Dlaczego w Pruchniku kijami w Żyda walą?

25 kwi 2019

Dwa tysiące z hakiem lat temu został ukrzyżowany Jezus z Nazaretu. W Polsce przyzwyczailiśmy się, że katolicki Wielki Piątek, dzień wspomnienia tego wydarzenia, obchodzony jest ze stosowną powagą. Przypominacie sobie jakąś polityczną awanturę w ten dzień? Ja nie. Ale w tym roku w podkarpackim Pruchniku miało jednak miejsce wydarzenie, które na długo zapisze się w naszej pamięci i do którego będziemy pewnie wracać nie raz jeden.

Otóż, jak już pewnie wiecie, tamtejsza ludność urządziła uliczny spektakl dręczenia kukły Judasza Iskarioty. Manekin był kopany, okładany kijami, następnie zdekapitowany i wrzucony do rzeki przez dzieci, zachwycone przyzwoleniem dorosłych na grandzenie w biały dzień. Rodzice zaopatrzyli swoje pociechy w rózgi, po czym z telefonami w dłoniach obserwowali, jak mali linczownicy dokazują. Co ciekawe, kreacja Judasza w wydaniu pruchnickiego artysty nieznanego nie przypominała jakoś apostoła z epoki Chrystusa, a pejsy, czapka, garb i wydatny nos wskazywały bardziej na inspiracje plakatem z okresu międzywojnia bądź filmami Veita Harlana.

Oczywistym jest, że katolikom z Podkarpacia nie chodziło o hejt na Judasza Iskariotę.

Dlaczego w takim razie lud postanowił powrócić do wygaszonego dekady temu brzydkiego rytuału?
Liberalny publicysta Jan Hartman z właściwą sobie głębią i błyskiem twierdzi, że lud urządza antysemickie igrzyska, bo jest po prostu głupi, w przeciwieństwie do inteligencji, która spaceruje po stolicy z żonkilami w klapach. Lud jest głupszy nawet od Ukraińców, którzy, ku zadowoleniu psora Hartmana grillowali w rzymskokatolicki Wielki Piątek na Polu Mokotowskim. „Tam hołota, jak to hołota, okłada kijami słomianego Żyda, obcina mu głowę, pali, topi w rzece” – oburza się były polityk Ruchu Palikota, nazywając również mieszkańców Pruchnika „prostakami” z „wyobraźnią postchłopa”.
Chciałbym powiedzieć profesorowi etyki Hartmanowi, że wyobrażam sobie ten mechanizm przyczynowo-skutkowy jako nieco bardziej złożony. Cofnijmy się do czerwca ubiegłego roku. Departament Stanu USA wyraził właśnie sprzeciw wobec uchwalonej przez polski rząd ustawy o IPN. Zdaniem strony amerykańskiej zadekretowanie, że Polacy jak amen w pacierzu nie przyłożyli się do zagłady Żydów zagraża wolności badań nad Holocaustem. Wasalny wobec Waszyngtonu gabinet Morawieckiego podkula ogon i w trybie ekspresowym wprowadza zmiany w ustawie. Wuj Sam kiwa głową z uznaniem. „Nowelizacja ustawy potwierdza przywiązanie Polski do swobody dyskusji i wolności słowa” – zapewnia rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert. PiS został więc spacyfikowany, jednak z łańcucha zerwał się jego pies – nacjonaliści. Poseł Robert Winnicki wraz z antysemickim publicystą Michalkiewiczem zaczęli głosić, że Morawiecki z Kaczyńskim to żadni patrioci, a jedynie marionetki „USraela” i wykonawcy woli ambasador Mosbacher. Wtedy właśnie Radio Maryja dało skrajnej prawicy platformę do propagowania sprzeciwu wobec ustawy 447, uchwalonej w USA w kwietniu 2018. Zdaniem Michalkiewicza i spółki akt ten uprawnia Departament Stanu do wspomagania organizacji międzynarodowych, które zrzeszają ofiary Holocaustu. Chodzi o pomoc w odzyskiwaniu żydowskich majątków, do których nie ma spadkobierców.
Współcześni mieszkańcy Pruchnika „siedzą” w zdecydowanej większości na mieniu pożydowskim. Z prostego powodu – w ich mieście przed drugą wojną światową Żydzi byli gospodarczymi potentatami. Jak podaje portal Sztetl, „Na przełomie XIX i XX w. w Pruchniku było 68 sklepów, z tego 55 żydowskich i 13 polskich. Sklepy żydowskie były: sklepy bławatne (6), sklepy mięsne (5), piekarnie (3), sklepy żelazne (3), apteka (1), a przede wszystkim sklepy spożywcze i mieszane (30). Funkcjonowało też 7 restauracji”. A potem przyszli hitlerowcy, Żydzi trafili do obozów zagłady, a po wojnie ich majątki przejęli Polacy.

Renesans antyżydowskiego języka,

tolerowany, a nawet animowany przez rząd PiS , którego najwyższym oficjelom zdarzyło się w ostatnim czasie zasugerować, że Żydzi są sami sobie winni, tego rządu, który forował antysemitów jako komentatorów politycznych w telewizji publicznej, tego który rozpostarł parasol ochronny nad antysemickimi bandziorami, którzy za palenie kukły Żyda na rynku dużego miasta mogli liczyć na śmiesznie łagodne wyroki, sprawił, że mieszkańcy Pruchnika, a także innych galicyjskich mieścin, co zyskali w 1945 roku domy i zakłady rzemieślnicze obecnie ze strachu srają pod siebie. Naprawdę obawiają się, że przyjdą Żydzi z papierami od Amerykanów i pozbawią ich całego majątku.
Jak opisał „Kurier Jarosławski”, podczas wielkopiątkowej inscenizacji ulicznej w Pruchniku podczas wymierzania ciosów pejsatemu manekinowi krzyczano „Bo jeszcze odszkodowań od nas chcecie”. To właśnie może stanowić główną przyczynę restauracji spleśniałego obyczaju w podkarpackim mieście, a nie głupota i nieokrzesanie pospólstwa, jak to widzi profesor Hartman.

Ponadto, lęk przed Żydem,

który przyjdzie po swój majątek wchodzi w synergię z poetyką propagandową obecnej władzy. PiS nieustannie szafuje pojęciem zdrajcy. Figura ta jest niezbędna w politycznym działaniu, którego inicjatorzy chcą uchodzić za nieskazitelnych wykonawców woli wspólnoty narodowej. Antagonizm „my-oni” przyjmuję formę walki, w ramach której dana grupa musi być gotowa na zastosowanie siły, bo w przeciwnym wypadku zostanie stłamszona i pokonana przez inną – w wyobrażeniu równie wrogo nastawioną. Zdrajcy są niezbędni, aby zagrożenie z ich strony utrzymywało wspólnotę w stanie odpowiedniego wrzenia emocjonalnego, które zapewnia podmiotowi sterującemu – politykom, hierarchom kościelnym, właścicielom mediów możliwość skierowania gniewu mas na konkretnego wroga w odpowiednim momencie.

Zanim dojdzie do realnego aktu

bądź masowych wystąpień o charakterze pogromowym, lud trzeba z zadawaniem przemocy oswoić. Podpalanie kukły Żyda na rynku dużego miasta czy festynowe dręczenie pejsatej makiety na podkarpackiej prowincji jest psychologicznym treningiem, przełamaniem pierwszych lodów w nabywaniu łatwości zadawania krzywdy. Sprawcy czystek etnicznych, religijnych czy politycznych nie mogą poddawać swoich czynów dogłębnej etycznej analizie. Powinni działać instynktownie i impulsywnie – na hasło, zawołanie czy rozkaz.
Szkoda mi cholernie tych dzieci. „Zabawa”, którą im zafundowano, przyczyni się do normalizacji w ich umysłach kultury agresji i przemocy jako środków komunikacji i wyrażania emocji.

Współcześni mieszkańcy Pruchnika „siedzą” w zdecydowanej większości na mieniu pożydowskim. Z prostego powodu – w ich mieście przed drugą wojną światową Żydzi byli gospodarczymi potentatami

Najnowsze

Radny KO i lekarz cudotwórca

Radny KO i lekarz cudotwórca

Dawid Kacprzyk, radny Ursusa związany z Koalicją Obywatelską i lekarz Warszawskiego Szpitala Południowego, zrezygnował...

Wyrwać Tuska?

Wyrwać Tuska?

Czeka nas odlewanie Tadeusza Mazowieckiego. W spiżu, w pomnikowej formie. Zaproponował to premier Donald Tusk, lider...

Sprawdź również

Radny KO i lekarz cudotwórca

Radny KO i lekarz cudotwórca

Dawid Kacprzyk, radny Ursusa związany z Koalicją Obywatelską i lekarz Warszawskiego Szpitala Południowego, zrezygnował z członkostwa w partii po publikacjach o swoich zarobkach i czasie pracy. Marcin Kierwiński poinformował, że przyjął jego rezygnację. Kacprzyk jest...

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem „25 lat dumy. 25 lat buntu”. Była to edycja rocznicowa. Pierwsza Parada Równości odbyła się w stolicy w 2001 roku, a organizatorzy zapowiadali...

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

China Day w Ambasadzie Chin. Warszawiacy przyszli zobaczyć Chiny

We wtorek 2 czerwca Ambasada Chińskiej Republiki Ludowej w Warszawie zorganizowała China Day. Wydarzenie przyciągnęło setki uczniów, studentów, przedstawicieli uczelni, ludzi biznesu i mieszkańców stolicy zainteresowanych Chinami. W programie znalazły się warsztaty...

Moralność czynszojadów

Młodych na bruk

„Nasza Przyjaźń nie jest na sprzedaż” skandują młodzi ludzie wyrzucani przez policję z drewnianych domków, które kiedyś służyły budowniczym Pałacu Kultury, a potem były osiadłem akademików. Od kilku lat osiedle Przyjaźń zostało porzucone przez uczelnię. Do pustych...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...