19 sierpnia 2022

loader

Łódź funduje stadion prywatnemu klubowi

Stadion żużlowy w Łodzi

Żużlowcy Orła Łódź zajmują przedostatnie miejsce w I lidze, ale już w najbliższą niedzielę będą mogli pościgać się na nowym stadionie. Władze Łodzi w swoich inwestycyjnych planach nie kierują się kryteriami sportowymi.

 

Piłkarski stadion Widzewa rozpoczęto budować już po tym, jak zdegradowany z ekstraklasy klub upadł i został reaktywowany pod nowym szyldem jako klub IV-ligowy. Dzisiaj zespół Widzewa gra w II lidze (trzeci poziom piłkarskich rozgrywek w Polsce) i w miniony weekend mógł się pochwalić najliczniejsza widownią w kraju, lepsza od tej, jaką zanotowano na meczach Lotto Ekstraklasy. W żużlu Orzeł Łódź pod względem sportowym w podobnie katastrofalnej sytuacji nie jest, ale od chwili założenia w 2005 roku nie wybił się w żużlowych rozgrywkach powyżej I ligi i wciąż jedynie marzy o ściganiu się w ekstralidze. Mimo to, choć klub jest prywatną własnością miejscowego biznesmena Witolda Skrzydlewskiego, władze miejskie znalazły w dziurawym budżecie blisko 50 mln złotych na zbudowanie dla tej przeciętnej pod względem sportowym drużyny stadionu z krytymi trybunami na 10 tysięcy miejsc.

Jego budowa rozpoczęła się w 2016 roku. Według planów obiekt miał kosztować 43,8 mln złotych, a jego oddanie do użytku wyznaczono na wrzesień 2017 roku. Realizujące inwestycję konsorcjum budowlane nie dotrzymało jednak ani tego terminu, ani kilku kolejnych. Z tego powodu żużlowcy Orła całą pierwszą rundę obecnych rozgrywek 1. ligi musieli jeździć na wyjazdach, ale przynajmniej mieli dobre alibi dla słabych wyników. Z siedmiu spotkań wygrali tylko jedno, jedno zremisowali, a wpięciu meczach doznali porażek. Na półmetku sezonu zasadniczego z trzema zdobytymi punktami zajmują przedostatnie miejsce w tabeli.

W niedzielę 29 lipca łodzianie mają zmierzyć się już na nowym stadionie z ekipą Wybrzeża Gdańsk. Z tego powodu od blisko miesiąca na budowie motoareny trwał wyścig z czasem. W pracach wykończeniowych pomagali nawet wolontariusze rekrutowani spośród kibiców. Sam tor jest już od dawna gotowy i przetestowany. Ponoć spełnia wszystkie wymogi i można na nim rozgrywać zawody. Gorzej sytuacja wygląda z trybunami i zapleczem, ale wygląda na to, że mimo niedoróbek do meczu jednak dojdzie. Nasze żużlowe środowisko z entuzjazmem wita nową „świątynię czarnego sportu” i wyraża przekonanie, że Orzeł już wkrótce zawita do ekstraligi. Zobaczymy..

Jan T. Kowalski

Poprzedni

Głos prawicy

Następny

Lekkoatleci obiecują grad medali w Berlinie

Zostaw komentarz