Flaczki tygodnia

Polska pękła. Na PiS i Anty PiS. Żaden z obecnych politycznych liderów już nam Polski nie sklei.

Bo niezależnie kto wygra niedzielne wybory prezydenckie, to wrogie sobie polityczne plemiona pozostaną.
Nie wyparują z naszego kraju. Nie wyemigrują. Nawet nie powymierają z powyborczej zgryzoty, jakże minimalną przegraną.

Jeśli wybory wygra pan prezydent Andrzej Duda to jaśniepan prezes Kaczyński może mieć wiele bezsennych nocy.
Bo pan prezydent bąknął już coś w czasie ostatniego dnia kampanii. Wspomniał, że w drugiej swojej prezydenckiej kadencji będzie odpowiadał jedynie przed Bogiem i Historią.
Bo przecież wtedy będzie przez kolejne pięć lat nieusuwalny. Niezależny od chimerycznej łaski jaśniepana prezesa, parlamentarnej większości PiS, kłamstw pana premiera Morawieckiego.
Nawet od łaski pana prezesa TVPiS Jacka Kurskiego!
Będzie nieusuwalny jak pan prezes Marian Banaś z Najwyższej Izby Kontroli.

Czy pan prezydent Duda powstanie z kolan w czasie swej drugiej kadencji?
Zejdzie z kolan jaśniepana prezesa Kaczyńskiego i wreszcie stanie na własnych, politycznych nogach?
Zacznie patronować nowej formacji polskiej prawicy albo odmłodzonego PiS?
Czy będzie tak jak było. Dalej pozostanie sługą jaśniepana prezesa?

Pan prezydent Andrzej Duda po upływnie swej, drugiej kadencji będzie miał 53 lata. To za mało by przejść na polityczna emeryturę. I za dużo by przejść do Historii jedynie jako „długopis prezesa”.

Jaśniepan prezes Jarosław Kaczyński ma już 71 lat. Gdyby kolejne wybory parlamentarne odbyły się w konstytucyjny terminie, czyli w roku 2023, wówczas władca Polski miałby 74 lata.
I w nowym Sejmie RP szansę na pozycję marszałka seniora.

Jeśli prezydenckie wybory wygra Rafał Trzaskowski to jaśniepana prezesa na pewno czeka wiele nieprzespanych nocy.
Nie tylko dlatego, że jaśniepan prezes ma chronotyp sowy. Lubi pracować w nocy. Nie lubi czynić tego o poranku.
Ewentualna wygrana Trzaskowskiego dałaby opozycji drugi, po Senacie RP, hamulec ograniczający monopol władzy jaśniepana prezes. Bo klub parlamentarny PiS nie wystarczającej liczby członków aby prezydenckie weta skutecznie odrzucać.
Dodatkowo sejmowa większość partii jaśniepana prezesa jest niewielka. Zależy od głosów dwóch stronnictw koalicyjnych. Kierowanych przez chimerycznego pana posła Jarosława Gowina i zdradliwego, podstępnego pana ministra- prokuratora Zbigniewa Ziobry.
Cios, czyli rozłam w klubie parlamentarnym, może nadejść z obu stron. Od sztyletu hamletującego Gowina, i od upokorzonego już kiedyś Ziobry. A nawet od dwóch sztyletów naraz.

Dlatego wraz z wygraną Rafała Trzaskowskiego jaśniepan prezes będzie musiał radykalnie zdyscyplinować swój klub parlamentarny. Wypalić wszelką rzeczywistą i potencjalną opozycję.

Najskuteczniejszą metodą dla przeprowadzenia takiej operacji są nowe wybory parlamentarne. Ogłoszone i wykonane na warunkach jaśniepana prezesa. Kiedy kontroluje on dalej TVPiS i inne związane z PiS media. Kiedy może liczyć na wsparcie spółek skarbu państwa i administracji rządowej.
No i kiedy jaśniepan prezes nadal decyduje o składzie personalnym list wyborczych.

Wielce uczeni krajowi komentatorzy polityczni okupujący media głównego nurtu przekonują, że jaśniepan prezes nie zdecyduje się na przedterminowe wybory. Bo ma „traumę roku 2007”.
Bo w tamtym roku zarządził skrócenie kadencji polskiego parlamentu i niespodziewanie nowe wybory przegrał. Musiał władzę oddać i przejść do opozycji.
Niestety ci, wspomniani wyżej komentatorzy, nie pojmują, że jaśniepan prezes zawsze lubił „grać ostro”. Nie boi się ryzykownych decyzji.
Nie lubi też posiadania ograniczonej władzy. Takiego „impossibilizmu”. Czyli niemocy w sprawowaniu władzy.

Jaśnie pan prezes wie, że posiadając silny, opozycyjny klub parlamentarny można mieć większy wpływ na sprawowanie władzy w Polsce niż przewodząc rozpadającej się większości parlamentarnej.
Elity PiS stworzyły już silne, bogate zaplecza biznesowe, eksperckie i medialne swej partii. Nie straszna jest im chwilowa opozycja.
Zwłaszcza kiedy przeciwnicy polityczni dochodzą do władzy w czasie głębokiego kryzysu gospodarczego.

Zatem dla politycznych i prywatnych interesów jaśniepana prezesa oraz elit PiS długofalowo korzystniejsza może okazać się wygrana opozycyjnego Rafała Trzaskowskiego niż potencjonalnego rozłamowca Andrzeja Dudy.

Z prezydenckich wyborów wielkim przegrany wyjdzie za to polski kościół katolicki.
Jego jednoznaczne wparcie dla elit PiS i pana prezydenta Dudy to koniec powszechnego kościoła kat. w naszym kraju.
Katoliccy zwolennicy Rafała Trzaskowskiego nie darują tego poparcia hierarchom kościoła i swym proboszczom. Przeleją na nich swą złość w razie jego przegranej Trzaskowskiego i zemstę w razie jego wygranej. Zaczną odchodzić od hierarchicznego kościoła.
Dlatego od dwunastego lipca 2020 hierarchowie i wszyscy inni funkcjonariusze polskiego kościoła kat. nie mają już prawa mówić, iż reprezentują zdecydowaną większość Polaków. Wynik wyborów może wskazać, że są już w mniejszości.

Wybory prezydenckie powinny być też ostrzeżeniem dla liderów Lewicy. Słaby wynik jej kandydata to efekt braku sinych struktur, zaplecza eksperckiego, braku własnych mediów. Także słabości klubu parlamentarnego.
Polityczny kredyt udzielony kandydatom Lewicy podczas ostatnich wyborów parlamentarnych za lewicowe zjednoczenie, jak widać, kurczy się.
Do następnych wyborów zostało tylko trzy lata.
A może i mniej.