Kadra Polski trenuje w Spale

Kadra Polski siatkarzy od poniedziałku przebywa w Centralnym Ośrodku Sportu w Spale. Trener Vital Heynen powołał na zgrupowanie 19 siatkarzy, którym towarzyszy 11 osób ze sztabu szkoleniowego. Cała grupa musiała najpierw zrobić testy na obecność koronawirusa i zapoznać się z surowym regulaminem ośrodka.

Nie spodziewano się żadnych problemów, bo w ciągu ostatnich dwóch tygodni zawodnicy i trenerzy stosowali się do zaleceń Centralnego Ośrodka Medycyny Sportowej. Unikali tłumów, niepotrzebnych wyjść z domu, do minimum ograniczali kontakty z ludźmi, z którymi nie mieszkają. Lekarz kadry doktor Jan Sokal codziennie sporządzał raport o stanie samopoczucia wszystkich zaproszonych na zgrupowanie osób. Ale reżim epidemiczny ma swoje prawa i dopóki nie było absolutnej pewność, że wszyscy przybyli do Spały członkowie siatkarskiej ekipy są zdrowi, dopóty trener Vital Heynen nie mógł zacząć treningów.
Każdy z uczestników grupowania ma do dyspozycji osobny pokój w hotelu i będą w nich mieszkać do końca dwutygodniowego zgrupowania, chociaż trenować będą mogli jednocześnie całą grupą. Wspólnie też będą jadać posiłki i spędzać czas wolny. W hotelu na terenie COS w Spale na potrzeby siatkarskiej kadry przeznaczono całe piętro oraz jedną ze stołówek. Unikanie kontaktu z innymi sportowcami przebywającymi na terenie ośrodka nie powinno stanowić problemu, a unikać trzeba będzie, bo do tego siatkarze zobowiązali się podpisując regulamin pobytu.
Nie mają natomiast ograniczeń w kontaktach między sobą i mogą przebywać w grupie, zatem główny cel tego zgrupowania jaki wyznaczył trener Heynen, czyli integracja i budowanie „team spirit”, da się zrealizować bez większych przeszkód, choć oczywiście nie zwalnia to z zachowania rozsądku i przestrzegania obowiązujących w COS Spała przepisów związanych w pandemią koronawirusa. Po terenie ośrodka kadrowicze mają poruszać się w maseczkach.
Pierwszy w ośrodku w Spale zjawił się Vital Heynen, który przyjechał z Belgii samochodem już w sobotę. „Na granicy pokazałem zaświadczenie z Polskiego Związku Piłki Siatkowej, że jadę do pracy i mogłem wjechać. Nie musiałem przechodzić kwarantanny” – przyznał belgijski szkoleniowiec.
Dla selekcjonera biało-czerwonych te zgrupowanie będzie zupełnie nowym doświadczeniem. „Mam mnóstwo pomysłów na organizowanie treningów, ale wiele będzie zależało od tego, w jakiej formie zaczną zgrupowanie moi siatkarze. A mogą być duże różnice, dlatego na początku będzie trzeba dla każdego stworzyć indywidualny program treningowy. Widziałem statystyki z niemieckiej piłki nożnej, z których wynika, że ryzyko kontuzji jest teraz dwukrotnie większe niż normalnie. My też musimy wziąć to pod uwagę i w pierwszej kolejności popracować nad przygotowaniem fizycznym. Zaczniemy ostrożnie” – zapewniał trener Heynen.
Jeżeli nasza reprezentacja zagra latem jakieś mecze (prowadzone są przede wszystkim rozmowy z Rosjanami, ale sondowana jest także możliwość ściągnięcia do Polski reprezentacji Serbii), to najwcześniej odbędą się one po zakończeniu drugiej części zgrupowania, czyli w drugiej połowie lipca. „Wtedy moi gracze powinni być już gotowi do gry” – twierdzi belgijski selekcjoner ekipy biało-czerwonych.
Szkoleniowiec zamierza trzymać się ustaleń poczynionych wcześniej w rozmowach z zawodnikami i da im dużą swobodę w ustalaniu obciążeń treningowych. Poza dyskusją, jak podkreśla żartobliwie, jest tylko obowiązkowa obecność na grillu, który zobowiązał się urządzić dla całej kadry, gdy przedłużył kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej. Siatkarzy nie będzie musiał jednak do tego zmuszać, wręcz odwrotnie – wszyscy teraz żartują, że trenera nie da rady się wywinąć z obietnicy, bo ośrodek jest zamknięty i nigdzie sie przed nimi tam nie schowa.
Dobra atmosfera w kadrze zawsze była jej mocną stroną, nie inaczej jest i teraz. Tym bardziej, że po kilku miesiącach izolacji wszyscy kadrowicze są spragnieni kontaktów i rywalizacji, nawet jeśli przyjdzie im toczyć ją na boisku do piłki plażowej czy do koszykówki. „Fajnie będzie zobaczyć chłopaków po tak długiej przerwie, po całej tej izolacji, i razem się trochę pośmiać. Atmosferę w zespole mamy bardzo dobrą, ale trener chce żeby była jeszcze lepsza. To da się zrobić, bo my wszyscy się lubimy i dobrze ze sobą dogadujemy. Poza tym zgrupowanie zawsze daje dodatkową mobilizację do treningu. Dla mnie to będzie przedsmak tego, co nas czeka przez cały kolejny rok, aż do igrzysk olimpijskich. Wiemy już, że z dziewiętnastki, która przyjedzie do Spały, trener wybierze dwunastu na przyszłoroczne igrzyska” – wyjawił w jednej z wypowiedzi dla mediów zawodnik VERVY Warszawa Bartosz Kwolek.