Koniec z końcem

Niedzielne wybory prezydenckie odbędą się tak, aby się nie odbyły.

Tak umówili się dwaj partyjni liderzy, szeregowi posłowie RP. Jaśniepan prezes Jarosław Kaczyński i Jarosław Gowin – przewodniczący Porozumienia Prawicy.
Co dalej będzie ?
Nie wiadomo.
Na razie znamy to, co było wiadomo w miniony czwartek.
Wówczas usłyszeliśmy, że dwaj liderzy polskiej prawicy ustalili, że:
Zaplanowane na 10 maja wybory prezydenckie odbędą się, ale nie zostaną przeprowadzone.
Sąd Najwyższy swym przyszłym wyrokiem unieważni te nieprzeprowadzone wybory.
Partia pana Gowina złoży w Sejmie RP projekt ustawy legalizującej nowe wybory prezydenckie, a partia jaśniepana prezesa Kaczyńskiego poprze ten projekt.
Gowinowcy przewidują wybory w lipcu tego roku, a kaczyński wicepremier Sasin zadeklarował nowy swój czyn produkcyjny. Wybory prezydenckie już w czerwcu.
Wybory prezydenckie odbędą się w sposób korespondencyjny, o co zabiegał jaśniepan prezes.

Poza tym mamy wiele niewiadomych.
Skoro w niedzielę będą nieprzeprowadzone i unieważnione przez Sąd Najwyższy wybory prezydenckie, to od soboty powinna obowiązywać w Polsce cisza wyborcza.
Czy w przyszły weekend będzie obowiązywał nas zakaz mówienia o polityce i grożące za to sankcje?
Jaśniepan prezes Kaczyński wielokrotnie
oszukiwał
swych partnerów politycznych. Ostatnio zrobił w balona pana prezydenta Dudę. Za jego podpis pod ustawą o dofinansowaniu 10 miliardami złotych prorządowej telewizji i radia, jaśniepan prezes obiecał mu wyrzucenie pana prezesa Jacka Kurskiego z posady prezesa TVP SA.
Słowa niby dotrzymał, bo Jacek Kurski przestał być prezesem TVP SA. Tyle, że Kurski dalej kieruje rządową telewizją. Teraz z fotela pana „Doradcy prezesa TVP SA”.
Nie zdziwmy się zatem jeśli w przyszły poniedziałek dowiemy się, że wybory prezydenckie odbędą się już 23 maja.
Taki, niezgodny z prawem, termin ogłosić nam może pani marszałek Sejmu RP Elżbieta Witek.
A posłuszny jaśnie panu prezesowi Trybunał Konstytucyjny orzeknie, że pani marszałek ma prawo łamać obowiązujące prawo.
Nie dziwmy się temu, bo ostatnie wydarzenia jednoznacznie potwierdziły, że jaśniepan prezes i elity „Prawa i Sprawiedliwości” stworzyły w Polsce
mafio podobny
system sprawowania władzy.
Wszyscy niedawno mogli dowiedzieć się, że jaśniepan prezes Kaczyński, formalnie szeregowy poseł RP, decyduje o przyszłych, najważniejszych głosowaniach Sejmu RP, pracach rządu RP, działalności pana prezydenta RP oraz dyktuje przyszłe wyroki dla Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego.
Jak sycylijski capo di tutti capi.
Czasem bywa demokratą i do procesu decyzyjnego doprasza któregoś z młodszych „capo”, jak teraz ambitnego Gowina. Tak uspołecznia proces decyzyjny.
Jak to dobrze, że jaśniepan prezes nie pasjonuje się piłką nożna, bo wtedy wyniki meczów ekstraklasy też by nam drukował.
Ostatnie wydarzenia potwierdziły też, że:
Pan prezydent Duda jest marionetką jaśniepana prezesa. Bezkrytycznie grającą w TVP SA rolę kandydata w niedzielnych wyborach prezydenckich. W czasie kiedy jaśniepan prezes z panem posłem Gowinem umawiali się na przesuniecie terminu tychże wyborów.
Opozycja dostała czas, od dwóch tygodni do dwóch miesięcy, aby doprowadzić do drugiej tury wyborczej. Szansy na sukces opozycyjnej kandydatury. Czeka ją teraz ciężka, ale nie beznadziejna praca.
Rację mieli liderzy Lewicy, kiedy publicznie uchylali się od deklarowania bojkotu wyborów wyznaczonych na 10 maja. Kiedy deklarowali rezerwę wobec kooperacji z panem „GieGie”. Z gowinującym „Gumowym Gowinem”.

Dostali za to lawinę krytyki, także od wielu prominentnych lewicowców.
Czy teraz dostaną od nich wyrazy uznania?
Rządzą Polską polityczni szulerzy. Dlatego wszelkie estetyczno – polityczne deklaracje o „przyzwoitym zachowaniu”, „moralnym wymiarze polityki” należy zachować na lepsze, przyszłe czasy.
A z szulerami trzeba, niestety po szulersku.
Jaśnie pan prezes nie zapomni panu posłowi Gowinowi publicznego zakwestionowania jego przywództwa. Postara się o jak najszybsze
wyeliminowanie go
z życia politycznego. Najskuteczniej można to zrobić w najbliższych wyborach parlamentarnych.
Dlatego droga opozycjo, szykujcie się już teraz do nowych, może wielce przyśpieszonych wyborów parlamentarnych.
Media krajowe skupiają się teraz na powielaniu popularnego w Internecie pytania:
Kto zapłaci za druk milionów bezprawnych kart do głosowania?
Choć każdy rozsądny człowiek wie, że za szulerstwa jaśniepana prezesa płacili, płacą, i nieraz jeszcze zapłacą wszyscy polscy podatnicy.

My też.
Dziś jednak najbardziej stratnym finansowo politykiem prawicy jest pan poseł Jarosław Gowin.
W efekcie swego sporu z jaśniepanem prezesem musiał podać się do dymisji. Stracił posadę wice premiera i związane z nią uposażenia. Kiedy nadchodzą lata chude.
A przecież jeszcze w tłustych latach, pan wiece premier Gowin wielce skarżył się mediom, że życie w Warszawie robi się coraz droższe i trudno mu tam wyżyć z jego dziewiętnasto tysięcznej pensji. Ledwo może związać koniec z końcem.
No, ale „do polityki nie idzie się dla pieniędzy”, jak deklarował niedawno jaśnie pan prezes.