48 godzin sport

Zwycięstwa polskich siatkarek
Reprezentacja Polski siatkarek we wtorek i środę rozegrała w Łodzi dwa towarzyskie spotkania z zespołem Szwajcarii. W pierwszym spotkaniu biało-czerwone wygrały po tie-breaku 3:2, a w drugim zwyciężyły 3:1. Z powodu pandemii w tym roku odwołano wszystkie rozgrywki na szczeblu reprezentacyjnym, więc trener polskiej kadry Jacek Nawrocki na letnie zgrupowanie w Szczyrku nie powołał kluczowych zawodniczek, jak Joanna Wołosz, Malwina Smarzek-Godek czy Agnieszka Kąkolewska. Szansę gry dostały natomiast siatkarki, które są przyszłością polskiej drużyny narodowej. Wcześniej w Wałbrzychu dwukrotnie pokonały zespół Czech 3:1 i 3:2.

Rybus nadal w Lokomotiwie
Reprezentant Polski Maciej Rybus nieoczekiwanie przedłużył kontrakt z wicemistrzem rosyjskiej ekstraklasy Lokomotiwem Moskwa. Wcześniej 31-letni piłkarz przymierzał się do przeprowadzki do ligi tureckiej. Rybus jest zawodnikiem Lokomotiwu od trzech lat. Zdobył z tym zespołem mistrzostwo Rosji, Puchar Rosji i Superpuchar Rosji. W minionym rozgrywkach zagrał w 21 meczach, w których zaliczył cztery asysty.

Wirus szaleje w Treflu Gdańsk
Rośnie liczba zakażonych koronawirusem w siatkarskim klubie Trefl Gdańsk. W czwartek liczba siatkarzy u których stwierdzono obecność Covid-19 wzrosła do 11, a trzy kolejne osoby to pracownicy sztabu szkoleniowego i zaplecza logistycznego klubu. Trefl nie podaje ich danych osobowych.

Z Bośniakami zagrają w Zenicy
Spotkanie 2. kolejki grupy 1 dywizji A Ligi Narodów, Bośnia i Hercegowina – Polska, odbędzie się 7 września w Zenicy. To będzie drugi mecz biało-czerwonych w obecnej edycji tych rozgrywkach. Wcześniej, 4 września, zmierzą się w Amsterdamie z Holandią. W grupie 1 dywizji A gra jeszcze reprezentacja Włoch. Faza grupowa Ligi Narodów 2020/2021 zakończy się w listopadzie. W turnieju finałowym, który zaplanowano na czerwiec przyszłego roku, wystąpią zwycięzcy czterech grup dywizji A. Trofeum broni Portugalia.

Śmierć piłkarek od pioruna
Do ogromnej tragedii doszło podczas piłkarskiego meczu drużyn kobiecych w Meksyku. W trakcie spotkania rozpętała się burza, więc sędzia przerwał zawody i odesłał zawodniczki do szatni. Pięć z nich wróciło jednak na boisko, żeby zabrać piłki i wtedy uderzył w nie piorun. Dwie piłkarki nie przeżyły tego wypadku, pozostałe doznały oparzeń drugiego stopnia i wymagają opieki szpitalnej, ale lekarze określają ich stan jako stabilny.

Pazdan jednak nie spadnie
W tym roku z tureckiej ekstraklasy nie spadnie żaden zespół, a to oznacza, że w elicie pozostanie też Ankaragucu, którego piłkarzami są Michał Pazdan, Daniel Łukasik i Konrad Michalak. Poza Ankaragucu, administracyjna decyzja uratowała przed spadkiem ekipy Kayserispor i Yeni Malatyapor.

Letnie sparingi reprezentacji

Mimo ograniczeń spowodowanych pandemią koronawirusa PZPS zdołał zorganizować reprezentacjom mężczyzn i kobiet spotkania sparingowe. Męska kadra prowadzona przez Vitala Heynena zagra 22 i 23 lipca z Niemcami oraz 26 i 27 lipca z Estonią, natomiast panie pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego zmierzy się 28 i 29 lipca z drużyną Szwajcarii.

Dla ekipy trener Heynena będzie to jeden z pierwszych etapów budowania formy na przełożone na przyszły rok igrzyska w Tokio. „Chciałem trzech meczów, ale prezes Jacek Kasprzyk przekonał mnie do czterech” – przyznał belgijski selekcjoner kadry biało-czerwonych. Nasi siatkarze mieli jeszcze zmierzyć się z zespołem Finlandii, ale te mecze stanęły pod znakiem zapytania, ale starcia z Niemcami w Hali Widowiskowo-Sportowej MOSiR w Zielonej Górze oraz z Estonią w Sport Arena Łódź zostały już przez PZPS oficjalnie potwierdzone. Niestety, ze względu na obostrzenia związane z pandemią mecze te zostaną rozegrane bez udziału publiczności. Fani siatkówki będą mogli je jednak obejrzeć przed telewizorem, bo transmisje ze wszystkich spotkań przeprowadzi telewizja Polsat Sport. W ponadto przed halami w Zielonej Górze i w Łodzi uruchomione zostaną kina samochodowe, w których chętni będą mogli obejrzeć popisy siatkarzy na dużym ekranie.
Reprezentacja Polski kobiet ma już za sobą sparingowe potyczki z ekipą Czech. Podopieczne trenera Nawrockiego, chociaż zagrały bez kilku czołowych zawodniczek, wygrały oba spotkania. Pierwsze z nich zakończyło się wynikiem 3:1 (umówiony czwarty set wygrała reprezentacja Czech), natomiast drugie starcie musiał rozstrzygnąć tie-break. Kolejne mecze biało-czerwone rozegrają 28 i 29 lipca z zespołem Szwajcarii. Oba spotkania także będą będą transmitowane przez Polsat Sport.
Mimo pandemii siatkarskie życie powoli wraca na normalne tory. 7 lipca Europejska Federacja Siatkówki (CEV) w związku z brakiem możliwości dokończenia większości rozgrywek krajowych, ogłosił na swojej stronie internetowej kilka zmian dotyczących najbliższej edycji Ligi Mistrzów i Ligi Mistrzyń. Dotychczas krajowe federacje mogły zgłosić do Ligi Mistrzów liczbę drużyn zgodną z rankingiem CEV. Wynika z niego, że Polsce przypadają trzy miejsca dla drużyn męskich i dwa dla żeńskich. Wszystkie te zespoły rozpoczną rozgrywki od 4. rundy, czyli już w fazie grupowej, bez konieczności gry w kwalifikacjach. Ponadto Polsce przypada po jednym miejscu dla męskiego i kobiecego zespołu w Pucharze Challenge.
Najważniejszą zmianą jest możliwość zgłoszenia do rozgrywek mężczyzn i kobiet jeszcze po jednej dodatkowej drużynie przez każdą z krajowych federacji. Te dodatkowe zespoły zagrają już jednak w kwalifikacjach. Z polskich drużyn siatkarzy pewne miejsce w Lidze Mistrzów mają Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VERVA Warszawa Orlen Paliwa i PGE Skra Bełchatów, a w rywalizacji siatkarek Grupa Azoty Chemik Police i Developres SkyRes Rzeszów. Dodatkowe miejsca to dobra wiadomość dla czwartej drużyny zakończonego przedwcześnie z powodu pandemii sezonu PlusLigi zespołu Jastrzębskiego Węgla oraz trzeciej w żeńskiej Tauron Lidze ekipy ŁKS Commercecon Łódź.
Planowany format rozgrywek się nie zmienia. Przewidziano maksymalnie trzy rundy kwalifikacyjne, w zależności od liczby startujących ekip. W każdej z rund dobrane w losowaniu pary zespołów zagrają mecz i rewanż. Wyłonione tą drogą dwa zespoły dołączą do osiemnastu mających już pewne miejsce w fazie grupowej. To oznacza, że w fazie grupowej wystąpi w sumie 20 drużyn podzielonych na pięc grup po cztery zespoły, które będą grać każda z każdą w systemie mecz i rewanż. Z fazy grupowej awansuje osiem najlepszych drużyn, które następnie rywalizować będą w ćwierćfinałach i półfinałach w systemie mecz i rewanż, natomiast zwycięzców wyłoni jedno spotkanie finałowe.
Europejska federacja dopuszcza jednak szereg rozwiązań awaryjnych, w zależności od sytuacji związanej z epidemią. W przypadku rund kwalifikacyjnych (rundy 1-3) dopuszcza się możliwość zagrania obu spotkań w tym samym miejscu lub walkower skutkujący przeniesieniem przegranego do Pucharu CEV.
W przypadku 4. rundy (faza grupowa) także dopuszcza się szereg rozwiązań awaryjnych – walkower ze względu na tzw. siły wyższe, rozegranie turnieju zamiast meczów u siebie i na wyjeździe, a także uznanie aktualnej kolejności w grupie za końcową, jeżeli nastąpi brak możliwości dokończenia rywalizacji.
Pierwsze losowanie par w europejskich pucharach odbędzie się w drugiej połowie sierpnia w Luksemburgu.

Biało-czerwoni wiceliderami rankingu FIVB

Polscy siatkarze zostali sklasyfikowani na drugim miejscu w najnowszym rankingu Międzynarodowej Federacji Piłki Siatkowej (FIVB) – pierwszym zestawionym wedle nowych zasad liczenia punktów. Swoją wcześniejszą lokatę znacznie poprawiły też nasze siatkarki, które awansowały z miejsca w trzeciej dziesiątce na 13 pozycję.

Nowy system liczenia punktów rankingowych uwzględnia wyniki wszystkich meczów rozegranych od 1 stycznia 2019 roku. Pod uwagę brane są rezultaty osiągane we wszystkich oficjalnych rozgrywkach – igrzyskach olimpijskich, kwalifikacjach do igrzysk, eliminacjach i finałach mistrzostw świata, Lidze Narodów, Pucharze Świata, eliminacjach i mistrzostwach kontynentów oraz międzynarodowe turnieju rozgrywane pod auspicjami FIVB. W klasyfikacji mężczyzn pierwsza lokatę utrzymała reprezentacja Brazylii, a w klasyfikacji kobiet ekipa Chin. Polki awansowały na 13. miejsce.
Top 10 rankingu FIVB mężczyzn: Brazylia (427 pkt), 2. Polska (384), 3. USA (365), 4. Rosja (317), 5. Argentyna (291), 6. Francja (291), 7. Włochy (288), 8. Iran (279), 9. Japonia (269), 10. Kanada (255). Top 10 rankingu FIVB kobiet: Chiny (391 pkt), 2. USA (382), 3. Brazylia (328), 4. Włochy (300), 5. Turcja (285), 6. Serbia (280), 7. Japonia (277), 8. Rosja (275), 9. Dominikana (272), 10. Korea Płd (261).

Udane występy odmłodzonej reprezentacji siatkarek

Mocno odmłodzona reprezentacja Polski siatkarek na zakończenie letniego zgrupowania w Szczyrku rozegrała pierwsze po przerwie spowodowanej wybuchem pandemii koronawirusa mecze kontrolne. W Wałbrzychu biało-czerwone we wtorek i środę dwukrotnie pokonały reprezentację Czech 3:0 i 3:2. Oba spotkania odbyły się bez udziału publiczności.

Trzy lata temu Polki i Czeszki zmierzyły się w Warszawie w rozgrywanym w hali Torwaru turnieju kwalifikacyjnym do mistrzostw świata w 2018 roku. Trener Jacek Nawrocki pracował już wtedy z kadrą trzeci sezon, ale po dokonanej w 2015 roku zmianie pokoleniowej musiał zbudowań kadrę niemal od podstaw. Awansu nie wywalczył, bo wtedy jeszcze biało-czerwone były za słabe, żeby stawić czoła faworyzowanej ekipie Serbii. Jak się okazało, nie dały też rady zespołowi Czech, z którym
przegrały 2:3.
Dzisiaj jednak nasza kobieca reprezentacja wyrwała się z europejskiej drugiej ligi i wróciła do elity. Przypomnijmy, że w 2019 roku biało-czerwone wywalczyły czwarte miejsce w mistrzostwach Europy i mają już zapewnione miejsce w europejskim czempionacie, który zostanie rozegrany w 2021 roku. Czeszki tymczasem muszą o prawo występu w tej imprezie bić się w eliminacjach, które zaczną się w sierpniu. Dla nich mecze z Polkami to był sprawdzian formy szykowanej na kwalifikacje, a dla naszych siatkarek mecze w Wałbrzychu były jedynie zwieńczeniem „zgrupowania pandemicznego” w Szczyrku.
O tym, że koronawirus nadal szalej przypominały kartonowe wizerunki fanów rozłożone na trybunach, mierzenie wszystkim temperatury i konieczność przestrzegania dystansu społecznego.
Trener Nawrocki odwrotnie niż selekcjoner męskiej kadry Vital Heynen, nie ściągnął do Szczyrku wszystkich najlepszych zawodniczek. Nie zgrupowaniu nie było kapitan zespołu Agnieszki Kąkolewskiej, a także Joanny Wołosz i Malwiny Smarzek-Godek. Gwiazdami w odmłodzonej mocno ekipie były 20-letnia Magdalena Stysiak i 22-letnia Maria Stenzel.
Oprócz nich w kadry walczącej w ubiegłorocznych mistrzostwach Europy powołanie dostała jeszcze tylko 21-letnia Martyna Łukasik. Nieobecność Kąkolewskiej, Smarzek-Godek czy Wołosz nie oznacza, że Nawrocki z tych zawodniczek rezygnuje, chociaż były takie podejrzenia, bo przecież na początku roku selekcjoner musiał zmierzyć się z buntem kadrowiczek, z którego wyłamała się w zasadzie tylko Stysiak.
Nawrocki zaprzeczył, ale w Wałbrzychu miał znakomitą okazję sprawdzić w boju zawodniczki, które jego zdaniem mogą stać się filarami kobiecej kadry już w niedalekiej przyszłości. Dobre wrażenie pozostawiły nie tylko Stysiak i Stenzel, lecz także Zuzanna Górecka, Weronika Centka i Julia Twardowska. Ale trener Nawrocki był zadowolony z występu wszystkich zawodniczek.

Kadra siatkarek mocno odmłodzona

Selekcjoner reprezentacji siatkarek Jacek Nawrocki powołał na zgrupowanie kadry 18 zawodniczek. W grupie, która od 4 czerwca będzie trenować w Szczyrku, zabrakło m.in. Joanny Wołosz i Malwiny Smarzek-Godek.

Z zawodniczek występujący ostatnio regularnie w reprezentacji Polski w 18-osobowej kadrze znalazły się tylko Magdalena Stysiak, Zuzanna Górecka, Martyna Łukasik i Maria Stenzel. Nie ma w tym żadnej sensacji, bo trener Nawrocki niemal tuż po ogłoszeniu decyzji o odwołaniu z powodu pandemii tegorocznej edycji Ligi Narodów, która miała być w tym sezonie reprezentacyjnym jedyną batalią o stawkę, zapowiedział iż da odpocząć kilku najbardziej eksploatowanym w ostatnich latach w kadrze siatkarkom, a podczas planowanego latem zgrupowania będzie chciał bliżej przyjrzeć się kilku młodym zawodniczkom. Ogłoszone powołania potwierdziły ten zamysł. W Szczyrku nie pojawią się: kluczowa rozgrywająca biało-czerwonych Joanna Wołosz, a także jej zmienniczka Marlena Kowalewska, wolne dostały także środkowa Agnieszka Kąkolewska, atakująca Malwina Smarzek-Godek i przyjmująca Natalia Mędrzyk.
Szkoleniowiec nie bez powodu chce popracować z grupą perspektywicznych zawodniczek, bo w przyszłym roku, jeśli pandemia ustąpi i sport wróci na swoje normalne tory, reprezentację naszych siatkarek czekają starty w Lidze Narodów oraz w mistrzostwach Europy, a trzeba już szykować zespół na zaplanowane w 2022 roku mistrzostwa świata, których Polska będzie współgospodarzem.
Pierwsza część zgrupowania w Szczyrku potrwa od do 25 czerwca, drugą trener Nawrocki zaplanował od 6 do 30 lipca.
Przed rozpoczęciem treningów wszystkie zawodniczki i członkowie sztabu szkoleniowego przejdą badania na obecność koronawirusa. „Szczegóły pracy w Szczyrku będą korygowane na bieżąco, w zależności od obowiązujących obostrzeń związanych z pandemią” – poinformował w stosownym komunikacie PZPS, którego działacze biedzą się nad znalezieniem dla kobiecej reprezentacji przeciwniczki do rozegrania kilku spotkań towarzyskich.

Kadra na zgrupowanie w Szczyrku:
Rozgrywające: Alicja Grabka, 22 lata, Legionowia Legionowo), Julia Nowicka (21 lat, Grot Budowlani Łódź);
Środkowe: Weronika Centka (20 lat, Energa MKS Kalisz), Aleksandra Gryka (20 lat, Leginovia Legionowo), Anna Stencel (25, Pałac Bydfgoszcz), Marta Ziółkowska (25 lat, Pałac Bydgoszcz);
Atakujące: Martyna Łukasik (21 lat, Chemik Police), Paulina Damaske (19 lat, SPS Volley Piła), Karolina Drużkowska (18 lat, Elite Volley Małopolska), Aleksandra Rasińska (18 lat, Volley Wrocław);
Przyjmujące: Magdalena Stysiak (20 lat, Savino Del Bene Scandicci, Włochy), Oliwia Bałuk (20 lat, Radomka Radom), Monika Fedusio (21 lat, Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (20 lat, Legionovia Legionowo), Martyna Świrad (22 lata, BKS Stal Bielsko-Biała), Julia Twardowska (25 lat, Grot Budowlani Łódź);
Libero: Maria Stenzel (21 lat, Grot Budowlani Łódź), Monika Jagła (20 lat, Pałac Bydgoszcz).

Ostatnia szansa na bilet do Tokio

Wtorkowym meczem z Bułgarią w holenderskim Apeldoorn polskie siatkarki rozpoczęły rywalizację w kontynentalnym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich. O jedno miejsce premiowane awansem walczy osiem reprezentacji – oprócz Polski i Bułgarii jeszcze Holandii, Azerbejdżanu, Turcji, Belgii, Chorwacji i Niemiec.

Turniej w Apeldoorn to ostatnia szansa na wywalczenie olimpijskich kwalifikacji dla ośmiu europejskich drużyn. Awans do turnieju w Tokio z naszego kontynentu zapewniły juz sobie ekipy Serbii, Włoch i Rosji, które zwyciężyły w turniejach interkontynentalnych rozgrywanych w sierpniu ubiegłego roku. To właśnie Serbki, wicemistrzynie olimpijskie z Rio de Janeiro, wyeliminowały Polki, wygrywając w decydującym meczu we Wrocławiu 3:1.

Podopieczne Jacka Nawrockiego trafiły do grupy A z Bułgarią, Holandią oraz Azerbejdżanem. W grupie B rywalizować będą Turcja, Belgia, Niemcy i Chorwacja. Do półfinałów awansują po dwie najlepsze ekipy, a do igrzysk awansują tylko zwyciężczynie turnieju kwalifikacyjnego, którego finał zaplanowanego na 12 stycznia.

Nasze siatkarki podczas zgrupowania w Spale unikały wypowiedzi o konflikcie z trenerem Jackiem Nawrockim, do jakiego doszło w ostatnich miesiącach ubiegłego roku. Na użytek zewnętrzny wszystkie deklarowały współpracę i zapewniały, że w kadrze panuje atmosfera mobilizacji. „Dla każdej z nas udział w turnieju olimpijskim to spełnienie marzeń. Już sam awans będzie wielką sprawą, zamierzamy więc o to powalczyć” – stwierdziła kapitan reprezentacji Agnieszka Kąkolewska.
Biało-czerwone na inaugurację turnieju w Apeldoorn zmierzyły się z Bułgarią (rozegrane we wtorek spotkanie zakończyło się po zamknięciu wydania). W ubiegłym roku w meczu Ligi Narodów Polki pokonały ten zespół 3:1, ale bułgarski zespół w turnieju kwalifikacyjnym wzmocniła Elitsa Wasiliewa. „Ta znakomita zawodniczka jest niekwestionowaną liderką tej drużyny, zarówno w przyjęciu jak i w ataku. Ale Bułgaria to nie tylko Wasiliewa, w ich kadrze jest kilka zawodniczek, które grały w mistrzostwach Europy i świata. Czeka nas więc trudne spotkanie” – przewidywał przed meczem trener Nawrocki.

W Apeldoorn nie ma jednak łatwych rywalek. W czwartek Polki zmierzą się z Holenderkami, gospodyniami turnieju kwalifikacyjnego, które uważane są za główne faworytki do awansu. „To mocny zespół, oparty na grupie siatkarek, które graja ze soba juz od kilku lat, jak Laura Dijkemie, Lonneke Sloetjes, Maret Balkestein-Grothues czy Robin de Kruijf, która na co dzień jest klubową koleżanką Joanny Wołosz w Imoco Volley Conegliano. Holenderki maja dużą siłę w ofensywie” – ocenia Nawrocki. W ostatnim spotkaniu fazy grupowej biało-czerwone zmierzą się z ekipa Azerbejdżanu, z którą przed wyjazdem do Holandii rozegrały w Spale dwa spotkania sparingowe i dwukrotnie wygrały (5:0 i 3:1). „Azerki grają chimerycznie. Czasem potrafią zagrać bardzo dobry mecz, ale trzeba mieć pecha, żeby trafić na ich dobry dzień. W Spale pokonaliśmy je stosunkowo łatwo, ale w grze o stawkę z pewnością podniosą nam wyżej poprzeczkę” – przewiduje selekcjoner biało-czerwonych. Mecze reprezentacji Polski będzie można oglądać na antenach Polsatu Sport i TVP Sport.

Nasza reprezentacja siatkarek po raz ostatni w turnieju olimpijskim zagrały w 2008 roku w Pekinie. Nie zdołały wtedy awansować do ćwierćfinału i zostały sklasyfikowane na miejscach 9-12.

Kadra Polski:
Rozgrywające: Marlena Kowalewska (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano).
Atakujące: Martyna Łukasik (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci).
Środkowe: Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Agnieszka Kąkolewska (Pomì Casalmaggiore), Anna Stencel (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz).
Przyjmujące: Monika Fedusio (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (Igor Gorgonzola Novara), Natalia Mędrzyk (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź),
Libero: Monika Jagła (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).

Terminarz turnieju w Apeldoorn:
07.01.2020 (wtorek)
13:00 Niemcy – Turcja; 16:00 Polska – Bułgaria; 19:30 Azerbejdżan – Holandia;
08.01.2020 (środa)
13:00 Chorwacja – Turcja; 16:00 Belgia – Niemcy; 19:30 Bułgaria – Holandia;
09.01.2020 (czwartek)
13:00 Belgia – Chorwacja; 16:00 Bułgaria – Azerbejdżan; 19:30 Holandia – Polska;
10.01.2020 (piątek)
13:00 Niemcy – Chorwacja; 16:00 Turcja – Belgia; 19:30 Polska – Azerbejdżan;
11.01.2020 (sobota)
17:15 półfinał 1; 20:45 półfinał 2;
12.01.2020 (niedziela)
17:30 finał

 

Buntowniczki wróciły do kadry

Trener Jacek Nawrocki podał skład szerokiej kadry siatkarek na styczniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk, który odbędzie się w holenderskim Apeldoorn. Wśród powołanych znalazły się niemal wszystkie zawodniczki, które kilka tygodni temu podpisały się pod petycją do władz PZPS z żądaniem odwołania Nawrockiego. Selekcjoner biało-czerwonych zapewnia, że konflikt został zażegnany.

Kibice siatkówki z niecierpliwością czekali na ogłoszenie kadry przez Nawrockiego. Dla przypomnienia: afera w kobiecej reprezentacji wybuchła na początku listopada. Aż 13 zawodniczek podpisało się pod oświadczeniem, w którym zarzuciły selekcjonerowi m. in. błędy w prowadzeniu zespołu czy też brak konstruktywnych wskazówek. Wskazywały również na niewłaściwe słownictwo używane przez trenera w rozmowach z nimi oraz na tolerowanie przez niego nadużyć w kwestiach obyczajowych. Konkretnie chodziło o to, że jeden z członków sztabu szkoleniowego utrzymywał bliskie relacje z jedną z zawodniczek. Podpisane pod oświadczeniem siatkarki domagały się zmiany selekcjonera. Władze PZPS zignorowały jednak ich postulat i przedłużyły kontrakt z Nawrockim do 2022 roku.

Trener kadry dostał wolną rękę, ale też zadanie załagodzenia konfliktu. Nawrocki najpierw przeprowadził w mediach coś w rodzaju kampanii informacyjnej, tłumacząc się z zarzutów jakie postawiły mu podopieczne w swoim oświadczeniu, a następnie przeprowadził z buntowniczkami indywidualne rozmowy. „Były one bardzo otwarte i szczere, czasami też trudne. Ustaliliśmy wspólnie, że ich treść zostawiamy między nami, że to są nasze wewnętrzne sprawy. Ale w sprawie gry w drużynie narodowej usłyszałem od nich budujące deklaracje. Wszystkie wykazały dużą odpowiedzialność w tej kwestii i dlatego wysłałem im powołania do reprezentacji. Jeśli chodzi o mnie, wymazałem sprawę z pamięci. Rozmawiając z dziewczynami nie oczekiwałem, że będą się ze swoich opinii wycofywały. Chciałem się z nimi porozumieć, jak trener z zawodniczką i jak osoba, która ma przygotować zespół do bardzo ważnego turnieju w Apeldoorn. Na razie jestem przekonany, że takie porozumienie osiągnęliśmy” – zapewniał w wypowiedziach dla prasy selekcjoner biało-czerwonych.

W porównaniu ze składem, który zajął czwarte miejsce w mistrzostwach Europy, w powołanej teraz przez Nawrockiego kadrze nie ma Martyny Grajber, Pauliny Maj-Erwardt i Katarzyny Zaroślińskiej-Król, co trzeba uznać za niespodziankę, zwłaszcza w przypadku dwóch pierwszych z wymienionych, bowiem Grajber i Maj-Erwardt były ostatnio podstawowymi zawodniczkami kadry.

Czy to już koniec konfliktu w kadrze siatkarek, zapewne dowiemy się dopiero za jakiś czas. Niebawem rozpocznie się pierwsza część zgrupowania, którą powołane kadrowiczki rozpoczną 19 grudnia w Spale. Na początek ma się tam zjawić jednak tylko 16 z nich, bez zawodniczek występujących w lidze włoskiej, a to ich stanowisko będzie kluczowe. A one pojawią się na zgrupowaniu dopiero w jego drugiej części. Ta faza przygotowań rozpocznie się 28 grudnia i z przerwą sylwestrową potrwa do 5 stycznia.

Tuż przed wylotem do Holandii, który nastąpi 5 stycznia, trener Nawrocki poda ostateczny skład 14-osobowej kadry biało-czerwonych na turniej w Apeldoorn. W Holandii ekipa biało-czerwonych czeka trudne zadanie, bo rywalki będą tam mocne. O prawo gry na igrzyskach w Tokio Polki w grupie A zmierzą się z reprezentacjami Holandii, Bułgarii i Azerbejdżanu. W drugiej grupie rywalizować będą ekipy Turcji, Belgii, Niemiec i Chorwacji. Olimpijski awans uzyskają jedynie triumfatorki turnieju.

Szeroki skład kadry Polski
Rozgrywające:
Alicja Grabka (Legionovia Legionowo), Marlena Kowalewska (Grupa Azoty Chemik Police), Julia Nowicka (Grot Budowlani Łódź), Zofia Szczotkiewicz (Energa MKS Kalisz), Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano, Włochy).
Atakujące:
Martyna Łukasik (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Aleksandra Rasińska (Volley Wrocław), Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo, Włochy).
Środkowe:
Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon Łódź), Weronika Centka i Małgorzata Jasek (Energa MKS Kalisz), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (Developres SkyRes Rzeszów), Agnieszka Kąkolewska (Pomi Casalmaggiore, Włochy), Anna Stencel (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz).
Przyjmujące:
Oliwia Bałuk (E.Leclerc Radomka Radom), Monika Fedusio (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Zuzanna Górecka (Igor Gorgonzola Novara, Włochy), Natalia Mędrzyk (Grupa Azoty KPS Chemik Police), Julia Twardowska (Grot Budowlani Łódź), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon Łódź), Magdalena Stysiak (Savino Del Bene Scandicci, Włochy).
Libero:
Monika Jagła (Bank Pocztowy Pałac Bydgoszcz), Anna Korabiec (ŁKS Commercecon Łódź) oraz Maria Stenzel (Grot Budowlani Łódź).

 

Nawrocki próbuje zgasić pożar w kadrze

Trener naszej kadry siatkarek Jacek Nawrocki w końcu zabrał głos w sprawie listu 13 kadrowiczek do PZPS, w którym domagają się m.in. jego dymisji. Selekcjoner udzielił kilku wywiadów. Przyznał w nich, że nie zamierza rezygnować z prowadzenia reprezentacji i że zamierza porozmawiać w cztery oczy z każdą z protestujących zawodniczek.

Gwoli przypomnienia – kilka dni temu działacze PZPS przedłużyli kontrakt z Jackiem Nawrockim na stanowisku szkoleniowca reprezentacji Polski do 2022 roku. Miało to miejsce w tym samym dniu, gdy do PZPS wpłynął list podpisany przez 13 siatkarek, w którym to zawodniczki zwróciły uwagę na problemy w pracy ze szkoleniowcem, sugerując, że chcą jego dymisji.
Chyba najpoważniejszy z zarzutów siatkarek pod adresem trenera Nawrockiego dotyczył tolerowania przez niego zażyłych relacji jednego z członków sztabu szkoleniowego kadry z jedną z zawodniczek. „Nie ingeruję w prywatne sprawy siatkarek i członków sztabu. To są dorośli ludzie i jeśli nie ma to wpływu na ich pracę, nie mieszam się do tego. Ta sprawa została już zresztą załatwiona, bo trener o którym mowa zrezygnował z pracy z kadrą” – wyjaśnił Nawrocki.

W oświadczeniu siatkarki zarzucały też selekcjonerowi nader częste bagatelizowanie ich złego stanu zdrowia oraz niestosowne zachowanie, słownictwo i intrygowania. Nawrocki odpowiedział i na te zarzuty. „Żaden wynik nie jest ważniejszy od zdrowia. Nigdy nie zdarzyło się, żebym wbrew opiniom lekarzy czy fizjoterapeutów zmuszał zawodniczki do gry. (…) Nie jestem dumny z wszystkich swoich słów czy zachowań w relacjach z zawodniczkami, ale nie uważam też, że przekroczyłem zwyczajowe normy obowiązujące w sporcie. Czasem trener musi wstrząsnąć zespołem, powiedzieć jakieś mocniejsze słowo, czasem krzyknąć. Nie jestem też manipulantem, jak zarzuciły mi kadrowiczki w swoim oświadczeniu. Nigdy żadnej z nich nie traktowałem przedmiotowo. Każdemu trenerowi zdarza się w rozmowach z jedną zawodniczką mówić o drugiej. Gdyby wszystko, co one napisały, było prawdą, kadra Polski byłaby jakimś łagrem” – przekonuje selekcjoner.

I zapewnia, że nie myśli o swoich podopiecznych jako „buntowniczkach”. Mam zamiar szczerze porozmawiać z każdą z nich. I dopiero potem podejmie decyzje kadrowe i ustali skład na styczniowy turniej kwalifikacyjny do igrzysk w Tokio.

 

Bunt w kadrze siatkarek

W reprezentacji Polski siatkarek doszło do niecodziennej sytuacji. Tuż po tym jak PZPS ogłosił, że przedłużył kontrakt z jej trenerem Jackiem Nawrockim, do mediów wyciekła wieść, że zawodniczki wysłały do władz związku list, w którym domagają się dymisji szkoleniowca. Nie podpisały się pod nim tylko dwie zawodniczki z kadry, która w tegorocznych mistrzostwach Europy wywalczyła czwarte miejsce – 18-letnia Magdalena Stysiak i o rok starsza Maria Stenzel.

Przy okazji wyszło na jaw, że konflikt między trenerem Nawrockim a zawodniczkami narastał już od dawna, o czym wiedzieli działacze PZPS, z prezesem Jackiem Kasprzykiem na czele, lecz został przez nich zbagatelizowany. Sprawę jako pierwsza nagłośniła „Gazeta Wyborcza” podając, że 13 zawodniczek (dwanaście 14-osobowej kadry na mistrzostwa Europy plus nie uczestnicząca w tej imprezie Kamila Witkowska) wystosowały pismo do władz związku. Treść listu nie została upubliczniona, więc zawarte w nim stanowisko siatkarek nie jest oczywiste. Publikowane w tej sprawie informacje sugerowały, że wyraziły w nim pretensje do trenera Jacka Nawrockiego, iż faworyzuje w kadrze młode zawodniczki, zwłaszcza Magdalenę Stysiak i Marię Stenzel.

Mierząca 203 cm Stysiak to najlepsza atakująca mistrzostw Europy juniorek, ale Nawrocki przesunął ją na pozycję przyjmującej. Był to udany manewr personalny, bo Stysiak okazała się zawodniczką zdolną dorównać skutecznością w ataku Malwinie Smarzek-Godek. Odkryciem selekcjonera okazała się też 19-letnia libero Maria Stenzel. I z tych trzech młodych zawodniczek (Smarzek-Godek ma 23 lata) Nawrocki uczynił filary zespołu, który był o włos od sprawienia ogromnej sensacji w pierwszym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, gdy stoczył równy bój z mistrzyniami świata Serbkami. Wzrost poziomu gry Polki potwierdziły w Lidze Narodów oraz w mistrzostwach Europy, w których zajęły znakomite czwarte miejsce, pokonując pod drodze m.in. drużynę Włoch.

Kapitan drużyny wyjaśnia

W tej imprezie gwiazdą naszej reprezentacji była Stysiak, która najlepiej grała w najważniejszych meczach, błyszczały też Stenzel i Smarzek-Godek. Starsze i bardziej doświadczone kadrowiczki poczuły się zepchnięte przez trenera na drugi plan. Nagle zaczęło im przeszkadzać, że na treningach na nie wrzeszczy, że klnie jak szewc, że nie chce z nimi rozmawiać i nie reaguje na żadne personalne sugestie. Atmosfera w ekipie psuła się coraz bardziej, ale Nawrocki zapewniał działaczy PZPS, że ma sytuację pod kontrolą.

Kapitan naszej reprezentacji Agnieszka Kąkolewska w wypowiedzi dla Onet Sport tak przedstawiła przyczynę konfliktu: (…) „Tak naprawdę został rozdmuchany jeden z wielu problemów, a tym głównym był brak komunikacji. To chyba dziwne, że pierwszymi osobami, które pytają mnie o zaistniałą sytuację są dziennikarze, a przecież jestem kapitanem drużyny. Nie trener, władze PZPS, czy osoba, która dokonała wycieku sprawy do mediów, tylko dziennikarze. To właśnie pokazuje, gdzie tkwi problem. A tym jest brak komunikacji. Na każdym szczeblu. To główna przyczyna wszystkiego, co się teraz dzieje.

(…) Próbowałyśmy o tym rozmawiać z trenerem. Niewiele jednak się zmieniło. Niektóre dziewczyny próbowały porozmawiać o tym z prezesem związku, ale to też nic nie dało. Dowodem choćby to, że chociaż jestem kapitanem drużyny, nikt z PZPS nie wykonał do mnie żadnego telefonu w tej sprawie. Zamiast wysłuchać co mamy do powiedzenia, sprawę przekazano do mediów i postawiono w złym świetle nas, zawodniczki. (…) Pojawiały się insynuacje o niechęci zespołu do Magdy Stysiak. Chciałabym je zdementować. Uważam, że to okropne insynuacje, mające na celu odwrócenie uwagi od istoty problemu. Cieszymy się, że Magda do nas dołączyła, jest ważnym elementem naszego zespołu. Każdy wie jakie predyspozycje ma ta młoda siatkarka”.
Kąkolewska zaprzeczyła też, że list był inspirowany przez menedżerów. „To była tylko i wyłącznie nasza decyzja. Nie miały na to wpływu osoby trzecie. Większość drużyny postanowiła, że trzeba ten problem zgłosić do PZPS. (…) Nadal będziemy chciały odwołania trenera Jacka Nawrockiego. Z drugiej strony, jestem otwarta na rozmowy, bo tylko w ten sposób można znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. W tym wypadku muszą jednak działać ze sobą wszystkie strony. Problemy są po to, żeby je rozwiązywać. Niekoniecznie trzeba je tak rozdmuchiwać, jak tę sprawę, bo to nie prowadzi do niczego dobrego”.

Prezes PZPS wyraża sprzeciw

Prezes naszej siatkarskiej federacji, Jacek Kasprzyk, ma jednak w tym względzie odmienny pogląd. „Top prawda, że rozmawiały ze mną o tej sprawie Joanna Wołosz i Malwina Smarzek-Godek. Gdy pytałem je o konkretne zarzuty, słyszałem, że o braku komunikacji. Merytorycznych uwag do pracy trenera Nawrockiego nie było. Panie muszą więc zmienić podejście do sprawy. Dziwi mnie to, że one sobie wyobrażają, iż na ich żądanie zatrudnimy nowego trenera, którego one wskażą. Asia Wołosz nawet od razu podała mi nazwisko włoskiego trenera, którego według niej powinniśmy zatrudnić. To jej były klubowy szkoleniowiec. Cóż, takie jest życie, trzeba się mierzyć z różnymi sytuacjami, dlatego bardzo się cieszę, że zarząd związku jednomyślnie poparł trenera Nawrockiego. On ma na oku kolejne młode, bardzo zdolne dziewczyny i przygotowane rozwiązania na wypadek, gdyby obrażone na niego zawodniczki odmówiły gry w kadrze” – zapewnia prezes PZPS.

Żadna ze stron na razie nie ma woli wyjawienia, o co tak naprawdę w tym konflikcie chodzi. Protestujące kadrowiczki twierdzą, że miały już dosyć złego traktowane przez trenera podczas treningów, jego ataków złości i wulgarnych połajanek. A także tego, że o wszystkim jednoosobowo decyduje sam. Łatwo tego sporu rozwiązać się więc nie da. O ile w ogóle da się go rozwiązać.
Oświadczenie zbuntowanych:
W opublikowanym w miniony czwartek oświadczeniu zbuntowane przeciwko selekcjonerowi kadry zawodniczki swoje pretensje pod jego adresem sformułowały w kilku punktach. Podajemy najbardziej bulwersujące z nich (pisownia oryginalna): (…)
– Bagatelizowanie stanu zdrowia zawodniczek oraz okazywanie niezadowolenia w przypadku kontuzji. Często przekładanie wyniku ponad zdrowie zawodniczek.
– Obniżanie poczucia wartości zespołu, pewności siebie oraz indywidualnie zawodniczek. Zaniżanie aspiracji i potencjału drużyny. Brak psychologicznego i mentalnego prowadzenia zespołu.
– Brak szczerości oraz nagminnie powtarzające się złe wypowiedzi na temat swoich zawodniczek, często również w rozmowach z innymi siatkarkami.
– Błędy w prowadzeniu meczów, brak konstruktywnych wskazówek, napady furii, które źle wpływały na zespół oraz obraźliwe wypowiedzi świadczące o braku szacunku.
– Akceptowanie przez Trenera Nawrockiego nieprofesjonalnego zachowania jednego z członków sztabu (zażyłe, bliskie relacje z jedną z zawodniczek). Dopuszczanie do niemoralnego zachowania, przy jednoczesnym braku reakcji ze strony Trenera na zgłaszanie problemu przez zawodniczki” (….).

Trener Nawrocki także opublikował oświadczenie. Nie odniósł się w nim jednak do konkretnych zarzutów stawianych przez za jego podopieczne. Ogólnie rzecz biorąc szkoleniowiec stwierdził, że takie konflikty są czymś naturalnym w sportach zespołowych i ubolewał jedynie, że ten w kadrze siatkarek stał się przedmiotem nikomu niepotrzebnej publicznej debaty.

 

Walczyły do końca

Polskie siatkarki po raz pierwszy od dziesięciu lat stanęły w mistrzostwach Europy do walki o medale. W Ankarze w półfinałowym spotkaniu biało-czerwone nie sprostały jednak ekipie Turcji i przegrały z nią 1:3. W niedzielę o brązowy medal zmierzyły się z zespołem Włoch, z którym wcześniej w Łodzi wygrały w fazie grupowej.

Ekipa naszych siatkarek do stolicy Turcji podróżowały jednym samolotem czarterowym z reprezentacją Włoch i zawodniczki obu ekip życzyły sobie nawzajem spotkania w finale i walki o złote medale. Te życzenia się jednak nie spełniły.
Nasze siatkarki dziesięć lat temu w Łodzi po raz ostatni wywalczyły miejsce na podium mistrzostw Europy. W tamtym turnieju triumfowała reprezentacja Włoch. W następnym europejskim czempionacie Włoszki nie obroniły tytułu i po porażce z Turcją w meczu o brązowy medal zajęły ostatecznie czwartą lokatę. W kolejnych dwóch edycjach Polki i Włoszki nie przebiły się do strefy medalowej, a w ostatniej siatkarki z Italii przywiozły srebro, przegrywając w finale z Serbią.
Nasz zespół przeżywał w tym okresie kryzys, z którego biało-czerwone w tegorocznej imprezie wyprowadził trener Jacek Nawrocki. Dla jego podopiecznych już jednak sam awans do półfinału był wielkim sukcesem, czego nie da się powiedzieć w przypadku ekipy Włoch, typowanej przed mistrzostwami nawet do zwycięstwa w imprezie. W półfinale doszło do powtórki z finału poprzednich mistrzostw, w którym Włoszki przegrały z Serbią. Tym razem także nie sprostały serbskim siatkarkom przegrywając z nimi 1:3.

Biało-czerwone w dwóch pierwszych setach meczu z dopingowanymi żywiołowo przez komplet publiczności Turczynkami praktycznie nie istniały na parkiecie, przegrywając 17:25 i 16:25, ale w trzeciej partii nieoczekiwanie pokazały lwi pazur i wygrały seta do 25:14. Taki wysoki poziom utrzymały jeszcze przez część czwartej partii, lecz przy prowadzeniu 13:11 oddały inicjatywę rywalkom i przegrały go 18:25, a cały mecz 1:3.

„Turczynki fantastycznie grały serwisem. Mierzymy parametry zagrywki i dzisiaj były one kosmiczne w wykonaniu zespołu tureckiego, który ponadto był jeszcze niesiony dopingiem kibiców. W zagrywce przeciwstawiliśmy się im jedynie w trzecim secie, ale że każdy następny element gry wynikał właśnie z zagrywki, mecz zakończył się tak, jak się zakończył – nasza porażką” – podsumował selekcjoner kadry Polski Jacek Nawrocki.

Polkom pozostała walka o brązowy medal. W rundzie grupowej w Łodzi pokonały Włoszki 3:2, mimo to w Ankarze za murowane faworytki uważano rywalki. „Jeśli zdobędziemy brązowy medal, będziemy się bardzo cieszyć, ale nawet jeśli przegramy, też będziemy szczęśliwe, bo przed mistrzostwami czwarte miejsce brałybyśmy w ciemno. Przecież nikt się nie spodziewał, że zajdziemy w tym turnieju tak daleko” – przyznała przed niedzielnym meczem przyjmująca Magdalena Stysiak.

Niewykluczone, że także jej koleżanki uznały czwartą lokatę za wystarczającą, bo w niedzielnym spotkaniu i brązowy medal biało-czerwone, wprawdzie po zaciętej walce, ale jednak  przegrały z Włoszkami w trzech setach 23:25, 20:25, 24:26 i ostatecznie zajęły w mistrzostwach Europy czwarte miejsce.