Bigos tygodniowy

Bigos tygodniowy

Pod hasłem „veto albo śmierć” odbyła się z wielkim zadęciem w Ministerstwie Sprawiedliwości partyjna konferencja ziobrystów z Ziobrem na czele, którzy z rzadką nawet jak na nich agresją zaatakowali Unię Europejską za wprowadzenie mechanizmu: pieniądze unijne pod warunkiem przestrzegania praworządności. Domagają się veta przeciw temu mechanizmowi. Ziobro gra swoją grę, ale może wprowadzić nas jako kraj w taki kanał, że się nie pozbieramy.


Pandemia szaleje, a tymczasem w reakcji na ofertę pomocy złożoną przez prezydenta Niemiec Franka Waltera Steinmeiera Duduś zachował się jak Duduś – w idiotycznej i oszalałej poetyce „godności narodowej” i „wstawania z kolan”. Odpisał zatem tweetem, że i owszem, on dziękuje za propozycję, ale Polska też może w razie czego wspomóc Niemcy. A stało się to w sytuacji, gdy gołym okiem widać, że polska służba zdrowia robi już bokami i niedługo może się zderzyć ścianą. Właściwie to już się zderzyła, czego dowodem jest brak remdisiviru, leku niezbędnego w leczeniu COVID-u, brak tlenu, niezbędnego dla ratowania duszących się pacjentów, brak personelu, który wspiera walczących o życie chorych. Nie znajduję odpowiednich słów dla skomentowania tej obłąkańczej narracji, oszalałej w nienawiści do niemieckich partnerów i będącej wyrazem jakiegoś paroksyzmu nacjonalistycznego odległego od rozumu o sto lat świetlnych.


Innym dobitnym świadectwem poziomu rozumu i mentalności tego człowieka znaczy się Dudy, jest sposób, w jaki złożył gratulacje prezydentowi elektowi Joe Bidenowi. Zamiast wygranej w prezydenckich wyborach, pogratulował mu „udanej kampanii”, co w języku dyplomatycznym można odczytać tylko w ten sposób – „gratuluję ci konwencjonalnie, ale twoja wygrana mnie nie cieszy”. Ciekawe, jak polska Duda wyobraża sobie kontakty z Joe Bidenem, który w styczniu 2021 roku zastąpi Donalda Trumpa w Białym Domu?


Pierwsze co Czarnek Przemysław zrobił na funkcji ministra edukacji i nauki, to zaatakował pogróżkami nauczycieli i uczniów. Tych oczywiście, którzy wspierali czy uczestniczyli w Ogólnopolskim Strajku Kobiet. W czasach pierwszej fali rządów prawicy, w latach dziewięćdziesiątych zdarzały się różne zachowania i gesty ideologiczne z tamtej strony, ale w porównaniu z obecnie prezentowanymi poglądami były to zjawiska nader umiarkowane.


W Unii Europejskiej do której, co należy niektórym przypomnieć, należymy od 2004 roku, potwierdzono przyjęcie mechanizmu, polegającego na tym, że przestrzeganie praworządności będzie warunkiem koniecznym do uzyskania unijnych pieniędzy. Nasi, tzn. rząd PiS już zapowiedział walkę z tym pomysłem. Dziwne to bardzo, bo przecież w Polsce przestrzega się praworządności, przynajmniej rządzący tak mówią, zapewniając o tym społeczeństwo. Więc o co chodzi z tą walką? Czyżby Mateo i inni żartowali? W każdym bądź razie Unio Europejska – tak trzymaj i nie popuszczaj!


Zmarł arcybiskup, ex-metropolita wrocławski Henryk Gulbinowicz. Zanim to jednak nastąpiło, purpurat został przez Watykan pozbawiony wszelkich praw wynikających z jego pozycji. Była to reakcja na ukrywanie przez niego aktów pedofilskich księży, a także jego własnych postępków seksualnych. W kłopotliwej dla Kościoła katolickiego sprawie już przyszedł usłużnie w sukurs IPN. Ogłosił, że w latach PRL Gulbinowicz współpracował z SB w formie „dialogu operacyjnego”. Sens tego posunięcia polega na sugestii, że tego rodzaju „grzesznik seksualny” nie mógł nie być kapusiem.


To nie koniec problemów polskiego Kościoła katolickiego, w minionym tygodniu cała Polska mogła zobaczyć na ekranach telewizorów, bełkocącego coś niewyraźnie i mętnie Dziwisza Stanisława, uważanego za ekskapciowego papieża Wojtyły, nadmiarowo zrobionego przez papieża Benedykta XVI kardynałem. Jak się bowiem okazało, Dziwisz to tak naprawdę „Don Stanislao”, który całymi latami zajmował się intrygami personalnymi w Watykanie, z dużymi pieniędzmi w tle. Jak wynikało z jego wypowiedzi nic nie widział, nic nie słyszał, nic nie wie o tych intrygach, a pytania dziennikarzy zmierzające do wyjaśnienia jego roli np. w sprawie nominacji Theodora McCarricka przestępcy seksualnego na kardynała traktował jako obraźliwe. I to nie koniec historii z naganną rolą Don Stanislao, bo ciąg dalszy bez wątpienia nastąpi.


Tego roku, 11 listopada, nie było już nawet pozoru „poczciwego” „marszu niepodległości” z udziałem „rodzin z dziećmi”. Tym razem objawiła się niczym nie zakryta naga prawda o nim. Zdziczałe hordy wyszły na ulice i lekceważąc orzeczenie sądu zakazujące marszu, napadały na policję i dewastowały Warszawę. „Patrioci” zaatakowali Empik, położony w centrum miasta, podpalili mieszkanie artysty witkacologa, zniszczyli stację Veturillo i to nie koniec spisu ich patriotycznych dokonań. PiS przez lata hodowało bestię, która ostatecznie chyba wymknęła mu się spod kontroli. Co PiS zrobi z tym flirtem z elementami faszystowskimi? Czy i jakie konsekwencje poniesie formalnie odpowiedzialny za te burdy niejaki Bąkiewicz? Póki co, sygnały wysyłane przez pisowskich oficjeli są niejasne, a głosu w tej sprawie nie zabrał Jaro, jak by nie było wicepremier do spraw bezpieczeństwa, więc musimy poczekać na klarowne stanowisko partii, choć po obejrzeniu transmisji z marszu niepodległości każdy uczciwy, acz szary człowiek wie doskonale, że ze świętowaniem Dnia Niepodległości nie miało to nic, ale to nic wspólnego.


Bigos tygodniowy ze zdziwieniem odnotował, że ustawa covidowa na mocy której medycy walczący z zarazą mieli otrzymać podwyżkę wynagrodzeń pomimo podpisania przez Dudę już na początku listopada, nie została jeszcze ogłoszona w Dzienniku Ustaw. Najprościej oznacza to, że ustawa niby jest, ale tak jakby jej nie było. Rządzący mętnie tłumaczą przyczyny zwłoki, a medycy czekają. Nie koniec to zadziwień, jak się bowiem okazuje, w grupie czekającej na podwyżki nie ma salowych, osób bez których nie sposób sobie wyobrazić działania żadnego szpitala, a szpitala zakaźnego w szczególności. Każdy, kto był w szpitalu albo jako pacjent albo jako odwiedzający chorego, wie że praca salowych jest nie tylko ciężka, ale i odpowiedzialna. A w dobie koronawirusa po prostu niebezpieczna. Dlaczego pominięto przy uchwalaniu ustawy tę grupę zawodową, pracującą za marne grosze? Czy naprawdę państwa, którego funkcjonariusze wożą swoje d… w luksusowych wozach nie stać na godziwe opłacenie pracy osób, narażających tak naprawdę codziennie swoje zdrowie i życie? Może Niedzielski Adam wraz z gronem kierowniczym Ministerstwa Zdrowia pochyli się nad tą sprawą szybko i skutecznie?

Poprzedni

Trybunał prezesa Jarosława Kaczyńskiego

Następny

O co chodzi w konflikcie wokół Corbyna?

Zostaw komentarz