„Lewica” to nie etykietka na chwilę

14 wrz 2019

8 września na łamach Onetu przedrukowano wywiad, jakiego „Kulturze Liberalnej” udzielił Dariusz Standerski, szef zespołu programowego KW SLD, jedna z wyborczych jedynek Lewicy, doktorant Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego, członek zarządu Fundacji Kaleckiego, w przeszłości również dyrektor programowy Wiosny Roberta Biedronia. Nie trzeba tłumaczyć, że to znacząca postać projektu zjednoczonej Lewicy – osoba odpowiedzialna za zagadnienia programowe kształtuje de facto kredo polityczne tego projektu, formułuje zasadnicze, maksymalnie skrócone przesłanie dla potencjalnego zwolennika. I oto taka osoba stwierdza w wywiadzie, że „jeśli chodzi o perspektywę długoterminową, w dalszym ciągu uważam, że trzeba porzucić etykiety „lewica” i „prawica”. Dzisiejsze linie sporu nie odpowiadają wyzwaniom przyszłości”. Etykietę „lewica” Standerski zachowałby co najwyżej doraźnie, dla „kilku spraw do załatwienia”.
Ja też chciałbym jedną sprawę zastrzec – projekt Lewicy powstawał w bólach i będzie (mam nadzieję) udaną próbą ponownego zaistnienia w polskim parlamencie. Słuszne są apele o poniechanie ostrej krytyki tego projektu, które by go osłabiały „od wewnątrz”, przynosząc korzyści prawicowym oponentom, bo tych na polskiej scenie publicznej jest aż nadto. Ale do tej wypowiedzi i jej wymiaru intelektualnego nie sposób się nie odnieść.
Zamazywanie – tak jak to czyni od lat prawicowa narracja – różnic między pojęciami „lewica” i „prawica” budzi mój gorący sprzeciw. Dlatego, że nie wynikają one, jak chce Dariusz Standerski – i mogę domniemać, że nie on jeden – z kulturowych czy cywilizacyjnych uwarunkowań. Negacja owych antynomii to nie jest żaden „znak czasów”. Nie jest tak, że ucieczka od politycznie rudymentarnego podziału pozwoli rozwiązać problemy, uniknąć zagrożeń, jakie niesie światu XXI wiek i nawodnić humanizmem pustynię, jaką zostawia dogmatyczne panowanie w ostatnich dekadach doktryny neoliberalnej. Podział na lewicowe i prawicowe myślenie wynika z nieprzekraczalnych i absolutnie rozbieżnych różnic oraz dążeń pracy i kapitału. Wszelkie zamazywanie tych sprzeczności, próby znalezienia konsensusu na poziomie teoretycznym i ideowym, nie praktycznego życia, są moim zdaniem kolejną wersją nieskutecznych koncepcji korporacjonistycznych. Innymi słowy – najpierw odrzucimy podział lewica-prawica, potem przyjmiemy, że trzeba szukać tylko tego, co łączy i zachęcać grupy o sprzecznych interesach do „solidaryzmu”, a na koniec przyzwolimy, by ci, którzy już są potężni, tylko zyskali, a biedni stracili.
Tymczasem jest już na takie próby i błędy za późno. Zbyt wiele już kapitalizm zniszczył, by tracić czas na poszukiwanie półśrodków i trzecich dróg. Istota systemu się nie zmieni. Kapitalizm życiodajną dla siebie akumulację czerpie z wyzysku ludzi nie tylko ludzi pracy, ale i konsumentów, z napędzania produkcji broni i wojen, a zatem i ze śmierci tysięcy ludzi, z niszczenia przyrody. I czyni to z potrzeby zysku, który jest zasadniczą jego domeną i drogowskazem. To musi lewica mówić głośno i w tej kwestii ludzi uświadamiać. Czy Lewica w ogóle chce się podjąć takiego zadania? Nie w kampanii wyborczej może, ale w ogóle?
Rozmowy z wieloma potencjalnymi zwolennikami lewicy ludźmi (we Wrocławiu i z Wielkopolski, z której pochodzi Dariusz Sztanderski) dają asumpt do refleksji, iż ta wypowiedź, eksponowana w mediach liberalnych i prawicowych, z gruntu niechętnych naszemu projektowi, jest złym przekazem dla potencjalnego wyborcy lewicy. Wraz z sygnałami o poparciu kandydatów Lewicy przez zdeklarowanych liberałów (m.in. Zdanowska w Łodzi) to kolejny element mogący sugerować, w jakim kierunku będzie zmierzać przyszła sejmowa frakcja KW SLD. Jeśli kolejnym krokiem miało być utworzenie soc-liberalnej partii na wzór Partii Pracy Blaira, ze struktur SLD i niedobitków Wiosny, to wielkiego pożytku, w naszych czasach, z tych ludzi nie będzie.

Najnowsze

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk opowiada Polskę na nowo. Noblistka przypomina historię, która nie mieści się w narodowych mitach

Olga Tokarczuk w swojej powieści „Świata jest za dużo” przedstawia skomplikowaną historię Dolnego Śląska po II wojnie światowej, gdzie obok siebie współżyli Polacy, Niemcy, Żydzi i inni. Powieść, wydana 14 października 2026 roku, porusza kwestie tożsamości narodowej i wielokulturowych doświadczeń ludzi zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Tokarczuk zwraca uwagę na różnorodność historię i kultury Polski, krytykując uproszczone narracje o narodowej jednorodności. W obliczu współczesnych dyskusji o migracji i tożsamości, jej książka staje się ważnym głosem, przypominając, że historia nie dotyczy tylko państw, ale przede wszystkim ludzi.

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

PiS bronił TVP jak niepodległości. Dziś były prezes mówi o układzie i milionach złotych. Czego tak naprawdę bronili politycy?

W grudniu 2023 roku Jarosław Kaczyński i posłowie PiS, udając obrońców demokracji, zablokowali nową władzę i bronią TVP. A jednak ostatecznie były prezes telewizji zdradził nieprawidłowości finansowe i presję ze strony kontrahentów. TVP otrzymała miliardy z budżetu, ale czy służyły one publicznej misji, czy tylko partyjnym interesom? Z obawami o przyszłość telewizji, po 2026 roku pozostają pytania o odpowiedzialność za marnotrawstwo milionów. Wolność mediów nie może być zasłoną dla politycznych machinacji. Obywatele zasługują na przejrzystość, nie tylko protesty posłów.

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Godność zamiast zależności od rodziny. Asystencja osobista przełomem dla osób z niepełnosprawnościami?

Sejm zakończył prace nad ustawą o asystencji osobistej dla osób z niepełnosprawnościami, czekając na podpis prezydenta. Ustawa ma zapewnić pomoc w codziennym życiu, umożliwić wybór asystenta i finansowanie usług. System ma wspierać 100 tysięcy osób oraz ich rodziny, promując niezależność i aktywność zawodową.

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Sprawdź również