Puchar Niemiec też dla Lewego

Jan T. Kowalski
Puchar Niemiec też dla Lewego

Robert Lewandowski z Pucharem Niemeic. To jego kolejne trofeum w tym sezonie

Robert Lewandowski zakończył sezon na niemieckich boiskach z kolejnymi laurami. W wygranym w minioną sobotę przez Bayern Monachium 4:2 meczu z Bayerem Leverkusen w finale Pucharu Niemiec kapitan reprezentacji Polski strzeliła dwa gole i z dorobkiem sześciu trafień i po raz piąty w karierze został królem strzelców tych rozgrywek. Przy okazji przekroczył magiczną barierę 50 bramek zdobytych w jednym sezonie.

Dwa gole strzelone przez „Lewego” zapewniły mu pozycję najlepszego strzelca tej edycji rozgrywek. To jego rekordowe, bo już piąte zwycięstwo w tej klasyfikacji. Przed nim nikt w Pucharze Niemiec tyle razy nie zdobywał tytuł króla strzelców. Tak więc polski piłkarz do piątej „armaty” za zwycięstwo w klasyfikacji strzelców Bundesligi dorzucił kolejne cenne trofeum. W klasyfikacji strzelców wszech czasów Pucharu Niemiec „Lewy” z łącznym dorobkiem 39 goli zajmuje w tej chwili szóste miejsce, które dzieli z Klausem Allofsem. Z kolei dla zespołu Bayernu sobotnie zwycięstwo w rozegranym na Stadionie Olimpijskim w Berlinie finale DFB Cup było już 20. triumfem w tych rozgrywkach. Bawarczycy na krajowych boiskach zdobyli więc oba najważniejsze trofea i z podwójną koroną na koncie udali się na niespełna dwutygodniowe wakacje, po których wrócą aby przygotować się do sierpniowych zmagań w Lidze Mistrzów. Dla „Lewego” właśnie zdobycie najważniejszego europejskiego pucharu jest teraz celem numer 1. Jeśli utrzyma formę, a nikt chyba w to nie wątpi, w zaplanowanych w formie turnieju rozgrywkach Champions League powinien zgarnąć też trzeci strzelecki laur w tym sezonie, czyli zostać także najskuteczniejszym graczem obecnej edycji Ligi Mistrzów. W tej chwili prowadzi w klasyfikacji snajperów z dorobkiem 11 goli.
Zdobywając dwie bramki w finale Pucharu Niemiec Lewandowski powiększył swój łączny dorobek do 51 trafień, czyli po raz pierwszy w karierze przekroczył magiczną granicę 50 goli strzelonych w jednym sezonie. Przed nim z nadal czynnych zawodników takie wyczynu dokonali tylko Argentyńczyk Leo Messi, Portugalczyk Cristiano Ronaldo, Urugwajczyk Luis Suarez i Szwed Zlatan Ibrahimovic.
Mecz Bayernu z Bayerem był ostatnim aktem sezonu 2019/2020 w niemieckiej klubowej piłce nożnej. Zgodnie z przewidywaniami drużyna świeżo upieczonych mistrzów Bundesligi nie miała problemów z pokonaniem piątego w ligowych rozgrywkach zespołu „Aptekarzy”. Do przerwy podopieczni trenera Hansiego Flicka prowadzili 2:0 po golach Dawida Alaby i Serge Gnabry’ego. Lewandowski swojego pierwszego gola w tym meczu strzelił w 59. minucie. Polak dopadł do piłki wybitej przez bramkarza Bayernu Manuela Neuera i z odległości około 30 metrów kropnął z półwoleja na bramkę rywali, tak tym zaskakując golkipera Bayeru Lukasa Hradeckiego, że ten przepuścił piłkę jak jakiś początkujący junior.
Drugie trafienie „Lewy” uzyskał pół godziny później, dopadając w 89. minucie do zagranej przez Ivana Perisicia w pole karne piłki i sprytną „podcinką” umieścił ja w siatce bramki „Aptekarzy”. W tym momencie było 4:1 dla Bayernu i nawet rzut karny podyktowany przeciwko nim w ostatnich minutach doliczonego czasu gry, który wykorzystał Kai Havertz, nie mógł odebrać Bawarczykom zwycięstwa.
Futbolowi statystycy szybko policzyli, że „Lewy” jest jedynym piłkarzem w historii Pucharu Niemiec, który dwukrotnie zdobywał po dwie bramki w finałach tych rozgrywek. Wcześniej dwa gole wbił rok temu w finałowym starciu z RB Lipsk. W sumie zaś wystąpił do tej pory w sześciu finałach Pucharu Niemiec i łącznie zdobył w nich osiem bramek.
Po takim sezonie nikt chyba nie wątpi, że w lipcu Lewandowski zostanie uhonorowany jeszcze jedną prestiżową nagrodą, której dotąd w swojej kolekcji nie ma – to wyróżnienie dziennikarzy dla najlepszego piłkarza sezonu w Niemczech. W plebiscycie nie ma podziału na Niemców i obcokrajowców, ale od 1960 roku tylko pięciu cudzoziemców otrzymało to wyróżnienie. Ostatnim był Belg Kevin de Bruyne, którego nagrodzono za sezon 2014/2015. „To zakrawa na absurd, że Lewandowski jeszcze nigdy nie został wybrany piłkarzem roku w Niemczech. Strzelił 236 goli w 321 meczach, ale tytuł zawsze trafiał do kogoś innego. Ostatnio do Reusa, Kroosa, Lahma czy Boatenga. Oni na pewno zasłużyli na te nagrody, ale ten rok był tak wybitny w wykonaniu Lewandowskiego, że zasługuje na tę nagrodę jak nikt inny” – przyznał Henning Feindt, zastępca redaktora naczelnego „Sport Bildu”.

Poprzedni

48 godzin godzin

Następny

Ten niebywały rok sześćdziesiąty ósmy

Zostaw komentarz