Równać w lewo!

Dokąd równać? Do lewej ? Do prawej? A może do mądrzejszych? Tych zawsze na świecie było mniej, a swój rozum trzeba mieć. Tymczasem, Polska ma rozum idioty, wodzonego na pasku, jak cielę na rzeź. Nie od wczoraj przeca, jest u nas tak, jak jest. Ale dziś to coraz bardzie wkurwia…

Znajoma moja napisała do mnie, że mamy i tak tu super, bo w porównaniu z Austrią, gdzie mieszka, Polska jest daleko do przodu ze szczepieniami. Jesteśmy zajebiście biedni za to robotni. No changes, jak u 2Paca-a. Pani Olesia, chwilowo bawiąc u mnie na kwadracie w Warszawie, a rodem ze Lwowa, opowiadała mi niedawno, że w jej rodzinnym mieście, życie toczy się z grubsza normalnie; knajpy pootwierane, ludzie w środku, na zewnętrzu bez masek-ot, wegetowanie, na tyle, na ile można można w miarę bezboleśnie przez to przejść. Im dalej na wschód, tym normalniej.
W Rosji putinowskiej, na ten przykład, odbywają się mecze piłkarskie z udziałem publiczności, i jakoś nikt szczególnie nie notuje wzrostu zachorowań. Tzn. wzrost jest, ale nikt przytomny nie wiąże tego z publicznością. Eta normalne, myśli radziecki człowiek, że wirus idzie z powietrzem, i jak ma się przenieś z człowieka na człowieka, to prędzej czy później to zrobi. I wiecie Państwo co? Człowiek radziecki ma rację!
Ostatnio w podobnym tonie wypowiedział się u nas Andrzej Sośnierz, eksminister zdrowia, dziś poseł z kanapówki od Gowina, czy chuj wie już dzisiajod kogo. Pan doktor wspomniał, że, czy wprowadzając lokdałn na Warmii procent zachorowań był tamże constans; jedyne więc, co lokdałn zmienił, to zirytował ludzi i pozbawił ich zarobku i źródeł utrzymania. I, wyobraźcie sobie Państwo, w reszcie Polski jest od roku podobnie. Walka z wirusem, który oczywiście jest i zabija, została przez rząd przerzucona na obywatela a nie na właściwe organy. Te bowiem są impotentne, jak Kaczyński. Nie staje jemu i im. To obywatel ma się martwić, czy dożyje i za co. Państwo, co i rusz, ściąga z niego kolejne łupy, pewności nie oferując żadnej. Został Polak więc rzucony na żer hien i sępów; kto ma oszczędności, ten przetrzyma. Kto jedzie na kredyt, może już dziś iść szukać mocnego konara, żeby zarzuć nań sznur i smarować szyję masłem, żeby niej piekło. Do piekła jednak nie pójdzie, bo go nie ma, ale do komornika rodzina już może trafić, bo ten akurat jest i żyć z czegoś musi. Z nieboszczyka wyżyć ciężko.

Żona moja poszła ostatnio z koleżankami do knajpy. Zupełnie otwartej knajpy. Na pytanie żony, czy właściel nie obawia się konsekwencji w związku z tzw. ostrym stosunkiem fizycznym z prawem (czyt. pierdoleniem), tenże odparł, że to…pierdoli. Na dziś większość sądów, nawet tych „ziobrowych” uniewinnia ludzi za brak maski czy luzowanie granic działalności gospodarczej wbrew przepisom, argumentując, że same przepisy są uchwalone wbrew. Prawu, konstytucji, obywatelskiej wolności-niechaj sobie minister wybierze. Równie dobrze, do każdej z restauracji, mógłby wkroczyć wariata w koronie i wygłosić mowę, na zasadzie: „ ja, władca kraju Polan, z mocy Pana Boga, nakazuję zamknięcie tego przybytku pod groźbą przepadu majątku”. Tyle, mniej więcej, mają wspólnego z prawem i jego poszanowaniem, zakazy państwowe, wydane bez trybu i w poprzek legislacji. Aż dziw bierze, że w tak antypaństwowym państwie, jakim jest Polska, bo wszak, od lat 80. tylu ludzi czynem i słowem walczyło tu z systemem, tylu po wojnie kryło się po lasach; aż dziw bierze, że w tym kraju, gdzie bursztynowy świerzop i gryka jak śnieg biała, tak mało który chce się przeciwstawiać i anarchicznie traktować przepisy. Wszyscy siedzą jak trusie i czekają zbawienia. Tymczasem, na Ukrainie i w Rosji…
…życie trwa. Ludzie choć, w maskach, jak i u nas, ale żyją, bo nie mają innego wyjścia. Pracują, bo Sowiety już dawno minęły i trzeba rączkami zarobić na swoje. Państwo nie da, bo kradnie. I każdy doskonale to wie. U nas, tymczasem, robimy tak, jak Zachód, jeno dwa tygodnie później. Niemcy i Czesi wprowadzili twardy lokdałn? U nas jest to samo po dwóch tygodniach. Zamykają lasy? My też. Nikt jednak nie spojrzy na wschód, nie pomyśli: chwila, skoro tam też mają covid, a żyją, to może by jednak nie robić bezdurnie jak Niemice, tylko zacząć brać przykład…z Ruskich.

Obawiam się jednak, że to nie przejdzie. Przynajmniej dopóki żyje Marszałek. On od Ruskich nigdy nic w życiu nie wziął ani nie kupił. Mam podejrzenie, że nie wie, że coś od czasów Ałły Pugaczowej się tam zmieniło. Choć, jak ostatnio oglądałem klip „Leningradu”, w który Pugaczowa robiła za publikę, to też począłem się zastanawiać, czy nie ma racji.