Lewy najlepszy w ataku

Jan T. Kowalski
Lewy najlepszy w ataku

W minionym tygodniu angielski magazyn piłkarski „Four Four Two” opublikował swój ranking najlepszych napastników na świecie. Na pierwszym miejscu zestawienia umieścił Roberta Lewandowskiego, za którego plecami znaleźli się Anglik Harry Kane i Portugalczyk Cristiano Ronaldo. W sobotę „Lewy” w ligowym meczu Bayernu Monachium z Arminią Bielefeld dostarczył redakcji „FFT” kolejnego mocnego argumentu uzasadniającego jej wybór.

Im bliżej końca roku, tym więcej rankingów i plebiscytów. Magazyn „Four Four Two” pokusił się o ranking dziesięciu najlepszych obecnie zdaniem redakcji napastników na świecie. Pierwsze miejsce przyznane Robertowi Lewandowskiemu w kontekście jego strzeleckich wyczynów chyba nikogo nie dziwi. W uzasadnieniu redaktorzy „FFT” napisali: „Piłkarz, którego jego klubowy kolega Thomas Mueller nazwał Lewangoalskim, niedawno skończył 32 lata, ale w minionym sezonie wskoczył na wyższy poziom i sprawił, że Bayern Monachium stał się potęgą. Wcześniej też nie było wątpliwości co do jego talentu, a tylko do tego, czy jest w stanie zaznaczać swoją obecność w kluczowych meczach. Dzisiaj Polak jest liderem i centrum wszystkiego, co na boisku robi zespół Bayernu. Lewandowski jest zawodnikiem technicznym, silnymi fizycznie, świetnie grającym obiema nogami oraz głową, a do tego ogromnie inteligentnym i umiejącym nie tylko sobie znajdować właściwe miejsce na boisku, lecz coraz częściej kreuje też sytuacje kolegom z drużyny. W poprzednim sezonie strzelił 55 goli w 47 meczach, najwięcej w Europie”.
Za plecami polskiego snajpera Bayernu Monachium w czołowej dziesiątce rankingu redakcja „FFT” znaleźli się: 2. Harry Kane (Tottenham Hotspur), 3. Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn), 4. Romelu Lukaku (Inter Mediolan), 5. Sergio Aguero (Manchester City), 6. Erling Haaland (Borussia Dortmund), 7. Karim Benzema (Real Madryt), 8. Raul Jimenez (Wolverhampton Wanderers), 9. Luis Suarez (Atletico Madryt) i 10. Jamie Vardy (Leicester City).
Trudno powiedzieć czy to wyróżnienie w jakiś sposób podziałało na Lewandowskiego, ale w minioną środę strzelił dwa gole i zaliczył asystę w reprezentacji Polski w wygranym 3:0 meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną, zaś trzy dni później w ligowym spotkaniu Bayernu z Arminią Bielefeld (4:1) powtórzył ten wyczyn i również zaliczył dwa trafienia oraz asystę.
Tym samym wykreślił Arminię z listy zespołów Bundesligi, którym jeszcze nie strzelił gola. Powód tego „zaniedbania” z jego strony był oczywisty – ekipa z Bielefeld spadła z 1. Bundesligi w 2009 roku i wróciła do niej dopiero dopiero teraz, a „Lewy” zaczął występować na boiskach niemieckiej ekstraklasy dopiero od sezonu 2010/2011. Inaczej mówiąc, aż do minionej soboty po prostu nie miał okazji zagrać przeciwko drużynie Arminii, ale gdy już do tego doszło, gracze beniaminka mogli już w 25. minucie meczu przekonać się, co potrafi pięciokrotny król strzelców Bundesligi. Lewandowski jeszcze przed przerwą pokonał bramkarza rywali Stefana Ortegę po raz drugi, a po zmianie stron dorzucił jeszcze asystę przy drugim golu Thomasa Muellera.
Tym samym wśród 18 zespołów 1. Bundesligi nie ma już takiego, któremu kapitan reprezentacji Polski nie strzeliłby gola. Na liście jego ofiar jest także Bayern, przeciwko któremu grał jako zawodnik Borussii Dortmund. W sumie „Lewy” ma już na rozkładzie 27 drużyn, z którymi rywalizował w Bundeslidze. Jego ulubionym przeciwnikiem jest VfL Wolfsburg, bo w 16 meczach z tym zespołem zdobył aż 21 bramek. Niewiele gorzej wypada w starciach z Schalke 04 Gelsenkirchen. Tej drużynie strzelał gole w 10 ostatnich meczach i wbił ich aż 13. Ogółem w Bundeslidze Lewandowski strzelił już 243 gole w 325 meczach, a ten dorobek zapewnia mu pozycję najskuteczniejszego obcokrajowca w historii niemieckiej ligi oraz trzecią lokatę w klasyfikacji wszech czasów Bundesligi. Przed nim są już tylko Klaus Fischer z 268 trafieniami na koncie oraz legendarny Gerd Mueller, który w Bundeslidze strzelił dla Bayernu aż 365 goli.
Warto też odnotować, że „Lewy” po czterech ligowych kolejkach z siedmioma bramkami na koncie objął prowadzenie w klasyfikacji strzelców obecnego sezonu, a z trzema asystami jest też liderem w tzw. punktacji kanadyjskiej. Nic dziwnego, że w relacjach z meczu zamieszczanych w niemieckich mediach Lewandowski otrzymywał na ogół doskonałe noty, co zapewne zapewni mu miejsce co najmniej w jedenastce kolejki, a może nawet tytuł najlepszego gracza.
Wygrana z Arminią dała Bayernowi awans na pozycję wicelidera Bundesligi. Prowadzi RB Lipsk (10 pkt), wyprzedzając obrońców tytułu i trzecią w tabeli Borussię Dortmund o jeden punkt.
Ale w najbliższą środę Bayern rozpocznie też rywalizację w Lidze Mistrzów. W pierwszym meczu obrońca tytułu zmierzy się u siebie na Allianz Arenie z Atletico Madryt, będziemy więc świadkami strzeleckiego pojedynku „Lewego” z Urugwajczykiem Luisem Suarezem.

Poprzedni

Raków rządzi w lidze

Następny

Kubacki i Szwab mistrzami kraju

Zostaw komentarz