Rosyjski umarł

30 cze 2022

Po inwazji Rosji na Ukrainę rosyjskojęzyczni mieszkańcy mojego bloku przeszli na ukraiński, tylko kilka osób wciąż posługuje się rosyjskim z przyzwyczajenia – mówi Alina, konsjerżka jednego z kijowskich bloków. Dodaje, że mieszkańcy jej bloku pozbywają się też książek sowieckich i rosyjskich autorów.

W nocy 24 lutego, gdy zaczęła się inwazja akurat pracowałam – opowiada 60-letnia Alina. Kiedy usłyszałam pierwsze eksplozje, to działo się około godz. 5 nad ranem, wyszłam na dwór sprawdzić co się stało, nic nie zobaczywszy, wróciłam do swojego pokoiku, w nim za chwilę usłyszałam kolejne wybuchy, zrozumiałam, że zaczęła się wojna – relacjonuje.
Ruch zaczął się ok. godz. 6 rano. Kilku mieszkańców bloku wychodziło z walizkami, mówili, że wyjeżdżają; w przeciągu pierwszego tygodnia swoje mieszkania opuściło ok. 20 proc. mieszkańców – mówi Alina.


Już 24 lutego kilkoro mieszkańców poprosiło mnie o klucze do piwnicy, żeby urządzić tam tymczasowy schron, przenieść jakieś krzesła, koce, czajnik. Inni zorganizowali sobie schron na parterze, bo nie wszyscy mogli zmieścić się w piwnicy. Mężczyźni sprawdzili dach bloku, ponieważ pojawiły się pogłoski, że rosyjscy dywersanci zostawiają na dachach znaki, które oznaczają cele do zbombardowania – opowiada kijowianka.


Moja koleżanka, z którą pracuję na zmianę, mieszka pod Kijowem i, zaczynając od 24 lutego, nie miała jak dotrzeć do pracy. Więc przez prawie dwa miesiące pełniłam dyżur sama. Pomagali mi w tym mieszkańcy bloku – przynosili jedzenie, zastępowali mnie, gdy szłam odpocząć – wspomina kobieta.


W pierwszych dniach rosyjskiej inwazji w okolicy pojawiło się dużo podejrzanych osób i mieszkańcy postanowili organizować patrole. W grudniu przy naszym bloku została ustawiona brama, lecz nie było w niej jeszcze zamka. Wojna wszystko zmieniła – gdy tylko pojawiła się możliwość, prace instalacyjne zostały wznowione i już mamy zainstalowane cztery kamery wokół bloku, a na podwórko nie da się teraz wejść bez klucza – mówi konsjerżka.


W sklepach brakowało jedzenia
Gdy Kijów był oblężony przez wojska rosyjskie, w sklepach był problem z zaopatrzeniem. Brakowało jedzenia, wody. Nie było też niektórych leków. Pamiętam, jak sąsiedzi dzielili się tym, co udało się zdobyć. Nierzadko mieszkańcy zostawali na parterze na noc. Rozmawialiśmy wtedy o wszystkim, staraliśmy się jakoś nawzajem wesprzeć – udawało się – wspomina. Wspólne też robiliśmy porządki na podwórku, gdyż nasz dozorca zgłosił się do obrony terytorialnej. Na początku najgorzej było z wywożeniem śmieci – potem się ułożyło.


Przy wejściu do bloku mamy stoliczek, na którym mieszkańcy zostawiają niepotrzebne rzeczy. Od początku wojny stał się on barkiem, gdyż znalazły się na nim czajnik, ciasteczka, jakieś kanapki. Również pojawiły się koło niego dyżurne koce i ciepłe ubrania – opowiada Alina.


Mieszkańcy pozbyli się rosyjskich książek
Po jakimś czasie na stoliczku zaczęły się pojawiać książki sowieckich i rosyjskich autorów – mieszkańcy przyznawali się, że nie potrafią tych książek wyrzucić, a nie mogą ich również trzymać w domowej bibliotece. Później je oddaliśmy do pobliskiej biblioteki, gdy wznowiła pracę.


Kijów wraca do życia
Mój mąż pracuje w kijowskim zoo, więc też utknął w pracy na dwa miesiące, – relacjonuje kobieta. Utrzymywaliśmy z nim jedynie kontakt telefoniczny. Teraz Kijów powoli wraca do życia. Przyznam się, że stołeczny szum, który wraca na nasze ulice, zaczął mi przeszkadzać, gdyż nie pozwala mi się przysłuchiwać, czy nie leci na nas rosyjski pocisk – mówi Alina.


PMP/pap

Najnowsze

Mały atom, wielkie nadzieje. Polska stawia na reaktory BWRX-300. Czy to początek energetycznej rewolucji?

Mały atom, wielkie nadzieje. Polska stawia na reaktory BWRX-300. Czy to początek energetycznej rewolucji?

Polska stoi przed istotną zmianą energetyczną związaną z podpisaniem umów dotyczących reaktorów BWRX-300. Technologia ta ma na celu stabilizację dostaw energii, ale pytanie o realne inwestycje oraz obniżenie kosztów prądu pozostaje otwarte. Kluczowe będzie budowanie lokalnych kompetencji i zaufania społecznego w kontekście rozwoju energetyki jądrowej.

Co dla pokolenia Z oznaczają pieniądze? Młodzi nie marzą o milionach. Chcą normalnie żyć

Co dla pokolenia Z oznaczają pieniądze? Młodzi nie marzą o milionach. Chcą normalnie żyć

Pokolenie Z w Polsce zmaga się z niepewnością finansową, a ich definicja sukcesu różni się od oczekiwań poprzednich pokoleń. Zamiast dążyć do bogactwa, młodzi pragną stabilizacji, własnego mieszkania i bezpieczeństwa finansowego. Wysokie ceny mieszkań oraz niski dochód wpływają na ich decyzje życiowe, w tym odkładanie ważnych kroków, jak zakładanie rodziny.

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Dziennikarskie śledztwo ujawnia powiązania między Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji, a jego działalnością biznesową. Firmy, które założył, wystawiły faktury na 6,7 miliona złotych dla podmiotów, których interesy były omawiane w jego zespole parlamentarnym. Pojawia się wiele pytań o etykę i transparentność w polityce.

Sprawdź również

PKB Chin w b.r. wzrósł 4,6% rok do roku 

PKB Chin w b.r. wzrósł 4,6% rok do roku 

Państwowy Urząd Statystyczny opublikował 18 października dane ekonomiczne za pierwsze trzy kwartały bieżącego roku. W tym okresie gospodarka narodowa Chin utrzymała się na stabilnym poziomie mimo presji, wykazując tendencję rozwoju z naciskiem na...