Afgańczycy żądają odwetu i dymisji

7 cze 2017

Dwa dni po zamachu, w którym zginęło 90 osób, w Kabulu na ulicę wyszło ok. tysiąca osób. Protestowano przeciwko nieudolności prezydenta Aszrafa Ghaniego. W kierunku zgromadzonego w pobliżu miejsca wybuchu tłumu policja oddała strzały w powietrze.

W środę w tzw. dzielnicy dyplomatycznej w stolicy Afganistanu, w godzinach porannego szczytu wybuchła cysterna wypełniona 1,5 tonami materiałów wybuchowych. Mimo że w pobliżu miejsca zamachu znajdują się siedziby afgańskich ministerstw, rezydencja prezydenta kraju, placówki dyplomatyczne oraz kwatera główna sił NATO w Afganistanie, środki bezpieczeństwa zawiodły – znowu zginęli Afgańczycy. 90 osób nie żyje, a ponad 400 jest rannych.
Pokazywana w mediach zniszczona ambasada Niemiec nie ucierpiała teraz szczególnie mocno, bo zniszczona została kilka lat temu, podczas innego ataku. Od tamtego czasu budynek jest pusty.
Do ataku nikt się nie przyznał, jednak zdaniem ekspertów od Afganistanu modus operandi wskazuje, że stoi za tą akcją terrorystyczna siatka klanu Hakkanich. Zamachowiec zginął, a krater po wybuchu ma 7 metrów głębokości.
W tym samym miejscu odbyła się demonstracja ok. tysiąca osób. Powiewały transparenty nawołujące prezydenta do dymisji. Poza tym demonstranci żądali rozstrzelania przez władzę wszystkich przebywających w więzieniach członków sprzymierzonej niegdyś z Al-Kaidą organizacji Hakkanich.
Demonstranci usiłowali przedrzeć się przez kordon policji. Wtedy rozległy się strzały. Policjanci strzelali jednak w powietrze, ale to wystarczyło, by tłum się wycofał. O liczbie rannych nie poinformowano.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...