Chaos w imię zwycięstwa

27 lut 2017

WARSZAWA. W 2002 r. byłem przewodniczącym sejmowej Komisji do spraw opracowania nowej ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy oraz sprawozdawcą projektu tej ustawy. W bardzo konkretny sposób przyczyniłem się do wprowadzenia ustroju stolicy, który bez perturbacji przetrwał 15 lat.

Nie wydaje mi się, aby cokolwiek wyszło z tyleż głośnego, co nieudanego projektu ustawy Prawa i Sprawiedliwości o nowym ustroju Warszawy. Z jednej strony tocząca się przy tej okazji komedia omyłek jest już uciążliwa dla wszystkich – nie tylko dla widzów, ale i dla aktorów. Z drugiej – ten projekt nie służy poprawie jakości usług publicznych, świadczonych mieszkańcom przez administrację samorządową – służy celom politycznym.

PiS-anie na kolanie

W tej inicjatywie jak w soczewce skupiły się wszystkie błędy ekipy rządzącej. Besserwisserstwo – liderzy PiS wszystko wiedzą najlepiej, nie potrzebują opinii ekspertów, a tym bardziej konsultacji społecznych z tymi, których nowe prawo ma dotyczyć. Praktyka przygotowywania ustaw w ukryciu, składania ich w formie inicjatyw poselskich (bo nie wymagają konsultacji) i zaskakiwania wszystkich zainteresowanych stała się nieznośna.
Inny problem PiS to pisanie projektów na kolanie. Jeśli prawdą byłoby to, co czytam, że ustawę o metropolii warszawskiej napisało czterech urzędników Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, zamkniętych w pokoju i odseparowanych od realnego świata, to świadczyłoby to jak najgorzej o efekcie demontażu apolitycznej służby cywilnej. Jeśli rzeczywiście niedopracowany projekt stał się oficjalnym drukiem sejmowym w wyniku nadgorliwości pracowników klubu parlamentarnego PiS, których poczynań nikt nie kontrolował – to trudno o lepsze potwierdzenie tezy, że rządzą nami niekompetentni bałaganiarze.
W 2002 r. byłem przewodniczącym sejmowej Komisji do spraw opracowania nowej ustawy o ustroju miasta stołecznego Warszawy oraz sprawozdawcą projektu tej ustawy. W bardzo konkretny sposób przyczyniłem się do wprowadzenia ustroju stolicy, który bez perturbacji przetrwał 15 lat.

Centrum i peryferie

Wielu być może nie pamięta, że wcześniej Warszawa była targana sporami między gminami, tworzącymi obszar związku komunalnego utworzonego w 1994 r., a także dzielnicami w gminie Warszawa-Centrum. Prowadziło to do chaotycznego rozwoju miasta. W końcu sytuacja dojrzała do tego, aby zarządzanie stolicą nieco scentralizować, umacniając pozycję jej prezydenta.
Zyskał na tym Lech Kaczyński, który wygrał wybory na jej prezydenta jeszcze w tym samym 2002 r. A raczej mógł zyskać, bo właściwie słabo korzystał z nowych uprawnień. Miasto przestało się rozwijać. Nowy prezydent nie inicjował nowych inwestycji, a te rozpoczęte w poprzedniej kadencji zaczęły się ślimaczyć. Urzędnicy miejscy, przestraszeni atmosferą nagonki na prawdziwych i rzekomych łapówkarzy, na wszelki wypadek nie podejmowali żadnych decyzji. Nie tylko dotyczących wielomilionowych budów, ale też w sprawie przedłużenia dzierżawy lokalu dla spółdzielni fryzjerskiej (to faktyczna sytuacja, nie licentia poetica).

Supermiasto

Teraz PiS proponuje warszawiakom powtórkę z rozrywki, czyli powrót do krzyżujących się i niejasno określonych kompetencji, rywalizacji kilkudziesięciu podmiotów, mających rozbieżne interesy i duże ryzyko chaosu w zarządzaniu. Nowa metropolia ma składać się z Warszawy i ponad trzydziestu okolicznych miast i gmin wiejskich. Są tu zarówno całkiem duże miasta, jak i 60-tysięczny Pruszków, Legionowo czy Piaseczno. Są miejscowości oddalone o ponad 40 kilometrów (Grodzisk Mazowiecki, Góra Kalwaria), tworzące własne mikrokosmosy, wcale niezwiązane ze stolicą silnymi więzami.
Warszawa miałaby stać się superpowiatem, ponaddwumilionowym. Generalnie stutysięczne powiaty uważane są za duże. Jednocześnie pozostałaby też gminą miejską, połączoną z powiatem unią personalną (prezydenta, będącego jednocześnie burmistrzem ścisłej Warszawy, wybieraliby warszawiakom mieszkańcy wszystkich gmin) oraz Radą Warszawy o nieznanej w tej chwili strukturze. Na szczęście upadł pomysł, by składała się z 18 radnych warszawskich i 33 z pozostałych miejscowości, głosujących – prawie jak w Radzie Unii Europejskiej! – zgodnie z tzw. zasadą podwójnej większości (większość głosów oraz większość mieszkańców).
Taka super-Warszawa byłaby odpowiedzialna za „wszystkie ponadgminne sprawy publiczne o znaczeniu metropolitalnym”. Oprócz typowych zadań powiatu, np. licea i technika, szpitale, urzędy pracy, drogi powiatowe, w jej kompetencjach leżałyby m.in.:
– tworzenie i wprowadzanie w życie strategii rozwoju całego tego obszaru. Gdzie indziej taką rzecz wykonują samorządy województw, które dysponują wielkimi środkami na rozwój regionalny z funduszy UE;
– publiczny transport zbiorowy. W odniesieniu do miejscowości stanowiących rzeczywiste zaplecze Warszawy taki transport funkcjonuje bardzo dobrze i bez nowej ustawy. Ingerowanie z placu Bankowego w trasy autobusów w Grodzisku Mazowieckim wydaje się zdecydowanym przerostem formy nad treścią;
– koordynowanie realizacji innych zadań publicznych przez tworzące metropolię gminy. Tu kryje się potencjalne ryzyko ubezwłasnowolnienia gmin.

Złoty środek

W toku prac w 2002 r. staraliśmy się zagwarantować kompetencje dzielnic (dawne gminy również przekształcono w dzielnice), które stały się organami pomocniczymi, odpowiedzialnymi za sprawy lokalne, najbliższe mieszkańcom. To wciąż ważne zadania – np. utrzymanie i eksploatacja mieszkań komunalnych, prowadzenie placówek oświaty i wychowania, kultury, pomocy społecznej, sportu itp., ochrona zdrowia, czy utrzymanie zieleni i dróg o charakterze lokalnym.
Środki na te zadania nie mogą być mniejsze niż 100 proc. wpływów z obszaru dzielnicy (podatki od nieruchomości, od środków transportu, psów, rolnego, leśnego, opłaty lokalne), 70 proc. wpływów z majątku miasta, który wcześniej był własnością dawnych gmin warszawskich oraz 100 proc. wpływów z dochodów pozyskiwanych przez dzielnice w wyniku realizacji ich zadań statutowych. Dodatkowo, dzielnice otrzymują proporcjonalną część środków przekazywanych do m.st. Warszawy z budżetu państwa, środki na realizację inwestycji i zadań własnych dzielnic uzgodnione przez prezydenta miasta i burmistrzów dzielnic oraz środki wyrównawcze. Wszystko to jest gwarantowane w specjalnym załączniku do budżetu miasta.
Ostatnich 15 lat udowodniło, że udało się znaleźć złoty środek między bliskością administracji do mieszkańców a sprawnością zarządzania organizmem wielkiego miasta. Teraz PiS zapowiada ponowne wzmocnienie pozycji warszawskich dzielnic.

Tylko trik

Urzędnicy, którzy napisali ten projekt i posłowie PiS, którzy złożyli pod nim swoje sygnatury wyjaśniają w dołączonym doń uzasadnieniu, że właściwie Rada Gminy Warszawa mogłaby nadal pełnić funkcje powiatu, gdyby w tej sprawie zawarto porozumienie z metropolią. Takie chyba więc są ich prawdziwe intencje. Inaczej mówiąc, wszystko może zostać po staremu, byleby wzrosły szanse kandydata Prawa i Sprawiedliwości (Jacka Sasina – twarzy tej „reformy”?) w wyborach na prezydenta stolicy. Tak się bowiem składa, że w większości podwarszawskich gmin PiS ma znacznie lepsze notowania niż w samym mieście. To skrajna nieodpowiedzialność. Podejmuje się ryzyko wprowadzenia chaosu do zarządzania sprawami ważnymi dla ponad dwóch milionów osób tylko po to, by osiągnąć cel polityczny.
Podpowiem jednak, że trikami nigdy nie wygrywa się wyborów.

Najnowsze

Sprawdź również

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza...

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Nowej Lewicy zginął w czwartek w wypadku drogowym na terenie Zagłębia. Miał 36 lat. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.  Litewka został wybrany do Sejmu w 2023 roku z okręgu nr 32. Pochodził z...

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

– Mówimy o stosunkowo niewielkiej grupie wyborców. To nie jest temat, który rozstrzyga wybory. Zresztą, same osoby LGBT głosują różnie, też na prawicę. Ich decyzje często wynikają też z wielu innych kwestii, a nie tylko z orientacji. Zresztą Koalicja Obywatelska nigdy...