Śmieszne mistrzostwa Norwegii w skokach narciarskich

W miniony wtorek na skoczni w Trondheim odbyły się mistrzostwa Norwegii. Była to dość kuriozalna impreza, bo do rywalizacji nie przystąpili czołowi norwescy skoczkowie i o tytuł walczyli zawodnicy głębokiego zaplecza.

O tym, że tegoroczna rywalizacja o mistrzostwo Norwegii w skokach narciarskich będzie farsą wiadomo było już od dłuższego czasu. Po wprowadzeniu przez rząd rozporządzenia nakazującego odbycia przez przyjeżdżających do kraju obowiązkowej dziesięciodniowej kwarantanny, stało się jasne, że zawodnicy z czołówki będą musieli dokonać wyboru – albo start w zawodach Pucharu Świata w Zakopanem i Pucharu Kontynentalnego w Innsbrucku, albo udział w mistrzostwach kraju. Trenerzy norweskiej kadry wybrali oczywiście imprezy PŚ i PK, toteż na skoczni Granasen pojawili się wyłącznie zawodnicy z głębokiego zaplecza norweskiej kadry.
Pod nieobecność gwiazd najlepiej spisał się 21-letni Anders Ladehaug, który nigdy jeszcze nie startował w zawodach PŚ. Srebrny medal wywalczył Iver Olaussen, a brąz Matias Braathen. W sumie w mistrzostwach Norwegii wzięło udział 47 zawodników.