Ci wstrętni okupanci

20 wrz 2021

Burzliwą dyskusję w mediach wywołały publiczne oświadczenia intelektualnych przywódców rządzącej partii, dotyczące porównania wstrętnych okupacji naszej suwerennej ojczyzny przez hitlerowców (czytaj – że jednak przez Niemców), przez stalinowską ZSRR (czytaj, że jednak głównie przez Rosjan) i ostatnio przez Unię Europejską (czytaj, że głównie znowu przez Niemców i zdradliwych Francuzów, których przecież uwielbialiśmy od czasów Napoleona I). Drugim wątkiem tych wypowiedzi była wątpliwość, czy teraz musimy to znosić, czy też powinniśmy po angielsku wyjść z tej Unii i przestać pełnić rolę strażnika jej, jakże niebezpiecznej, wschodniej granicy.

Smętne życie pod okupacją

Nie miałem zamiaru włączać się do tej dyskusji, którą trudno uznać za poważną. Ale przypadkowo wpadły mi w oczy daty uroczenia obu znakomitych polityków, autorów tych zaskakujących wypowiedzi. Konfrontacja tych dat z naszą najnowszą historią, trochę mnie rozbawiła.
Obaj jeszcze nie istnieli w czasie prawdziwej okupacji wojennej i tym samym nie mieli przyjemności obserwowania życia w Generalnej Guberni. Młodszy z nich, autor okupacyjnych porównań, zaistniał dopiero w już fatalnie osłabionej okupacji sowieckiej, czyli epoce gomułkowskiej, po 1956 roku. Ale jako dziecię pieluszkowe, mimo wrodzonej inteligencji, nie wiele przecież rozumiał. Sądzę, że tak naprawdę mógł się interesować polityką w połowie gierkowskiej dekady. Mimo okupacyjnych warunków uczył się, skończył szkołę średnią i pomaturalną, zaczął pracować. Indoktrynacja młodzieży, zalecała miłość do innego ustroju i innych grup politycznych. Ale można przypuszczać, że był odporny i zachowywał postawę niezłomnego Polaka – patrioty. Naturalnym następstwem po zmianie ustroju była aktywność polityczna, uwieńczona ważnymi stanowiskami.

Starszy Autor, sugerujący konieczność rozważenia słuszności dalszego uczestniczenia w Unii Europejskiej, był już aktywny umysłowo i fizycznie w końcu okresu gomułkowskiego i w całej dekadzie gierkowskiej. Nie wiem, czy miał wówczas świadomość, że żyje pod okupacją Skończył studia, aktywnie działał w formalnych i nieformalnych grupach studenckich. Solidarnościowe kontakty tych grup spowodowały, że rozwinął kontakty także i z tym środowiskiem, stopniowo wchodząc do polityki.

Niezręczne porównania

Denerwujące zarówno opozycjonistów jak i partyjnych kolegów wypowiedzi dotyczące relacji Komisji UE i Polski, były zapewne spontaniczne i emocjonalne, ale także – niestety – bezsensowne i szkodliwe.
Wiele leciwych osób, w tym także niektórych gości na mojej przyzbie, szczególnie „wkurzyło” porównanie stosunków z Unią do okupacji w czasie II wojny. Bezsensowność tej odkrywczej myśli nie tyle ich obrażała, co świadczyła o śmiesznym, ale i niepokojącym poplątaniu pojęć polityka, wysoko umieszczonego w hierarchii ważności. W końcu nawet z patriotycznej literatury musiał wiedzieć, że wojenna okupacja nie polegała na rozdawaniu pieniędzy, tylko na łapankach, obozach koncentracyjnych, mordowaniu i czynnej walce z militarnymi i administracyjnymi ogniwami okupanta. Pod sowiecką okupacją miał szczęście żyć po 1956 roku, czyli zasadniczo złagodzonym ustroju, w którym Polska miała zasłużoną opinię „najweselszego baraku w socjalistycznym obozie”. Gdyby urodził się wcześniej, to może brałby udział w jedynej (dotychczas!) w naszej historii milionowej manifestacji poparcia dla W. Gomułki, ze zdziwieniem patrzył na księży błogosławiących polską delegację jadącą na pierwsze po „przewrocie” rozmowy w Moskwie. Z troską też obserwowałby sytuację postawienia radzieckich garnizonów i w stan gotowości, przygotowanej na wypadek fiaska rozmów i próby oderwania polskiego baraku od obozu. Niezadowoleni z rzekomo nadmiernej łagodności tych rozmów zamilkli po niemal równoległych, krwawych doświadczeniach węgierskich. w których zginęło ponad 2500 Węgrów i 740 żołnierzy radzieckich – głównie Rosjan.
Starszy wiekiem propagator PISu i jego programów nie sięgał to okupacyjnych porównań. Powiedział jedynie, że jeśli Unia, jej trybunały i niesympatyczni komisarze będą nadal gnębili nas niesłusznymi wyrokami, grozili karami i żądali innej praworządności niż ta, którą wymyślili nasi przywódcy – to będziemy musieli zastosować bardziej drastyczne środki obronne. Żądni sensacji dziennikarze uznali, że jest to groźba polsitu, – czyli opuszczenia Unii. A przecież każde dziecko wie, że Unia bez Polski była by słabiutka, uboga i mniej religijna, a więc zdana na pastwę sił nieczystych. I nawet wykorzystanie polskiego przykładu „gmin „wolnych od LGBT” niewiele opóźniłoby proces narastającej zgnilizny moralniej zachodniej Europy.

Co dalej?

W nieco nerwowej dyskusji na przyzbie padło pytanie – to czego właściwie mamy się spodziewać? Pożegnamy się z Unią udowadniając, że już 6 lat temu podnieśliśmy się z kolan i mamy w głębokim poważaniu straty finansowe i pogłębienie negatywnej opinii w Europie i Ameryce północnej?
Czy też tradycyjnie pomachamy szabelkami, rzucimy jeszcze kilka inwektyw na temat trybunałów i komisarzy, ale w zasadniczych sprawach zrobimy krok wstecz, łagodząc stosunki z „unijną biurokracją” i zmieniając atmosferę z niemal wrogiej, na stwarzającą nadzieję normalizacji?

Doszliśmy do wniosku, że mimo udawania bohaterów i uporczywego tworzenia nowego systemu politycznego nazywanego przez niektórych „kaczokracją”, nasi aktualni władcy nie odważą się na zastosowanie pierwszego wariantu. Koszty mogłyby być zbyt duże. To nie tylko straty finansowe, które i tak poniósłby naród, a nie nosiciele władzy. To groźba jej utraty w sposób, który oceniony zostanie przez historię, jako przykład ambicjonalnego, ale świadomego działania, szkodliwego dla kraju. To też możliwość wywołania protestów, o skali przekraczającej wytrzymałość struktur państwa. Z ostatnich, oficjalnych wypowiedzi kierownictwa rządzącej partii można przypuszczać, że – „póki co” – wybrano drugi wariant. Co nie oznacza, że w sprzyjających warunkach nie można go zmienić.

Jest więc bardziej prawdopodobne, że pokrzyczą, ponarzekają, ponegocjują, coś utargują i ustąpią przynajmniej w tych sprawach, które decydują o „to be or not to be” Polski w Unii.

Ale – naszym zdaniem – ślad walki o średniowiecznie rozumianą suwerenność, pozostanie na długo w umysłach unijnych działaczy i urzędników. Objawy sympatii będą przypominały zachowania ekspedienta w sklepie, w którym towaru jest zbyt mało, aby zaspokoić oczekiwania wszystkich klientów.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Czy emeryci przebalowali trzynaste emerytury?

Ponoć seniorzy mieli przehulać trzynaste emerytury, tak jak rodzice przepić 800 plus. Z tymi bzdurami postanowiła rozprawić się Gazeta Senior, publikując raport, z którego wynika, że blisko połowa respondentów (48 proc.) przeznacza...

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Lewicy zginął w wypadku

Łukasz Litewka nie żyje. Poseł Nowej Lewicy zginął w czwartek w wypadku drogowym na terenie Zagłębia. Miał 36 lat. Informację o jego śmierci potwierdził rzecznik Nowej Lewicy Łukasz Michnik.  Litewka został wybrany do Sejmu w 2023 roku z okręgu nr 32. Pochodził z...

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

Konserwa z KO uznała, że miliony osób LGBT można olać

– Mówimy o stosunkowo niewielkiej grupie wyborców. To nie jest temat, który rozstrzyga wybory. Zresztą, same osoby LGBT głosują różnie, też na prawicę. Ich decyzje często wynikają też z wielu innych kwestii, a nie tylko z orientacji. Zresztą Koalicja Obywatelska nigdy...