Kura zagrożony?

Czwartkowa „Rzeczpospolita” donosi, że wniosek Grzegorza Podżornego pozostanie bez dalszego biegu, a Jacek Kurski kolejny raz ocali głowę. Kaczyński chyba nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielkie straty wizerunkowe przynosi jego partii TVP.
Do wyborów jeszcze dziewięć miesięcy – przez ten czas PiS zdążyłby jeszcze nadrobić stracone punkty, ale warunek jest jeden: odsunięcie Kurskiego od mediów publicznych i uderzenie się w pierś (choćby na pokaz) po śmierci Pawła Adamowicza.
Mają zapewne rację dziennikarze „Rzepy”, że nic z tego nie będzie, ale odnotowują, że prezes dostrzega problem: „W środę Sejm miał zająć się projektem ustawy, który zapewniłby mediom publicznym ponad miliard złotych rekompensaty. Niespodziewanie jednak w środę rano okazało się, że projekt spadł z porządku obrad” – pisze red. Michał Kolanko.
Poniedziałkowych „Wiadomości” nie jest w stanie obronić nikt, nawet prorządowi publicyści.
Przypomnijmy, że w środę 16 stycznia zawieszono proces gdańskiego ratusza wytoczony przeciwko TVP za inny zmanipulowany materiał, stawiający w złym świetle zmarłego prezydenta – pokazano tam Pawła Adamowicza jako zwolennika ściągania do Polski agresywnych, niebezpiecznych band uchodźców. Miasto stwierdziło, że naruszono jego dobre imię. Poszła skarga do KRRiT, Rady Mediów Narodowych i do sądu. Postępowanie zostanie wznowione, kiedy rządy obejmie komisarz Aleksandra Dulkiewicz. Telewizja tłumaczyła się dość mętnie, choć przyznała, że to co wyemitowano, nie było w porządku:
„Do naruszenia (…) dobrego imienia, wiarygodności i zaufania społecznego Gminy Miasta Gdańsk nie mogły przyczynić się nawet ewentualne, drobne nieprawidłowości związane z montażem audycji, które zostały niezwłocznie naprawione” – pisał Piotr Lichota, ówczesny dyrektor Telewizyjnej Agencji Informacyjnej TVP. W lipcu 2017 Kurski spuścił z tonu. Podpisał się pod wyjaśnieniami szefa TAI, w których możemy przeczytać: „W trakcie postępowania wyjaśniającego stwierdzono pewne uchybienia warsztatowe. W związku z tym, zarówno autor materiału, jak i wydawca programu zostali decyzją władz TVP SA zawieszeni w obowiązkach na okres jednego miesiąca, a przedmiotowy materiał został usunięty z mediów społecznościowych”. Jak się okazało, materiał z 2016 był tylko przygrywką do tego, co „Wiadomości” pokazały w ostatni poniedziałek.
W środę wieczorem pod redakcją TVP Info przy Pl. Powstańców Warszawy odbył się protest „Stop propagandzie nienawiści”.
Ps. z ostatniej chwili: Jak możemy się dowiedzieć z oświadczenia wydanego po ostatnim proteście, to TVP czuje się ofiarą nagonki. Podkreślono w nim, że pracownicy i współpracownicy TVP stali się ofiarami „niczym nieuzasadnionej nagonki i agresji”, a „pod adresem niektórych z nich i ich rodzin kierowane są groźby. Zarząd TVP informuje, że wszelkie tego typu zachowania są zgłaszane do właściwych organów”.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *