RFIL wart jest mszy?

Odpalono Rządowy Fundusz Inwestycji Lokalnych. Zrobił to rząd (podkreślenie tego faktu jest ważne w przekazie propagandowym) Zjednoczonej Prawicy i wicepremiera ds. kierowania premierem Jarosława Kaczyńskiego. Rozliczni przedstawiciele tej struktury rozsiani po całym kraju rozpoznali najbardziej skryte potrzeby lokalnych społeczności.

Potrzeby, których nie potrafili rozpoznać lokalni samorządowcy zajęci popieraniem uzurpatora Rafała Trzaskowskiego bezczelnie uważającego się za lepszego od Andrzeja Dudy i wielbieniem brukselskich kacyków chcących kupić nas za judaszowe euro. Oczywiście kpię sobie z bardzo poważnego problemu, ale przyznam się szczerze to kpina przez łzy.
Już lektura uchwały Rady Ministrów w sprawie powołania RFIL-u przekonała mnie, że w tym dokumencie obiektywnych zasad przyznawania środków nie ma praktycznie żadnych. Ot, komisja rządowa wybierze, co uważa za stosowne i koniec dyskusji. Nie ma też żadnej możliwości odwołania od decyzji rządowej komisji. W sumie, zatem to, co samorządowcy napiszą we wniosku nie będzie miało żadnego znaczenia. Ale pomyślałem sobie, nie trać wiary. Może jednak można liczyć, że przynajmniej w okolicznościach epidemii, RFIL zostanie uczciwie podzielony? Pieniędzy w RFIL-u, w porównaniu z funduszami europejskimi zatwierdzonymi w ostatnich dniach w Brukseli, nie ma za wiele i tym bardziej podział powinien być uczciwy i przejrzysty. Wszyscy powinni wiedzieć, dlaczego akurat to przedszkole lub droga jest lepsze od innego przedszkola lub drogi. To w końcu pieniądze z naszych podatków.
O święta naiwności! O wiaro, że po pięciu latach rządów Zjednoczonej Prawicy jeszcze kołacze się gdzieś zwykła urzędnicza solidność i poprawność! Otóż, nie kołacze się.

Nadsłuchując wieści z kraju można usłyszeć wiele przykrych historii na ten temat RFILU-u. Na przykład o parlamentarzystach Zjednoczonej Prawicy, którzy bez żenady chwalą się, iż każdy z nich „dostał” parę milionów do „zagospodarowania” po uważaniu. Ale najsmutniejsza jest opowieść prezydenta jednego z miast na północy Polski. Odwiedził go parlamentarzysta Zjednoczonej Prawicy i przy kawie zaproponował, że załatwi dotację z RFIL-u, pod warunkiem …. zrealizowania projektów, które on wskaże.

W województwie śląskim pozornie każdemu rzucono jakiś kawałek RFIL-u. Ale jeśli przyjrzeć się bliżej liście beneficjentów to można zauważyć pewne prawidłowości. Na przykład, żadnych wniosków nie uwzględniono z Będzina, Bielska-Białej, Chorzowa i Sosnowca. Co łączy prezydentów tych miast? Są członkami Platformy Obywatelskiej lub Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Reszta dużych miast województwa została obdzielona sumami od 600 tys. do 20 mln zł. W tej grupie są dwa wyjątki – Mysłowice z kwotą prawie 37 mln zł i Świętochłowice, które otrzymały 28 mln zł. Tak się przypadkiem zdarzyło, że prezydent Mysłowic udzielił poparcia premierowi Mateuszowi Morawieckiemu w wyborach parlamentarnych a prezydent Świętochłowic był członkiem komitetu honorowego prezydenta Andrzeja Dudy.

W mieście, w którym mieszkam, czyli w Bytomiu sytuacja jest specyficzna, bo funkcjonuje tutaj koalicja Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości, pod wodzą rekomendowanego przez Nowoczesną prezydenta miasta. Bytom z RFIL-u otrzymał 15 mln zł. Zawsze coś, można powiedzieć, chociaż do pieszczochów z Mysłowic i Świętochłowic daleko. Ja jednak uważam, że w okrutny sposób zakpiono sobie z Bytomia. Kwota 15 mln zł została przyznana na program remontu dróg o wartości 67 mln zł. Bytom wnioskował o całość kwoty a dostał 1/5 i jeszcze musi się cieszyć.

Prezydent Bytomia, w wypowiedzi cytowanej w lokalnym portalu internetowym podziękował już …. dyrektorowi Biura Poselskiego posła Mateusza Morawieckiego. Jeśli któryś z samorządowców chce zapytać rząd o punktację, jaka została zastosowana przy podziale środków z RFIL-u to niech raczej zwróci się z tym pytaniem do właściwego terytorialnie asystenta parlamentarzysty Zjednoczonej Prawicy.

Sprawa podziału środków z RFIL-u skłoniła mnie do niewesołych wniosków. To wyraźny sygnał do samorządowców – całujcie w pierścień przedstawicieli władzy ze szczególnym uwzględnieniem asystentów poselskich przy każdej okazji, porzućcie niezależne myślenie i pamiętajcie, iż w gruncie rzeczy to nie wy rządzicie w swoich gminach czy powiatach – wtedy możecie liczyć na ochłapy z rządowego stołu.

W Rzeczypospolitej przedrozbiorowej każdy szanujący się magnat miał w swoim otoczeniu szlacheckich klientów uwieszonych na magnackiej klamce. Ich głównym zadaniem było roznoszenie na szablach przeciwników mocodawcy. Wszystkim samorządowcom, którzy uważają, że w zamian za fundusze dla gminy czy powiatu warto zostać klientem możnych magnatów ze Zjednoczonej Prawicy przypominam, że następnym krokiem będzie zastąpienie was bardziej usłużnym następcą. Jeśli można zastąpić dochody własne jednostki samorządu terytorialnego, uczciwe konkursy o środki pozabudżetowe, przejrzyste procedury budżetowe i inwestycyjne ustaleniami z lokalną komórką Zjednoczonej Prawicy to po cóż wybierać samorządowców w wolnych wyborach. O tym, kto będzie prezydentem miasta lub burmistrzem zdecyduje właściwy terytorialnie asystent parlamentarzysty Zjednoczonej Prawicy po konsultacji z centralą umieszczoną w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej.

Gdy w 1589 r. we Francji Henryk Burbon miał objąć tron królewski musiał zmienić wyznanie z protestantyzmu na katolicyzm. Rzekł wtedy: „Paryż wart jest mszy”. Jemu się to opłaciło. Ale teraz zapewniam was, iż RFIL „mszy” wart nie jest.

PS. Dla porządku informuję, iż miasto, dla którego obecnie pracuję, czyli Kraków, z RFIL-u otrzymało złotych zero.