Liczy się każdy cent

20 lis 2020

Z wetem Polaków i Węgrów i z zachowaniem starej Unii mam zgryz. Bo, jak to u nas na wsi, i tu trochę racji, i tu, choć sąsiedzi, drąc się na siebie nawzajem, uznają tylko racje własne, a nad cudzymi nawet nie chcą podumać. Dla przyzwoitości warto czasem pomyśleć, o co chodzi tym drugim. O co idzie im naprawdę. Bo przecież o coś musi.

Premier Morawiecki tłumaczy, że nie może być naszej zgody na nowe zapisy unijnego budżetu, który, podług nich, będzie teraz powiązany z praworządnością, bo to dla nas utrata suwerenności. Obecnie, wszystkie decyzje w sprawie pieniędzy na kolejne lata dla państw członkowskich, zapadają w wyniku budżetowego kompromisu, tj. takiej sytuacji, kiedy żadna ze stron nie jest do końca zadowolona. Tym razem, jeśli wierzyć temu, co mówią nam zewsząd politycy i komentatorzy, ma być tak, że jak praworządność w jakimś unijnym kraju będzie naruszana, pieniądze będą wstrzymywane. I tu nie mam wątpliwości co do słuszności zapisów. Te pojawiają się, kiedy uprzytamniamy sobie, kto ma o naruszeniach owej praworządności decydować. A mają to robić nie niezawisłe, unijne sądy, tylko większość zwykła krajów i rządów państw członkowskich. O tym, czy coś nosi znamiona łamania prawa nie zadecyduje sędzia, tylko polityk. Idąc tym tropem, łatwo sobie wyobrazić, że można zmontować polityczną koalicję kilku państw, oskarżyć rządy kraju który nie jest w naszej bandzie, o łamanie standardów państwa prawa, osądzić go większością głosów i zarżnąć brakiem dotacji. To w ostateczności. Wcześniej można wywierać na takie państwo, zwłaszcza mniejsze i biedniejsze, nacisk, że jeśli nie przyjmiecie dyrektyw o tym i owym po naszej myśli, to mamy zawsze hamulec bezpieczeństwa w postaci powiązanego mechanizmu. I nie bójcie się, coś tam się zawsze u was na was znajdzie. Nie jest to znowu taka wielka fantasmagoria, wyobrazić sobie taką lub podobną sytuację. Mówi o tym premier Słowenii, mówi nasz, mówi węgierski. Każdy mówi to samo, choć każdy gra o coś innego i przed czym innym ucieka. Nasz, przed frakcją Ziobry, który liczy sekundy, żeby móc go upokorzyć na oczach wyborców. To przede wszystkim. O łamaniu konstytucji, barbarzyńskich zapisach ustaw antyaborcyjnych i walkach z pseudoideologiami, Europa już od dawna wie. Orban gra głównie przeciw polityce migracyjnej, której boi się najbardziej i to na tym polu ma najwięcej do stracenia. Podobnie jak Słoweńcy. Czemu jednak sądzę, że pomimo, nie do końca przestrzelonej argumentacji, należy budżet zamknąć takim, jakim jest tu i teraz?

Sytuacja z budżetowym patem przypomina mi odrobinę akcję z kupowaniem przez Glińskiego „Damy z Gronostajem” od fundacji jaśniepaństwa. Polski rząd wydał ciężkie pieniądze podatników dla rodziny Czartoryskich, bo nie godziło się, żeby srebra rodowe nie były w naszym, znaczy się, państwowym, władaniu. Będą sobie wisieć, tak jak wisiały, z tą różnicą, że już nie książęce, a państwowe, bo za państwowe kupione. Nie ważne, że mało kogo obchodzi, czy, jak płaci za bilet i ogląda „Damę”, to płaci fundacji czy państwu, bo płaci cały czas tak samo. Ważne, że zarobił książę hrabia, bo minister ulał mu z budżetowego skarbca. Pieniądz jest najważniejszy. W tym wypadku pieniądz zmarnotrawiony. Za który można by, z puli ministerstwa, nie tylko nagradzać swoich pretorianów, ale ufundować dziesiątki stypendiów dla zdolnych uczniów szkół muzycznych i plastycznych, doposażyć sale lekcyjne, kupić pomoce naukowe, wysłać dzieci z wiejskich szkół do teatru. Zainwestować w człowieka.

Postanowiono zainwestować w płótno. Może piękne i doniosłe, ale zupełnie martwe, kiedy dookoła tylu żywych mogłoby się najeść za to kulturą do syta.

Negocjując budżet na najtrudniejsze czasy od planu Balcerowicza, Polacy muszą pamiętać, że idą się bić o kasę dla swoich ludzi. Dla całego narodu. Pisowskiego, platformianego, komuszego, klerykalnego. Całego. Tych pieniędzy ma być w wynegocjowanym budżecie dla nas jak najwięcej. Bo z nich będziemy mozolnie odbudowywać z gruzów gospodarkę, po covidowym blitzkriegu. Choćby Niemcy i Francja zapisały w budżecie uzależnienie dotacji od długości prącia głowy państwa, trzeba się na to zgodzić i wybierać na prezydenta odpowiedniego kandydata. Bo liczy się nie on, tylko unijna pomoc. Choćby Holendrzy i Hiszpanie uzależnili wypłatę środków od liczby homoseksualistów w kadrze narodowej skoczków w dal, trzeba wymienić ilu będzie trzeba i brać dotacje jak największe i jak długo się da. Bo te pieniądze pomogą ludziom. Dadzą im pracę. A praca da im chleb. Nadzieję, że przyszłość ich i ich dzieci może być jeszcze trochę weselsza niż teraz. Przynajmniej do 2064 roku, kiedy tor planetoidy ma się przeciąć z atmosferą Ziemi. Musimy więc walczyć o pieniądze, jak najwięcej pieniędzy, a nie o guzik od płaszcza, choć to może i honorowe a nawet i nie do końca bez sensu, ale pieniędzy ludziom nie da. A budżet unijny da. Człowiekowi. Temu, który nie ma. A tych jest wielu. I będzie jeszcze więcej.

Najnowsze

Sprawdź również

„Nie ma jak w domu”

„Nie ma jak w domu”

Pod takim hasłem w dniach 17–19 lipca 2026 r. odbyła się 44. Łemkowska Watra w Zdyni – jedno z najstarszych i najważniejszych wydarzeń kulturalnych społeczności łemkowskiej w Polsce. Od ponad czterech dekad Beskid Niski staje się miejscem spotkań Łemków z kraju i z...

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Nawrocki chce znów bezzębnej PIP

Prezydent Karol Nawrocki zaskarżył część reformy PIP do Trybunału Konstytucyjnego. Dlatego, że jak domagały się związki zawodowe, powinna być ostrzejsza względem nadużyć ze strony zatrudniających? Wręcz przeciwnie. Domaga się jej osłabienia i ogarniczneia...

Pożegnanie z Jackiem M.

Pożegnanie z Jackiem M.

Z prezydentem Krakowa najdłużej pełniącym swoją funkcję nie sposób rozstać się szybko. To po prostu niemożliwe. Choć formalnie Jacek Majchrowski przestał być prezydentem ponad dwa lata temu, nadal jest punktem odniesienia – zwłaszcza w specyficznej sytuacji, w jakiej...

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Politycy walczą o wpływy, kurierzy o przyszłość

Rozeszli się, a może się nie rozeszli. Morawiecki z ekipą został wyrzucony czy sami odeszli. Mówią, że lewacy dramatyzują, ale wszystkie inby w lewicowych grupkach są niczym w porównaniu z tymi łzawymi spektaklami na prawicy. W dodatku temat został podchwycony i...

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Sprzedamy „tanio” – za 700 tysięcy…

Spółka Skarbu Państwa PKP S.A. oferuje na swojej stronie sprzedaż nieruchomości głównie mieszkaniowych, usytuowanych w różnych miejscowościach, które przedstawia jako „tanie”. Choć niektóre z cen faktycznie nie wydają się w obecnych realiach wygórowane, to wśród ofert...

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Współlokator+ nie ocalił koalicyjnej hipokryzji

Prezydent zawetował ustawę o „osobie najbliższej”. Stało się więc to, co było oczywiste, że się stanie. Nawrocki opowiada bajki o „obronie małżeństwa”, ponieważ jak podkreśla bezustannie „nic, co jest quasi-małżeństwem, nie może liczyć na moje wsparcie”. Krucha jest...