Wielka świąteczna smuta

Czesław Cyrul

Ponura jesień, a my obchodzimy radosne święto. Na smutno. Takie czasy.

To święto zawsze miało w sobie, z racji pory roku, coś smutnego. Nieliczni smutni notable składają wieńce pod pomnikami. Przemawiają smutno i pompatycznie, zarazem podkreślając, że to radosny dzień. Minister Błaszczak w krótkich, żołnierskich słowach mówi nam, jak tę wolność odzyskiwaliśmy. To wrażenie podkreślają smutne msze w kościołach.

Smutne jest też to, że prawica puszy się z tej okazji, choć na początku XX wieku i w czasie I wojny światowej wolała układać się z carską Rosją. O wolność walczyli i ginęli za nią socjaliści. Jednak marszałek Piłsudski szybko wyrzekł się socjalizmu i wysiadł na przystanku prawicowej dyktatury. Wymienił demokrację i socjalizm na zamach majowy i Berezę Kartuską. Wrzesień 1939 roku tragicznie zakończył ten okres.

Kiedy w 1945 roku przeganiano hitlerowców, to nie za sprawą prawicy. Dlatego PRL-u, wg prawicy, nie było, Była sowiecka kolonia, bo nie oni w kraju zaprowadzali nowy, znacznie sprawiedliwszy ład, choć był on często postawiony na głowie. Dlatego obecnie prawica tak usilnie wmawia nam, że to co mamy dzisiaj to jej zasługa, nie robotników i inteligencji, głównie z robotniczym rodowodem. Dlatego tak zaciekle tworzy się nową, fałszywą historię. Ta narracja sprawia, że w ten dzień cieszę się umiarkowanie. Nie wiem jak się cieszą u mnie na osiedlu. Na około 700 balkonów które ogarniam wzrokiem, zauważyłem ledwie kilka flag. Z roku na rok jest ich mniej. To wyraz obojętnienia. Demonstracje narodowców i chuliganów dodatkowo wzmacniają smutę tego święta.

Miło wspominam 22 lipca. To też było, za PRL, narodowe święto. Wspominam je ciepło, bo wtedy było lato i ładna pogoda, choć za tamtymi czasami nie tęsknię. By choć trochę godnie uczcić święto pojechałem do zaprzyjaźnionej cukierni. Była czynna. A tam rogale św. Marcina. W cukierni mają nazwę rogali Wincentego, ale nie świętego, bo Wincenty żyje, oby jak najdłużej i jest właścicielem cukierni. Jem rogale i ich słodkość zapijam białym winem. Niestety jest dość kwaśne. Słodkość i kwas, jak nasza obecna, postprawdziwa historia.

Poprzedni

Korupcja w portugalskim futbolu

Następny

Lewica posprząta po Kościele

Zostaw komentarz