIK (czyli Banaś) kieruje do prokuratury w związku z nadużyciami w sferze więziennictwa, co jest w pierwszym rzędzie uderzeniem w Jakiego Patryka, a w dalszej kolejności w całą rządzącą kamarylę. Profesor Antoni Dudek pisze o „zmierzchu PiS”, a jeden z prawicowych publicystów (konkretnie Łukasz Warzecha, jeden z tych co wybili się na publicystyczną niepodległość od bazy) powiada, że – paradoksalnie – Banaś może okazać się najbardziej niepodległym i bezpardonowym (w efektach działania, nie w motywacjach) prezesem NIK.

Sąd Najwyższy zawyrokował, że Izba Dyscyplinarna tegoż nie jest niezależnym sądem, ale grupą pisowskich funkcjonariuszy. PiS unosi się świętym oburzeniem i woła o pomstę do nieba. W telewizyjnym programie „Studio Polska” Ogórek i Łęskiego, poseł Lewicy Andrzej Szejna zwrócił się wprost do sędziego Schaba Piotra, szefa tzw. Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, aby nie łamał prawa, bo może go w przyszłości za to czekać surowa odpowiedzialność. Schab ostentacyjnie się obraził. No to, jeśli Schabowi za mało, trzeba mu zadedykować wypowiedź I Prezes Sądu Najwyższego Małgorzaty Gersdorf, jego przełożonej (?), która zaapelowała do członków ID, aby wstrzymali się od orzekania.

Trwa rozważanie, czy pomnik Bitwy Warszawskiej 1920 roku ma mieć – jak chce pisowski satyryk Pietrzak Jan – kształt rozkraczonych nóg w kalesonach, okraczających nurt Wisły czy też zwykłego naziemnego łuku triumfalnego w okolicy placu Na Rozdrożu. Czy Pietrzak i zwolennicy jego pomysłu zastanowili się choć raz, jak organizowane byłyby obchody bitwy? Czy uczestnicy podpływaliby łajbami? I pod którą nogą, lewą czy prawą, składano by wieńce i wiązanki kwiatów?

Karczewski Stanisław, ex-marszałek Senatu, a obecnie wicemarszałek tej izby pracował jako lekarz, w czasie urlopu bezpłatnego wziętego w szpitalu na czas pełnienia mandatu senatora RP, dla idei za jedyne czterysta tysięcy złotych.

Niejaki Zaradkiewicz, wyjątkowo śliski typek, uzyskał z Ministerstwa Sprawiedliwości, a następnie udostępnił mediom listę sędziów mianowanych jeszcze w PRL. Ma to być piętno na nich ciążące, a lista zważywszy okoliczności ma cechy listy proskrypcyjnej. Nudzi się biedaczek w Sądzie Najwyższym, gdzie jest tzw. sędzią i z tych nudów zajmuje się głupotami za ciężkie pieniądze z naszych podatków.

Sąd w Lublinie przyznał obywatelowi z Białej Podlaskiej 4 tysiące złotych odszkodowania za haniebne zatrzymanie go w jego domu nad ranem po tym, jak ubrał pomnik Kaczora Martwego w koszulkę z napisem „Konstytucja”. Gołym okiem widać, że PiS nie da rady z sądami. W tej sytuacji pomysł Ziobra na ustawę, która pozwałaby więzieniem karać sędziów za zachowania nieprawomyślne wobec PiS to tylko już forma bezsilnego wrzasku czystego histeryka, tupanie nóżkami w bezsilnej złości. Ze wszystkich funków obecnej władzy ten właśnie człowiek najbardziej zasłużył na solidną odsiadkę. To szkodnik być może większy od Kaczora. Przy nim głupkowaci eksmarszałkowie Izb: Kuchciński i Karczewski to niewinne blotki.

Posłanka Jagna Marczułajtis zwróciła uwagę, że za pośrednictwem sekretariatu Kancelarii Sejmu dostęp do poselskich skrzynek meblowych ma sekretariat jakiejś głupawej Krucjaty Różańcowej, która kieruje zaproszenia na jakieś głupkowate modły.

Żałosny DD (Duduś-Dewot) najpierw – wybałuszając swoim zwyczajem gałki oczne, jakby trzymały się na szypułkach – wydzierał się na sędziów „komunistów i postkomunistów, którzy mają zniknąć”, po czym jak gdyby nigdy nic mianował Piotrowicza Stanisława tzw. sędzią tzw. Trybunału Konstytucyjnego. W moim dzieciństwie śpiewano piosneczkę: „Duduś, Duduś, tylko mnie nie uduś, bo jak mnie udusisz, to pochować musisz”.

W Platformie odbyła się debata kandydatów na kandydata na prezydenta. Debata była słaba, Małgorzata Kidawa Błońska jest dystyngowana, ale mało porywająca i słaba retorycznie. „Pistolet” Jacek Jaśkowiak też był dość nijaki. O szansach powodzenia Szymona Hołowni trudno jeszcze coś powiedzieć.

Niejaki Kraszewski, radny PiS z Puław, pisowski bęcwał i nieuk zawnioskował, by zdemontować tamtejszy pomnik Ludwika Waryńskiego (1856-1889), absolwenta tamtejszego instytutu weterynaryjnego. Bęcwał motywuje to tym, że Waryński, wybitny ideolog i działacz polskiego ruchu socjalistycznego, postać szlachetna, zmarły w więzieniu w carskim Szlisselburgu, był przeciwnikiem polskiego państwa narodowego i chciał państwa robotników i chłopów” Bigos tygodniowy Bigos tygodniowy.