LOT mnie pozwał

Odebrałem pozew od PLL LOT o ochronę dóbr osobistych, w którym firma domaga się ode mnie i portalu www.interia.pl kwoty 200 tys. zł. PLL LOT chce od pozwanych 100 tys. zł tytułem zadośćuczynienia pieniężnego dóbr osobistych firmy oraz 100 tys. zł na rzecz Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia tytułem zapłaty na wskazany cel społeczny.

 

Zdaniem PLL LOT dobra osobiste firmy zostały naruszony w moim materiale video na interia.tv.
PLL LOT przypisuje mi i uważa za fałszywe następujące tezy: Oszczędności w działaniu spółki i związany z nim spadek bezpieczeństwa lotów, PLL LOT jest coraz bliżej katastrofy, pracownicy zatrudnieni na umowach cywilno-prawnych mogą obniżyć bezpieczeństwo lotów, bo niekiedy pracują chorzy i zmęczeni, pogorszyła się punktualność lotów, za co odpowiada zarząd spółki, prezes PLL LOT upokarza i gardzi pracownikami, w firmie masowo łamie się prawo pracy, Monika Żelazik została zwolniona za krytykę firmy.
Niestety wszystkie powyższe tezy są prawdziwe, a zarząd PLL LOT prowadzi coraz bardziej antypracowniczą i antyzwiązkową politykę.
Firma masowo przenosi pracowników na umowy cywilno-prawne i samozatrudnienie, co m.in. zgodnie z raportami Państwowej Inspekcji Pracy, negatywnie wpływa na poziom stresu i jakość pracy pracowników. Stosowanie umów nieetatowych tam, gdzie spełnione są warunki pracy na etat, jest też bezpośrednio sprzeczne z art. 22 Kodeksu Pracy (gdy jest określone miejsce i czas pracy oraz podległość służbowa musi być umowa etatowa). Ponadto pracownicy zatrudnieni w ramach kontraktów w wyniku nieobecności w pracy tracą większą część wynagrodzenia od osób mających etaty, co sprawia, że nie opłaca się brać wolnego. Niebagatelne znaczenie w tej sprawie mają też relacje samych pilotów PLL LOT, którzy informują o spadku bezpieczeństwa lotów. O tym też była mowa na posiedzeniu Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, a stenogram z obrad został przekazany do kancelarii premiera i Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. W ostatnim czasie wzrosła też liczba obowiązków pracowników pokładowych PLL LOT, co może przyczynić się do obniżenia jakości usług, a co za tym idzie bezpieczeństwa lotów. Pracownicy PLL LOT sami skarżą się, że są obciążani nowymi obowiązkami. Zmieniła się też struktura spółki i jest mniej pracowników obsługi technicznej, na co również skarży się kadra latająca.
Istotne znaczenie w sprawie ma też stanowisko PIP, zgodnie z którym zwolnienie Moniki Żelazik było bezprawne, ponieważ pracodawca nie wysłuchał opinii związku zawodowego w jej sprawie. Jak pisze PIP „Pracodawca związany jest stanowiskiem zarządu zakładowej organizacji związkowej”, która zajęła negatywne stanowisko odnośnie zwolnienia działaczki związkowej. Dalej czytamy, że „inspektor pracy wszczął na podstawie art. 32, ustęp 8 ustawy o związkach zawodowych, postępowanie dochodzeniowe w stosunku do zarządu PLL LOT SA”. Nie tylko więc PIP uznał zwolnienie działaczki związkowej za nielegalne, ale uruchomił postępowanie odnośnie bezprawnych działań zarządu PLL LOT. PIP wskazał też, że w PLL LOT niezgodnie z prawem funkcjonuje spółka córka, LOT CREW, będąca niezarejestrowaną agencją zatrudnienia, która nawiązuje współpracę z pracownikami poprzez ich samozatrudnienie.
W PLL LOT nastąpił radykalny wzrost liczby spóźnień i odwołanych lotów. Co ciekawe, sam PLL LOT przyznał, że jest duża skala spóźnień, za co przepraszał. Wzrost spóźnień jest większy niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. Jest to więc fakt, z którym trudno dyskutować i stanowi on powszechnie dostępną wiedzę. Inną głośną sprawą ostatnich miesięcy jest odwołanie lotu do Toronto w czasie, gdy PLL LOT organizował huczną galę, na której chwalił się swoimi sukcesami.
Dialog społeczny w PLL LOT jest oceniany bardzo krytycznie przez działające w firmie związki zawodowe. Dyscyplinarne zwolnienie działaczki związkowej jest przejawem braku dialogu i wrogiej postawy prezesa PLL LOT. Zakaz krytyki zwalniania ludzi z pracy to zwykła cenzura. Pozew ze strony PLL LOT wobec dziennikarza i związkowca za wskazywanie patologii w firmie to kolejne działanie kompromitujące zarząd narodowego przewoźnika. W tej sytuacji jedynym rozwiązaniem pozostaje natychmiastowa dymisja zarządu firmy i pilna interwencja ze strony premiera, Mateusza Morawieckiego, który sprawuje nadzór nad PLL LOT. PiS obiecywał w wyborach, że poprawi sytuację na rynku pracy, tymczasem od wielu miesięcy rząd wspiera skrajnie antypracowniczego, antyzwiązkowego prezesa, który uosabia wszystkie najgorsze patologie polskiego rynku pracy.