Formuła 1: Żółwie tempo Kubicy

Wyścig o Grand Prix Austrii dość nieoczekiwanie wygrał Max Verstappen (Red Bull-Honda), który w końcówce wyprzedził prowadzącego od startu Charlesa Leclerca (Ferrari). Po raz pierwszy w tym sezonie nie triumfowali kierowcy Mercedesa – Valtteri Bottas był trzeci, a lider klasyfikacji generalnej Lewis Hamilton dopiero piąty. Tradycyjnie ostatni linię mety minął Robert Kubica.

Broniący w Austrii tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton został cofnięty o trzy pozycje na starcie niedzielnego wyścigu o Grand Prix Austrii, ósmej rundy mistrzostw świata Formuły 1. To oznacza, że drugi w kwalifikacjach kierowca Mercedesa GP ruszy z piątej pozycji. Sędziowie nałożyli na Hamiltona karę za zajechanie drogi Finowi Kimiemu Raikkonenowi (Alfa Romeo-Ferrari) podczas pierwszej części kwalifikacji. Pole position na torze w Spielbergu wywalczył reprezentant Monako Charles Leclerc (Ferrari). Z pierwszej linii zamiast Hamiltona wystartował Holender Max Verstappen (Red Bull-Honda), a za nimi ustawieni byli Fin Valtteri Bottas (Mercedes GP) i Brytyjczyk Lando Norris (McLaren-Renault).

Robert Kubica tradycyjnie już zajął w kwalifikacjach ostatnie miejsce, tuż przed nim sklasyfikowany został jego kolega z teamu Brytyjczyk George Russell, który jednak najpierw został przesunięty niżej za utrudnienie jazdy Rosjaninowi Daniiłowi Kwiatowi (Toro Rosso-Honda), a potem sędziowie odesłali go do alei serwisowej. Była to kara za wymianę przedniego skrzydła w bolidzie brytyjskiego kierowcy. Ekipa Williamsa nie miała zapasowego w takiej samej specyfikacji i stąd ten kłopot.

Dzięki perypetiom rywali Kubica w niedzielnym wyścigu wystartował z 17. pozycji, przed Russelem, Carlosem Sainzem jr i Alexandrem Albonem. Zaczął dobrze i nawet awansował na 16. lokatę, lecz już po pięciu okrążeniach spadł na ostatnie, 20. miejsce. Potem los znowu wyciągnął do Polaka pomocną dłoń, bo za nieprawidłowy start sędziowie przesunęli Kevina Magnussena (Haas) na ostatnie miejsce. Duńczyk musiał karnie przejechać przez aleję serwisową i wrócił na tor ze stratą aż 27 sekund do Kubicy, który z kolei po 10 okrążeniach tracił już do 18. Russella ponad cztery sekundy.

Polski kierowca nie utrzymał długo przewagi na Magnussenem i ponownie znalazł się na końcu stawki. Różnica między nim a pozostałymi kierowcami jest wręcz zatrważająca na tym poziomie rywalizacji. Do przedostatniego w stawce Duńczyka po 50 okrążeniach tracił już ponad pół minuty.

A na czele wyścigu prowadzący od startu Charles Leclerc toczył zaciętą walkę z duetem kierowców Mercedesa – Maxa Verstappenm. Pod koniec do walki włączył się drugi z zawodników Ferrari Sebastian Vettel, ale ostatnie słowo należało do Holendra Maxa Verstappena (Red Bull-Honda), który jednak przy wyprzedzaniu Leclerca przyblokował rywala. Trzecie miejsce przypadło Bottasowi, czwarte Vettelowi, a piąte Hamiltonowi. Długo po nich linię mety minął w żółwim jadący w żółwim tempie Kubica.

 

Kubica szybszy od Russela

Ubiegłotygodniowe przedsezonowe testy Formuły 1 w Barcelonie zakończyły się organizacyjną kompromitacją zespołu Williamsa. Ale Robert Kubica wyszedł z tej wpadki tarczą.

Dowodzą tego przedstawione przez firmę Pirelli, dostawcę opon dla wszystkich zespołów F1, wyniki analizy czasów osiąganych przez kierowców podczas testów F1. Z danych zebranych przez włoski koncern wynika na przykład, że Ferrari miało pół sekundy przewagi nad rywalami, a Kubica może się pochwalić lepszym wynikiem niż jego partner z Williamsa George Russell. Brytyjski kierowca kończył czwartkowe testy z lepszym wynikiem niż Polak, ale obaj kierowcy Williamsa wykręcili swoje rekordowe czasy na oponach z innej mieszanki. Dlatego to nieco zakłóca obraz sytuacji. Kubica osiągnął swój najlepszy rezultat (1:21.542) na oponach typu C2, podczas gdy Russell na ogumieniu C3 (bardziej miękkim) pokonał okrążenie toru w Barcelonie w czasie 1:20.997. Pirelli twierdzi, że gdyby obaj kierowcy korzystali z opon C5 (najbardziej miękkich), to Kubica kończyłby testy z wynikiem 1:19.642, a Russell 1:19.797. Różnica w twardości ogumienia powoduje, że czasy osiągane przez kierowców mogą się różnić nawet o dwie sekundy.

Z analizy przygotowanej przez Pirelli najbardziej ucieszyli się jednak szefowie Ferrari. Wynika z nich bowiem, że gdyby Charles Leclerc i Sebastian Vettel korzystali z opon C5 podczas pierwszej tury testów, to mieliby pół sekundy przewagi nad najgroźniejszymi rywalami. Najlepszy czas miał Nico Hulkenberg (1:17.393). Niemiec osiągnął go właśnie na oponach C5, podczas gdy reprezentanci Ferrari w trakcie próbnych jazd stawiali na twardszą mieszankę C3. Dane przedstawione przez Pirelli to tylko jeden ze sposobów analizy testów.

 

Kominy na liście płac

Robert Kubica zarobi w tym sezonie w Williamsie 570 tysięcy dolarów. Polak pod względem zarobków jest w stawce 20 kierowców Formuły 1 dopiero na 15. miejscu.

Najlepiej opłacanym kierowcą jest Brytyjczyk Lewis Hamilton. Jeżdżący w barwach Mercedesa pięciokrotny mistrz świata zarobi 57 milionów dolarów. Tuż za nim na liście płac znajduje się Niemiec Sebastian Vettel (Ferrari), który dostanie 45 milionów. Trzeci w tym zestawieniu jest Daniel Ricciardo, który po przejściu do zespołu Renault wynegocjował gażę w wysokości 17 milionów dolarów. Australijczyk awansował do czołowej trójki dzięki zmianie barw przez Kimiego Raikkonena, który po transferze do Saubera z gażą 4,5 mln spadł na piątą pozycję.

Przed nim jest jeszcze Valtteri Bottas (Mercedes) – 8,5 mln dolarów, a za nim Nico Hulkenberg (Renault) – 4,5 mln, Carlos Sainz (McLaren) – 4 mln, Charles Leclerc (Ferrari) – 3,5, Sergio Perez (Racing Point) – 3,5, Romain Grosjean (Haas) – 1,8 mln, Pierre Gasly (Red Bull) – 1,4 mln, Lance Stroll (Racing Point) – 1,2 mln, Kevin Magnussen (Haas) – 1,2 mln, Robert Kubica – 570 tys., Daniil Kvyat (Toro Rosso) – 300 tys., Lando Norris (McLaren) – 260 tys., Antonio Giovinazzi (Sauber) – 230 tys., George Russell (Williams) – 180 tys. i Alexander Albon (Toro Rosso) – 170 tys. dolarów.

 

Przed Kubicą bardzo długi sezon

Fot. Robert Kubica znów jest pełnoprawnym kierowcą F1

 

 

Władze FIA oficjalnie zatwierdziły kalendarz na sezon 2019. Nie różni się on niczym od wstępnej wersji, opublikowanej w październiku. Tym samym rywalizacja rozpocznie się 17 marca w Australii, a zakończy 1 grudnia w Abu Zabi.

 

Sezon 2019 w Formuły 1 składać się będzie z 21 wyścigów. Rywalizacja rozpocznie się 17 marca na Albert Park w Australii, a zakończy 1 grudnia na torze Yas Marina w Abu Zabi. Trzecia runda sezonu, czyli Grand Prix Chin, będzie dokładnie 1000 wyścigiem w historii Formuły 1. FIA zrezygnowała z rozgrywania trzech rund z rzędu. Zespoły bardzo narzekały na to, że wyścigi we Francji, Austrii i Wielkiej Brytanii są tydzień po tygodniu. Było to wyjątkowo męczące i trudne logistycznie. Ostatecznie rywalizację na Silverstone oddalono od Red Bull Ringu o dwa tygodnie. Jedyną zmianą, jeśli chodzi o kolejność rund, jest zamiana Grand Prix Meksyku z Grand Prix Stanów Zjednoczonych. Wcześniej zawodnicy rywalizowali najpierw w USA. Tym razem wcześniej zmierzą się na obiekcie Autodromo Hermanos Rodríguez.

 

Terminarz Formuły 1 na 2019:

1. GP Australii (17 marca)
2. GP Bahrajnu (31 marca)
3. GP Chin (14 kwietnia)
4. GP Azerbejdżanu (28 kwietnia)
5. GP Hiszpanii (12 maja)
6. GP Monako (26 maja)
7. GP Kanady (9 czerwca)
8. GP Francji (23 czerwca)
9. GP Austrii (30 czerwca)
10. GP W. Brytanii (14 lipca)
11. GP Niemiec (28 lipca)
12. GP Węgier (4 sierpnia)
13. GP Belgii (1 września)
14. GP Włoch (8 września)
15. GP Singapuru (22 września)
16. GP Rosji (29 września)
17. GP Japonii (13 października)
18. GP Meksyku (27 października)
19. GP USA (3 listopada)
20. GP Brazylii (17 listopada)
21. GP Abu Zabi (1 grudnia)

 

Składy zespołów F1 na sezon 2019:

Williams:
Robert Kubica, George Russell

Racing Point:
Sergio Perez, Lance Stroll

Haas:
Romain Grosjean, Kevin Magnussen

Sauber:
Antonio Giovinazzi, Kimi Raikkonen

Toro Rosso:
Daniił Kwiat, Alexander Albon

McLaren:
Lando Norris, Carlos Sainz

Mercedes:
Lewis Hamilton, Valtteri Bottas

Ferrari:
Sebastian Vettel, Charles Leclerc

Red Bull Racing:
Max Verstappen, Pierre Gasly

Renault:
Nico Hulkenberg, Daniel Ricciardo