Brazylia i Argentyna o krok od awansu do MŚ 2022

Eliminacje do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze w Ameryce Południowej przekroczyły półmetek. Po 11. kolejkach spotkań liderem jest Brazylia, przed Argentyną, Ekwadorem, Urugwajem i Kolumbią. Zespoły, które zajmą cztery czołowe lokaty na końcu zmagań, awansują na mundial bezpośrednia, zaś piąta drużyna zagra w barażu.

Brazylijczycy są liderami eliminacji w strefie CONMEBOL, wygrali dziewięć meczów z rzędu i dopiero w dziesiątym ich zwycięską passę przerwała ekipa Kolumbii, remisując z nimi u siebie 0:0. Canarinhos prowadzą jednak pewnie z dorobkiem 28 punktów i sześcioma przewagi nad drugą w tabeli Argentyną. Dwa najlepsze w tych eliminacjach zespoły jeszcze nie zmierzyły się w bezpośrednim starciu, bo zaplanowany na 5 września w Brazylii mecz został odwołany z powodu interwencji brazylijskich służb epidemicznych. Koronawirus namieszał w kalendarzu rozgrywek eliminacyjnych w Ameryce Południowej. Pierwsza kolejka odbyła się w październiku 2020 roku zgodnie z planem, ale 5. i 6. wyznaczone na marzec tego roku z powodu pandemii koronawirusa zostały przełożone na późniejszy termin i ostatecznie rozegrano je dopiero teraz.
Dla przypomnienia – w strefie CONMEBOL wszystkie drużyny rywalizują w eliminacjach mistrzostw świata systemem ligowym, 10 drużyn gra ze sobą dwukrotnie w systemie kołowym, co w sumie daje 18. kolejek eliminacyjnych. Cztery najwyżej sklasyfikowane drużyny w tabeli po rozegraniu eliminacji uzyskują bezpośredni awans do finałów mistrzostw świata, a piąta drużyna musi o to powalczyć jeszcze w barażach interkontynentalnych.
Po jedenastu rozegranych kolejkach spotkań Brazylijczycy i Argentyńczycy mogą być już praktycznie pewni awansu na mundial w Katarze. Oba zespoły są jak do tej pory niepokonane, tyle że canarinhos z 10 rozegranych meczów wygrali dziewięć i tylko jeden zremisowali, właśnie w minioną niedzielę z Kolumbijczykami, natomiast albicelestes zanotowali trzy remisy, dlatego mają sześć punktów straty do Brazylii, ale dzięki siedmiu zwycięstwom mają sześć punktów przewagi nad trzecim w tabeli Ekwadorem i czwartym Urugwajem. Piątą lokatę z dorobkiem 15 „oczek” zajmuje zespół Kolumbii, który ma trzy punkty przewagi na szóstym w stawce Paragwajem (12 pkt), cztery na siódmym Peru (11 pkt) i pięciu na ósmym Chile (10 pkt). Dwie ostatnie lokaty bez większych szans na włącznie się do rywalizacji o awans do światowego czempionatu okupują zespoły Boliwii (9 pkt) i Wenezueli (7 pkt).
W miniony weekend kapitan zespołu Argentyny Leo Messi strzelił gola w wygranym 3:0 meczu z Urugwajem. Była to jego 80. bramka w narodowych barwach, co uczyniło 34-letniego napastnika pierwszym piłkarzem w Ameryce Południowej, który w spotkaniach międzypaństwowych przekroczył granicę 80 trafień dla swojego zespołu. Messi zadebiutował w barwach albicelestes 17 sierpnia 2005 roku w meczu z Węgrami – miał dokładnie 18 lat i 54 dni. Nie był to jednak udany debiut, bo wszedł na boisko z ławki w 63. minucie i 40 sekund później arbiter Markus Merk pokazał mu czerwoną kartkę za uderzenie łokciem węgierskiego obrońcy Vilmosa Vanczaka. W sumie sześciokrotny zdobywca „Złotej Piłki” w narodowych barwach zaliczył już 155 występów, a do 80 goli dorzucił jeszcze 47 asyst.
Po wygranym 3:0 spotkaniu z Urugwajem Messi nie krył zadowolenia z wygranej. „Zagraliśmy dzisiaj naprawdę wielki mecz, bo Urugwaj dla każdego zespołu jest trudnym rywalem” – podkreślał kapitan albicelestes. Trzybramkowa porażka nie oddaje w pełni obrazu gry, bo Urugwajczycy nie wykorzystali kilku znakomitych okazji do strzelenia goli. Tylko Luis Suarez miał dwie wyborne sytuacje – raz trafił w poprzeczkę, a za drugim razem argentyński bramkarz Emiliano Martinez jakimś cudem obronił jego kapitalne uderzenie z przewrotki.
Argentyna miała kłopoty na początku spotkania, lecz po golu Messiego w 38. minucie zespół prowadzony przez trenera Lionela Scaloniego panował nad sytuacją, a kolejne dwie bramki zdobyte przez Rodrigo de Paula i Lautaro Martineza wprawiły w euforię komplet widzów na trybunach stadionu El Munumental w Buenos Aires. Argentyńczycy po 10 meczach mają 22 punkty na koncie i 10 „oczek” przewagi nad zespołem Paragwaju – pierwszą drużyną, która jest na miejscu nie dającym awansu. A przecież w zaległym starciu z Brazylią albicelestes wcale nie stoją na straconej pozycji, chociaż zagrają na terenie odwiecznego rywala. Potem podejmą przecież canarinhos jeszcze w rewanżu u siebie, ale w sumie nie ma to większego znaczenia, która z tych dwóch południowoamerykańskich potęg piłkarskich zajmie pierwsza lokatę na koniec eliminacji. Argentyńczycy chcą jednak podtrzymać jak najdłużej serię spotkań bez porażki, których mają teraz 24.

Eliminacje MŚ Katar 2022: Duńscy piłkarze zadziwiają Europę

We wtorek i środę europejskie drużyny narodowe rozegrały ostatnie spotkania w drugiej serii gier eliminacyjnych do przyszłorocznych mistrzostw świata w Katarze. O krok od awansu są niepokonani w grupie F Duńczycy, którzy w sześciu meczach strzeli 22 gole nie tracąc żadnego. W równie dobrej sytuacji są prowadzący w grupie D Francuzi.

Europejskie eliminacje do finałów mistrzostw świata w 2022 roku przekroczyły półmetek. Do rozegrania pozostały dwie serie spotkań, w październiku i listopadzie. W najlepszej sytuacji przed finiszem rozgrywek są prowadzący w grupie F z kompletem 18 punktów po sześciu spotkaniach Duńczycy. We wtorek półfinaliści tegorocznych mistrzostw Europy rozgromili u siebie zespół Izraela 5:0, poprawiając swój niesamowity bilans bramkowy na 22:0! Drugą lokatę w tej grupie zajmują Szkoci, ale mają do Duńczyków już 7 punktów straty, a w perspektywie jeszcze mecz z nimi, który zapewne będzie już o nic, bo wcześniej „Duński dynamit” zapewne zmiecie z boiska drużyny Mołdawii, Austrii i Wysp Owczych i przepustkę na mundial w Katarze wywalczy sobie zapewne już w październiku.
Na zwycięską ścieżkę w grupie D wkroczyli w końcu aktualni mistrzowie świata Francuzi, którzy wprawdzie także są jak dotąd niepokonani, tylko że z sześciu rozegranych przez siebie meczów wygrali połowę, a resztę zremisowali. W ostatnim wrześniowym spotkaniu pokonali jednak aspirującą do walki o drugą lokatę Finlandię 2:0 i z dorobkiem 12 punktów umocnili się na pierwszym miejscu w grupie, ale drugi w tabeli zespół Ukrainy (5 pkt) ma o jeden mecz rozegrany mniej, a trzeci w stawce Finowie (też mają 5 pkt) aż dwa mecze. Wątpliwe jednak aby ekipa Francji dała im się wyprzedzić.
Pokaz mocy w ostatnim spotkaniu wrześniowej serii gier dała w grupie G reprezentacja Holandii, gromiąc prowadzącą po pięciu kolejkach drużynę Turcji aż 6:1. Pomarańczowi dzięki tej wysokiej wygranej awansowali na pierwsze miejsce, ale mają tyle samo punktów co druga Norwegia (13), a tylko dwa „oczka” mniej od Turków. Te trzy zespoły między sobą rozstrzygną, który pojedzie na mundial z pierwszego miejsca, a który będzie musiał o to powalczyć w barażach.
W grupie A na czoło tabeli z dorobkiem 13 punktów wskoczyli Portugalczycy, którzy mimo osłabienia absencją pauzującego za kartki Cristiano Ronaldo bez trudu pokonali 3:0 outsidera grupy Azerbejdżan. Druga w stawce ekipa Serbii ma do nich wprawdzie tylko dwa punkty straty, lecz w perspektywie wyjazdowe starcie z Portugalią na jej terenie (u siebie zremisowali z tym zespołem 2:2), tak więc z tej grupy raczej na pewno awansują Portugalczycy, a Serbowie zagrają w barażach.
Efekt „nowej miotły” zadziałał w reprezentacji Niemiec. Pod wodzą nowego selekcjonera kadry Hansiego Flicka niemiecki zespół pokonał Liechtenstein 2:0, Armenię 6:0 oraz Islandię 4:0, dzięki czemu z 15 pkt na koncie wyszedł na prowadzenie w grupie J i ma już cztery punkty przewagi nad drugą w tabeli drużyną Armenii. Ale Ormianie nie mogą być jeszcze pewni utrzymania chociaż drugiej lokaty, bowiem tuż za plecami mają ścigające ich zespoły Rumunii i Macedonii Północnej.
W grupie E prowadzi Belgia, która w sześciu meczach zgromadziła 16 punktów i ma już awans do mundialu de facto w kieszeni, bo mogąca jeszcze dogonić belgijski zespół ekipa Walii w ostatnim spotkaniu wrześniowej serii gier tylko zremisowała bezbramkowo z ostatnią w grupie Estonią i chociaż ma dwa rozegrane mecze mniej od Belgii, to teraz nawet jeśli je wygra to i tak już na fotel lidera się nie wciśnie. W tej grupie z pierwszej pozycji na pewno awansuje Belgia. Skomplikowana jest natomiast sytuacja w grupie H. Na czele są zespoły Chorwacji i Rosji, które mają po 13 pkt na koncie i cztery „oczka” przewagi nad trzecią w tabeli Słowacją i już sześć na czwartą Słowenią. Wygląda na to, że to Rosjanie i Chorwaci między sobą stoczą walkę o bezpośredni awans na mundial.
W grupie B pierwsze miejsce zajmują Hiszpanie i zapewne tak już zostanie do końca zmagań w tej grupie. Ścigający się z nimi Szwedzi w ostatnim wrześniowym meczu nieoczekiwanie przegrali z przeciętnie dotąd spisującą się Grecją 1:1 i chociaż mają dwa mecze mniej na koncie, to oba muszą bezwzględnie wygrać, żeby dogonić Hiszpanów w liczbie punktów. I mają jeszcze w perspektywie wyjazdową potyczkę z tym zespołem (u siebie Szwedzi pokonali Hiszpanię 2:1), dlatego faworytem do awansu z tej grupy jest hiszpańska drużyna.
Podobnie wygląda sytuacja w grupie C, w której na czele znajdują się aktualni mistrzowie Europy Włosi. Naciskają na nich Szwajcarzy, którzy mają sześć punktów mniej, ale też dwa spotkania mniej na koncie, lecz czeka ich jeszcze wyjazdowa potyczka z ekipą Italii, więc chyba nawet oni nie mają złudzeń, że czekają ich baraże.

Synowie Albionu drwią z biało-czerwonych

Reprezentacja Anglii jest jedynym niepokonanym zespołem w grupie I. We wrześniowej serii spotkań pokonała w Budapeszcie Węgry 4:0 i u siebie Andorę również 4:0. Przed środowym starciem z Polską na Stadionie Narodowym w Warszawie Anglicy są więc pewni kolejnego zwycięstwa i drwią z biało-czerwonych.

W brytyjskich mediach więcej miejsca poświęcono przed meczem na spekulacje dotyczące zachowania polskich kibiców. Na Wyspach panowało przekonanie, że fani reprezentacji Polski dopuszczą się podobnych rasistowskich ekscesów, jakie miały miejsce podczas meczu Anglików w Budapeszcie, gdzie węgierscy kibice lżyli ciemnoskórych graczy kadry Garetha Southgate’a. Niespecjalnie natomiast przejmowali się faktem, że reprezentacja Polski w dwóch wrześniowych spotkaniach, z Albanią i San Marino, zdobyła komplet punktów strzelając 11 goli. I chociaż Robert Lewandowski strzelił tylko trzy z nich, dziennik „Daily Mail” podtrzymał lekceważącą opinię, że kapitan biało-czerwonych jest jedynym graczem, na którego angielscy piłkarze będą musieli zwracać uwagę. I na potwierdzenie tej tezy z lubością cytowali wypowiedzi portugalskiego selekcjonera polskiej kadry Paulo Sousy udzielone po meczu z Albanią. „Lewandowski robi różnicę. Ale drużyna nie jest na tym samym poziomie. To jest różnica, którą staramy się niwelować. Chcemy rywalizować z najlepszymi, ale zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy na tym samym poziomie, co Anglia. Jeśli im wypadnie jeden zawodnik, to jest dwóch albo trzech innych graczy na tym samym poziomie. Tutaj jest tylko Robert, a między nim a resztą piłkarzy jest ogromna różnica. Robert też rozumie sytuację i zdaje sobie sprawę, że w reprezentacji musi zrobić sześć razy więcej niż w Bayernie” – taka ocenę Paulo Sousy cytowały media na Wyspach Brytyjskich.
Angielski dziennikarze zapewniają swoich czytelników, że Lewandowski jest jedyną nadzieją Polaków na odniesienie zwycięstwa w środowym spotkaniu z „Synami Albionu”. Niektórzy dodają jeszcze Stadion Narodowy w Warszawie, który jest twierdzą biało-czerwonych. Dotychczas z 28 rozegranych na nim spotkań Polska przegrała tylko dwa – z Ukrainą 1:3 (el. MŚ 2014) oraz 0:1 w towarzyskim spotkaniu w marcu 2014 ze Szkocją. „W naszym domu jesteśmy w stanie skutecznie konkurować z zespołami lepszymi od nas” – cytuje słowa Lewandowskiego „Daily Mail”.
W pierwszym meczu Anglików z Polakami kapitan biało-czerwonych nie mógł zagrać z powodu kontuzji, jakiej nabawił się we wcześniejszej potyczce z Andorą. Ale jego strzelecki dorobek mimo to wygląda imponująco – w czterech występach zdobył sześć bramek (jedną z Węgrami, dwie z Andorą, jedną z Albania i dwie z San Marino) i w europejskich eliminacjach skuteczniejszy od niego jest jedynie napastnik reprezentacji Serbii Aleksandar Mitrović, który ma na koncie siedem trafień.
W Polsce nie też nie ma wiary w drużynę Paulo Sousy i jego trenerskie umiejętności. Nie zmieniły tego nawet wysokie zwycięstwa nad Albanią i San Marino, chociaż, dla porównania, Anglicy z tymi zespołami wygrali u siebie w skromniejszym rozmiarze – Albańczyków pokonali na wyjeździe 2:0, a San Marino na Wembley 5:0. To prawda, nie stracili w tych spotkaniach goli, czego nie zdołali uniknąć nasi piłkarze, ale saldo 11:2 i 7:0 nie jest przecież dla biało-czerwonych w żaden sposób kompromitujące. Ale nad Wisłą większą zdecydowanie wagę przywiązuje się do straconych bramek, niż do strzelonych.
Inna sprawa, że Paulo Sousa jak na razie dość niefrasobliwie traktuje obsadę linii defensywnej. W spotkaniu z San Marino wystawił na przykład Tomasza Kędziorę, od zawsze przecież prawego obrońcę, na lewej flance, trzymał na boisku przez cały mecz rozdygotanego i niepewnego w interwencjach Kamila Piątkowskiego i nie zmienił go nawet po jego fatalnym błędzie, po której zespół San Marino zdobył swoją pierwszą bramkę w tych eliminacjach. No i nie udało się przez to biało-czerwonym przerwać serii spotkań ze straconą bramką, tylko powiększyli ją do ośmiu, a grali z najsłabszym zespołem reprezentacyjnym na świecie.
Lewandowski po przerwie już nie pojawił się na boisku, zastąpiony przez Adama Buksę, co najwyraźniej źle podziałało na jego kolegów z drużyny, natomiast najwyraźniej pobudziło do działania graczy San Marino. Gdy Piątkowski sprezentował im gola w 48. minucie, to przez następne 20 minut stworzyli sobie jeszcze trzy sytuacje bramkowe i oddali dwa celne strzały na bramkę, czyli zrobili w tym czasie więcej, niż we wszystkich czterech wcześniejszych spotkaniach eliminacyjnych. Nasi piłkarze w końcu się jednak ogarnęli i opanowali sytuację na boisku. W 67. minucie Buksa zdobył piątą bramkę, a w doliczonym czasie gry dołożył jeszcze dwie. Ostatniego gola strzelił po znakomitym dośrodkowaniu debiutującego w polskich barwach 19-letniego Nikoli Zalewskiego. Występ tych dwóch piłkarzy trzeba uznać za obiecujący – Zalewskiego jeszcze niekoniecznie w kontekście środowego meczu z Anglia, ale Buksy na pewno. Ponieważ wszystko wskazuje, że Piotra Zielińskiego nie uda się doprowadzić do pełnej sprawności, rolę rozgrywającego w potyczce z Anglikami Sousa powinien powierzyć Lewandowskiemu, a na szpicy wystawić właśnie 24-letniego snajpera zespołu amerykańskiej MLS New England Revolution.
Kluczowa dla wyniku potyczki z Anglikami będzie jednak postawa linii obrony. Po pięciu meczach w grupie nasza reprezentacja ma 10 punktów i 18 zdobytych bramek, ale już siedem straconych. Wśród drużyn uczestniczących w turnieju Euro 2020, czyli de facto najlepszych obecnie na naszym kontynencie, więcej straconych goli mają tylko Węgrzy i Austriacy. Pod wodzą Paulo Sousy biało-czerwoni w 10 występach stracili aż 16 goli. Prawie dwa razy więcej niż traciła kadra Brzęczka i dużo więcej niż zespoły prowadzone przez Adama Nawałkę, Waldemara Fornalika, a nawet Franciszka Smudę. Na plus portugalskiemu szkoleniowcowi trzeba zapisać jednak to, że w każdym spotkaniu pod jego komendą nasi piłkarze zdobywają bramki. Dlatego trzeba mieć nadzieję, że nie inaczej będzie też w środowej potyczce z Anglikami. I oby Polacy strzelili jednego gola więcej od rywali.

San Marino – Polska 1:7
Gole: Nicola Nanni (48) – Robert Lewandowski (4, 21), Karol Świderski (16), Karol Linetty (44), Adam Buksa (67, 90, 90).
Skład Polski: 1. Wojciech Szczęsny (46, 12. Łukasz Skorupski) – 2. Kamil Piątkowski, 6. Michał Helik, 4. Tomasz Kędziora – 19. Jakub Kamiński, 17. Damian Szymański, 8. Karol Linetty (79, 21. Przemysław Frankowski), 16. Jakub Moder (46, 20. Bartosz Slisz), 23. Tymoteusz Puchacz (66, 18. Nicola Zalewski) – 11. Karol Świderski, 9. Robert Lewandowski (46, 14. Adam Buksa).
Sędziował: Mattias Gestranius (Finlandia). Widzów: 500.

Tabela grupy I:

  1. Anglia 5 15 17:1
  2. Polska 5 10 18:7
  3. Albania 5 9 5:6
  4. Węgry 5 7 10:9
  5. Andora 5 3 3:12
  6. San Marino 5 0 1:19

El. MŚ Katar 2022: Węgrzy zagrają z Polską bez asa

Węgierscy kibice są niepocieszeni, bo najlepszy gracz piłkarskiej reprezentacji, 20-letni Dominik Szoboszlai, nie będzie mógł zagrać 25 marca przeciwko Polsce w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata 2022 w Katarze.

Występujący na co dzień w zespole RB Lipsk Szoboszlai w tym roku nie rozegrał jeszcze żadnego meczu. Powodem jest uraz pachwiny. Selekcjoner węgierskiej reprezentacji Marco Rossi z nieskrywanym żalem poinformował, że w jego kadrze na marcowe mecze eliminacyjne tego znakomitego piłkarza zabraknie. Węgrzy w pierwszej kolejce meczów w grupie I zmierzą się z Polską w Budapeszcie (25 marca), potem zagrają z San Marino (28 marca) i Andorą (31 marca). Ich plan minimum zakłada dwa zwycięstwa, bo trener Rossi szczerze przyznaje, że w spotkaniu z Polakami o wygraną może być
bardzo trudno.
„Robert Lewandowski jest w życiowej formie i nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Wygrał wszystko w ubiegłym roku i ten też zaczął w imponującym stylu. A w polskim zespole jest jeszcze wielu graczy wysokiej klasy. Czeka nas ciężki mecz” – przyznał włoski trener.

El. MŚ 2022: Trzeba grać o pierwsze miejsce

Nasza piłkarska reprezentacja swój udział w eliminacjach mistrzostw świata 2022 rozpocznie 25 marca przyszłego roku od wyjazdowego meczu z Węgrami. Trzy dni później biało-czerwoni zagrają u siebie z Andorą, a 31 marca ponownie na wyjeździe zmierzą się z faworytem grupy, zespołem Anglii. Cel postawiony przez władze PZPN trenerowi Jerzemu Brzęczkowi zakłada zdobycie minimum sześciu punktów.

Po losowaniu grup eliminacyjnej MŚ 2022 ustalony został też szczegółowy terminarz gier. W grupie I biało-czerwoni o awans walczyć będą z Anglią, Węgrami, Albanią, Andorą i San Marino. W zaplanowanej na koniec marca pierwszej serii gier zmierzą się z Węgrami, Andorą i Anglią. Nie jest to specjalnie korzystny zestaw przeciwników, zwłaszcza trzecie w kolejności starcie z Anglią będzie zapewne trudnym wyzwaniem. Ale pierwszy w tej serii mecz z Węgrami wcale nie zapowiada się na łatwiejszy. Reprezentacja tego kraju, od 19 czerwca 2018 roku prowadzona przez Włocha Marco Rossiego, w tegorocznej edycji Ligi Narodów wygrali rywalizację w grupie 3 Dywizji B z zespołami Rosji, Turcji i Serbii. Madziarzy przegrali tylko jedno spotkanie, u siebie z Rosją 2:3, ale pokonali dwukrotnie Turków i na wyjeździe Serbię. W następnej edycji będą grać w tych rozgrywkach tam, gdzie teraz grała Polska, czyli w Dywizji A. Mimo to w naszym kraju panuje opinia, że są zespołem dużo słabszym od ekipy Jerzego Brzęczka. 25 marca możemy się boleśnie przekonać, że wcale tak nie jest.
W walce o awans szyki Anglikom, Polakom i Węgrom mogą solidnie pomieszać niedoceniani u nas Albańczycy, którzy w ostatniej edycji Ligi Narodów wygrała swoją grupę w Dywizji C, wyprzedzając Białoruś, Litwę i Kazachstan, dzięki czemu awansowała poziom wyżej. Reprezentacja tego bałkańskiego kraju postęp zawdzięcza w dużym stopniu piłkarzom wychowanych za granicą, głównie w Szwajcarii, gdzie urodzili się podstawowi zawodnicy – Berat Djimsiti, Amir Abrashi i Freddie Veseli, a dorastał Ermir Lenjani. Bramkarz Lazio Thomas Strakosha przyszedł natomiast na świat w Grecji, Klaus Gjasula wychowywał się w Niemczech, a Rey Manaj we Włoszech. Kadrę Albanii od ponad ośmiu lat prowadzą włoscy szkoleniowcy, obecnie robi to 75-letni Edoardo Reja. Nic dziwnego, że na Półwyspie Apenińskim grają dzisiaj najlepsi albańscy piłkarze.
Tak więc nie ma co z góry ustalać kolejności w grupie I zanim zacznie się walka o awans. Celem naszej drużyny powinno być zajęcie pierwszej lokaty, bo drugie miejsce oznacza tylko iluzoryczną szansę w barażach z udziałem 12 zespołów wcale nie gorszych od naszego.
Terminarz grupy I

  1. kolejka (25 marca 2021): Węgry – Polska, Andora – Albania, Anglia – San Marino;
  2. kolejka (28 marca): Albania – Anglia, Polska – Andora, San Marino – Węgry;
  3. kolejka (31 marca): Anglia – Polska, Andora – Węgry, San Marino – Albania;
  4. kolejka (2 września): Polska – Albania,
    Andora – San Marino, Węgry – Anglia;
  5. kolejka (5 września): Albania – Węgry, Anglia – Andora, San Marino – Polska;
  6. kolejka (8 września): Polska – Anglia,
    Albania – San Marino, Węgry – Andora;
  7. kolejka (9 października): Polska – San Marino, Andora – Anglia, Węgry – Albania;
  8. kolejka (12 października): Albania – Polska, Anglia – Węgry, San Marino – Andora;
  9. kolejka (12 listopada): Andora – Polska,
    Anglia – Albania, Węgry – San Marino;
  10. kolejka (15 listopada): Polska – Węgry,
    Albania – Andora, San Marino – Anglia.

I znów Anglicy na drodze do mundialu

Nasza piłkarska reprezentacja nie miała szczęścia w losowaniu grup eliminacji MŚ 2022. Po raz siódmy w historii o awans do światowego czempionatu będzie musiała walczyć z drużyną Anglii, od której lepsza była dotąd tylko raz – w eliminacjach do MŚ’74. Stawkę w grupie I uzupełniają zespoły Węgier, Albanii, Andory i San Marino.

Faktem jest, że w starciach z Anglikami reprezentacja Polski ma fatalny bilans – z 19 rozegranych dotychczas meczów biało-czerwoni wygrali tylko jeden, 6 czerwca 1973 roku na Stadionie Śląskim zwyciężyli 2:0 po golach Roberta Gadochy i Włodzimierza Lubańskiego. Ten niewątpliwy sukces nasz zespół okupił jednak ciężką kontuzją Lubańskiego, która złamała piękną karierę tego najwybitniejszego polskiego napastnika przełomu lat 60. i 70. XX wieku. Potem był legendarny dzisiaj remis 1:1 na Wembley, do czego swoimi genialnymi interwencjami w bramce przyczynił się Jan Tomaszewski, zapewniający naszej drużynie awans do MŚ’74 w RFN (wcześniej reprezentacja Polski grała z Anglią dwa razy towarzysko w 1966 roku, remisując z nią na wyjeździe 1:1 i przegrywając w rewanżu na Stadionie Śląskim 0:1). Od tamtej pory nasi reprezentacyjni piłkarze nie potrafili pokonać Anglików w piętnastu kolejnych meczach. W finałach mistrzostw świata zmierzyli się z nimi tylko raz, podczas mundialu w Meksyku (1986) i po trzech trafieniach Garry’ego Linekera przegrali gładko 0:3. W naszym zespole grał wtedy m.in. obecny prezes PZPN Zbigniew Boniek.
Wciąż stawali nam na drodze
A potem mieliśmy prawdziwy festiwal eliminacyjnych potyczek biało-czerwonych z Anglikami, bo w losowaniach grup trafiali na siebie w eliminacjach mistrzostw świata w 1990, 1994, 1998, 2006 i 2014 roku (10 meczów, 3 remisy i 10 porażek, bramki 5:18), a na dokładkę jeszcze dwukrotnie mierzyli się w eliminacjach mistrzostw Europy 1992 i 2000 (cztery mecze, dwie porażki i dwa remisy, bramki 2:6). W sumie zatem w eliminacjach mistrzostw globu reprezentacja Polski rozegrała z Anglią 12 meczów, z których jeden wygrała, cztery zremisowała, a w siedmiu doznała porażek. Łączny bilans polsko-angielskich konfrontacji to 19 meczów, 1 zwycięstwo, 7 remisów i 11 porażek, bramki 11:30.Media na Wyspach Brytyjskich w poprzednich eliminacjach nie kryły zadowolenia z wylosowania Polaków i z góry wieszczyły swojej drużynie łatwy sukces.
Tym razem jednak w komentarzach lekceważenie nie było, raczej przeważały opinie, że dwumecz z biało-czerwonymi wcale nie będzie spacerkiem. „Daily Mail” stwierdził, że „Polacy to drużyna, której napastnik, Robert Lewandowski, to prawdopodobnie najlepszy gracz na świecie w 2020 roku i choćby dlatego będzie to najtrudniejszy przeciwnik w grupie”. „Anglicy za najtrudniejszych rywali będą mieli Polaków i Węgrów” – uznał też Sky Sports, nawet nie wspominając o pozostałych rywalach. „To korzystne losowanie dla ekipy trenera Garetha Southgate’a, chociaż w tej grupie znajdziemy wiele fascynujących historii. Jedną z nich jest ta z 1973 roku, kiedy po remisie na Wembley Polacy awansowali na mistrzostwa świata naszym kosztem. A z Węgrami mamy złe wspomnienia z „meczu stulecia” w 1953 roku, w którym pokonali na na Wembley 6:3. I to wszystkie nasze obawy, bo reprezentacja Anglii dotąd jeszcze nie przegrała z Albanią, Andorą i San Marino”.
Anglicy są faworytami grupy I choćby z formalnego punktu widzenia, bo zajmują najwyższe miejsce w rankingu FIFA (czwarte). Biało-czerwoni w rankingu FIFA zajmują 19. lokatę, a ich najgroźniejsi konkurenci do zajęcia drugiego miejsca, Węgrzy, są na 40. pozycji. Lekceważona Albania zajmuje 66. miejsce, Andora 151, a San Marino 210 (ostatnie w rankingu FIFA).
Nie ulega wątpliwości, że obecna reprezentacja Anglii jest znacznie mocniejsza od tej, z którą biało-czerwoni potykali się po raz ostatni, w eliminacjach MŚ 2014, przegrywając z nią 0:2 i remisując 1:1. Trener Gareth Southgate dysponuje obecnie grupą młodych i utalentowanych piłkarzy, a ton nadają tacy gracze, jak Harry Kane, Jadon Sancho, Raheem Sterling, Jack Grealish, Dominic Calvert-Lewin i Marcus Rashford. Ale także nasza drużyna jest silniejsza od tej sprzed siedmiu lat, dlatego trzeba od niej oczekiwać, że nie tylko nawiąże walkę o pierwsze miejsce w grupie, ale wyjdzie z niej zwycięsko. I tak trzeba do tej rywalizacji podchodzić, jeśli się chce zagrać w Katarze. Liczenia na awans w barażach to jak gra w loterię. Dla przypomnienia – na mundial w Katarze w 2022 roku z Europy zakwalifikuje się 13 zespołów z Europy. Bezpośredni awans wywalczy 10 zwycięzców grup, o trzy pozostałe miejsca odbędą się baraże z udziałem zespołów, które w swoich grupach zajmą drugie lokaty.
Trzeba bić się o pierwsze miejsce
Selekcjoner kadry biało-czerwonych Jerzy Brzęczek, który w swoim piłkarskim dorobku ma gola strzelonego Anglikom w przegranym w 1999 roku na Wembley 1:3 meczu eliminacyjnym do Euro 2000, losowanie grup MŚ 2022 ocenił tak: „Jeśli chodzi o skalę trudności to jest ona umiarkowana, chociaż zawsze można powiedzieć, że to losowanie mogło być dla nas korzystniejsze. Zdecydowanym faworytem jest reprezentacja Anglii, na pewno ciekawy zespół mają teraz Węgrzy, a Albańczycy, jak każda reprezentacja z Bałkanów, to bardzo niewygodny przeciwnik. Ekipy Andory i San Marino są najsłabsze w stawce, ale dzisiaj nie można nikogo lekceważyć”.
Wypada wspomnieć, że z aktualnych reprezentantów Polski zawodnikami klubów angielskiej ekstraklasy są: bramkarz Łukasz Fabiański (West Ham), obrońca Jan Bednarek (Southampton) oraz pomocnicy Mateusz Klich (Leeds), Kamil Grosicki (West Bromwich, a w drugiej lidze występują Kamil Jóźwiak i Krystian Bielik (Derby County) oraz Przemysław Płacheta (Norwich). Eliminacje rozpoczną się 24 marca, a zakończą 16 listopada. Dwurundowe baraże z udziałem 10 zespołów z drugich miejsc oraz dwóch zespołów wyłonionych w rozgrywkach Ligi Narodów zaplanowano na wiosnę 2022 roku. W obu rundach przewidziano tylko pojedyncze mecze, bez rewanżów.
Podział na grupy eliminacyjne:
Grupa A: Portugalia, Serbia, Irlandia, Luksemburg, Azerbejdżan
Grupa B: Hiszpania, Szwecja, Grecja, Gruzja, Kosowo
Grupa C: Włochy, Szwajcaria, Irlandia Północna, Bułgaria, Litwa
Grupa D: Francja, Ukraina, Finlandia, Bośnia i Hercegowina, Kazachstan
Grupa E: Belgia, Walia, Czechy, Białoruś, Estonia
Grupa F: Dania, Austria, Szkocja, Izrael, Wyspy Owcze, Mołdawia
Grupa G: Holandia, Turcja, Norwegia, Czarnogóra, Łotwa, Gibraltar
Grupa H: Chorwacja, Słowacja, Rosja, Słowenia, Cypr, Malta
Grupa I: Anglia, Polska, Węgry, Albania, Andora, San Marino
Grupa J: Niemcy, Rumunia, Islandia, Macedonia Północna, Armenia, Liechtenstein

Eliminacje MŚ 2022: Już szykują koszyki na losowanie

Po porażkach w spotkaniach z Włochami i Holandią nasza reprezentacja straciła przed losowaniu grup eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2022 roku miejsce w pierwszym koszyku europejskich zespołów. Z jakimi zespołami przyjdzie biało-czerwonym rywalizować o awans do mundialu w Katarze dowiemy się 7 grudnia, bo tego dnia w Zurychu odbędzie się ceremonia losowania.

Do rywalizacji o prawo gry w MŚ 2022 w Katarze przystąpią wszystkie europejskie federacje zrzeszone w UEFA, czyli w sumie 55 zespołów. Zostaną one podzielone na 10 grup. W katarskim turnieju zagrają reprezentacja 32 krajów, a dla Europy przewidziano 13 miejsc. Bezpośredni awans uzyskają zwycięzcy grup, a o pozostałe trzy miejsca walkę stoczą zespoły, które zajmą w grupach drugie lokaty plus dwa zespoły z Ligi Narodów. W dwurundowych barażach zagra więc 12 drużyn bez spotkań rewanżowych.
Przed losowaniem grup 55 zespołów zostanie podzielonych na sześć koszyków. Podstawą przy rozdziale miejsc w poszczególnych koszykach będą notowania w rankingu FIFA, który zostanie opublikowany 26 listopada, ale po zakończeniu zmagań w Lidze Narodów podział już jest znany. Reprezentacja Polski przez moment miała szansę na zajęcie miejsce w pierwszym koszyku, ale musiałaby pokonać Włochów i Holendrów.
A podział wygląda tak: koszyk 1 – Belgia, Francja, Anglia, Portugalia, Hiszpania, Włochy, Chorwacja, Dania, Niemcy, Holandia; koszyk 2 – Szwajcaria, Walia, Polska, Szwecja, Austria, Ukraina, Serbia, Turcja, Słowacja, Rumunia; koszyk 3 – Rosja, Węgry, Irlandia, Czechy, Norwegia, Irlandia Płn., Islandia, Szkocja, Grecja, Finlandia; koszyk 4 – Bośnia i Hercegowina, Słowenia, Czarnogóra, Macedonia Płn., Albania, Bułgaria, Izrael, Białoruś, Gruzja, Luksemburg; koszyk 5 – Armenia, Cypr, Wyspy Owcze, Azerbejdżan, Estonia, Kosowo, Kazachstan, Litwa, Łotwa, Andora; koszyk 6 – Malta, Mołdawia, Liechtenstein, Gibraltar, San Marino.
Samo losowanie grup będzie wielkim wyzwaniem. Drużyny zostaną rozlosowane do dziesięciu grup – pięciu pięciozespołowych (A-E) i pięciu sześciozespołowych (F-J). Ale nie będzie to swobodna żonglerka kulkami, bo istnieje mnóstwo ograniczeń. Oto kilka najważniejszych. Zwycięzcy grup Dywizji A Ligi Narodów (Włochy, Belgia, Francja, Hiszpania) muszą trafić do grup pięciozespołowych. Z przyczyn politycznych do jednej grupy nie mogą trafić: Armenia i Azerbejdżan, Gibraltar i Hiszpania, Kosowo z Bośnią i Hercegowiną, Serbią, a Ukraina z Rosją. W losowaniu mają też zostać uwzględnione warunki klimatyczne. Z tego powodu do jednej grupy moga trafić kraje z zimnym klimatem, jak Rosja, Finlandia, Islandia, Białoruś, Estonia, Litwa, Łotwa, Norwegia, Ukraina, Wyspy Owcze, które dodatkowo nie mogą trafić na Islandię, bo w tych dwóch krajach ryzyko pogodowe jest najwyższe. Pod uwagę mają być brane także odległości dzielące poszczególne kraje.
Rywalizacja ma się rozpocząć 24 marca, a zakończyć 16 listopada przyszłego roku. Baraże przewidziano na 24-25 marca 2022 roku, a drugą rundę tydzień później.

Brazylijczycy biją równo

Równolegle z ostatnią kolejką Ligi Narodów w Europie, rozegrano też czwartą serię spotkań eliminacyjnych do mistrzostw świata w 2022 roku w Ameryce Południowej. Pozycję lidera utrzymała Brazylia.

Reprezentacja Brazyli jest jak na razie niepokonana i prowadzi po czterech kolejkach z kompletem 12 punktów. W czwartej kolejce canarinhos, znów bez kontuzjowanego Neymara, pokonali na wyjeździe Urugwaj 2:0, po golach Arthura w 33. i Richarlison w 45. minucie. Urugwajczycy kończyli mecz w osłabieniu, bo w 71. minucie czerwoną kartkę zobaczył ich gwiazdor Edinson Cavani. Dla ekipy „Urusów” była to dopiero druga porażka w ostatnich 32 meczach rozegranych na swoim narodowym stadionie w Montevideo. Obu doznali w starciach z Brazylijczykami. Wyjazdowe zwycięstwo zanotowała też zajmująca drugą lokatę w tabeli strefy CONMEBOL reprezentacja Argentyny, która w Limie wygrała z zespołem Peru także 2:0. Ale największym wydarzeniem czwartej kolejki było wysokie zwycięstwo drużyny Ekwadoru nad Kolumbią 6:1. Gospodarze po pierwszej połowie prowadzili już 4:0. Jak szybko odkryli futbolowi statystycy, Kolumbijczycy po raz ostatni stracili sześć goli w eliminacjach mistrzostw świata w 1977 roku. Trener zespołu Carlos Queiroz podczas konferencji prasowej całą odpowiedzialność za klęskę wziął na siebie.
Niewiele mniejszą niespodziankę sprawiła też ekipa Wenezueli, która po trzech przegranych meczach z rzędu, na dodatek bez jednego strzelonego gola, nieoczekiwanie pokonała Chile 2:1. Bramki dla zwycięzców zdobyli Luis Mago w 8. i Salomon Rondon w 81. minucie, a dla pokonanych Arturo Vidal w 15. minucie. Pierwszy punkt w tych eliminacjach wywalczyli w końcu Boliwijczycy, którzy zremisowali na wyjeździe z Paragwajem 2:1. Wciąż jednak są na ostatnim miejscu w tabeli. Dla przypomnienia: w eliminacjach w strefie CONMEBOL (Ameryka Południowa) bierze udział 10 reprezentacji, które rywalizują w systemie ligowym. Awans na MŚ w 2022 roku w Katarze uzyskają cztery najlepsze drużyny, a piąta zagra w barażu interkontynentalnym.

Brazylijczycy nadal niepokonani

W trzeciej kolejce spotkań eliminacyjnych do MŚ 2022 w strefie południowoamerykańskiej Brazylia pokonała Wenezuelę 1:0 i prowadzi w tabeli z kompletem zwycięstw. Druga lokatę zajmuje Argentyna, trzecią Ekwador, a czwartą, ostatnią gwarantującą bezpośredni awans na mundial, Urugwaj. Na piątej pozycji, premiowanej udziałem w barażach interkontynentalnych, okupuje zespół Paragwaju.

Brazylia nie bez trudu wygrała z Wenezuelą 1:0 i pozostała jedyną drużyną z kompletem zwycięstw po trzech kolejkach meczów eliminacyjnych piłkarskich mistrzostw świata 2022 w strefie CONMEBOL. Gwoli przypomnienia – w kwalifikacjach w Ameryce Południowej uczestniczy 10 reprezentacji, które rywalizują w systemie ligowym, każdy zespół gra z każdym u siebie i na wyjeździe. Awans do mundialu w Katarze wywalczą cztery pierwsze zespoły, a piąta walczyć będzie w barażu interkontynentalnym. Ostatnie mecze eliminacyjne w strefie CONMEBOL zaplanowano w marcu 2022 roku, a baraż trzy miesiące później. Jak wiadomo turniej finałowy MŚ w Katarze odbędzie się nietypowo w listopadzie i grudniu.
Canarinhos w dwóch wcześniejszych spotkaniach strzelili w sumie aż dziewięć goli (5:0 z Boliwią i 4:2 z Peru), ale w piątek w Sao Paulo długo nie mogli znaleźć sposobu na pokonanie zespołu Wenezueli. Dopiero w 67. minucie sposób na pokonanie bramkarza rywali znalazł Roberto Firmino. Taki wynik to niespodzianka, bo z 10 południowoamerykańskich reprezentacji tylko wenezuelska nigdy jeszcze nie wywalczyła awansu do finałów mistrzostw świata. W brazylijskiej drużynie zabrakło kontuzjowanego Neymara, który jednak pojawił się na zgrupowaniu w nadziei, że może zdąży się wykurować do wtorkowego spotkania z Urugwajem w 4. kolejce. Ale sztab medyczny ekipy canarinhos ostatecznie wykluczył taką możliwość. Innym głośnym wydarzeniem 3. kolejki spotkań było aresztowanie w trakcie meczu Boliwia – Ekwador prezesa boliwijskiej federacji piłkarskiej Marcosa Rodrigueza, którego oskarżono o udział w futbolowej korupcji.

Wyniki 3. kolejki w strefie CONMEBOL:
Kolumbia – Urugwaj 0:3, Chile – Peru 2:0, Brazylia – Wenezuela 1:0, Argentyna – Paragwaj 1:1, Boliwia – Ekwador 2:3. Kolejność po trzech seriach gier: 1. Brazylia (9 pkt), 2. Argentyna (7), 3. Ekwador (6), 4. Urugwaj (6), 5. Paragwaj (5), 6. Chile (40, 7. Kolumbia (4), 8. Peru (1), 9. Wenezuela (0), 10. Boliwia (0).

Zrobili porządki po pandemii

Władze UEFA w minioną środę podjęły szereg decyzji porządkujących bałagan w rozgrywkach, jaki wywołało ich wstrzymanie w marcu z powodu wybuchu pandemii koronawirusa. Teraz wiadomo m.in. , że w sierpniu zostaną dokończone zmagania w europejskich pucharach, a od września ruszy Liga Narodów.

Prezydent UEFA Aleksander Ceferin ogłosił, że rozgrywki w obu europejskich pucharach zostaną dokończone w sierpniu w formule turniejowej, lecz nie w Stambule i Gdańsku jak było pierwotnie ustalone. Oba te miasta będą gospodarzami finałów za rok, teraz natomiast do tej roli wybrano Lizbonę (Liga Mistrzów) oraz cztery stadiony w Niemczech (Liga Europy). Ustalenia podjęte na posiedzeniu Komitetu Wykonawczego UEFA oznaczają, że gospodarze najbliższych finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy dostali dodatkowy rok na przygotowanie sie do tych wydarzeń. Stambuł i Gdańsk gościć będą finalistów w przyszłym roku, a był to termin przyznany Petersburgowi i Sewilli. Te miasta będą arenami finałów w 2022 roku w miejsce przesuniętych na kolejny rok Monachium (LM) i Budapesztu (LE).
Ciekawym pomysłem jest turniejowa formuła dokończenia rozgrywek w obu europejskich pucharach. Wiadomo już, że w Lidze Mistrzów najpierw 5 i 6 sierpnia zostaną rozegrane zaległe mecze 1/8 finału, a po skompletowaniu pełnego składu ćwierćfinalistów wszystkie osiem zespołów zjedzie do Lizbony, gdzie w dniach od 12 do 23 sierpnia na dwóch stadionach, Estadio da Luz oraz Jose Alvalade, rozegrają turniej bez spotkań rewanżowych. Podobna formuła obowiązywać będzie w Lidze Europy. Po wyłonieniu wszystkich ćwierćfinalistów osiem zespołów od 10 do 21 sierpnia rywalizować będzie na niemieckich boiskach – w Duisburgu, Duesseldorfie, Gelsenkirchen i Kolonii. Na razie nie wiadomo, czy na rywalizację w Lidze Mistrzów i Lidze Europy kibice będą mogli oglądać z trybun. Wszystko zależy od decyzji portugalskich i niemieckich władz. „W tej chwili odpowiadając na takie pytanie, musiałbym powiedzieć, że te mecze zostaną rozegrane bez udziału kibiców, ale za miesiąc sytuacja może się przecież radykalnie zmienić” – powiedział prezydent UEFA Aleksander Ceferin.
Kolejną decyzją podjętą w środę przez Komitet Wykonawczy była zmiana formatu eliminacji do nowej edycji Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Wedle nich mecze eliminacyjne będą rozrywane w formule jednego meczu, bez rewanżów. Wyjątkiem będzie jedynie ostatnia runda kwalifikacji do Ligi Mistrzów. Ustalono też, że faza grupowa tych elitarnych rozgrywek rozpocznie się 28 października. Wszystkie federacje muszą zgłosić swoich uczestników nowej edycji pucharowych rozgrywek UEFA do 3 sierpnia. PZPN nie powinien mieć z tym problemu, bo wszystkie rozgrywki zakończy znacznie wcześniej.
Debatowano też o przełożonych na przyszły rok mistrzostwach Europy. Wbrew wcześniejszym pogłoskom okazało się, że ostatecznie turniej odbędzie się jednak w 12 miastach, czyli tak jak pierwotnie planowano. Komitet Wykonawczy postanowił, że turniej odbędzie się w dniach 11 czerwca – 11 lipca 2021 roku wedle schematu organizacyjnego ustalonego na tegoroczną imprezę, tyle że z przesunięciem o jeden dzień.
Na środowym posiedzeniu Komitet Wykonawczy UEFA zatwierdził jesienny kalendarz dla reprezentacji narodowych. Oprócz rozgrywek w Lidze Narodów w październiku i listopadzie dołożono po jednym terminie na mecze towarzyskie.
Komitet Wykonawczy zdecydował też, że inauguracja rozgrywek w Lidze Narodów odbędzie się w dniach 3-5 września. Następne kolejki zaplanowano 6-8 września, 10-11 października, 13-14 października, 14-15 listopada, 17-18 listopada. Gwoli przypomnienia – nasza reprezentacja zagra w tzw. dywizji A z Holandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Trener Jerzy Brzęczek powinien tym razem potraktował te zmagania poważnie, bowiem wyniki w nich osiągnięte przesądzą o miejscu w koszyku podczas losowania grup mistrzostw świata 2022 w Katarze.
W eliminacjach do tego mundialu zostanie stworzonych 10 grup. Połowa z nich będzie się składała z pięciu zespołów, a połowa z sześciu. Eliminacje do MŚ 2022 rozpoczną się 13 marca 2021 roku, a baraże zaplanowano na marzec 2022 roku. Turniej w Katarze odbędzie się nietypowej porze, bo w listopadzie i grudniu 2022 roku. Wystartuje w nim 15 zespołów z Europy.