48 godzin sport

Wenger dostał pracę w FIFA
Znany francuski trener piłkarski Arsene Wenger (na zdjęciu) został zatrudniony w FIFA w roli szefa komórki zajmującej się globalnym rozwojem piłki nożnej. 70-letni szkoleniowiec ma pomóc w rozwoju męskiej i żeńskiej piłki nożnej, a także w kwestiach technicznych dyscypliny. Będzie także członkiem panelu technicznego i przewodniczącym grupy analitycznej w FIFA. Wenger w maju 2018 roku został po 22 latach zwolniony z posady trenera Arsenalu Londyn i od tego czasu pozostawał bez zajęcia. Niedawno był wymieniany w gronie kandydatów do poprowadzenia ekipy Bayernu Monachium, ale jak się okazało, to on sam zgłosił swoją kandydaturę, którą władze Bayernu grzecznie, lecz stanowczo odrzuciły.

Świetna forma polskich siatkarzy grających we Włoszech
W 5. kolejce włoskiej ekstraklasy siatkarzy zespół Vero Volley Monza z Bartoszem Kurkiem w składzie pokonała u siebie Porto Robur Costa Ravenna 3:1, odnosząc pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Nasz czołowy siatkarz był liderem w swojej ekipie, zdobywając najwięcej punktów – 29. W swoich klubach zagrali też Mateusz Bieniek (Associazione Sportiva Volley Lube) i Bartosz Bednorz (Azimut Modena). Ten drugi odegrał ważną rolę w wygranym 3:0 spotkaniu z Top Volley Latina. 25-latek zdobył 12 punktów. Wysoką formę potwierdził też Bieniek. Jego Volley Lube łatwo pokonało Blu Vollet Weronę 3:0. Kluby Bednorza i Bieńka wygrały jak na razie wszystkie dotychczasowe spotkania. Z kolei Volley Monza Bartosza Kurka, dzięki pierwszemu zwycięstwu, awansowała na ósme miejsce w tabeli.

Król strzelców Euro 2008 i MŚ 2010 zakończył karierę
Król strzelców mistrzostw Europy 2008 i mistrzostw świata 2010 David Villa, obecnie zawodnik japońskiego zespołu Vissel Kobe, ogłosił, że po zakończeniu obecnego sezonu w J-League (zostały do rozegrania jeszcze trzy kolejki) zakończy piłkarską karierę. 38-letni hiszpański napastnik jest rekordzistą swojego kraju w liczbie goli strzelonych w narodowej drużynie (ma ich na koncie 59 w 98 meczach), w przeszłości był graczem m.in. Valencii CF, FC Barcelona i Atletico Madryt, w latach 2014-2018 występował w grającym w MLS w zespole New York City FC, a w Vissel Kobe grał od stycznia 2018 roku.

Gra pierwsza liga piłkarska
Zestaw par 18. kolejki. Sobota: Podbeskidzie Bielsko-Biała – Zagłębie Sosnowiec (godz. 12:40), Stomil Olsztyn – GKS Bełchatów (15:00), Chojniczanka Chojnice – Wigry Suwałki (16:00), GKS Tychy – Radomiak Radom (17:00), Sandecja Nowy Sącz – Bruk-Bet Nieciecza (17:00). Niedziela: Warta Poznań – Stal Mielec (12:40).

Kolejna porażka Polskiego Cukru i druga wygrana Anwilu
Koszykarze Polskiego Cukru przegrali na wyjeździe z litewskim Lietkabelisem Poniewież 83:98 w meczu 5. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów FIBA. Wicemistrzowie Polski, grający w grupie A, mają bilans 1-4 i coraz mniejsze szanse na awans do fazy play off. Lepiej radzi sobie ekipa Anwilu Włocławek, która rywalizuje w grupie B i w piątej kolejce pokonała u siebie belgijski Telenet Giants Antwerpia 80:71. Mistrzowie Polski mają bilans 2-3.

Milik goni Lewego

W miniony weekend dwóch polskich napastników śrubowało swoje strzeleckie rekordy. W Serie A Arkadiusz Milik w przegranym przez SSC Napoli 1:2 meczu z AS Roma zdobył bramkę w czwartym meczu z rzędu, a w Bundeslidze Robert Lewandowski w przegranym przez Bayern 1:5 spotkaniu z Eintrachtem strzelił gola w dziesiątym ligowym meczu z rzędu, co jest rekordem niemieckiej ekstraklasy.

W minionym tygodniu Milik zdobył w Serie A dwie bramki. Najpierw w środę trafił w zremisowanym 2:2 spotkaniu z Atalantą Bergamo i był to jego 31. gol w Serie A, dzięki czemu wyrównał strzeleckie osiągnięcie Zbigniewa Bońka, przewodzącego na liście najskuteczniejszych polskich piłkarzy w Serie A. W sobotę Milik został samodzielnym liderem tego zestawienia, zdobywając bramkę w rozegranym w ramach 11. kolejki wyjazdowym meczu z AS Roma (1:2). Napastnik reprezentacji Polski ma teraz w dorobku w Serie A łącznie 32 trafienia. W obecnym sezonie Milik zdobył już pięć bramek, z czego cztery z rzędu w czterech ostatnich ligowych występach. Z pobicia kilkudziesięcioletniego już osiągnięcia Bońka trudno robić jakieś epokowe wydarzenie, bo przecież obecny prezes PZPN nie grał na pozycji napastnika, a zatem wszelkie porównania jego strzeleckich osiągnięć z osiągnięciami Milika nie mają większego sensu.

Trzeba się jednak cieszyć, że Milik odzyskał skuteczność z poprzedniego sezonu (zdobył w nim w Serie A 20 goli) we właściwym momencie. Dla niego to korzystne, bo działacze SSC Napoli właśnie prowadzą z nim negocjacje o przedłużeniu kontraktu. Jeśli wierzyć włoskim mediom, reprezentant Polski ma dostać nową umowę ważną do 2024 roku i zarabiać na jej mocy ponad cztery miliony euro rocznie.

Na Lewandowskim taka presja nie ciąży, bo ona ma już te sprawy uregulowane. Długo to trwało, ale ostatecznie doszedł do porozumienia z szefami Bayernu i przedłużył kontrakt do 2023 roku. Jeśli wierzyć medialnym doniesieniom, kapitan naszej reprezentacji wynegocjował przy tej okazji solidną podwyżkę. W zamian porzucił jednak wszelkie pomysły zmiany barw klubowych i całkowicie poświęcił się grze dla bawarskiego potentata. Zmiana nastawienia „Lewego” została przychylnie przyjęta przez zespół, więc Polak nie ma już pustych przebiegów w oczekiwaniu na podania. W każdym meczu w dziesięciu dotychczas rozegranych kolejkach Bundesligi zdobywał bramki (w sumie ma ich na koncie 14) i jest liderem klasyfikacji strzelców. Tak na marginesie, nie tylko w niemieckiej ekstraklasie, lecz także w pięciu najsilniejszych ligach europejskich i ma duże szanse na zdobycie „Złotego Buta” – nagrody dla najskuteczniejszego strzelca w Europie.

Lewandowski jest jak na razie dużo skuteczniejszy od Milika, bo ma więcej trafień na koncie i dłuższą serię meczów ze strzelonym golem, ale obaj nasi reprezentacyjni napastnicy mają ten sam kłopot – ich klubowe drużyny nie prezentują aktualnie wysokiej formy. Napoli po dobrym starcie zanotowało serię porażek i remisów, a po sobotniej przegranej z Romą wypadło z czołowej czwórki Serie A. Bayern z kolei totalnie się skompromitował przegrywając w miniony weekend z Eintrachtem Frankfurt aż 1:5. „Lewy” zdobył honorowego gola i podtrzymał nieprawdopodobną serię meczów ligowych z rzędu ze zdobytą bramką, wydłużając ją do dziesięciu, lecz tym razem niemieckie media potraktowały jego wyczyn dość obojętnie. Ich uwagę przykuła bardziej szokująco wysoka porażka Bayernu, która może zaważyć na dalszych losach trenera Niko Kovaca. Chorwacki szkoleniowiec ucieknie spod topora tylko wówczas, jeśli wygra dwa najbliższe spotkania – najpierw w środę z Olympiakosem Pireus w Lidze Mistrzów, a potem w sobotę z Borussią Dortmund w 11. kolejce Bundesligi.

 

Drużyna za miliard euro

Manchester City jest pierwszym klubem w historii, który skompletował kadrę piłkarzy o łącznej wartości przekraczającej jeden miliard euro. Blisko tej kwoty są Paris Saint-Germain i Real Madryt.

Instytut badawczy CIES Football Observatory policzył wartość graczy, jakich mają obecnie w swoich kadrach czołowe europejskie kluby. I wyszło mu, że Manchester City na swoich piłkarzy wydał dokładnie 1,014 miliarda euro. Mistrzowie Anglii są pierwszą drużyną, która przebiła barierę miliarda euro. Co ciekawe, „The Citizens” nie mają graczy pozyskanych po rekordowych transferach. Najwięcej, 76 mln euro, zapłacili za Belga Kevina De Bruyne, ale mają za to aż 15 zawodników na których ściągnięcie wydali co najmniej 40 milionów euro.

CIES badał wartość zespołów jedynie z pięciu najsilniejszych lig europejskich. Po ostatnim letnim okienku transferowym na drugie miejsce w zestawieniu awansował Paris Saint-Germain (913 mln euro), a trzecie miejsce zajmuje Real Madryt (902 mln euro). Czołową dziesiątkę uzupełniają drużyny Manchester United (751 mln euro), Juventusu Turyn (719 mln euro), FC Barcelona (697 mln euro), FC Liverpool (639 mln euro), Chelsea Londyn (561 mln euro), Atletico Madryt (550 mln euro) i Arsenal Londyn (498 mln euro).

W Top 10 zestawienia nie ma niemieckiego zespołu. Z ekip występujących w Bundeslidze najwyżej plasuje się Bayern Monachium, ale z kadrą wycenioną na kwotę 352 mln euro jest dopiero na 15. miejscu. Co ciekawe, ostatnie miejsce na liście sporządzonej przez CIES, obejmującej 98 klubów w pięciu najsilniejszych ligach, ostatnią lokatę zajął beniaminek Bundesligi SC Paderborn, który na wszystkich zawodników z aktualnej kadry wydał 4 mln euro.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Rosjanie kuszą Ribery’ego

Franck Ribery wciąż nie zdecydował, gdzie będzie kontynuował karierę. Mimo 36 lat Francuz na brak ofert nie narzeka. Ostatnio chęć jego zatrudnienia zgłosił też Lokomotiw Moskwa.

Znakomity francuski skrzydłowy dostał oferty z klubów z Kataru i Arabii Saudyjskiej, ale też z klubów niemiecki i holenderskich. Dziennik „L’Equipe” podał niedawno, że pozyskaniem Ribery’ego poważnie zainteresowany jest też Lokomotiw Moskwa. Przedstawiciele rosyjskiego klubu omawiali już nawet warunki ewentualnego transferu. Ribery nie śpieszy się z decyzją, ale chce ją podjąć do końca sierpnia, bo wtedy większości lig europejskich zamyka okna transferowe. Niemiecki „Bild” jakiś czas temu podał, że francuski gwiazdor może trafić do PSV Eindhoven, bo trenerem tego zespołu jest Mark van Bommel, z którym Ribery przez cztery lata grał w Bayernie Monachium. Ale oferta Lokomotiwu też może być dla Francuza interesująca, bo moskiewski zespół będzie grał w fazie grupowej Ligi Mistrzów i wsparcie ze strony tak znanego i doświadczonego gracza byłoby cenne zarówno pod względem sportowym, jak i wizerunkowym.

Z pewnością z przyjścia Ribery’ego ucieszyłby się Grzegorz Krychowiak, któremu zależy na osiągnięciu dobrego wyniku w europejskich pucharach. Niewykluczone, że jako znający język francuski byłby przewodnikiem słynnego kolegi w rosyjskim klubie, zwłaszcza że obaj mają wspólnego kolegę – Roberta Lewandowskiego.

Ribery był zawodnikiem Bayernu Monachium w latach 2007-2019. W tym czasie zdobył bawarskim zespołem dziewięć tytułów mistrza Niemiec, sześć razy zwyciężał w Pucharze, a pięciokrotnie w Superpucharze Niemiec. No i w 2013 roku wygrał z Bayernem Ligę Mistrzów.

 

Lewy lubi liczbę „40”

W finale Pucharu Niemiec Robert Lewandowski strzelił dwa gole i czwarty z rzędu sezon w barwach Bayernu Monachium zakończył z dorobkiem co najmniej 40 bramek zdobytych we wszystkich rozgrywkach.

Tylko w pierwszym sezonie rozegranym w barwach bawarskiego potentata Lewandowski nie osiągnął granicy 40 trafień w sezonie. W czterech kolejnych strzelał co najmniej 40 goli. W sobotę, w finale Pucharu Niemiec przeciwko RB Lipsk (3:0), trafił dwukrotnie i podtrzymał znakomitą strzelecka passę.

W zakończonym sezonie w 47 meczach ”Lewy” zdobył właśnie 40 bramek. W dwóch poprzednich miał odrobinę lepsze osiągnięcia – w rozgrywkach 2016/2017 strzelił 43 gole (najwięcej jak do tej pory w jednym sezonie dla Bayernu), ale pod względem średniej minut lepszy był dla niego poprzedni sezon, bo trafiał w nim co 92 minuty).

W Borussii Dortmund Lewandowski najwięcej goli, 36, strzelił w sezonie 2012/2013. W sumie w obu niemieckich klubach zdobył już 294 bramki.

 

Trzynaście drużyn z awansem do Ligi Mistrzów UEFA

Ligowe rozgrywki w Europie powoli dobiegają końca i jest w nich coraz mniej niewiadomych. Ale daleko jeszcze do skompletowania całej grupy zespołów, które dzięki zajęciu czołowych pozycji w rodzimych rozgrywkach uzyskują od razu awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. UEFA przeznaczyła dla nich aż 24 miejsca.

W nowej edycji tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych zachowany zostanie format rozgrywek znany nam z obecnego sezonu. Miejsca dla federacji zostaną rozdzielane na podstawie współczynnika ligowego UEFA z sezonu 2017/18. W edycji 2019/2020 Ligi Mistrzów będzie mogło wystartować 81 zespołów z 54 federacji piłkarskich należących do UEFA (poza Liechtensteinem, gdzie nie były przeprowadzane krajowe rozgrywki ligowe. Drużyny piłkarskie z tego kraju należą do szwajcarskiego systemu ligowego).

Wiadomo, że dwa miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów otrzymają obrońca trofeum oraz zwycięzca obecnej edycji Ligi Europy. Z kwalifikacji awans uzyska tylko sześć zespołów – cztery w tzw. ścieżce mistrzowskiej i dwa w niemistrzowskiej. Pozostał 24 miejsca UEFA przeznacza dla drużyn wyłonionych w rozgrywkach krajowych. Cztery najsilniejsze ligi, czyli hiszpańska, angielska, włoska i niemiecka, będą mieć po czterech przedstawicieli. Liga francuska i rosyjska mają po dwa zespoły, a ligi portugalska, ukraińska, belgijska oraz turecka po jednym. W przypadku gdyby tegoroczni zwycięzcy finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy zajęły w rodzimych rozgrywkach miejsca gwarantujące im miejsce w fazie grupowej, ich miejsce w gronie 26 ekip zwolnionych z udziału w kwalifikacjach zajmą mistrz Austrii Red Bull Salzburg (za triumfatora Champions League) oraz trzecia drużyna ligi francuskiej (za triumfatora Ligi Europy).

Do tej pory udział w fazie grupowej zapewniło sobie 13 zespołów, a w zasadzie 14, bo Tottenham Hotspur na kolejkę przed końcem sezonu Premier League ma trzy punkty przewagi nad Arsenalem i zdecydowanie lepszą różnicę bramek (osiem), więc tylko jakiś kataklizm pozbawi „Koguty” miejsca w elicie 26 drużyn. Poza tym Tottenham wciąż pozostaje w grze w obecnej edycji Ligi Mistrzów, bo w środę gra w Amsterdamie rewanż z Ajaksem i mimo porażki u siebie w pierwszym meczu 0:1, wciąż ma przecież szanse na awans do finału, a w nim na zwycięstwo.

Pewne gry w nowej edycji Champions League są już natomiast te oto zespoły: FC Barcelona, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn Wojciech Szczęsny), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), RB Lipsk, Paris Saint-Germain oraz Zenit Petersburg.

Premiowane awansem do Ligi Mistrzów miejsca zajmują aktualnie: w Hiszpanii Getafe, we Włoszech Inter Mediolan i Atalanta Bergamo, w Niemczech Eintracht Frankfurt, we Francji OSC Lille OSC, w Rosji Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)), w Portugalii Benfica Lizbona, na Ukrainie Szachtar Donieck, w Belgii KRC Genk (Jakub Piotrowski) oraz w Turcji Galatasaray Stambuł.

W 28. sezonie Ligi Mistrzów UEFA mistrz Polski rozpocznie zmagania od I rundy eliminacyjnej i by wystąpić w fazie grupowej, będzie musiał pokonać aż czterech przeciwników. Ale za kilka lat, jeśli UEFA ugnie się przed żądaniami najsilniejszych klubów, straci nawet taką szansę na wejście do elity, bo jej rozgrywki mają zostać gruntownie zmienione. Na razie będzie jednak wszystko po staremu, czyli zwycięzca rozgrywek zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Mistrzów w następnym sezonie oraz rozegra mecz o Superpuchar Europy ze zwycięzcą Ligi Europy UEFA, a także wystąpi jako przedstawiciel UEFA w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mecz finałowy zostanie rozegrany 30 maja 2020 roku na Ataturk Olimpiyat w Stambule.

 

Bayern szykuje umowę dla Lewego

Robert Lewandowski w tym sezonie zmienił swoje podejście do gry w Bayernie Monachium i coraz więcej wskazuje, że nie zamierza już odchodzić z tego klubu. W Niemczech tę zmianę zauważono, docenili ją także szefowie bawarskiego klubu, bo zapowiedzieli publicznie, że polski piłkarz dostanie ofertę przedłużenia wygasającego w czerwcu 2021 roku kontraktu, a co za tym idzie – solidna podwyżkę.

Potwierdził to w wypowiedziach dla mediów agent Lewandowskiego Phini Zahavi, a także szefowie bawarskiego klubu Karl-Heinz Rummenigge i Uli Hoennes. „Lewy” w poprzedniej kolejce w meczu z Borussią Dortmund (5:0) zdobył dwie bramki i przekroczył barierę dwustu goli w Bundeslidze jako piąty zawodnik w historii niemieckiej ekstraklasy, a pierwszy obcokrajowiec. W tym sezonie zaliczył już 19 trafień i pewnie prowadzi w klasyfikacji strzelców, nic zatem dziwnego, że większość futbolowych ekspertów uważa, że kapitan reprezentacji Polski definitywnie zrezygnował z planów zmiany barw klubowych i postanowił budować swoją już mocna przecież pozycję w Bayernie i Bundeslidze.

Nowy kontrakt prawdopodobnie wywinduje Lewandowskiego na szczyt listy płac w bawarskim klubie. Nie wszyscy jego koledzy z zespołu ten fakt akceptują, stąd wybuchające co rusz konflikty. Ostatni, wedle dziennika „Bild”,wywołał Kingsley Coman, z którym ponoć „Lewy” musiał nawet stoczyć walkę na pięści. Ile w tym prawdy, nie wiadomo, ale widać w Bayernie walczyć o pozycje w zespole trzeba nie tylko na boisku.

 

Najskuteczniejszy z cudzoziemców

W 25. kolejce Bundesligi Robert Lewandowski strzelił dwa gole dla Bayernu Monachium w wygranym 6:0 meczu z VfL Wolfsburg. Reprezentant Polski powiększył tymi trafieniami swój ligowy dorobek w tym sezonie do 17 bramek, a łącznie do 197. „Lewy” jest teraz najskuteczniejszym cudzoziemcem w historii niemieckiej ekstraklasy.

Gdy Claudio Pizarro strzelał pierwszego gola w Bundeslidze, Robert Lewandowski miał 11 lat i dopiero zaczynał kopać piłkę w klubie Varsovia. Dzisiaj 40-letni Peruwiańczyk nadal występuje w Bundeslidze, w Werderze Brema, ale gole strzela już rzadko. Do soboty ze 195 trafieniami na koncie na spółkę z Lewandowskim Pizarro dzierżył tytuł najskuteczniejszego cudzoziemca w historii Bundesligi. Młodszy o 10 lat polski napastnik Bayernu Monachium znajduje się jednak w szczytowej formie i wiadomo było, że prędzej czy później „odjedzie” w tej klasyfikacji peruwiańskiemu weteranowi. W spotkaniu z VfL Wolfsburg „Lewy” zdobył dwie bramki i teraz jest już samodzielnym liderem wśród obcokrajowców. Pizarro raczej go już nie dogoni, a następnych w klasyfikacji graczy dzieli od kapitana reprezentacji Polski przepaść, która zapewne będzie się jeszcze powiększać, bo Lewandowski także w tym sezonie walczy o swój kolejny tytuł króla strzelców Bundesligi i na pewno nie poprzestanie na dotychczasowych 17 trafieniach.

Prawdę mówiąc to nie bardzo może, bo jego najgroźniejszym rywalem w wyścigu po strzelecką koronę jest 21-letni Serb Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, którego transferową wartość branżowe portale wyceniają obecnie na 80 mln euro, o 10 mln euro więcej niż Lewandowskiego. To nowość, bo jeszcze niedawno to „Lewy” był najdroższym graczem Bundesligi i prawdę mówiąc nie bardzo wiadomo, dlaczego został przez Niemców „przeceniony”. Nadal przecież strzela gole jak na zawołanie, nie tylko w Bundeslidze, bo przypomnijmy, że jest z ośmioma trafieniami najskuteczniejszym strzelcem Ligi Mistrzów. Ten dorobek może jeszcze powiększyć, bo Bayern wciąż pozostaje w grze w tych rozgrywkach. W pierwszym starciu z FC Liverpool w 1/8 finału padł bezbramkowy remis i w najbliższą środę w rewanżu na Allianz Arena bawarska jedenastka ma co najmniej takie same szanse na zwycięstwo jak rywale.

Bayern przełamał lekki kryzys jaki dopadł go w lutym i bezlitośnie wykorzystał okres słabszej gry Borussii Dortmund, odrabiając do niej stratę punktową, a aplikując sześć goli Wolfsburgowi poprawił bilans bramkowy na tyle, by wrócić na pozycję lidera Bundesligi. Poza tym Bawarczycy nadal mają szanse na zdobycie Pucharu Niemiec, czyli pozostają w grze o potrójną koronę.

Wygląda też na to, że Lewandowski porzucił myśli o zmianie klubu. W jego zachowaniu względem kolegów z zespołu widać kolosalne zmiany, czego najlepszym dowodem jest choćby sympatyczny gest uznania jaki wykonał pod adresem Francka Ribery’ego, gdy po jego podaniu strzelił drugiego gola Wolfsburgowi. Kiedyś tak się na boisku nie zachowywał. I dlatego jego pozycja w Bayernie staje się coraz mocniejsza.