Klęska wolnego rynku

13 lip 2020

Globalny kryzys spowodowany COVID-19, który dotknął gospodarki wszystkich państw, obalił podstawowy mit zwolenników liberalnej szkoły ekonomii o niezawodności samoregulującego się rynku.

Należy podkreślić, że państwo może i musi prowadzić szeroką politykę fiskalną, nawet kosztem deficytu w celu pobudzania popytu zagregowanego (przesuwania go w prawo), aby utrzymywać okrężny obieg gospodarki w trakcie kryzysu i łatwiejszego wychodzenia z niego. Pobudzanie popytu agregatowego zgodnie z klasyczną szkołą keynesowską musi polegać na zwiększaniu wydatków publicznych, obniżce stóp procentowych, tworzeniu miejsc pracy w celu zmniejszania stopy bezrobocia i zwiększaniu emisji obligacji skarbowych.

Czym właściwie jest deficyt?

Należy najpierw odkłamać bzdurę, której liberalne rządy trzymają się od lat – utrzymywanie budżetu bez deficytu.

Po pierwsze, szkoła Nowoczesnej Teorii Monetarnej (Modern Monetary Theory, MMT), która zyskuje na popularności dzięki takim ekonomistkom jak Stephanie Kelton i Pavlina R. Tcherneva, mówi jasno, że deficyt nie jest problemem a ze zrównoważonego budżetu państwo nie stworzy nowych miejsc pracy (wzrost bezrobocia jest pogłębianiem problemu lepkości cen, które polegają na opóźnionym dostosowaniu się cen do sił popytu i podaży), nie zapewni bezpieczeństwa socjalno-finansowego i nie pobudzi zagregowanego popytu, gdy nie podejmie się zwiększania wydatków publicznych, które są kluczowe dla wzrostu PKB. Po drugie, żyjemy w epoce pieniądza fiducjarnego. Czasy pieniądza opartego o kruszec są za nami i powrót takiego pieniądza zabiłby efektywność gospodarczą, ale także doprowadziłyby do deflacji, zjawiska drogich kredytów, zwiększonych kosztów eksportu i spadku produkcji (spadek cen powoduje spadek produkcji).

Pieniądz fiducjarny, jak sama nazwa wskazuje, w swojej istocie jest oparty o zaufanie. Państwo ma monopol na pieniądz i nie ma prawa wykręcać się brakiem środków na finansowanie konkretnych operacji gospodarczych. Dług publiczny i dług prywatny to całkowicie dwie inne kwestie; gospodarka państwa nie działa jak firma, państwo ma moc fiskalną, jakiej przedsiębiorstwa nie mają. Deficyty dostarczają pieniądz do gospodarki – złotówka za złotówkę, dlatego nie mogą „okradać” sektora prywatnego. Jednak szkoła MMT nie proponuje nieograniczonego deficytu, nie chodzi o ciągłe bilansowanie budżetu i wprowadzanie gospodarki w marazm, a o pobudzanie jej efektywności przy polityce pełnego zatrudnienia przy stabilności cen. Trend deficytów przy pełnym zatrudnieniu jest malejący nawet w przypadku szerokiej polityki fiskalnej. Dlaczego? Sektor prywatny zawsze korzystnie reaguje w przypadku niskiej stopy bezrobocia oraz pojawia się delewarowanie; rosną wydatki i inwestycje, o których wcześniej wspomniałem, są korzystne przy polityce pobudzania zagregowanego popytu, dla wyższych wpływów z podatków a co za tym idzie wyższego PKB. Konkluzja jest oczywista: polityka sztucznego tworzenia stabilnego budżetu jest zabójcza dla potencjału gospodarki.

Co ze strefą Euro?

Z punktu widzenia socjaldemokraty i zwolennika suwerennej polityki monetarnej, euro w Polsce jest projektem na tyle długookresowym i egzogenicznym (ma bardziej aspekt polityczny niż ekonomiczny), że nie warto na tę chwilę brać go pod uwagę. W przypadku zmiany waluty na euro Bank Centralny Polski zostaje ograniczony, co w efekcie musi przyczynić się do osłabienia polityki monetarnej Polski. Bank Centralny Polski nie może w takiej sytuacji szybko reagować np. na fluktuację, nie może samodzielnie ustalić konkretnych stóp procentowych dla danej fazy koniunkturalnej kraju, a także konsekwencją jest osłabienie polityki fiskalnej. Z technicznego punktu widzenia kraj, który emituje i kontroluje własną walutę, nie może zbankrutować. Państwo w przypadku posiadania suwerennej waluty może prowadzić odpowiednie wydatki publiczne w sposób elastyczny. Polski Bank Centralny w czasie kryzysu (i nie tylko, ale w fazie kryzysu powinien mieć obowiązek) wykupuje obligacje skarbu państwa, mimo teoretycznego zakazu monetyzacji długu. Z praktycznego punktu widzenia Banki Centralne zakupują dług państwa w sposób pośredni – odkupując od banków komercyjnych. Powodem tego jest formalny zakaz zakupu długu państwa przez Bank Centralny w sposób bezpośredni. Najlepszym przykładem takiej praktyki jest Japonia. W skrócie rząd uzyskuje środki przez ich kreację w Banku Centralnym w sposób pośredni – z pomocą banków komercyjnych na zasadzie rynkowej. W przypadku braku suwerennej polityki monetarnej Bank Centralny traci kontrolę nad funkcjonującą walutą.

Dlaczego obniżamy stopy procentowe?

Skoro była mowa o stopach procentowych, warto zastanowić się, dlaczego Banki Centralne mają obowiązek obniżania stóp procentowych na czas kryzysu.

Stopa procentrowa jest ceną pieniądza, która warunkuje cenę, jaką banki sprzedają pieniądze na kredyt oraz po jakiej cenie oddaje się je w depozyt bankom. Celem odpowiedzialnej polityki monetarnej i zadaniem Banku Centralnego powinno być zapewnienie stabilności polskiej waluty. Skupmy się jednak nad obecnym (specyficznym) kryzysem i dlaczego w odpowiedzi poprawnym jest ustalanie niskich stóp procentowych (aktualna główna stopa procentowa wynosi 0,1 proc.). Kapitał portfelowy, czyli kapitał krótkoterminowy jest lokowany w rządowych papierach wartościowych, w celu zwiększenia ich ceny obniża się stopy procentowe, aby banki wykupywały je po wyższych i atrakcyjniejszych dla państwa cenach. W celu prowadzenia ekspansywnej polityki monetarnej (która jest kluczowa przy zjawisku stagflacji, czyli zjawiska wzrostu cen i spadku produkcji) udostępnia się kapitał coraz większej ilości osób, co za tym idzie – zwiększa się podaż pieniądza. W takim przypadku Bank Centralny tworzy atrakcyjne warunki kredytowe, tak żeby zachęcały ludzi do ich zaciągania – obniżka stóp procentowych.

Oczywiście nie jest to korzystne dla banków komercyjnych, ale te sobie poradzą (a jeśli nie, to… Volenti non fit iniuria), stawką jest ujarzmienie kryzysu i zapewnienie dobrobytu ludziom; ułatwienie zakupu mieszkania i mniejszych kosztów z tytułu kredytu. W przypadku liberalnego systemu gospodarczego oczywiście deweloperzy będą zwiększać ceny nieruchomości (co wynika ze zwiększonego popytu na zakup nieruchomości), dlatego niezbędna jest interwencja państwa w celu kontroli i regulowania cen. Oczywiści stopy procentowe nie mogą być stale utrzymywane na jednym, niskim poziomie, można je lekko podwyższać w czasie koniunktury w celu zapobiegnięcia zjawiska pękniętej bańki spekulacyjnej, lecz nie może ona być na tyle podwyższona, by pobudzony zagregowany popyt drastycznie malał. Inflacja jest całkowicie zrozumiałą konsekwencją takiej polityki, ale problem inflacji spowodowanej zwiększoną podażą pieniądza i niskimi stopami procentowymi rozwiązuje się progresją podatkową, która wypompowuje pieniądze z rynku, powodując efektywniejsze ulokowanie kapitału, a także zwiększa krańcową skłonność do konsumpcji. Większa stawka podatkowa dla zamożnej jednostki powoduje większy dochód rozporządzalny, czego następstwem jest zwiększona konsumpcja. Progresja podatkowa daje szersze możliwości fiskalne państwa, które pomogą mniej zamożnym pobudzić zagregowany popyt wewnętrzny, a co za tym idzie zwiększyć efektywność gospodarki danego państwa.

Najnowsze

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Euro słabnie, dolar rośnie w siłę.

Wobec spadającego kursu euro i rosnącego zadłużenia, Europa staje przed zagrożeniem gospodarczym, podczas gdy polski złoty pozostaje stosunkowo stabilny. Słabość euro wobec dolara jest wynikiem wyższych stóp procentowych w USA oraz problemów wewnętrznych Europy, takich jak wysokie ceny energii i powolny rozwój gospodarczy. Polska musi równocześnie dbać o stabilność waluty i kontrolować inflację, co obciąża gospodarstwa domowe. Debata o przyjęciu euro w Polsce otwiera pytania o przyszłość polityki monetarnej i jej wpływ na życie obywateli. Inwestycje w usługi publiczne i bezpieczeństwo energetyczne są kluczowe.

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Wzrost cen w sklepach: co przyniesie przyszłość?

Ceny codziennych zakupów w Polsce zaczynają ponownie rosnąć, co zaniepokoiło ekspertów. We wrześniu wzrost wyniósł średnio 1,9% w porównaniu z rokiem ubiegłym, co jest większym skokiem niż w sierpniu. Niemniej jednak, eksperci są zgodni, że to nie oznacza trwałej zmiany trendu, lecz raczej zatrzymanie dezinflacji. Wzrosty cen żywności i napojów bezalkoholowych wyniosły 1,1%. Wysokie ceny energii i paliw, spowodowane globalnymi zakłóceniami, mają znaczący wpływ na wzrost inflacji. Prognozy wskazują na dalszy wzrost cen żywności w przyszłym roku, sięgający 4% rocznie.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki, dążąc do zjednoczenia prawicy, rozważa sojusz z Konfederacją Korony Polskiej Grzegorza Brauna, znanego z antysemityzmu i negowania Holokaustu. Plan obejmuje tworzenie jednej listy wyborczej, co wzbudza kontrowersje dotyczące moralności współpracy z tak skrajnymi partnerami. Pytania nasuwają się same: czy negowanie historycznych zbrodni jest granicą politycznej kooperacji? Nawrocki musi zmierzyć się z odpowiedzialnością za potencjalne zatarcie granic między prawdą a politycznymi interesami. Polska historia domaga się szacunku, a polityczne kompromisy nie powinny omijać fundamentalnych wartości, jakimi są prawda i pamięć o ofiarach.

Sprawdź również

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat walki o prawa kobiet.

110 lat temu kobiety trafiały do więzienia za wiedzę o antykoncepcji. Polska była pionierem praw kobiet. Co się z nami stało? 16 października 1916 roku trzy kobiety otworzyły w Nowym Jorku klinikę, w której inne kobiety mogły dowiedzieć się, jak uniknąć niechcianej...

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki i kontrowersyjny sojusz z Braunem.

Karol Nawrocki chce jednoczyć prawicę. Problem w tym, że wśród potencjalnych partnerów znalazło się ugrupowanie Grzegorza Brauna – polityka znanego z antysemickich wystąpień, prorosyjskich poglądów i publicznego negowania zbrodni dokonanych w komorach gazowych...