Trump nie wiedział? Izrael zbombardował sojusznika USA

9 wrz 2025

Izraelski nalot na przywódców Hamasu w Dosze nie tylko rozwścieczył Katar, ale też pokazał, że amerykański prezydent został pominięty przez własnego sojusznika. Donald Trump dowiedział się o ataku dopiero wtedy, gdy w stolicy Kataru spadały bomby.

Izrael 9 września przeprowadził bombardowanie stolicy Kataru, wymierzone w spotkanie politycznych liderów Hamasu. Zginęło sześć osób, w tym członek katarskich sił bezpieczeństwa. Hamas twierdzi, że żaden prominentny działacz nie stracił życia. Dla Kataru, gospodarza największej amerykańskiej bazy wojskowej w regionie i mediatora wielu rozmów pokojowych, był to otwarty policzek. Władze w Dosze nazwały atak „aktem terroryzmu państwowego” i zapowiedziały możliwość odwetu.

Donald Trump, przyciśnięty pytaniami dziennikarzy, nie krył irytacji. „Jestem bardzo niezadowolony, bardzo niezadowolony ze wszystkich aspektów tej sytuacji. Chcemy powrotu zakładników z Gazy, ale nie jesteśmy zadowoleni z tego, jak to się stało” – mówił wieczorem prezydent USA.

Już kilka godzin wcześniej rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt odczytała starannie wyważone oświadczenie, nazywając bombardowanie „godnym ubolewania incydentem”. Fakty były jednak oczywiste: Waszyngton dowiedział się o izraelskiej operacji dopiero po jej rozpoczęciu, i to dzięki obserwacjom własnego wywiadu wojskowego, a nie dzięki sojusznikowi.

Trump próbował się usprawiedliwiać: „Ta decyzja została podjęta przez premiera Netanjahu, to nie była moja decyzja. Jednostronne bombardowanie Kataru, suwerennego państwa i bliskiego partnera Stanów Zjednoczonych, nie służy ani Izraelowi, ani nam”. Dodał jednak, że „wyeliminowanie Hamasu, który żeruje na nędzy mieszkańców Gazy, to cel godny pochwały”.

Amerykańskie media pisały o wściekłości doradców Trumpa, którzy zostali całkowicie wyłączeni z decyzji. Prezydent komentował sprawę przy okazji rzadkiej wizyty w restauracji w Waszyngtonie. Spotkał się tam jednak z wrzaskami aktywistek skandujących: „Free DC, Free Palestine, Trump is Hitler of our time!”. Secret Service musiał interweniować, a incydent pokazał, że niezadowolenie wobec amerykańskiej polityki narasta również wewnątrz kraju.

Nalot okazał się szczególnie kompromitujący, bo doszło do niego w momencie, gdy Katar gościł polityczne kierownictwo Hamasu na rozmowach dotyczących amerykańskiej propozycji rozejmu. Kilka dni wcześniej katarski premier Mohammed bin Abdulrahman Al-Thani otrzymał tę propozycję od wysłannika Białego Domu Steve’a Witkoffa. Jeszcze w poniedziałek Witkoff spotykał się w Miami z izraelskim ministrem Ronem Dermerem, jednym z najbliższych współpracowników Netanjahu. Izraelczycy nie zdradzili mu jednak nic o planowanej akcji.

Władze Kataru mają powody, by czuć się zdradzone. Ten niewielki, bogaty w gaz kraj od lat inwestuje w USA miliardy dolarów, kupuje amerykańską broń, a w maju emirat podarował Trumpowi luksusowego Boeinga 747 wartego 400 milionów dolarów. Nie brakowało też biznesowych układów z Trump Organization. W zamian Katar dostał bombardowanie i wyjaśnienia, że o wszystkim decydował „Bibi” Netanjahu.

Po ataku Trump miał zapewniać emira Tamima bin Hamada Al-Thaniego i jego premiera, że podobny afront już się nie powtórzy. Publicznie starał się bagatelizować sprawę. „Nic mnie nigdy nie zaskoczy, zwłaszcza jeśli chodzi o Bliski Wschód” – mówił dziennikarzom.

To jednak kolejne zdarzenie, w którym Stany Zjednoczone zostały pominięte. Od października 2023 roku izraelskie wojsko przeprowadziło ataki w siedmiu krajach regionu – od Iranu po Syrię i Gazę. W lipcu bomby spadły nawet na kościół katolicki w Gazie. W każdym przypadku Waszyngton dowiadywał się o wszystkim po fakcie.

Trump próbował czasem ratować twarz – jak wtedy, gdy tłumaczył, że celowo „oszukał Iran, by lepiej go zaskoczyć”. Ale te opowieści brzmiały jak desperacka próba zakrycia faktu, że o najważniejszych ruchach decyduje Netanjahu, a nie on.

Izraelska bomba spadła na Katar, ale prawdziwy wstrząs odczuły Stany Zjednoczone. To nie Katar, lecz Ameryka została upokorzona – bo świat zobaczył, że Donald Trump nie miał żadnej kontroli nad sojusznikiem, który działa na własną rękę, lekceważąc nawet Biały Dom.

Najnowsze

Sprawdź również

V Plenum KC KPCh w październiku. Omówiono gospodarkę Chin

V Plenum KC KPCh w październiku. Omówiono gospodarkę Chin

Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin na zebraniu 30 lipca podjęto decyzję o zwołaniu w październiku tego roku w Pekinie V Plenum Komitetu Centralnego KPCh XX kadencji. Głównym punktem obrad będzie przedstawienie przez Biuro Polityczne...

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Spotkanie przywódców Chin i Słowacji w Pekinie

Drzewo przyjaźni chińsko-słowackiej ma głębokie korzenie i bujne liście – powiedział 28 lipca przewodniczący Chin, Xi Jinping, w Pekinie, w Wielkiej Hali Ludowej, podczas rozmów z prezydentem Słowacji, Petrem Pellegrinim, który przebywa z wizytą państwową w Chinach....

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Trump deportuje migrantów do państw Afryki. Amnesty alarmuje

Administracja Donalda Trumpa rozszerza deportacje do państw trzecich, wysyłając ludzi do krajów, których nie są obywatelami i z którymi często nie mają żadnych związków. Według Amnesty International w ciągu roku do państw afrykańskich przetransportowano w ten sposób...

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Ustawa pisana pod „Kacprzyków”?

Rząd zapowiedział koniec lekarskich kominów płacowych. W projekcie ustawy zostawił jednak furtkę, przez którą te same pieniądze mogą wrócić pod nazwą „koordynacji”. Projekt ustawy przewiduje podstawową stawkę nieprzekraczającą 240 zł brutto za godzinę. Przy jednym...

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Rozpad PiSu czy ustawka Kaczyńskiego?

Istotna grupa komentatorów i ekspertów, nie tylko internetowych, uważa, że Kaczyński swoim ultimatum rozpoczął kolejny etap misternej gry mającej na celu odzyskanie utraconego elektoratu i uzyskanie większości w przyszłym parlamencie. Wiara w jego mądrość i posiadanie...