Cudowne rozmnożenie

14 sty 2022

Za niecałe trzy miesiące, będzie ich pełno we wszystkich mediach. Wyklęci, którzy przez ostatnie kilkanaście lat, rozrośli się 15 – krotnieznów opanują media. TVP, TVN i Polsat będą w tyn czasie mówić jednym łkająco, łamiącym się głosem.

Ministerstwo Edukacji Narodowej co roku wydaje okólnik. Taki, żeby wszystkie „szkoły i placówki oświatowe” włączyły się w obchody Narodowego Dnia Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Każdy pisowski minister od edukacjichciałby „ aby uczniowie wspólnie z nauczycielami zorganizowali w pierwszym tygodniu marca wydarzenia edukacyjne poświęcone bohaterom podziemia antykomunistycznego. Mogą to być spotkania ze świadkami historii, wizyty w lokalnych miejscach pamięci, lekcje o „Żołnierzach Wyklętych” czy apele pamięci”.

Kuraś – tak, Lechu – nie

Żeby jednak żadnemu belfrowi nic się nie pokićkało i nie zrobił lekcji pokazującej, jak Kuraś „Ogień” wysyła do nieba Żydów, „Bury”- Białorusinów, a ludzie Łupaszki kogo popadnie, to okólnik zawiera tegoroczne doprecyzowanie co należy świętować i uwypuklać. Znaczy szkoły dostały wykładnię aktualnej polityki historycznej.
I mają uczyć, że „Powojenna konspiracja niepodległościowa była najliczniejszą formą zorganizowanego oporu polskiego społeczeństwa wobec reżimu komunistycznego”. Z cokołu spadła „Solidarność” z jej 10 mln członków, bo widać była albo niezorganizowana, albo nie walczyła z komuną, a poza tym miała w swoich szeregach Wałęsę i Frasyniuka, więc się w walce z reżimem nie liczy. Prof. Antoni Dudek zadałby przy tej okazji MEN pytanie o mikołajczykowski PSL, który miał jakiś milion członków – czy ta formacja była niezorganizowana, czy też nie antykomunistyczna?

Przyrosty historyczne

MEN przytacza zatem dowody na najlicznieszość Wyklętych. „W zbrojnym podziemiu działało nawet 200 tys. osób zgrupowanych w oddziałach o różnej orientacji. Kolejnych 20 tys. walczyło w partyzantce” – pisze ministerstwo. Nie tłumacząc czym różni się partyzantka od oddziału zbrojnego i dlaczego jest jej nie tyle samo, tylko dziesięciokrotnie mniej.
Ale to i tak nic, bo „Kilkaset tysięcy osób zapewniało łączność, aprowizację, wywiad i schronienie”.
Jakby nie patrzeć, wychodzi zatem, że z komunistami po wojnie regularnie napieprzał się jakiś milion Polaków. Zwłaszcza, że „Przeciwko władzy występowali także uczniowie zrzeszeni w podziemnych organizacji młodzieżowych – łącznie ok. 20 tys. młodych ludzi”.
Patriotyczny i bohaterski charakter Wyklętych przejawiał się zaś w tym, że „Oddziały zbrojne o antykomunistycznym charakterze walczyły z Urzędem Bezpieczeństwa, Korpusem Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Milicją Obywatelską”.

Ofiary tylko z jednej strony

O tym, że leśni napieprzali się też z 2 milionami czerwonoarmistów nie wspomniano. Ani o rozstrzeliwaniu zdrajców, którzy przyjęli ziemię z reformy rolnej.
Oczywiście nie ma w okólniku słowa o tym, że wiosną 1945 r. PPR miała 300 tys. członków, a w 1948 r. już 900 tys. Podanie tego mogłoby nieco zaciemnić młodzieży postrzeganie czasów, które mają mieć przekaz jasny, sprowadzający się do stwierdzenia, że naród polski w znakomitej większości walczył ze garstka zdrajców przyprowadzonych do nas przez Sowietów.

Informacje o liczebności PPR podali w 2007 r. w przedmowie do „Atlasu Polskiego Podziemia Niepodległościowego 1944 – 1956” prof. Rafał Wnuk z KUL i dr Sławomir Poleszak z IPN. Dokładnie w tym samym tekście sprzed 13 lat zawarli wszystko, co polscy historycy byli w stanie wygrzebać w archiwach o liczebności powojennego podziemia.

Czyli informację, że już w 1945 roku przed komisjami amnestyjnymi stanęło 30 217 osób, które zdały 2 tys. sztuk broni. Historycy dołożyli i fakt, że w wyniku ogłoszonej 22 lutego 1947 r. amnestii z podziemia wyszło 53 517 osób, działalność swą ujawniło też 23 257 osób przetrzymywanych w więzieniach i aresztach. I wyszło im, że łącznie ta „amnestia objęła 76 574 osoby – członków organizacji podziemnych i oddziałów partyzanckich oraz dezerterów z WP, MO, KBW i UB”.
Wnuka i Poleszka środowisko historyków sobie ceni. I dlatego nikt nie kwestionuje liczb, które podają, a z nich wynika, że w 1945 r. w lesie przebywało 13-17 tys. osób, w 1946 r. 6600-8600, zaś po amnestii, w latach 1947-1950 przez oddziały przewinęło się do 1800 partyzantów.
Różnica między niecałymi 2 tysiącami, a 20 tysiącami Wyklętych, którymi posługuje się MEN jest zasadnicza, bo 10-krotna. I kłamliwa.

Jak najkrwawiej

Żaden szanujący się badacz nie pisze o kilkuset tysiącach osób czynnie wspomagających powojenne podziemie. Bo to bzdura jakaś jest i w dodatku zaprzeczająca narracji o krwawym terrorze i wszechobecnym donosicielstwie wprowadzonym przez UB. Ale dla MEN wciśnięcie takiego kitu uczniom, nie jest problemem.
Tak samo jak wymyślenie 20 tysięcy antykomunistycznie zorganizowanych uczniów. Poleszek i Wnuk, zjedli na tym zęby i – znając ich – też chcieliby taką liczbę wydmuchać. Ale niestety przeliczyli wszystko co się dało i doszli do wniosku, iż „do 1956 r. w Polsce powstało niemal tysiąc podziemnych grup młodzieżowych, przez które przewinęło się ponad 10 tys. osób. Organizacje te można podzielić na kilka kategorii. Najliczniejsze nawiązywały do konspiracji wojennej i powojennej, co wyrażało się m.in. w przybieraniu takich nazw, jak AK, WiN czy NSZ . Dużą grupę stanowiły podziemne drużyny harcerskie”. Ponad 10 tys. to jednak nie MEN-owskie 20 tys.

Podawana przez MEN idąca w dziesiątki tysięcy, liczebność Wyklętych, to nie jest ostatnie słowo obecnych władz IPN. Dlatego kierujący pracami Biura Badań Historycznych IPN w Warszawie dr Tomasz Łabuszewski uważa, że „Liczba ok. 300 tys. osób wydaje się racjonalna. Jeżeli przyjmiemy, że w okresie największego rozwoju konspiracji antykomunistycznej w jej szeregach było ok. 200 tysięcy ludzi, to wydaje się, że w okresie tych kilku kolejnych lat możemy dodać 100 tys. osób, zwłaszcza, że ta konspiracja nie zaczyna się w roku 1945, ale moim zdaniem w końcu roku 1943”.

Pewien, że Wyklętych będzie z roku na rok coraz więcej, jest prof. Antoni Dudek. I z jednej strony go to śmieszy, a z drugiej każe przypomnieć jak to jeszcze 40 lat tremu, z komunistycznych kanap takich jak SDKPiL, ówczesna propaganda usiłowała uczynić organizacje masowe. Mechanizm i chęci się nie zmieniły. Tamtym chodziło o rozdmuchanie swojego mitu założycielskiego, tym o dokładnie to samo. A że wybrali sobie nie Solidarność i AK, to będą nadymać balonik z Wyklętymi do granic przyzwoitości.

I tylko szkolnej dziatwy żal…

Najnowsze

Sprawdź również

„Nie ma jak w domu”

„Nie ma jak w domu”

Pod takim hasłem w dniach 17–19 lipca 2026 r. odbyła się 44. Łemkowska Watra w Zdyni – jedno z najstarszych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych społeczności łemkowskiej w Polsce. Od ponad czterech dekad Beskid Niski staje się miejscem spotkań Łemków z kraju i z...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...