
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski zadeklarował gotowość do spotkania z Donaldem Trumpem podczas uroczystości pogrzebowych papieża Franciszka w Watykanie. Podkreślił jednak, że rozmowy z Rosją możliwe będą dopiero po wprowadzeniu zawieszenia broni. Tymczasem specjalny wysłannik USA ds. Bliskiego Wschodu, Steve Witkoff, po raz czwarty w tym roku uda się do Moskwy. Równolegle w Londynie trwają przygotowania do rozmów między przedstawicielami USA, Ukrainy i Unii Europejskiej.
„Tak, chciałbym. Jestem gotowy. Zawsze jesteśmy gotowi spotkać się z naszymi amerykańskimi partnerami” – powiedział Zełenski. Podkreślił, że mimo trudności w relacjach dyplomatycznych, Ukraina pozostaje otwarta na dialog i współpracę ze Stanami Zjednoczonymi, które odgrywają kluczową rolę w bezpieczeństwie regionu.
Ostatnie spotkanie Zełenskiego z Trumpem odbyło się w lutym i zakończyło się napięciem – prezydent Ukrainy opuścił wówczas Biały Dom przed zakończeniem wizyty, co wywołało falę spekulacji. Od tego czasu relacje między Kijowem a administracją Trumpa są napięte, a współpraca ograniczona. W czasie prezydentury Joe Bidena Ukraina mogła liczyć na znaczące wsparcie militarne ze strony USA. Po objęciu urzędu przez Trumpa pomoc ta została wstrzymana.
„Nie mieliśmy okazji uzgodnić nowego pakietu pomocy ani omówić jego szczegółów” – zaznaczył Zełenski. Dodał, że Ukraina wciąż nie otrzymała odpowiedzi na ofertę zakupu dziesięciu systemów obrony powietrznej Patriot, co budzi niepokój w ukraińskim dowództwie wojskowym.
Wysłannik USA ponownie w Moskwie
Zełenski zadeklarował gotowość do rozmów pokojowych z Rosją, ale tylko po wprowadzeniu zawieszenia broni. „Jeśli ten warunek zostanie spełniony, jesteśmy gotowi usiąść do stołu negocjacyjnego w dowolnym miejscu i formacie” – podkreślił prezydent. Zapewnił też, że Ukraina nie zrezygnuje z odzyskania wszystkich okupowanych terytoriów.
W tym kontekście rzecznik Kremla poinformował, że Steve Witkoff – ambasador nadzwyczajny i pełnomocny oraz specjalny wysłannik USA ds. Bliskiego Wschodu – planuje kolejną wizytę w Moskwie. Będzie to jego czwarta podróż do Rosji od lutego, gdy po objęciu urzędu przez Trumpa wznowiono bezpośrednie kontakty dyplomatyczne między Waszyngtonem a Moskwą. Wizyta zbiega się ze spotkaniem przedstawicieli USA, Ukrainy i Unii Europejskiej, zaplanowanym na środę w Londynie. Celem rozmów jest ustalenie wspólnego stanowiska wobec ewentualnego zawieszenia broni.
Administracja Trumpa deklaruje, że jej priorytetem jest szybkie zakończenie wojny. W niedzielnym oświadczeniu były prezydent USA zapowiedział, że liczy na porozumienie pokojowe „w ciągu tygodnia”, choć nie podał żadnych szczegółów. Sekretarz stanu Marco Rubio ostrzegł, że jeśli rozmowy zakończą się fiaskiem, USA mogą wycofać się z procesu mediacyjnego i „zająć się innymi sprawami”.
„Rosja się bawi” – ostrzeżenie z Europy
Unia Europejska coraz częściej krytykuje strategię Waszyngtonu. Szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas, oskarżyła administrację Trumpa o zbyt łagodne podejście wobec Rosji. Jej zdaniem USA mają środki, by skutecznie zwiększyć presję na Kreml, ale ich nie wykorzystują.
„Mają możliwości, by naprawdę wpłynąć na Rosję. Pytanie brzmi: dlaczego z nich nie korzystają?” – powiedziała w rozmowie z agencją AFP. Kallas zarzuciła Rosji grę na zwłokę i pozorowane gesty dobrej woli. Jako przykład wskazała ogłoszone przez Moskwę zawieszenie broni na czas Wielkanocy. „To był jedynie manewr mający powstrzymać Trumpa przed zerwaniem rozmów. Rosja nie dotrzymała rozejmu, co pokazuje, że nie zależy jej na prawdziwym pokoju” – stwierdziła.
Podobne opinie wyrażają także inni europejscy liderzy i komentatorzy. Rosną obawy, że bez stanowczej i spójnej presji ze strony Zachodu Rosja nie zmieni swojej polityki. Tymczasem społeczeństwo ukraińskie coraz dotkliwiej odczuwa skutki przedłużającego się konfliktu – zarówno na froncie, jak i w życiu codziennym. Coraz więcej apeli płynie z Kijowa o opracowanie przez Zachód wyraźnej strategii, która skłoni Moskwę do ustępstw i otworzy drogę do trwałego pokoju.
Eksperci podkreślają, że najbliższe tygodnie mogą okazać się kluczowe. Jeśli rozmowy w Londynie zakończą się bez efektu, szanse na szybkie zakończenie wojny wyraźnie się zmniejszą.









