Suweren kontra sutener

Małgorzata Kulbaczewska-Figat
Ani paw ani papuga

Makowski Szewc

PiS z lubością powołuje się na to, że sprawuje rządy z woli suwerena, który zadecydował o tym, że to pan Kaczyński wraz z jego ekipą wygrał wybory. Jednakże – jak zauważa szewc Fabisiak –jest to suweren mocno kulawy, jako że tylko jego mniejsza cześć uprawniona do głosowania poparła tych co teraz rządzą.

Przedstawiciele władzy niejednokrotnie podkreślali, że ów głosujący na nich suweren dał spółce Kaczyński&company niejako pośrednio przyzwolenie na poczynania obozu rządzącego. A obóz ten, będący emanacją swarliwej mentalności jego przywódcy, uwielbia konflikty, które sam częstokroć wywołuje bądź prowokuje. Ostatnio taki konflikt ma miejsce pomiędzy ośrodkiem władzy a prezesem NIK, który z tegoż ośrodka został wyprowadzony.

Szewc Fabisiak widzi tu nie tylko, jak to postrzegają niektórzy komentatorzy, walkę gangów, lecz także konfrontację suwerena z jakby nie było sutenerem. Szewc Fabisiak nie twierdzi bynajmniej, że nazwanie kogoś sutenerem ma wydźwięk obraźliwy czy nawet krytyczny a jeżeli kogoś to ubodło, to może go profilaktycznie przeprosić. Sutenerstwo bowiem to profesja jak każdy inny zawód wykonywany w sferze usług. Sutener jest takim samym pośrednikiem jak choćby firma kurierska będąca pośrednikiem pomiędzy nadawcą przesyłki a jej odbiorcą. I pobiera za to stosowne opłaty. Jeszcze bardziej do sutenerstwa zbliżona jest branża hotelowa, która podobnie jak Banaś użycza swoich pomieszczeń również dla uprawiania rozrywek w celach raczej nieprorekreacyjnych, a ewentualna prokreacja może być tu jedynie efektem ubocznym. Różnica jest taka, że hotel wynajmuje pokoje na dobę a Banaś tylko na godziny i przez to jest tańszy. I nie musi, wzorem tanich linii lotniczych, oferować posiłków.

Należy też nadmienić, iż cała działalność burdelowa jest w Polsce w zasadzie legalna tyle, że pod pruderyjnym płaszczykiem ukryta jest nazwa agencji towarzyskiej zamiast nazwania tego po imieniu: po prostu zwykły burdel. Warto też zauważyć, że cały ten proceder odbywa się na zasadzie dobrowolności. Faceci sami chcą się bzykać z kobietami a te na ogół nie są do tego przymuszane. Bo i po co, skoro można na tym zarobić. A że przy okazji komuś wpadnie kasa za pośrednictwo to jest to normalna procedura akceptowana przez obydwie strony. Jest też w tym pewien aspekt humanitarny. Zamiast gzić się w krzakach ryzykując ulewę czy gromy z ciemnego nieba czy też na klatce schodowej narażając się na nieoczekiwane spotkanie z plotkarską sąsiadką lub nie daj boże z żoną czy mężem lepiej i bezpieczniej jest uprawiać seks w kulturalnych warunkach o czym powinno się wykładać w szkołach w ramach edukacji seksualnej.

Szewc Fabisiak oczywiście dostrzega, że pewne panie decydują się na uprawianie prostytucji z chęci wyrwania się ze stanu ubóstwa a niektóre nawet w tym celu wojażują zagranicę. Jednak mimo wszystko jest to ich świadomy wybór. Wyjątek stanowi stosowanie przez gangi przymusu wobec kobiet a także zmuszanie do prostytucji nieletnich. Są to jednak przestępstwa kryminalne stanowiące pewien procent całości, podobnie jak tylko niewielki odsetek sędziów kradnie drukarki.

Biorąc powyższe po uwagę, szewc Fabisiak jest zdania, że pan Banaś zamiast opowiadać mało wiarygodne dyrdymały o wynajmowaniu pokojów dla utrudzonych podróżnych pragnących sobie odsapnąć przed wsiąściem do pociągu powinien był otwarcie powiedzieć o swoim sutenerstwie, które w końcu nie jest żadną przywarą tylko zwyczajną komercją będącą nieodłączną cechą gospodarki rynkowej. Oświadczając to Banaś wprawdzie nie zyskałby sobie przez to aplauzu zarówno wśród świętoszkowatej rządzącej prawicy, o kościelnej hierarchii nie wspominając, ani pruderyjnej opozycji, co praktycznie i tak nie miałoby żadnego znaczenia, bowiem i tu i tam ma już przechlapane.

Skoro już jesteśmy przy temacie sutenerstwa, to warto zwrócić uwagę na to jak ta sprawa wygląda za wschodnią granicą. Kiedy w czasach ZSRR nocowało się w hotelach, to na każdym piętrze urzędowała czujna etażnaja, której zadaniem było niewpuszczanie prostytutek do hotelowych pokoi. Oczywiście do momentu, kiedy nie dostała w łapę. Co poniektórym udawało się brać podwójnie – i od klientów i od panienek. Kiedy szewc Fabisiak znalazł się w hotelu już w niepodległej a jakże Ukrainie, to zauważył zjawisko odwrotne. Teraz to etażnyje dostawały kasę od prostytutek nie tyle za możliwość wejścia do hotelu co za obcowanie z klientem, którego im etażnaja naraiła. Tym samym etażnyje z przekupnych strażniczek moralności stały się normalnymi sutenerkami biorąc kasę już nie za moralność, lecz za komercję. Czy w jednak tym celu trzeba było rozwalać Związek Radziecki? – pyta szewc Fabisiak.

Poprzedni

PiS w opuszczonych okopach PZPR

Następny

Kluczem są pieniądze

Zostaw komentarz