Mądrzy po szkodzie

Przed wyborami samorządowymi, tu we Wrocławiu, SLD zachęcał do stworzenia lewicowej koalicji z Razem, Zielonymi, ruchami miejskimi, kobiecymi. itp. Potraktowano nas (SLD) z buta. Razem i Zieloni podpisali porozumienie przedwyborcze, ale w końcu nic z tego nie wyszło. Partie poszły osobno do wyborów. Podobne wysiłki czynił SLD w całym kraju. Wyniki były podobne.
W końcu wrocławski SLD poszedł w innej koalicji i ma trzech radnych w Radzie Miejskiej. Gdyby przed wyborami samorządowymi SLD w całym kraju nie był traktowany jak trędowaty pewnie postałaby silna koalicja na lewicy i wynik wyborów byłby znacznie lepszy, choć to teraz też tylko gdybanie. Z tych wyborów wszystkie partie lewicy wyszły osłabione, ale Razem i Zieloni szczególnie. Okazało się, że samodzielnie niczego nie są w stanie w wyborach osiągnąć, a SLD osiągnął mniej niż zakładano. Po przegranych wyborach nastąpiło olśnienie: idziemy razem. Zdecydowanie za późno. SLD postanowił szukać porozumienia z politycznym centrum. I nagle okazało się to, co było wiadome od dawna, że bez SLD na lewicy nie może powstać żadna koalicja. Zieloni też przyłączyli się do Koalicji Obywatelskiej, a Razem szybko rozpada się. Nie ma się z czego cieszyć, bo cierpi na tym lewicowa strona sceny politycznej. Pewnie będzie na tym korzystać Wiosna.
Zmądrzenie i refleksja przyszły za późno. Teraz SLD w oczach tych, którzy nami gardzili uznawany jest za lewicę, która lewicę zdradziła i zbratała się z centrum. Nie o takich koalicjach marzyłem. Młoda i wydawałoby się wykształcona lewica wykazała się barkiem politycznego realizmu. Szkoda, bo wiele pracy poszło na marne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *