Wybór Jasia

9 lut 2023

Zawsze głosowałem na „mniejsze zło” w wyborach parlamentarnych. I w pozostałych też.

Głosowałem zwykle na kandydatów lewicy. Choć zwykle tamci kandydaci nie spełniali wszystkich wymogów wzorcowego „stuprocentowego, prawdziwego lewicowca”. Nie byli bytami idealnymi. Zdarzało się nawet, że ich wybór mógł pogorszyć mój byt materialny. Tak było w 1995 roku. Miałem alternatywę: Lech Wałęsa – Aleksander Kwaśniewski. I chwilę wahania, choć przecież wcześniej na Wałęsę nie głosowałem.

Był wtedy moim przeciwnikiem politycznym. Zwalczałem go regularnie, ośmieszając ze wszystkich sił moich. W tygodniku „Nie”, w ówczesnej „Trybunie”, „Przeglądzie Tygodniowym”, na każdym wiecu Ruchu „NIE”. Ale wtedy miałem już świadomość, że wybór Kwaśniewskiego na prezydenta pogorszy mój byt materialny i komfort pracy zawodowej. Prezydentura Wałęsy była lawiną tematów dla pism satyrycznych i politycznych. „Pan prezydęt” dostarczał je codziennie, hurtowo. Dzięki niemu pisało mi się łatwo i szybko. Ponieważ wydawcy płacili wtedy dziennikarzom uczciwie, to za prezydentury Wałęsy, zwalczając go permanentnie, za wypłacane mi za to honoraria, kupiłem sobie mieszkanie w Warszawie. Bez zaciągania kredytu.

Prezydentura Kwaśniewskiego oznaczała kres takich łatwych, wysokich dowodów. Jak głupi Jaś wybrałem dobro Polski i zagłosowałem za Kwaśniewskim. W 2000 roku uczyniłem podobnie. Drugiego takiego mieszkania, jak za Wałęsy, już sobie nie kupiłem. Konieczność wyboru „mniejszego zła”, głosowania na partię polityczną lub kandydata, który nie jest bytem idealnym, powraca zawsze przed każdymi politycznymi wyborami. Teraz też słyszę gniewne głosy entuzjastów wspólnej opozycyjnej listy wyborczej, że nie zagłosują na kandydatów opozycji, jeśli opozycyjnych list wyborczych będzie więcej. Bo już kilka tych list obraża ich estetykę wyborczą! I wtedy oni, na złość opozycyjnym elitom, zbojkotują najbliższe wybory parlamentarne.

Podobne głosy rozczarowanych słyszę po lewej stronie, że nie zagłosują na zbyt wspólną listę lewicy. Bo jeśli nawet znajdą tam odpowiedniego dla siebie kandydata, to przecież ich głos wzmocni też innych kandydatów zza szerokiej listy. Bo tam znaleźć mogą nieakceptowanych kandydatów. Zbyt lewackiego Zandberga, albo za starego Dyduch, krypto libka Biedronia albo za feministyczną Żukowska. I w takim przypadku prawdziwy lewicowiec powinien ocalić swą ideową cnotę. Zamiast głosować, postać w domu.

Ponieważ nigdy nie byłem czysto rasowym lewicowcem, zawsze bliżej mi było do kundli, tych zmieszanych, choć nie wstrząśniętych, to zawsze głosowałem na „mniejsze zło”. Dlatego w drugich turach wyborów prezydenckich poparłem Bronisława Komorowskiego, a potem Rafała Trzaskowskiego. Bo wtedy głosowałem przeciwko narodowemu katolikowi Andrzejowi Dudzie.

Zawsze, kiedy mogłem, głosowałem na kandydatów lewicy. Nawet na Magdę Ogórek. Zawsze też głosowałem na SLD i jego koalicjantów, choć wiele razy miałem świadomość, że proponowani kandydaci nie są wzorowi, że wysokiej wygranej też nie będzie. Najłatwiej było mi w wyborach parlamentarnych od 1997 roku. Wtedy świadomie wybierałem to „mniejsze zło”, bo zawsze głosowałem na siebie. Nawet kiedy szans już na swój mandat nie miałem i faktycznie w czasie kampanii pracowałem na mandaty koleżanek/kolegów z listy. Głosowałem tak, aby lewica jeszcze nie zginęła. Aby prawica zupełnie życia nam nie zdominowała.

Najnowsze

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem...

Krew nie jedzie na urlop

Krew nie jedzie na urlop

14 czerwca przypada Światowy Dzień Krwiodawcy. W tym roku globalna kampania WHO odbywa się pod hasłem „Jedna kropla...

Sprawdź również

Radny KO i lekarz cudotwórca

Radny KO i lekarz cudotwórca

Dawid Kacprzyk, radny Ursusa związany z Koalicją Obywatelską i lekarz Warszawskiego Szpitala Południowego, zrezygnował z członkostwa w partii po publikacjach o swoich zarobkach i czasie pracy. Marcin Kierwiński poinformował, że przyjął jego rezygnację. Kacprzyk jest...

One-way ticket

One-way ticket

Przepraszam za angielski tytuł, ale jest on na wielu poziomach adekwatny. Dyskusje o komunikacji w Krakowie skupiają się na cenie biletu za jeden krótki przejazd. Według danych za rok 2024 opublikowanych swego czasu przez LoveKraków.pl właśnie te bilety są kupowane...

Parada Równości po 25 latach

Parada Równości po 25 latach

Tysiące osób przeszły w sobotę 13 czerwca ulicami Warszawy w Paradzie Równości. Tegoroczny marsz odbył się pod hasłem „25 lat dumy. 25 lat buntu”. Była to edycja rocznicowa. Pierwsza Parada Równości odbyła się w stolicy w 2001 roku, a organizatorzy zapowiadali...

Moralność czynszojadów

Moralność czynszojadów

Większość Polaków ma na własność mieszkania. Lokator to dla nich postać podejrzana. Podejrzana o niepłacenie w terminie czynszów. W ramach powszechnego uwłaszczenia, trwającego głównie w latach 90. i na początku XXI wieku, prawo własności do swoich mieszkań uzyskało w...

Medalikarze

Medalikarze

W Polsce krok tylko od politycznej komedii do tragedii. Prezydent Wołodymyr Zełenski mógłby sam zrezygnować z nadanego mu polskiego Orderu Orła Białego. Ucinając tym dąsy polskich elit politycznych i komentatorskich. Ma już kilkanaście innych zagranicznych orderów i...

Skazani na Gibałę

Skazani na Gibałę

Czas gry wstępnej mija, lista potencjalnych kandydatów do walki – choć niekoniecznie walki o sam tron – się wypełnia. Tron, a raczej gabinet, chwilowo zajmuje Stanisław Kracik pod nieco mylącym szyldem „Prezydent Krakowa – Sekretariat”. Powoli jednak kształtuje się...

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....