W Bournemouth docenili Boruca

Obecny sezon Premier League Artur Boruc rozpoczął jako rezerwowy bramkarz AFC Bournemouth, ale w styczniu tego roku niespodziewanie wrócił do składu i zaliczył kilkanaście znakomitych występów. Teraz angielski klub oferuje mu nowy kontrakt.

Boruc trafił do ekipy Bournemouth w 2014 roku na zasadzie wypożyczenia z Southampton. Drużyna „Wiśni” grała wtedy z Championship i potrzebowała dobrego bramkarza, a Polak w występującej w Premier League ekipie Southampton musiał ustąpić miejsca ściągniętemu latem 2014 roku z Celticu Glasgow reprezentantowi Anglii Fraserowi Forsterowi. Zmiana otoczenia wyszła Borucowi na dobre, bo swoja znakomitą grą walnie przyczynił się do wywalczenia przez Bournemouth awansu do Premier League, a zadowolone z jego postawy władze klubu wykupiły go z Southamptonu. Przez kolejne dwa sezony polski bramkarz regularnie pojawiał się w wyjściowym składzie i zbierał dobre recenzje, a w głosowaniu fanów został wybrany piłkarzem sezonu. W kwietniu 2017 przedłużył kontrakt o kolejny rok, niestety, latem tego roku Bournemouth kupiło z Chelsea Londyn Bośniaka Asmira Begovicia. Dla Boruca był to ambicjonalny „prztyczek”, bo miał z Begoviciem na pieńku po tym, jak Bośniak, jeszcze jako gracz Stoke City, w 2013 roku strzelił mu gola po wykopie spod własnej bramki, dzięki czemu zapisał się w księdze rekordów Guinnessa jako autor bramki zdobytej z największej odległości.

Begović zgodził się na transfer z Chelsea, gdzie grzał ławę, do Bournemouth pod warunkiem, że będzie bramkarzem numer 1. I dostał taką gwarancję, zaś Boruc chcąc nie chcąc musiał pogodzić się z rolą rezerwowego. Poszło mu to o tyle łatwiej, że zbiegło się to w czasie z wymuszonym pożegnaniem z reprezentacją Polski, a zatem nie potrzebował już regularnych występów w klubie żeby otrzymywać powołania. Sezon 2017-2018 przesiedział karnie na ławce, stając między słupkami jedynie w spotkaniach Pucharu Anglii. Utrzymywał się jednak w znakomitej formie i klub zaproponował mu przedłużenie kontraktu na dotychczasowych warunkach. Boruc przyjął ofertę i obecny sezon ponownie zaczął jako zmiennik Begovicia, ale w spotkaniach pucharowych prezentował się tak wybornie, że fani Bournemouth zaczęli domagać się aby to Polak znów był pierwszym bramkarzem. Nie bez przyczyny, bowiem Bośniak mocno spuścił z tonu i zaczął popełniać błędy, aż w końcu trener „Wiśni” Eddie Howe stracił cierpliwość i w styczniowym meczu w Premier League z West Hamem United niespodziewanie wystawił Boruca. 39-letni Polak nie zawiódł oczekiwań i w nagrodę zagrał w kolejnych jedenastu meczach ligowych.

Wściekły Begović zaczął grozić odejściem w letnim oknie transferowym, więc Howe dokonał roszady, ale tylko na dwa mecze, bo bośniacki bramkarz zagrał w nich słabo i Bournemouth oba mecz z jego udziałem przegrało. Boruc wrócił ponownie, a ostatnio w angielskich mediach zaroiło się od spekulacji, że klub nie bacząc na jego wiek zamierza zaproponować mu przedłużenie kontraktu o kolejny rok. Potwierdził to oficjalnie Eddie Howe: „Jestem pod wielkim wrażeniem pracy, jaką każdego dnia wykonuje na treningach. W jego wieku nie jest łatwo wejść do gry po tak długiej przerwie, ale on świetnie sobie poradził i miał wiele znakomitych interwencji. Uważam, że wciąż ma wiele do zaoferowania, dlatego chciałbym go mieć w zespole na kolejny sezon” – stwierdził szkoleniowiec ekipy „Wiśni”.

Na razie jednak nie wiadomo jakie plany na przyszłość ma sam Boruc. Jakiś czas temu wyjawił, że na zakończenie kariery chciałby pograć za oceanem, w MLS, lecz jak na razie nie pojawiły się żadne konkretne informacje w tej sprawie. Niewykluczone zatem, że przyjmie ofertę Bournemouth, choćby po to, żeby wykazać wyższość nad Begoviciem, albo dokuczyć mu zmuszając do konkurowania o miejsce w bramce.
Póki co 65-krotny reprezentant Polski ma na głowie chyba ważniejszą dla niego sprawę, bo na portalu społecznościowym poinformował, że jego rodzina wkrótce się powiększy. W tej sytuacji znany z zamiłowania do stabilizacji piłkarz chyba nie będzie szukał nowych przygód, tylko zostanie w Bournemouth.