Paragwajska rewolta

5 kwi 2017

– Miał miejsce zamach stanu. Będziemy stawiać opór, wzywamy ludzi, by robili to z nami – to słowa Desirée Masi z paragwajskiej Demokratycznej Partii Postępowej. W stolicy kraju wybuchły gwałtowne zamieszki po tym, gdy Senat w tajemnicy przegłosował poprawkę do konstytucji.

Zmiana, wprowadzona minimalną większością do ustawy zasadniczej pod osłoną nocy i poza główną salą posiedzeń, daje obecnemu prezydentowi Horacio Cartesowi prawo do ubiegania się o reelekcję. Do tej pory wprowadzona w 1992 r. konstytucja pozwalała być głową państwa tylko przez jedną kadencję. Miało to chronić kraj przed powrotem do brutalnego autorytaryzmu, który obalono w 1989 r. Jednym z jej symboli było wielokrotne „wygrywanie wyborów prezydenckich” przez dyktatora Alfredo Stroessnera.
Obecna głowa państwa, Cartes, jest figurą niewiele mniej antypatyczną niż były już dyktator – to jeden z najbogatszych przedsiębiorców w Paragwaju, bez żenady prowadzący politykę korzystną wyłącznie dla takich, jak on sam. Według publikacji Wikileaks był przedmiotem zainteresowania amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA w związku z możliwymi koneksjami z organizacjami gangsterskimi oraz praniem brudnych pieniędzy. W 2013 r. wygrał wybory prezydenckie, uzyskując 48,48 proc. głosów (w Paragwaju nie przeprowadza się drugiej tury głosowania). Miało to miejsce rok po tym, gdy zdominowany przez prawicę parlament przeprowadził z nagięciem procedur impeachment lewicowego prezydenta Fernando Lugo, co spowodowało zawieszenie Paragwaju w organizacjach regionalnych.
Jeśli Paragwajki i Paragwajczycy wiązali z Cartesem jakieś nadzieje na dobre rządzenie krajem, dawno one wygasły i wieść o tym, że miałby dostać szansę na kolejny start wyborczy przyjęli ze złością. Opozycja jest zdania, że głosowanie w Senacie nie jest wiążące, tym bardziej, że jedno na ten sam temat już było, w sierpniu ubiegłego roku i w myśl obowiązujących procedur temat nie powinien powracać przez dwanaście miesięcy. Manifestanci ruszyli nocą pod budynek parlamentu, sforsowali otaczający go płot, zaczęli rozbijać szyby w oknach i palić opony. Wreszcie podpalili również sam gmach. Doszło do starć z policją, która użyła gazu łzawiącego i gumowych kul. Jest kilku rannych, w tym politycy i relacjonujący protest dziennikarze.
– Wzywam przywódców politycznych do zaprzestania wzniecania przemocy i do poszukiwania dialogu – standardową na takie okazję formułkę wygłosił przedstawiciel Wysokiego Komisarza ONZ ds. Praw Człowieka na Amerykę Południową Amerigo Incalterra. O tym, że rządząca prawica zamierza jednak raczej forsować swoje, a nie angażować się w żaden dialog, świadczy komentarz samego prezydenta opublikowany na Twitterze. Uczestnicy protestów są w nim nazywani „wandalami” i „barbarzyńcami zagrażającymi dobrobytowi Paragwajczyków”.
Jeśli chodzi o lewicę, zdania są podzielone. Gdy Demokratyczna Partia Postępowa wzywa, by znowu iść pod parlament, lewicowa koalicja Front Guasu uważa, że z wprowadzonej poprawki może być jakiś pożytek. Dokładnie zaś taki, że dałaby ona szansę na ponowne kandydowanie usuniętemu z urzędu Fernando Lugo, na którego ubożsi Paragwajczycy zapewne zagłosowaliby znowu. Pytanie tylko, czy prawica w ogóle by do tego dopuściła.

Najnowsze

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od...

Sprawdź również

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Spotkanie Xi Jinpinga i Trumpa w Pekinie. Kurs na stabilność

Na to spotkanie patrzyły nie tylko Pekin i Waszyngton. Patrzył świat zmęczony wojnami, cłami, niepewnością na rynkach energii i rosnącymi kosztami życia. Donald Trump wrócił do Pekinu po ośmiu i pół roku od poprzedniej wizyty w Chinach. Kiedy przy jednym stole siadają...

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Trump leci z Big Techem do Pekinu. Chodzi o chipy, rynek i AI

Donald Trump leci do Pekinu z delegacją, w której polityka spotyka się z interesami największych amerykańskich korporacji. Obok urzędników administracji USA do Chin jadą ludzie, dla których wynik rozmów z Xi Jinpingiem może oznaczać miliardy dolarów w kontraktach,...

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Burmistrz Nowego Jorku wybrał krawców zamiast balu miliarderów

Zohran Mamdani, lewicowy burmistrz Nowego Jorku, nie pojawił się na dorocznym balu mody w Metropolitan Museum of Art. W wieczór, gdy muzeum wypełniły gwiazdy, projektanci i miliarderzy, jego biuro pokazało krawców, sprzedawców, dostawców i związkowców. Ludzi, bez...

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie. Wyspa bez paliwa, turystów i złudzeń

Kryzys na Kubie wszedł w codzienne życie mieszkańców głębiej niż kolejne rządowe komunikaty i zagraniczne sankcje. Brak paliwa oznacza dziś problemy z dojazdem do pracy, dostawami żywności, odbiorem śmieci, funkcjonowaniem szpitali i obsługą turystów. Do tego dochodzą...