Władzy energetyczne mrzonki

Rząd nagle przyspieszył i ogłosił długo oczekiwaną „Politykę energetyczną Polski do 2040 roku”. To, co publicznie pokazano, to tylko streszczenie strategicznego dokumentu, ale i tak zawiera bardzo ambitne zapisy, uwzględniające plany europejskie oraz fantazje własne.

Najbardziej bajkowym celem jest zeroemisyjny system energetyczny, ale z zastrzeżeniem, że jest to cel długoterminowy, bez określenia horyzontu czasowego, a więc trudny do zweryfikowania.

Inne cele są bardziej skonkretyzowane.Efektywność energetyczna w obecnej dekadzie ma wzrosnąć o 23 proc., a więc o tyle ma spaść zużycie energii pierwotnej, co w sytuacji zapóźnienia energetycznego Polski w stosunku do „starej” Europy jest celem równie ambitnym co mało racjonalnym, zwłaszcza jeśli będziemy pamiętać o milionie elektrycznych samochodów Morawieckiego i całym planie rozwoju elektromobilności.
Energetyka wiatrowa na morzu ma uzyskać 5,9 GW mocy zainstalowanej w 2030 roku i 11 GW w perspektywie 2040 roku ( przypominam, że na razie żadnych mocy na morzu nie mamy )…

Fotowoltaika odpowiednio: 5-7 GW i 10-16 GW. Gdyby ten cel zrealizowano w praktyce, biorąc pod uwagę zakładany spadek zużycia energii pierwotnej i planową budowę 6 bloków jądrowych po 1-1,6 GW mocy ( z których pierwszy ma być oddany do użytku w 2033 roku ) inne źródła energii w 2040 roku nie byłyby potrzebne… A przecież mowa również o wzroście znaczenia biomasy, biogazu, geotermii i pomp ciepła… Ale jeszcze w 2030 roku udział OZE, uwzględniając obok energetyki również ciepłownictwo i transport ma wynosić jedynie 23 proc….

A co z podstawą obecnej energetyki i ciepłownictwa czyli węglem kamiennym i brunatnym? Tutaj konkretów jakby mniej, trudno powiedzieć dlaczego. Można tylko podejrzewać, że chodzi o trwające rozmowy ze środowiskiem górniczym. Znalazłem tylko zapis procentowy w kontekście roku 2030 – udział węgla w wytwarzaniu energii elektrycznej ma nie przekraczać 56 proc., ale przy podwyższonych cenach uprawnień do emisji CO2 może spaść nawet do 37,5 proc.! Przypominam, że obecnie, pomimo kryzysowego spadku, nadal przekracza 70 proc…. O udziale węgla w miksie energetycznym w 2040 roku nie ma ani słowa, ale sformułowano tezę, że do tego czasu zostanie zbudowany niemal nowy system elektroenergetyczny, którego podstawą będą źródła nisko i zero-emisyjne.

A więc jednak rewolucja!

Powstaje tylko pytanie: kto i za jakie pieniądze te nowe moce zbuduje?
Rząd szacuje koszty transformacji energetycznej do 2040 roku na 1,6 bln zł.
Ale transformacja nie zostanie wtedy zakończona; przecież nawet w dokumentach europejskich jest mowa o perspektywie 2050 roku… Śmiem twierdzić, że koszty transformacji energetycznej Kraju, liczone łącznie z ciepłownictwem i transportem znacząco przekroczą 2 bln zł, a więc poziom obecnego rocznego PKB Polski!

Skąd te pieniądze wziąć – rząd nie mówi.

W perspektywie 2030 roku, a więc połowy okresu planistycznego omawianej strategii wymienia skromną, w kontekście szacowanych kosztów, kwotę 260 mld zł ze środków unijnych i krajowych, w tym 60 mld zł na tzw. sprawiedliwą transformację 6 regionów górniczych, za które chce m.in. stworzyć 300 tysięcy nowych miejsc pracy.

Czyli wychodzi na to, że w latach 2021-2030 – 260 mld zł, a w latach 2031-2040 – 1bilion 340 mld zł! Skąd się ma wziąć to przyspieszenie w drugiej dekadzie Wielkiego Planu i te pieniądze?

Czy nie lepiej byłoby gdyby zamiast karmić społeczeństwo fantasmagoriami z nieograniczonych zasobów Pinokia z coraz dłuższym nosem, skoncentrować siły i środki na tym w pierwszej kolejności co naprawdę truje ludzi, a więc niskiej emisji, zwłaszcza w starych centrach naszych miast; wyeliminować wszystkie „kopciuchy”, płacąc ludziom 90% za wymianę źródeł ogrzewania i pokrywając niezamożnym obywatelom część kosztów energii i ogrzewania, likwidując ubóstwo energetyczne.
Zapatrzeni w projekt polskiego elektrycznego samochodu zapominamy, że trują nas głównie stare diesle, sprowadzane z Niemiec czy Holandii, a z transportu publicznego korzysta zaledwie 15% społeczeństwa.
Odnawialne źródła energii trzeba rozwijać, i w energetyce i w ciepłownictwie i w indywidualnym budownictwie, ale wydawanie ogromnych pieniędzy, których zresztą nie ma, na budowanie nowych piramid – na zawsze potencjalnie groźne elektrownie jądrowe – to w XXI wieku ekstrawagancja i anachronizm.

Oczywiście, że obok OZE potrzebny jest stabilizator systemu energetycznego. W Polsce, zanim nowe projekty stabilnego pozyskiwania energii wypalą – mamy węgiel – własny zasób energetyczny, decydujący o naszym bezpieczeństwie energetycznym i jak się okazuje, w warunkach zimowych – nawet Szwecji.

Trzeba też pamiętać, że bez węgla koksowego nadal trudno wytapiać stal, potrzebną choćby do budowy wiatraków czy jakichkolwiek samochodów, również elektrycznych. A odrobiny węgla potrzebuje również przemysł karbochemiczny, a nawet farmaceutyczny.

Zastosowanie, jako surowca pomostowego w transformacji energetycznej, gazu, którego zresztą mamy tyle co kot napłakał, zwiększy jeszcze astronomiczne koszty tej transformacji ( czeka nas dwukrotna transformacja).

Polski nie stać na faraońskie pomysły obecnej władzy.
Nie jest też racjonalne mydlenie oczu przez rząd Morawieckiego europejskim politykom.

Bezrefleksyjne akceptowanie nowego celu europejskiego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych w perspektywie 2030 roku o 55% zamiast dotychczasowych 40%, bez zabezpieczenia środków finansowych na ten cel, to kolejne bajki dla grzecznych dzieci.

Gdyby jednak traktować je poważnie, to bez porozumienia ogólnoświatowego tylko obniżymy konkurencyjność polskiej i europejskiej gospodarki i przyspieszymy ucieczkę energochłonnego i nie tylko energochłonnego przemysłu do Azji.

Światowa pandemia pokazała natomiast, że posiadanie własnego przemysłu to kwestia nie tylko ekonomii ale i bezpieczeństwa.
Polityka Energetyczna Polski do 2040 to dokument życzeniowy.
Dla części obserwatorów jest świadomą zasłoną dymną gabinetu M. Morawieckiego, a dla innych – dowodem na kierowanie się przez ten rząd biblijną zasadą, że „wiara góry przenosi”…

Szansa górnictwa i górników w Polsce

Wcześniej łudziła ich Unia rządzca jako partia naszą ojczyzną. Ewa Kopacz, która zapewniała ich, że znajdzie się formuła na dalszy rozwój górnictwa, a tym samym szansa dla górników. Było to ważne. Bowiem do niedawna, zarówno w PRL, jak i w pierwszych latach po 1989 roku, szczególnie rozwijano mit o ich szczególnym znaczeniu i randze oraz wielkiej roli ich górniczej pracy.

W PRL, władze najwyższe zapewniały szczególne ich usytuowanie w całokształcie ludzi pracy ówczesnej naszej ojczyzny. Po 1989 roku kontynuowano tę tradycję. Wspomniana Ewa Kopacz, wyniosła ją na sam szczyt apologii górniczego trudu. Po dojściu do władzy PiS, też realizował w stosunku do górnictwa te sama linię. Byli –według głoszonych deklaracji-trzonem i przyszłością nie tylko polskiej klasy robotniczej, ale całego narodu polskiego . Prezydent mówił publicznie, ze polskie górnictwo ma piękną przyszłość dotyczącą długich dziesięcioleci. Faktycznie poza kokieterią w stosunku do środowiska górniczego, nie zrobiono nic po 1989 roku, aby zapewnić mu korzystną perspektywę. Natomiast potężnej części ludzi pracy, którą stanowili górnicy, możliwość wykonywania zawodu w długich. nadchodzących dziesięcioleciach. Ostatecznie teraz sytuacja braci górniczej, została ujawniona. Przytłaczająca większość kopalń ma być zamknięta. Natomiast ci górnicy, którzy przybliżyli się do wieku emerytalnego , mają uzyskać wcześniejsze emerytury, a ci pracownicy górnictwa, którym do emerytury daleko, mają zyskać środki materialne potrzebne na ich reorientację zawodową. Nad górnictwem zawisła ciemna chmura związana z jego dynamicznym kurczeniem się, w ostateczności prowadzącej do dalekiej jego marginalizacji. Powstaje pytanie: czy taka sytuacja jest nieodzowną koniecznością, czy też wynika z nieudolności i braku kompetencji władz decydujących o losach górnictwa ?

Od kilku już lat w biurze Kancelarii Rzeczników Patentowych Polservice trwają prace nad opracowaniem dokumentacji zgłoszenia patentowego i prowadzeniem postępowania w trybie międzynarodowym mające na celu uzyskanie jak najszerszej ochrony patentowej dotyczącej interesującego projektu opracowanego przez czynnego profesora Politechniki Warszawskiej Zbigniewa Wrzesińskiego. W rezultacie podjętych działań, prof. dr hab. Zbigniew Wrzesiński, wraz z współdziałającą z nim Fundacją Innowacja, doprowadził do złożenia międzynarodowego zgłoszenia patentowego zastrzegającego jego pomysł takiego przerabiania polskiego węgla w energię elektryczną, ale zarazem w paliwo syntetyczne, które zarazem umożliwi przy tej operacji zlikwidowanie groźnego dla współczesnego człowieka i ludzi nadchodzących czasów, zatruwania powietrza. Pomysł prof. Z. Wrzesińskiego, nie jest pomysłem nowym. Już w czasie II wojny światowej, Niemcy realizując agresję zbrojną przeciw licznym narodom Europy Zachodniej, a potem zwłaszcza przeciw narodom ZSRR, stanęły przed trudnym problemem zapewnienia paliwa dla hitlerowskich czołgów i innych pojazdów. Z tej potrzeby, zrodziła się w ich biurach konstrukcyjnych i laboratoriach wzmożona praca, zmierzająca do tego, aby z węgla jako surowca, wytworzyć paliwo płynne nadające się do silników spalinowych. Prace badawcze z tego zakresu przyniosły nie tylko zaawansowane dobre wyniki, ale takie rezultaty , które umożliwiły produkowanie paliwa syntetycznego z węgala. Jednakże produkcja ta obciążona. była generalną wadą .Jej istota polegała na tym, że w toku tej produkcji zatruwano atmosferę tej części ziemi, na której się ona odbywała. Dla hitlerowców nie było to jednak ważne. Ważniejsze było to, że motory, którymi się posługiwali, głównie w podboju ziemi radzieckiej, miały paliwo niezbędne do swego zwycięstwa. Wszystko inne było mniej ważne. Po II wojnie światowej, do tego niemieckiego wynalazku czasów wojennej pożogi, nawiązali liczni wytwórcy paliwa syntetycznego z węgla w Afryce i innych częściach świata. Zatruwanie na tej podstawie atmosfery przez długi okres czasu nie było ważne. Ważniejszy był skutek w postaci uzyskanego paliwa.

Istota wynalazku profesora Zbigniewa Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja
W przeciwieństwie do dotychczasowych propozycji produkowania paliw syntetycznych, produkowanych z węgla z ogromnym zatruwaniem środowiska, prof. Z. Wrzesiński wraz z Fundacją Innowacja, zgłosili patent na produkowanie paliwa syntetycznego z węgla z równoczesnym produkowaniem w tych samych zakładach energii elektrycznej, bez zatruwania atmosfery kuli ziemskiej. Innymi słowy, powstała idea i konkretny projekt techniczny realizacji nowej fazy wynalazku, który był już znany w czasie II wojny światowej, ale którego realizacja była związana z groźnym dla współczesnego człowieka zatruwaniem atmosfery jego egzystencji, faktycznie wykluczająca pełną możliwość jej realizacji w obecnych i nadchodzących czasach. Przy tym wynalazek prof. Z. Wrzesińskiego, polegał na wykorzystaniu w tej produkcji funkcjonowania reaktora atomowego( dostępnego handlowo we współczesnych Chinach), który pozwala w efekcie w taki sposób przerobić węgiel, zarówno na energię elektryczną, jak i paliwo syntetyczne., które w najmniejszym stopniu nie zatruwa atmosfery. Innymi słowy, nie jest to w żadnym stopniu powtórzenie wynalazku niemieckiego z czasów II wojny światowej, a rozwiązanie technicznie całkowicie nowatorskie, które pozwala wykorzystać węgiel w sposób historycznie bezprecedensowy, to znaczy taki, który powoduje takie jego przeobrażenie, które daje zarówno energię elektryczną, jak też paliwo syntetyczne bez naruszania środowiska życia współczesnego człowieka. Takie rozwiązanie problemu, to prawdziwa rewolucja w dotychczasowych rozwiązaniach technicznych, ale to zarazem możliwość wykorzystania węgla różnych jakości do produkcji na masową skalę, zarówno energii elektrycznej, jak i paliwa syntetycznego.

Z tego punktu widzenia należy uznać, że mamy do czynienia z propozycją, która podnosi znaczenie wydobytego spod ziemi węgla, ale też węgla uzyskanego z podkładów odkrywkowych i takie zagospodarowanie go, które otwiera przed ludnością kraju, gdzie węgiel jest zlokalizowany, nie tylko takie same szanse jak to miało miejsce w czasach wcześniejszych, gdy spalanie węgla było powszechnie wykorzystane zarówno do tworzenia energii elektrycznej, jak i wytwarzania ciepła, ale dokonywanie tego bez skutków ubocznych, którym jest zanieczyszczenie atmosfery, która w XXI wieku staje się coraz większą podstawą troski coraz większej liczby narodów i coraz większej ludzi poszczególnych krajów.

Już sam ten fakt kreuje znaczenie propozycji profesora Z. Wrzesińskiego, jako szczególnie ważną dla poszczególnych narodów na terenie których występują złoża węgla. Przy tym chodzi nie tylko o takie złoża, które zawierają węgiel najwyższej jakości, ale też węgiel niższych jakościowych kategorii. Innymi słowy, dzięki temu wynalazkowi „czarne złoto”, nie tylko nie straci ostatecznie na wartości, ale w rezultacie tego wynalazku, jeśli go zastosować skutecznie, nabierze jeszcze niż dotąd większej wartości, a braci górniczej pozwoli z powrotem awansować na szczególne miejsce wśród innych ludzi pracy poszczególnych narodów. W rezultacie stosowania tego wynalazku, nie tylko ma szanse nastąpić zatrzymanie degradacji zawodu górnika, ale powinno nastąpić zwiększenie jego roli i znaczenia. Natomiast przed potężną rzeszą społeczeństwa górniczego, wyłania się z możliwości stosowania tego wynalazku, szansa nie tylko odbudowy znaczenia tego zawodu, ale długotrwała perspektywa pracowania w nim, osiągania w tej pracy satysfakcji i nie tylko utrzymania prestiżu zawodu górniczego, ale nadanie mu szczególnej nowej rangi i znaczenia.

Wizja nowej stratyfikacji narodów

W wyniku zastosowania wynalazku prof. Z. Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja oraz szerszego upowszechnienia jego propozycji, dość radykalnie zmieni się też współczesny świat i położenie w nim poszczególnych narodów. Przede wszystkim, w znacznym stopniu zdeprecjonuje to dominację nad współczesnym światem tych narodów na których terenie zlokalizowane są potężne zasoby ropy naftowej. Jak wiadomo zasoby te, spowodowały, że często nie największe liczebnie narody, nie posiadające ani zbyt wielkich tradycji w dziedzinie zapewnienia rozwoju, ani też warunków uzyskania wysokiego standardu życia, obok właścicieli złóż naftowych, zyskały niebywale korzystne warunki egzystencji i osiągania wysokiego standardu życia. Współcześnie wielu turystów z całego świata podziwia zurbanizowane centra tych rejonów, gdzie występują potężne złoża ropy naftowej i i jak grzyby po deszczu wyrastają coraz piękniejsze cuda architektury, które obok wysokiego standardu życia tych terenów, świadczą jak złoża ropy naftowej w ich rejonach, mogą być ważnym czynnikiem nie tylko dla właścicieli tych złóż, ale też całokształtu ludności tych terenów, gdzie te złoża są położone.
Węgiel przerabiany na sztuczne paliwo, podważy tę geografię specyficznych zróżnicowań współczesnego świata i wzbogaci ją o nowe elementy. Naruszenie monopolu właścicieli złóż ropy naftowej i po części ludności mieszkającej na tych terenach przez możliwość wyprodukowania paliw syntetycznych z węgla, ma szansę radykalnie przeobrazić współczesny świat i charakterystyczny dla niego podział na tereny bogate, średnio zamożne i ubogie. Węgiel może stać się historycznie bezprecedensowym narodowym bogactwem o podobnym znaczeniu, jak ropa naftowa w dotychczasowych regionach świata. Może to też mieć istotne znaczenie też dla rozwoju motoryzacji we współczesnym świecie. Albowiem energia elektryczna produkowana z węgla bez zakłócania środowiska, może stać się ważną siłą napędową rozwoju poszczególnych krajów i wręcz kontynentów. I tak dla przykładu może to dla naszej Starej Europy, gdzie dużo jest węgla w naszej ziemi, nie tylko w Polsce, ale też w Niemczech, Anglii, Francji, powstać możliwość uruchomienia dodatkowego stymulatora rozwoju tutejszych społeczności. Jednocześnie mniejszego, niż dotąd uzależnienia choćby od arabskiej koncentracji złóż ropy naftowej. Jest to też ważna perspektywa dla współczesnych Chin, na skutek tego, że na tym kontynencie na którym żyje naród chiński, jest o wiele więcej złoży węgla, niż ropy naftowej, choćby w porównaniu do kontynentu amerykańskiego, a zwłaszcza północnoamerykańskiego, na którym złóż ropy naftowej jest szczególnie dużo.

Innymi słowy, wynalazek prof. Zbigniewa Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja, jej odpowiednie zagospodarowanie i racjonalne wykorzystanie będące jego podstawą, to nowa szansa, nie tylko na utrzymanie rangi i zatrudnienia braci górniczej, ale też stworzenia nowego kształtu globalnego świata. Takiego kształtu, który nie tylko będzie różny od dzisiejszego, ale który może tym narodom, które mają węgiel, zapewnić wielką szansę rozwojową, w każdym razie większą niż te które są tego surowca pozbawione. W ten sposób, naród polski może zyskać o wiele większe szanse rozwojowe, niż ma dotychczas i to w nadchodzących długich dziesięcioleciach. W rezultacie można powiedzieć, że w tym kontekście rysuje się przed naszym narodem i innymi narodami współczesnego świata zupełnie nowa wizja i perspektywa rozwojowa.

Trudna ale konieczna droga realizacyjna wynalazku prof. Zbigniewa Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja

Zgłoszenie patentowe prof. Z. Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja, to nie jeszcze jeden projekt patentowy. Wynalazek jest rewolucyjny i brzemienny w liczne techniczne rozwiązania, które być może będą nawet przedmiotem odrębnych patentów. Sprawa jest bowiem trudna i skomplikowana i wyjątkowo nowatorska. Autor projektu profesor Z. Wrzesiński we współpracy z Kancelarią Rzeczników Patentowych Polservice, włożył wielki trud, aby zgłoszenie patentowe dotyczyło nie tylko naszego kraju, ale obejmowało cały współczesny świat , słusznie uważając, że z tytułu realizacji tego patentu, nie tylko w naszym kraju, ale i na świecie, nie tylko twórcy i właściciele patentu, ale też nasza ojczyzna, mogą osiągnąć znaczne korzyści. Realizacja tego patentu, wymaga jednak dalszej pracy służącej konkretyzacji rozwiązań technicznych służących rozwiązania problemów, które obejmuje zakres wspomnianego patentu i jego bardzo szerokie zastosowania. Póki sprawa jest koncepcją teoretyczną, można toczyć spór na ile jest realna. Dla jej realizacji konieczne jest przełożenie jak naj szybsze teoretycznej koncepcji na praktyczne rozwiązanie. Innymi słowy, dobra realizacja założeń patentowych, wymaga przygotowania w naszej ojczyźnie nie tylko założeń generalnych realizacji generalnego patentu w tym zakresie , ale przygotowania projektu kombinatu średniej wielkości, który można jako pierwszy zbudować właśnie w Polsce. Taki projekt pod kierownictwem prof. Z. Wrzesińskiego, mógłby powstać w ciągu najbliższych dwóch-trzech lat. Przy tym już po pierwszym roku jego konstruowania, można będzie przystąpić do realizacji budowy pierwszego zakładu średniej wielkości, produkującego z węgla energię elektryczną i paliwo syntetyczne. Prof. Z. Wrzesiński i Fundacja Innowacja, wyceniają, że całościowy projekt pierwszego kombinatu produkcji z węgla energii elektrycznej i paliwa syntetycznego, trzeba zacząć konstruować już, a prof. Z. Wrzesiński informuje, że gotów jest w ciągu kilku tygodni od decyzji w tej sprawie, ze swoich współpracowników z Politechniki Warszawskiej i innych uczelni, zebrać zespól, który w ciągu półtora roku, wstępnie zaplanuje takie kombinat, a w ciągu trzech lat, a może nawet w krótszym okresie, zdoła zaprojektować całość przedsięwzięcia projektowanego. Na ten cel potrzeba około stu milionów dolarów, które są sumą łatwą do wydatkowania przez choćby przedsiębiorstwo ORLEN, które może sobie tą drogą zapewnić, do tańszych niż dotąd uzyskuje paliw do samochodów. Należy też zwrócić uwagę, że gotowy projekt takiego kombinatu, nie tylko przesądzi możliwość uzyskania patentu na uzyskania techniczne dla prof. Z. Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja ale też władz naszego kraju. Oczywiście przede wszystkim dla właścicieli wniosku patentowego, ale trzeba też ,uznać ,że taki „towar” chętnie kupią poszczególne kraje, dysponujące dużymi zasobami węgla i biznes w nich zlokalizowany. To znaczy liczne kraje Europy Zachodniej, nie mówiąc już o Chinach i Indiach, które są tym temat w sposób naturalny zainteresowane. W wypadku Chin, jest to zainteresowanie szczególne, bo jak stwierdza prof. Z. Wrzesiński i przedstawiciele Fundacji Innowacja, Chiny dysponują reaktorem atomowym, który w pełni nadaje się do zastosowania w zakładzie przerabiającym węgiel na paliwo syntetyczne i energię elektryczną.
Współczesny świat górniczy, ma wielkie powody życiowe, aby zmusić aktualny rząd polski, do podjęcia realizacji wynalazku prof. Z. Wrzesińskiego i Fundacji Innowacja. Realizacja tego wynalazku bowiem, nie tylko otwiera możliwość długoletniego wykorzystania zasobów węgla naszego kraju dla ważnych celów narodowych, ale też jego wykorzystania zarówno w energetyce, w której mamy deficyt produkcji własnej energii, jak i w paliwach, które sprowadzamy do naszego kraju za ogromne środki finansowe. Inercja obecnego rządu, a zwłaszcza ministerstwa zasobów państwowych i wice premiera Sasina w tej sprawie , wymaga szybkiego przełamania, tym bardziej, że prof. Z. Wrzesiński i inni właściciele wniosku patentowego, są gotowi pójść na kreację dobrych warunków dla rządu przy realizacji tego projektu. Natomiast trzeba zwrócić uwagę, że jest to jedyne możliwe rozwiązanie narosłych trudnych zagadnień dalszej pracy i życia potężnych rzesz polskich górników, którzy stanowili zawsze historycznie ważne źródło naszej potęgi i satysfakcji narodowych , a dziś zdeprecjonowani i zmarginalizowani, wręcz stanowią „bombę zegarową”, która może w każdej chwili wybuchnąć i skomplikować funkcjonowanie nie tylko rządu, ale całego naszego narodu. Prof. Z. Wrzesiński i zarząd Fundacji Innowacja jest gotów rozmawiać z licznymi związkami zawodowymi górników, aby razem z nimi wymusić na współczesnym rządzie i sejmowej komisji energetycznej, nie tylko do zainteresowania się tym projektem, ale jego rzeczywistą realizacją. Przy tym trzeba zwrócić uwagę, że jest to fundamentalny problem nie tylko dla zagubionych współcześnie perspektyw środowiska górniczego, ale dla całego narodu polskiego w najbliższych dziesięcioleciach.

Średniacy

Paweł Tanajno, do spółki z Grzegorzem Braunem i skrawkami twardego jądra Konfederacji, wyprowadzili na ulice Warszawy zdesperowany tłum. Media podały, że to przedsiębiorcy, ale pośród nich nie brak było zwykłych ludzi, średniaków. Samozatrudnionych. Tych ze śmieciówkami. Bo to właśnie oni najbardziej dostają od państwa, które znowu funduje im łzy i cierpienie.

Krzyk przedsiębiorców, podparty basem politycznym, jest wołaniem zdesperowanych ludzi o ratunek. Bo do chóru krzyczących mogą spokojnie przyłączyć się ci wszyscy, którzy mają jeszcze coś do stracenia. Tzn. bita w goły zad, przez całe lata „wolnej Polski”, klasa średnia. Jednakowoż to polityczne basowanie Brauna i Korwina jest o tyle niebezpieczne, bo…wiarygodne. To właśnie nie kto inny, tylko oni, odważyli się wyjść z ludźmi na ulicę, pokazując, że nie strach im umierać na covid i za covid. Deklarowanie, że jest się z ludem a nie z panami, nie może bowiem kończyć się na samym deklarowaniu. Jeśli oczywiście chce się być wiarygodnym. Na szczęście nie ma w polityce takiego przymusu. Tymczasem jednak, ta korwinowska aria może się roznieść jak echo po pustym placu boju, na którym inni tylko nieśmiało nawołują, żeby coś dać, albo coś zabrać, a ludzie chcą pracy. Chcą prawa do pracy. Chcą ratować swoje majątki i swoje dawne życie, a nie dostawać jałmużnę za to, że siedzą w domu i patrzą, jak wszystko idzie na zmarnowanie.

Wiem, wiem, zaraz znajdą się i tacy, którzy nazwą takie postępowanie skrajną nieodpowiedzialnością. Jest pandemia, trzeba siedzieć w domach i czekać zmiłowania albo lepszych dni. Ale jak tu można czekać, kiedy ludzie tracą dorobek całego życia w miesiąc, a rząd przygląda się temu bezczynnie i nie robi nic, żeby przypadkiem nie podpaść elektoratowi, który akurat nic nie ma, oprócz wegetacji w czterech ścianach. No i głosu, który i tak odda. I tu docieramy do sedna sprawy.

Dlaczego najbardziej niezadowoleni są w Polsce mikroprzedsiębiorcy, samozatrudnieni, prywaciarze, artyści na śmieciówkach, lokalni biznesmeni, a nie np. wielkomiejska biedota albo krezusi notowani na giełdach? Bo najbardziej na tym pandemicznym szaleństwie tracą właśnie ci średni, od badylarza po menadżera. Oni tracą najwięcej, bo, po pierwsze, w przeciwieństwie do lumpenproletariatu, cokolwiek mają, czyli np. pracę, skromne oszczędności, kredyty do spłacenia etc., a po drugie, w przeciwieństwie do bogaczy, nie mają narzędzi, żeby majątek zamrozić, schować, albo po prostu: stracić tak, żeby było się z czego odbić. A bogaci mają. I siedzą cicho. Bo kto bogatemu zabroni. Czasem bąkną coś o kryzysie światowym, ale biorą go na przeczekanie, bo są spokojni o swój byt.
Podobnie jak biedota, która na szczęście nie zginie w Europie z głodu. Jedni i drudzy wiedzą, że przeżyją. Że państwo nie da im zginąć, bo są państwu potrzebni. Pierwsi jako elektorat, drudzy jako poręczyciele kredytów na kampanie i lobbyści. A klasa średnia, która urabia sobie ręce po łokcie dzień w dzień, widzi, jak biedota uczepiła się wraz z rządem jej nogawki i ciągnie ją w przepaść. Bogaci tymczasem dawno już schowali drabinę, żeby ktoś z dołu nie wlazł na ich piętro.

Drugim symbolem walki z wariactwem tego czasu stali się ostatnimi dniami górnicy jednej ze śląskich kopalń. Nagły wzrost zachorowań na Śląsku, lub raczej powinno się napisać, wykrywalności wirusa w 90 procentach bezobjawowego, zmroził opinię publiczną. Gdy jednak przyjrzeć się dokładniej temu wzrostowi, okazuje się, że ludzie z wykrytym covidem nie przechodzą go tam wcale lub prawie wcale. To każe poddać w wątpliwość całość zastosowanej dotąd metody izolacji. Bo jeśli jest tak jak na Śląsku, a jest, że zakażonych jest znacznie więcej niż chorych, należałoby lockdown zastosować wyłącznie wobec starców i chorych przewlekle, instruując lud, żeby nie odwiedzać seniorów w tym czasie i nie narażać ich na niepotrzebny stres.

Prawdopodobnie tak właśnie połączyli w głowach kropki górnicy z kopalni, którzy odmówili zaprzestania wydobycia i zjeżdżania na dół jedną windą. Dobrze bowiem wiedzieli, że jak raz się pozwoli władzy zamknąć interes, to za chwilę nie będzie już do czego wracać. A ich całe życie, podobnie jak życie całej rzeszy średniaków, będzie już tylko ostrym cieniem mgły.

Górnicy wywalczyli podwyżkę

Negocjacje między związkami zawodowymi a delegacją Polskiej Grupy Górniczej zakończyły się spotkaniem w pół drogi. Górnicy podkreślają jednak, że poszli na duży kompromis i trzeba będzie do tematu jeszcze wrócić.

Walczyli o podwyżkę dwunastoprocentową, dostaną 6 proc. Precyzyjniej rzecz ujmując, w porozumieniu zapisano, że od 1 stycznia 2020 roku pracownicy będą otrzymywali dodatek do każdej przepracowanej dniówki w wysokości uzależnionej od miejsca i charakteru pracy. 54 zł brutto, w tym 22 zł podwyżki otrzymają pracownicy pod ziemią w wyrobiskach. 51 zł brutto w tym 21 zł podwyżki to stawka dla pozostałych pracowników pod ziemią. 47 zł brutto, w tym 19 zł podwyżki będą otrzymywali pracownicy przeróbki mechanicznej węgla. Dla pozostałych pracowników powierzchni związki wywalczyły podwyżkę w wysokości 13 zł brutto.

– Zatem przy 21 dniówkach przepracowanych podwyżki są od 462 zł brutto do 273 zł brutto – podsumowują na profilu związku na Facebooku działacze Związku Zawodowego Przeróbka.

Trudne rozmowy

Odpytywani przez media o swoje wrażenia po negocjacjach związkowi liderzy byli zgodni: rozmowy były trudne i przyszło im pójść na dość poważny kompromis. Z tym, że to kompromis tymczasowy. We wrześniu rozmowy płacowe mają zostać wznowione.

Niemniej w tej sytuacji dalsze działania protestacyjne nie będą już prowadzone – nie będzie ani referendum strajkowego planowanego na 25 lutego, ani manifestacji w Warszawie, która miała odbyć się 28 lutego. Podwyżka będzie liczona od stycznia br.

Nie tylko pieniądze

Górnicy zjadą jednak do Warszawy w kwietniu. 21 dnia tego miesiąca związki zawodowe mają znowu usiąść do stołu z ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem i rozmawiać o bardziej kompleksowych zmianach w polskim górnictwie. Czy chodzi o to, by od węgla powoli odchodzić, ale nie w taki sposób, by zostawić bez zajęcia całe miejscowości, gdzie kluczowymi pracodawcami są kopalnie?

– Będą pewnie duże korekty jeśli chodzi o funkcjonowanie całego sektora paliwowo-energetycznego. Chodzi o schemat rozwiązań systemowych dla całego sektora. Być może będzie tak, że konstrukcja organizacyjna sektora będzie wyglądać na koniec tego roku zupełnie inaczej – mówił w czwartek dziennikarzom szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz.
W porozumieniu czytamy również, iż zostaną podjęte działania na rzecz sprawnego wywozu już wydobytego węgla, który obecnie zalega w składach przy kopalniach, a także ograniczenia importu węgla, przede wszystkim rosyjskiego, do Polski.

O sprawiedliwą transformację

Odejście od węgla jest w programie Lewicy, potrzebę energetycznej transformacji bardzo akcentuje również Robert Biedroń w kampanii prezydenckiej.

– Lewica ma plan odejścia od węgla i oparcia energetyki w maksymalnym stopniu na odnawialnych źródłach energii, co wymaga ogromnych inwestycji. Jako Razem uważamy, że dodatkową bazą energetyczną powinna być energia jądrowa – pisał na Facebooku poseł Maciej Konieczny. Polityk zwrócił uwagę, że górnicy te sprawy rozumieją. Chcieliby nie tylko być godnie wynagradzani, ale również uczestniczyć w opracowywaniu dalszej strategii dla swojej branży.

– Jeśli ktoś pracuje lata w jakimś miejscu, nie można go z dnia na dzień informować, że to miejsce przestanie działać. O to dopominają się górnicy, o realną strategię działania, o to, żeby ta strategia powstawała w uzgodnieniu ze związkami zawodowymi. O to, żeby bezpowrotnie nie znikały dobrze płatne, uzwiązkowione miejsca pracy – podsumował poseł z Katowic.

Polska na zawsze z węglem

Zwiastuny nadchodzącej apokalipsy klimatycznej nie robią wrażenia na rządzie Prawa i Sprawiedliwości, który nie zamierza też przyspieszać z energetyczną transformacją. „Bardzo długo to jeszcze węgiel będzie podstawą naszej gospodarki” – powiedział dziś na spotkaniu z górnikami minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Podczas gdy cały świat inwestuje intensywnie w odnawialne źródła energii, a elektrownie węglowe jeszcze nigdy nie znikały w takim tempie, Polska wydaje się być zadowolona z roli smutnego skansenu. Jacek Sasin podczas uroczystości barbórkowych w kopalni Bogdanka w lubelskim, oświadczył, że Polska energetyka jeszcze przez długi czas będzie stać czarnym kruszcem.
„Nie przyjmujemy do wiadomości, (…) że czas węgla minął, że musimy dziś w Europie całkowicie odejść od gospodarki węglowej” – powiedział Sasin, motywując takie założenie dbałością o Polskę i Polaków. „Dzisiaj to bezpieczeństwo energetyczne jest oparte o węgiel” – mówił.

Minister przyznał, że rząd jest bezradny jeśli chodzi o działania na rzecz transformacji naszego systemu produkcji energii. Oświadczył, ze nie mamy obecnie we własnych zasobach innych, realnych źródeł energii, które pozwolą nam wytwarzać odpowiednią ilość energii dla gospodarstw domowych i przemysłu.

Sasin zakomunikował też obecnym, że dla przemysłu wydobywczego nadchodzą dobre czasu, bo „górnictwo będzie nadal niezwykle ważną częścią polskiej gospodarki”. Co więcej, polski rząd zamierza inwestować w nowe zakłady w ramach Lubelskiego Zagłębia Węglowego. „Mamy wielką nadzieję, że powstanie kolejna kopalnia i Lubelskie Zagłębie Węglowe będzie się rozwijać. (…). My tu na Lubelszczyźnie pokażemy, że górnictwo w Polsce będzie się rozwijać” – oświadczył. Nowy zakład ma zostać zlokalizowany w regionie chełmskim.

Sasin powiedział wprawdzie, że Polska chce uczestniczyć w unijnym projekcie transformacji, jednak na własnych warunkach. „Dyskutujemy, przekonujemy o naszych racjach. Pokazujemy, że nasza polska specyfika nie pozwala nam dzisiaj na to, aby popierać tę politykę klimatyczną Unii Europejskiej w takim wymiarze, jak proponują inne kraje” – powiedział.

Na spotkaniu odczytano również apel prezydenta. On również docenił polskie górnictwo. „To również dzięki Państwu nasza gospodarka narodowa odnotowała kolejny rok wzrostu, a Polacy z nadzieją spoglądają w przyszłość swoją i bliskich” – napisał prezydent.

Inne stanowisko w sprawie węgla ma parlamentarna reprezentacja lewicy. – Węgiel jest częścią rzeczywistości dzisiejszego Śląska. Jestem ostatnią osobą, która namawiałaby do bezmyślnego zamykania kopalń – mówił na antenie PolskieRadio24.pl poseł Maciej Konieczny. – Musimy jednak pamiętać, że „transformacja energetyczna jest konieczna”.Chodzi nam o to, żeby dokonywać jej świadomie i w porozumieniu z górnikami.