
Marszałek Sejmu i przewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty zaapelował do prezydenta Karola Nawrockiego, aby podpisał ustawę umożliwiającą Polsce skorzystanie z europejskiego instrumentu finansowania obronności SAFE (Security Action for Europe). Według rządu chodzi o dostęp do wielomiliardowych środków na modernizację armii i rozwój przemysłu zbrojeniowego.
Sprawa stała się jednym z najważniejszych sporów politycznych ostatnich dni. Parlament przyjął ustawę umożliwiającą wykorzystanie środków z programu SAFE, jednak jej wejście w życie zależy od podpisu prezydenta. Rząd argumentuje, że instrument ten może znacząco przyspieszyć modernizację polskich sił zbrojnych i wzmocnić zdolności obronne państwa w ramach współpracy europejskiej.
W tej sytuacji Czarzasty w opublikowanym nagraniu zwrócił się bezpośrednio do głowy państwa, apelując o ponadpartyjne porozumienie w sprawach bezpieczeństwa.
„Panie prezydencie, proponuję pokój między nami, chociaż na chwilę, bo sprawa jest ważna. Pogadajmy jak prezydent z marszałkiem Sejmu. Apeluję do Pana, niech Pan podpisze SAFE. Widzi Pan, co się dzieje w Iranie. Widzi Pan, co się dzieje w Wenezueli. Widzi Pan, co się bez przerwy dzieje w Ukrainie. Polska musi być silna. Polska armia musi być silna. Polska musi być silna w Unii Europejskiej. Polska musi być silna w NATO. Musimy sobie ułożyć – bez względu na to, jakie są trudności – stosunki jak najlepsze ze Stanami Zjednoczonymi. Niech Pan odrzuci złych doradców, niech Pan odrzuci złe podszepty. Ja zrobię to ze swojej strony. Niech Pan nie odbiera pieniędzy polskiej armii. Apeluję do Pana, niech Pan to zrobi w imię kraju, w którym Pan jest prezydentem, a ja marszałkiem Sejmu” – powiedział Czarzasty.
SAFE jest częścią unijnych planów wzmocnienia zdolności obronnych Europy i umożliwia państwom członkowskim korzystanie z preferencyjnych pożyczek na rozwój przemysłu zbrojeniowego, modernizację armii i wspólne projekty obronne. Polska mogłaby dzięki temu uzyskać dostęp do około 43–44 miliardów euro, czyli blisko 190 miliardów złotych na inwestycje w bezpieczeństwo. To jedna z największych potencjalnych pul środków obronnych w historii polskiej armii. Pieniądze mogą zostać przeznaczone m.in. na rozwój krajowego przemysłu zbrojeniowego, produkcję uzbrojenia, modernizację sprzętu wojskowego oraz projekty zwiększające zdolności obronne NATO i UE na wschodniej flance.
Mimo to sprzeciw wobec programu zgłaszają politycy PiS, a także – co w polskiej debacie politycznej nikogo specjalnie nie zaskakuje – posłowie obojga Konfederacji. W ich przekazie powtarzają się argumenty o rzekomym „uzależnianiu Polski od Brukseli” czy o tym, że środki z programu miałyby trafiać głównie do zachodnich koncernów zbrojeniowych.
Znamienne jest jednak, że w przestrzeni medialnej krążą nagrania rozmów z politykami opozycji, w których pytani o szczegóły programu SAFE niektórzy posłowie PiS nie potrafią jasno wyjaśnić, przeciwko czemu właściwie głosowali. W części wypowiedzi pojawia się teza, że pieniądze trafią przede wszystkim do niemieckiego przemysłu zbrojeniowego, jednak pytani o konkretne zapisy programu rozmówcy nie wskazują dokumentów ani mechanizmów potwierdzających takie twierdzenia.
W oficjalnej narracji PiS krytyka SAFE sprowadza się głównie do dwóch tez: że modernizacja armii powinna być finansowana przede wszystkim z krajowych środków oraz że instrumenty unijne mogą w praktyce wzmacniać największe koncerny zbrojeniowe Europy Zachodniej.
Zwolennicy programu odpowiadają natomiast, że SAFE jest przede wszystkim narzędziem finansowym pozwalającym szybciej i taniej finansować inwestycje obronne, przy zachowaniu pełnej kontroli państw nad decyzjami dotyczącymi zakupów i projektów zbrojeniowych. Pieniądze nie trafiają do konkretnych firm, lecz do państw, które same decydują, jakie programy modernizacyjne będą realizować. Wbrew alarmistycznym tezom pojawiającym się w części wypowiedzi polityków PiS warto też uspokoić – program nie wprowadza żadnego zakazu kupowania sprzętu w Stanach Zjednoczonych. SAFE przewiduje jedynie preferencje dla projektów rozwijających europejski przemysł obronny. Trudno uznać to za coś kontrowersyjnego: skoro korzystne pożyczki mają wzmacniać bezpieczeństwo Europy, logiczne jest wspieranie własnych zdolności produkcyjnych i przemysłu najbliższych sojuszników na kontynencie, zamiast w pierwszej kolejności pompować kolejne miliardy w dalekie koncerny zbrojeniowe. Tym bardziej że świat po raz kolejny obserwuje, jak to właśnie Stany Zjednoczone potrafią rozpętywać kolejne wojny, a rachunki za geopolityczne ambicje Waszyngtonu bardzo często płacą inni.
Rząd i większość parlamentarna podkreślają, że chodzi przede wszystkim o realne pieniądze na wzmocnienie polskiej armii i zdolności obronnych państwa. W tym kontekście decyzja prezydenta w sprawie podpisania ustawy będzie miała kluczowe znaczenie dla tego, czy Polska w pełni wykorzysta dostępne środki.
Apel marszałka Sejmu jest więc jednocześnie politycznym sygnałem: w sprawach bezpieczeństwa – szczególnie w czasie wojny w Ukrainie i napięć międzynarodowych – spór partyjny powinien ustąpić miejsca interesowi państwa.









