Sieją faszyzm

Dzięki polskim kibolom i katolickim księżom miliony ludzi na całym świecie znowu uwierzyło w istnienie „polskich obozów śmierci”.
Elity PiS za swój punkt honoru przyjęły zadanie poprawy wizerunku Polski za granicą. Najpierw skrytykowały „pedagogikę wstydu” uprawianą rzekomo przez poprzednio rządzących, prowadzącą do zgody na prezentowane w zagranicznych mediach negatywne wizerunki Polski i Polaków. Zwłaszcza prezentowania tam stereotyp antysemickiego Polaka – katolika i Polski jako kraju ksenofobicznego. Matecznika polskiego antysemityzmu i ksenofobi , czyli idealnego miejsca dla lokalizacji „obozów śmierci” dla milionów Żydów podczas II wojny światowej.
Aby poprawić wizerunek Polski za granicami politycy PiS wykonali wiele działań. Powołali liczne „narodowe” fundacje , przeróżne „reduty” zajmujące się obroną „dobrego imienia Polski i Polaków”. Wielu z zatrudnionych tam „zawodowych patriotów” i „obrońców dobrego imienia” zostało suto zasilonych dotacjami z opanowanych przez elity PiS spółek skarbu państwa. Dotacje takie sięgnęły rzędu miliardów złotych !
Parlamentarzyści PiS , wraz z klubem Kukiz15, specjalnie znowelizowali ustawę o IPN. Aby surowo karać wszystkich zarzucających przedwojennym Polakom antysemityzm i wspomaganie niemieckich faszystów w organizowaniu zagłady narodu żydowskiego.
Niestety ustawa okazała się wyjątkowym bublem prawnym, bo wprowadzała cenzurę mediów i badań naukowych. Wstydliwie zmieniono ją po ostrych interwencjach administracji USA i rządu Izraela.
Wysiłki elit PiS przyniosły też pozytywne rezultaty. Kilkakrotnie, z wielkim rozgłosem, upomniano zagranicznych polityków i dziennikarzy, aby nie używali nieprawdziwego określenia „polskie obozy śmierci” zamiast ”niemieckie, nazistowskie obozy śmierci”.
I zdawałoby się, że krok po kroku następuje poprawa światowego wizerunku Polski, tak ważna dla pozyskiwania turystów i inwestycji zagranicznych dla naszego kraju, że Polska będzie postrzegana tam jako kraj gościnnych, przyjaznych ludzi . Jednak wystarczył jeden dzień, aby wieloletnie wysiłki i miliardy złotych wydane na promocję Polski , zostały utopione w narodowo- katolickim błocie.
Bo polscy, faszyzujący kibole błogosławieni przez księży katolickich i polityków PiS postanowili dać pokazową lekcję swego patriotyzmu. Zatrzymać „pochód ideologii LGBT”, czyli białostocką Paradę Równości. Parady nie zatrzymali, ale rozzuchwaleni poparciem najwyższych władz kościelno- państwowych poczęli robić to co potrafią. Czyli grupowo bić kobiety, młodszych i słabszych chłopaków. I rabować im cenne przedmioty.
Widać zrabowane telefony komórkowe ci nacjonalistyczni patrioci, mieniący się spadkobiercami „ Żołnierzy Wyklętych”, potraktowali jak wojenne trofea.
A wszystko zaczęło się od kłamstwa narodowo- katolickiego.
W 2014 roku propagandziści PiS wymyślili zagrażające Polsce „hordy muzułmańskich uchodźców” rzekomo najeżdżające nasz kraj z Syrii i innych krajów Bliskiego Wschodu. W czasie kampanii wyborczej 2015 roku skutecznie wystraszyli polskich wyborców groźbą wymyślonego przez siebie uchodźczego najazdu. A potem triumfalnie ogłosili, że to tylko dzięki ich wysiłkowi Polska uniknęła muzułmańskiemu najazdu. Pomimo iż, Polska nie była i nie jest celem afrykańskiej migracji.
Ale propagandziści PiS mistrzowsko opanowali sztukę kreowania nieistniejących problemów i potem triumfalnego ogłaszania rozwiązywania przez nich tegoż, nieistniejącego w rzeczywistości problemu.
Skoro udało się w 2015 , to przed kolejnymi wyborami propagandziści PiS poczęli szukać kolejnego straszaka. Najpierw straszyli „ideologią gender”. Ale nawet ci straszący nie potrafili jasno wyjaśnić cóż to ten „żender” jest. Niektórzy tłumaczyli, że „gender – żender” polega na tym, że kobiety chodzą w spodniach, a faceci w sukienkach.
Ale kiedy przypomniano im , że w sukienkach chodzą w Polsce najczęściej katolicy księża i ministranci , to szybko grożący nam „gender- żender” z PiS propagandy zniknął.
Puste miejsce,po muzułmańskich uchodźcach i „żender – gender”, zajęła „ Ideologia LGBT”. Aby znów wystraszyć przysłowiowy „ciemny lud” . Aby teraz zagłosowali oni na pogromców „ Ideologii LGBT” . Czyli kandydatów PiS.
Prawda jest taka, że „Ideologia LGBT” nie istnieje. Bo ludzie o homoseksualnej orientacji mieszkający w Polsce mają przeróżne poglądy, także polityczne. Znam homoseksualistów, którzy są narodowcami. Jeden z nich nawet jest ich prominentnym politykiem. Znam homoseksualistów, którzy głosowali w 2015 roku na PiS. Bo chcieli obniżenia wieku emerytalnego. Znam homoseksualistów, którzy są rasistami. Większość znanym mi homoseksualistów głosowało wcześniej na PO. Mniejszość na partie lewicowe.
Postulat równych praw dla osób homoseksualnych i heteroseksualnych to nie jest „Ideologia LGBT” . To ideologia podstawowych praw człowieka. Jeśli uznamy i zgodzimy się, że wszyscy ludzie są równi, niezależnie od ich rasy, wyznania, orientacji seksualnej, poglądów politycznych, to wszyscy oni powinni mieć takie same prawa. Należą im się one jak przysłowiowa miska zupy.
Warto przypomnieć, że trzysta lat temu podobnych praw nie mieli polscy chłopi. O tym czy mogą zawrzeć związek małżeński decydowali wtedy ich panowie. Bo chłopów uznawano za istoty gorsze, potomków biblijnego „ Chama”.
Dwieście lat temu równych praw nie miały kobiety. To ich rodzice albo mężowie decydowali o tym, co one mają robić. Bo powszechnie uważano kobiety za istoty głupsze od mężczyzn i z natury nieodpowiedzialne, niezdolne do decydowania o swoim losie.
Tamten stan rzeczy uważano wtedy za „naturalny porządek”. Był on sankcjonowany przez ówczesne władze i błogosławiony przez kościół katolicki.
Teraz w IV Rzeczpospolitej rolę dawnych chłopów pańszczyźnianych i kobiet przypisano środowiskom LGBT i ich bliskim. Stali się współczesnymi „czarownicami”, na które powinni polować przykładni obywatele. Takie polowanie urządzono w Białymstoku.
Niestety wizerunki polskich nazioli bijących spokojnych uczestników Parady Równości w Białymstoku pokazano we wszystkich telewizjach świata. Pokazywano też trzymane przez bandytów różańce i eksponowane przez nich faszyzujące symbole.
Poinformowano , że bijący pokojowo nastawionych uczestników Parady mieli błogosławieństwo polskich księży katolicki i rządzącego PiS.
W ten sposób Białystok, szybko rozwijające się miasto, stało się symbolem wschodnioeuropejskiego faszyzmu i ksenofobii.
Czyli miejsca nieprzyjaznego dla studentów zagranicznych, dla poważnych zagranicznych inwestorów. Bo trudno będzie poważnym, nie spekulacyjnym, firmom znaleźć kadrę zarządzającą gotową osiedlić się w mieście gdzie biją tylko za inny kolor włosów albo spodni.
Straty wizerunkowe jakie w wyniku faszystowskich rozrób poniosła Polska i Białystok będą trudne do szybkiego odrobienia i bardzo kosztowne.
Co gorsza elity PiS nie potępiły jednoznacznie i zdecydowanie tych kibolskich bojówek.
Krytyczne słowa pani minister spraw wewnętrznych i pana premiera nie zostały wsparte przez potępienie przemocy przez pana prezesa Kaczyńskiego.
Milczy w tej sprawie pan minister Adam Lipiński , jeden z najbliższych, wieloletnich współpracowników pana prezesa, sprawujący obecnie funkcje pełnomocnika rządu do spraw społeczeństwa obywatelskiego i pełnomocnika rządu do spraw równego traktowania!!!
Niektórzy prominenci obozu rządzącego, jak pan minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski, próbowali nawet usprawiedliwić faszystowskie bojówki. Stawiać znak równania pomiędzy bijącymi a bitymi.
Takie postawy prominentnych polityków PiS sprawiają, że uzasadnione są podejrzenia o potajemne flirtowanie elit PiS, zwłaszcza związanych z „Gazetą Polską” i jej Klubami, z faszyzującymi środowiskami kibolskimi. Podejrzenia o używanie kibolskich bojówek przez elity PiS na wzór ukraińskich „Tituszek”. Wynajmowanych przez ukraińskich oligarchów chuliganów dla rozbijania wieców i obchodów organizowanych przez ich przeciwników. A także do obstawiania lokali wyborczych , aby wywierać presję na glosujących.
I tak w efekcie przedwyborczych intryg PiS, sianiu przez nich nienawiści, nasz kraj zyskał w światowych mediach opinie matecznika ksenofobii, nietolerancji i nienawistnego katolicyzmu.
Idealnego miejsca dla lokalizacji byłych i przyszłych obozów śmierci.

Debata „Równość w praktyce”

Czym jest równość? I jak ją dziś mierzyć, opisywać, pojmować?

Czy jest to immanentna część oświeceniowej triady – wolność / równość / braterstwo-siostrzeństwo – która od bez mała 300 lat kształtuje to, co nazywamy kulturą zachodnią i która jej nadała wyjątkowe piętno czy jest to już przebrzmiały ozdobnik idei minionych wraz z XIX i XX wiekiem?
Jak dziś mamy podejść do tego niezwykle humanistycznego i wzniosłego pojęcia, gdy wokół toczy się bezwzględny walec neoliberalizmu i rynkowego fundamentalizmu, glajchszaltujący wszystko co nas otacza, co do tej pory znaliśmy, co było dla nas wartościami?

Pojęcie równości

jest terminem wieloznacznym i wielopłaszczyznowym: zarówno filozoficznym socjologicznym, politologicznym, prawnym, etyczno-moralnym, ekonomicznym itd. Dotyczy w zasadzie wszystkich aspektów życia ludzkiego. Zwłaszcza biorąc pod uwagę humanizm, człowieczeństwo, otwartość i solidarność. Równość ze swej istoty odrzuca wszelkie „naturalistyczne”, „konieczne” i dogmatyczne koncepcje człowieka akcentując podmiotowość i wyjątkowość każdej istoty ludzkiej. To efekt historycznych procesów i humanizacji naszej świadomości, naszego bytu. Nie przebiegają owe procesy linearnie, nie są ciągłą drogą do przodu, ku światłej przyszłości. Zdarzają się na tej drodze meandry i regresy.

Zanik pewnych wartości

i ich rozumienia. Ale ruch ku bardziej równym, sprawiedliwym, wolnym dla każdego (w sensie doczesnym jak i mentalnym) pojmowaniu naszego bytu postępuje.
Z oporami, ale postępuje. Urzeczywistnianie tego ideału to dążenie do wszechstronnego rozwoju i takiego też patrzenia na świat i ludzi, każdego człowieka. Każdej osoby ludzkiej. Tu i teraz, na ziemi, podczas jest doczesnej egzystencji.

Społeczne Forum Wymiany Myśli

w styczniu organizuje, jak co miesiąc, debatę na temat właśnie tego niezwykle szerokiego zagadnienia. Panelistkami będą znane działaczki społeczno-polityczne.
Zapraszamy serdecznie na debatę, która – biorąc pod uwagę skład panelistek – zapewni gorącą i owocną dyskusję. 31.01.2019, Wrocław ul. Kołłątaja 31, lokal nr 11 (I piętro) godz. 18.00.

#10YearsChallenge

2009:

Od trzech lat działa program szkoleniowy Biura Instytucji Demokratycznych i Praw Człowieka OBWE dla funkcjonariuszy porządku prawnego, którego tematem jest zwalczanie przestępstw z nienawiści. Za chwilę, w 2010 powstanie specjalny podręcznik dla policjantów – „Przestępstwa z nienawiści”.

2019:

Funkcjonariusze już nie uczą się pilnie przez całe ranki. Ich policyjną czytankę wycofano w 2016 roku po interpelacji posła (dziś ministra!) Andruszkiewicza, który sprzeciwił się stwierdzeniu zawartemu na kartach książki, że falanga, symbol otwarcie antysemickiego ruchu z lat 30. może w jakikolwiek sposób skojarzyć się komuś z nienawiścią. Jarosław Zieliński kupił te argumenty i wręcz stwierdził, że podręcznik „uczy niechęci, a nawet nienawiści do środowisk prawicowych”. Zadbał więc o to, aby dyskryminowani przez ONZ-owskie organy członkowie ONR nie bali się wieczorami wyjść z domu.
Styczeń 2018 – minister Błaszczak publikuje na Twitterze dane z oficjalnych statystyk policji: „Totalnych z PO i .N informuję, że w 2015 r. stwierdzono 791 przestępstw z „nienawiści”(art. 119,256 i 257 kk), w 2016 r.-765, a w 2017 r.-726.”. Najwyraźniej dane z Prokuratury Krajowej mniej pasują mu do tezy: te bowiem uparcie pokazują tendencje wzrostowe.

2009:

Polskie prawo nie definiuje przestępstw z nienawiści jako pojęć prawnych. Podstawą do ich ścigania są zapisy w kodeksie karnym (3 artykuły, mówiące o prześladowaniu z powodu przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości).

2019:

W 2016 a potem jeszcze raz, w 2017 Komitet Praw Człowieka ONZ naciska, aby do wyżej wymienionych przesłanek dopisać płeć, orientację seksualną, tożsamość płciową oraz niepełnosprawność. I będzie tak sobie naciskał dalej.

2009:

Nikt nie zna jeszcze „potwora gender”. Przed nami dopiero otwarcie Centrum Życia i Rodziny oraz Ordo Iuris.

2019:

Po śmierci Pawła Adamowicza prezydenci Wrocławia i Warszawy wychodzą z inicjatywą, aby zorganizować w szkołach zajęcia o tym, czym jest mowa nienawiści i jak rozpoznać dyskryminację. Ordo Iuris z Kają Godek protestują. Centrum Życia i Rodziny 20 stycznia wychodzi na Plac Bankowy pikietować przeciwko „deprawacji naszych dzieci”. Boi się „przemycania propagandy LGBTQ i ideologii gender do szkół” oraz „nie zgadza się na prezentowanie praktyk homoseksualnych, biseksualnych, transseksualnych i queer jako ‘normalność’”.

Nadal 2019:

Polacy w internecie wzywają do porzucenia języka nienawiści. Po chwili wzmożenia spokojnie wracają do wrzucania memów o tym, że Adrian Klarenbach to świnia. Niektórzy dziwią się, ilu spośród ich fejsbukowych znajomych „to debile”, którzy udostępnili fejkowe oświadczenie o upublicznieniu danych. Idą mrozy. Bezdomni śmierdzący w autobusach oburzają na zamkniętych grupach. Do zobaczenia w 2029.