Bunt w kadrze siatkarek

W reprezentacji Polski siatkarek doszło do niecodziennej sytuacji. Tuż po tym jak PZPS ogłosił, że przedłużył kontrakt z jej trenerem Jackiem Nawrockim, do mediów wyciekła wieść, że zawodniczki wysłały do władz związku list, w którym domagają się dymisji szkoleniowca. Nie podpisały się pod nim tylko dwie zawodniczki z kadry, która w tegorocznych mistrzostwach Europy wywalczyła czwarte miejsce – 18-letnia Magdalena Stysiak i o rok starsza Maria Stenzel.

Przy okazji wyszło na jaw, że konflikt między trenerem Nawrockim a zawodniczkami narastał już od dawna, o czym wiedzieli działacze PZPS, z prezesem Jackiem Kasprzykiem na czele, lecz został przez nich zbagatelizowany. Sprawę jako pierwsza nagłośniła „Gazeta Wyborcza” podając, że 13 zawodniczek (dwanaście 14-osobowej kadry na mistrzostwa Europy plus nie uczestnicząca w tej imprezie Kamila Witkowska) wystosowały pismo do władz związku. Treść listu nie została upubliczniona, więc zawarte w nim stanowisko siatkarek nie jest oczywiste. Publikowane w tej sprawie informacje sugerowały, że wyraziły w nim pretensje do trenera Jacka Nawrockiego, iż faworyzuje w kadrze młode zawodniczki, zwłaszcza Magdalenę Stysiak i Marię Stenzel.

Mierząca 203 cm Stysiak to najlepsza atakująca mistrzostw Europy juniorek, ale Nawrocki przesunął ją na pozycję przyjmującej. Był to udany manewr personalny, bo Stysiak okazała się zawodniczką zdolną dorównać skutecznością w ataku Malwinie Smarzek-Godek. Odkryciem selekcjonera okazała się też 19-letnia libero Maria Stenzel. I z tych trzech młodych zawodniczek (Smarzek-Godek ma 23 lata) Nawrocki uczynił filary zespołu, który był o włos od sprawienia ogromnej sensacji w pierwszym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio, gdy stoczył równy bój z mistrzyniami świata Serbkami. Wzrost poziomu gry Polki potwierdziły w Lidze Narodów oraz w mistrzostwach Europy, w których zajęły znakomite czwarte miejsce, pokonując pod drodze m.in. drużynę Włoch.

Kapitan drużyny wyjaśnia

W tej imprezie gwiazdą naszej reprezentacji była Stysiak, która najlepiej grała w najważniejszych meczach, błyszczały też Stenzel i Smarzek-Godek. Starsze i bardziej doświadczone kadrowiczki poczuły się zepchnięte przez trenera na drugi plan. Nagle zaczęło im przeszkadzać, że na treningach na nie wrzeszczy, że klnie jak szewc, że nie chce z nimi rozmawiać i nie reaguje na żadne personalne sugestie. Atmosfera w ekipie psuła się coraz bardziej, ale Nawrocki zapewniał działaczy PZPS, że ma sytuację pod kontrolą.

Kapitan naszej reprezentacji Agnieszka Kąkolewska w wypowiedzi dla Onet Sport tak przedstawiła przyczynę konfliktu: (…) „Tak naprawdę został rozdmuchany jeden z wielu problemów, a tym głównym był brak komunikacji. To chyba dziwne, że pierwszymi osobami, które pytają mnie o zaistniałą sytuację są dziennikarze, a przecież jestem kapitanem drużyny. Nie trener, władze PZPS, czy osoba, która dokonała wycieku sprawy do mediów, tylko dziennikarze. To właśnie pokazuje, gdzie tkwi problem. A tym jest brak komunikacji. Na każdym szczeblu. To główna przyczyna wszystkiego, co się teraz dzieje.

(…) Próbowałyśmy o tym rozmawiać z trenerem. Niewiele jednak się zmieniło. Niektóre dziewczyny próbowały porozmawiać o tym z prezesem związku, ale to też nic nie dało. Dowodem choćby to, że chociaż jestem kapitanem drużyny, nikt z PZPS nie wykonał do mnie żadnego telefonu w tej sprawie. Zamiast wysłuchać co mamy do powiedzenia, sprawę przekazano do mediów i postawiono w złym świetle nas, zawodniczki. (…) Pojawiały się insynuacje o niechęci zespołu do Magdy Stysiak. Chciałabym je zdementować. Uważam, że to okropne insynuacje, mające na celu odwrócenie uwagi od istoty problemu. Cieszymy się, że Magda do nas dołączyła, jest ważnym elementem naszego zespołu. Każdy wie jakie predyspozycje ma ta młoda siatkarka”.
Kąkolewska zaprzeczyła też, że list był inspirowany przez menedżerów. „To była tylko i wyłącznie nasza decyzja. Nie miały na to wpływu osoby trzecie. Większość drużyny postanowiła, że trzeba ten problem zgłosić do PZPS. (…) Nadal będziemy chciały odwołania trenera Jacka Nawrockiego. Z drugiej strony, jestem otwarta na rozmowy, bo tylko w ten sposób można znaleźć wyjście z trudnej sytuacji. W tym wypadku muszą jednak działać ze sobą wszystkie strony. Problemy są po to, żeby je rozwiązywać. Niekoniecznie trzeba je tak rozdmuchiwać, jak tę sprawę, bo to nie prowadzi do niczego dobrego”.

Prezes PZPS wyraża sprzeciw

Prezes naszej siatkarskiej federacji, Jacek Kasprzyk, ma jednak w tym względzie odmienny pogląd. „Top prawda, że rozmawiały ze mną o tej sprawie Joanna Wołosz i Malwina Smarzek-Godek. Gdy pytałem je o konkretne zarzuty, słyszałem, że o braku komunikacji. Merytorycznych uwag do pracy trenera Nawrockiego nie było. Panie muszą więc zmienić podejście do sprawy. Dziwi mnie to, że one sobie wyobrażają, iż na ich żądanie zatrudnimy nowego trenera, którego one wskażą. Asia Wołosz nawet od razu podała mi nazwisko włoskiego trenera, którego według niej powinniśmy zatrudnić. To jej były klubowy szkoleniowiec. Cóż, takie jest życie, trzeba się mierzyć z różnymi sytuacjami, dlatego bardzo się cieszę, że zarząd związku jednomyślnie poparł trenera Nawrockiego. On ma na oku kolejne młode, bardzo zdolne dziewczyny i przygotowane rozwiązania na wypadek, gdyby obrażone na niego zawodniczki odmówiły gry w kadrze” – zapewnia prezes PZPS.

Żadna ze stron na razie nie ma woli wyjawienia, o co tak naprawdę w tym konflikcie chodzi. Protestujące kadrowiczki twierdzą, że miały już dosyć złego traktowane przez trenera podczas treningów, jego ataków złości i wulgarnych połajanek. A także tego, że o wszystkim jednoosobowo decyduje sam. Łatwo tego sporu rozwiązać się więc nie da. O ile w ogóle da się go rozwiązać.
Oświadczenie zbuntowanych:
W opublikowanym w miniony czwartek oświadczeniu zbuntowane przeciwko selekcjonerowi kadry zawodniczki swoje pretensje pod jego adresem sformułowały w kilku punktach. Podajemy najbardziej bulwersujące z nich (pisownia oryginalna): (…)
– Bagatelizowanie stanu zdrowia zawodniczek oraz okazywanie niezadowolenia w przypadku kontuzji. Często przekładanie wyniku ponad zdrowie zawodniczek.
– Obniżanie poczucia wartości zespołu, pewności siebie oraz indywidualnie zawodniczek. Zaniżanie aspiracji i potencjału drużyny. Brak psychologicznego i mentalnego prowadzenia zespołu.
– Brak szczerości oraz nagminnie powtarzające się złe wypowiedzi na temat swoich zawodniczek, często również w rozmowach z innymi siatkarkami.
– Błędy w prowadzeniu meczów, brak konstruktywnych wskazówek, napady furii, które źle wpływały na zespół oraz obraźliwe wypowiedzi świadczące o braku szacunku.
– Akceptowanie przez Trenera Nawrockiego nieprofesjonalnego zachowania jednego z członków sztabu (zażyłe, bliskie relacje z jedną z zawodniczek). Dopuszczanie do niemoralnego zachowania, przy jednoczesnym braku reakcji ze strony Trenera na zgłaszanie problemu przez zawodniczki” (….).

Trener Nawrocki także opublikował oświadczenie. Nie odniósł się w nim jednak do konkretnych zarzutów stawianych przez za jego podopieczne. Ogólnie rzecz biorąc szkoleniowiec stwierdził, że takie konflikty są czymś naturalnym w sportach zespołowych i ubolewał jedynie, że ten w kadrze siatkarek stał się przedmiotem nikomu niepotrzebnej publicznej debaty.

 

Wtopa biało-czerwonych

Po zaciętym spotkaniu polskie siatkarki przegrały w Łodzi z Belgijkami 2:3 w fazie grupowej mistrzostw Europy. Biało-czerwone nie wykorzystały trzech piłek meczowych.

Mecz z Belgią miał być pierwszym sprawdzianem realnych możliwości Polek, bo do tej pory nie grały z drużynami z europejskiej czołówki. Oba zespoły przystępowały do meczu pewne już awansu do 1/8 finału. Biało-czerwone miały na koncie komplet zwycięstw: z Portugalią i Słowenią (po 3:0) oraz Ukrainą (3:1). Belgijki odniosły trzy zwycięstwa (z Ukrainą i Słowenią po 3:0, a z Portugalią 3:1 i dotkliwą porażkę z Włoszkami 0:3. Dodatkowym smaczkiem polsko-belgijskiej potyczki było to, że w kadrze rywalek były aż cztery Polki. Oprócz Kai Grobelnej pozostałe urodziły się w Belgii.

Niestety, nasze siatkarki okazały się nadzwyczaj gościnne dla ekipy Belgii i przegrały z nią 2:3, chociaż w końcówce tie-breaka miały aż trzy piłki meczowe. Nie potrafiły jednak wykorzystać okazji i poniosły pierwszą porażkę w turnieju. W czwartek Polki zmierzyły się z Włoszkami w ostatnim meczu grupowym. Aktualne wicemistrzynie świata były murowanymi faworytkami tej potyczki, a w przypadku ich wygranej Polki awansują dalej z trzeciego miejsca i w 1/8 finału czekał ich mecz z inną siatkarska potęgą – Rosją. Na walkę Polek o medale raczej się nie nastawiajmy.

Belgia – Polska 3:2 (20:25, 27:25, 20:25, 25:21, 17:15). Nasz zespół zagrała w składzie: Joanna Wołosz, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Magdalena Stysiak, Natalia Mędrzyk, Malwina Smarzek-Godek, Maria Stenzel, Martyna Grajber, Marlena Kowalewska, Klaudia Alagierska, Paulina Maj-Erwardt.

 

Panie zaczynają bój o igrzyska

Obie nasze siatkarskie reprezentacje o olimpijskie paszporty powalczą w turniejach organizowanych w Polsce. Pierwsze do rywalizacji przystąpią panie, które od piątku we Wrocławiu mierzyć się będą z ekipami Serbii, Tajlandii i Portoryko. Panowie w tym czasie sprawdzą formę w Krakowie, w Memoriale Huberta Wagnera, a o awans do igrzysk powalczą w następny weekend.

W olimpijskim turnieju w Tokio zagra 12 zespołów kobiecych i tyle samo męskich. Zagwarantowany udział mają już ekipy gospodarzy, czyli Japonii, a o pozostałe miejsca zaczyna się dopiero rywalizacja. W ten weekend do zespołu japońskich siatkarek dołączy sześć kolejnych drużyn – będą to zwyciężczynie sześciu turniejów interkontynentalnych. Jeden z nich organizuje Polska. Od piątku do niedzieli we Wrocławiu biało-czerwone podejmować będą ekipy Serbii, Tajlandii i Portoryko.
Zdecydowanymi faworytkami wrocławskiego turnieju są Serbki, aktualne mistrzynie świata. Pięć pozostałych imprez kwalifikacyjnych odbędzie się w brazylijskiej Uberlandii, chińskim Ningbo, amerykańskim Shreveport, włoskiej Katanii oraz w Kaliningradzie. Męskie ekipy w takich turniejach walczyć będą w dniach 9-11 sierpnia.

Dla przypomnienia – biało-czerwoni w Gdańsku podejmą Francuzów, Słoweńców i Tunezyjczyków. Gospodarzami pozostałych będą: Warna, Rotterdam, Bari, Ningbo i Petersburg. Zestaw drużyn ustalono na podstawie światowego rankingu. O pozostałe miejsce w olimpijskim turnieju w styczniu 2020 roku. Odbędzie się wtedy pięć kobiecych i pięć męskich turniejów kontynentalnych, a ich triumfatorzy uzupełnią stawkę uczestników olimpijskich zmagań. Skład zespołów będzie ustalany na podstawie rankingów kontynentalnych federacji. W przypadku europejskich drużyn będzie to klasyfikacja CEV, a w imprezach weźmie udział po osiem czołowych drużyn z wyłączeniem tych, które wcześniej uzyskają przepustkę w zawodach interkontynentalnych.

Reprezentacja siatkarek pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego świetnie spisała się w tegorocznej Lidze Narodów, awansując do Final Six, lecz mało kto daje biało-czerwonym szanse w starciu z drużyną Serbii. Rozgrywająca naszej drużyny, Joanna Wołosz, już jakiś czas temu szczerze przyznała, że na dziesięć spotkań z aktualnymi mistrzyniami świata polski zespół, przy maksymalnej mobilizacji i w sprzyjających okolicznościach, jest w stanie wygrać jeden mecz. A skoro tak, to może akurat we Wrocławiu zostaną spełnione te wszystkie warunki i biało-czerwone sprawią sobie i kibicom prezent. „Jakaś szansa na pokonanie Serbek na pewno jest, choć będzie to bardzo trudne zadanie. One mają w składzie na poszczególnych pozycjach najlepsze siatkarki na świecie. Mam jednak nadzieję, że mecz z nimi to nie będzie jednostronne spotkanie” – przekonuje Wołosz.

Dużo będzie zależało od dyspozycji najskuteczniejszej naszej siatkarki, Malwiny Smarzek. Po kontuzji kolana ta znakomita zawodniczka ponoć już doszła do siebie i jak zapewnia sztab naszej reprezentacji, we Wrocławiu ma być w pełni gotowa do gry.
Zmagania naszych siatkarek pokaże telewizja Polsat, na kanale Polsat Sport. W piątek Polki zmierzą się z drużyną Portoryko (początek godz. 20:30). W sobotę rywalkami biało-czerwonych będzie ekipa Tajlandii (początek meczu godz. 20:30), a w niedzielę zespół trenera Nawrockiego zmierzy się z Serbią (początek także o 20:30).

Kadra Polski siatkarek:
Atakujące:
Malwina Smarzek-Godek (Zanetti Bergamo, Włochy), Magdalena Stysiak (Grot Budowlani Łódź), Martyna Łukasik (Chemik Police), Katarzyna Zaroślińska-Król (DevelopRes Rzeszów);
Środkowe:
Agnieszka Kąkolewska (Pomi Casalmaggiore, Włochy), Klaudia Alagierska (ŁKS Commercecon), Zuzanna Efimienko-Młotkowska (ŁKS Comercecon Łódź), Kamila Witkowska (DevelopRes Rzeszów);
Przyjmujące:
Martyna Grajber (KPS Chemik Police), Natalia Mędrzyk (KPS Chemik Police), Aleksandra Wójcik (ŁKS Commercecon);
Rozgrywające:
Joanna Wołosz (Imoco Volley Conegliano, Włochy), Julia Nowicka (BKS Profi Credit Bielsko-Biała), Marlena Pleśnierowicz (Chemik Police);
Libero:
Paulina Maj-Erwardt (BKS Profi Credit Bielsko-Biała), Maria Stenzel (Grot Budowlani).

 

Egzamin generalny

Od środy reprezentacja Polski siatkarek rywalizować będzie w turnieju w Kaliningradzie z udziałem zespołów Rosji, Belgii i Niemiec. Trener Jacek Nawrocki powołał na te zawody 16 zawodniczek.

Dla naszego zespołu będzie to generalny sprawdzian formy przed turniejem kwalifikacji olimpijskich, który odbędzie się we Wrocławiu. Biało-czerwone w tym sezonie już grały z zespołami, z którymi zmierzą się w Kaliningradzie. W Lidze Narodów Polki okazały się lepsze od Rosjanek, Belgijek i Niemek. W miniony weekend nasze siatkarki pokonały w Ostrowcu Świętokrzyskim reprezentacje Czech i Białorusi.

Kadra na turniej w Kaliningradzie:
Rozgrywające – Julia Nowicka, Marlena Kowalewska, Joanna Wołosz; atakujące – Martyna Łukasik, Malwina Smarzek-Godek, Katarzyna Zaroślińska-Król; przyjmujące – Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Magdalena Stysiak, Aleksandra Wójcik; środkowe – Klaudia Alagierska, Zuzanna Efimienko-Młotkowska, Agnieszka Kąkolewska, Kamila Witkowska; libero – Paulina Maj-Erwardt, Maria Stenzel.

 

Polki zagrają w finale Ligi Narodów

Reprezentacja Polski siatkarek pod wodzą trenera Jacka Nawrockiego wywalczyła awans do finału tegorocznej edycji Ligi Narodów. Biało-czerwone w Final Six w chińskim Nanjing (3-7 lipca) w na początek zmierzą się z drużynami Brazylii i Stanów Zjednoczonych.

Podział na grupy w Final Six odbył się według zasady tzw. serpentyny – zespół, który zajął pierwsze miejsce trafiał do grupy A, druga i trzecia drużyna znalazły się w grupie B, następnie czwarta i piąta ekipa znów do grupy A, a na końcu zespół z szóstej pozycji, w tym przypadku reprezentacja Polski, uzupełnił grupę B. Polskie siatkarki w gronie sześciu najlepszych ekip w międzynarodowej rywalizacji znalazły po raz pierwszy od dziewięciu lat. Sukces z 2010 roku trudno jednak porównać do tegorocznego wyczynu, bo wtedy biało-czerwone należały do ścisłej światowej czołówki i przystępowały do rywalizacji jako brązowe medalistki mistrzostw Europy z 2009 roku. Gwiazdami w tamtej ekipie były zawodniczki tej klasy, co Anna Barańska, Katarzyna Skowrońska-Dolata, Joanna Kaczor i Karolina Różycka. Z obecnego składu w kadrze znalazły się wówczas Paulina Maj-Erwardt i Joanna Wołosz.

W fazie interkontynentalnej Ligi Narodów biało-czerwone zmierzyły się z wszystkimi zespołami uczestniczącymi w rozgrywkach Ligi Narodów, a zatem mają za sobą także potyczki z ekipami Brazylii i USA. Podopieczne trenera Nawrockiego w Apeldoorn pokonały Brazylijki 3:2, zaś w turnieju w Jiangmen przegrały z Amerykankami w czterech setach (1:3). Polki nie stoją więc na straconej pozycji. Gwoli przypomnienia, nasze siatkarki w tegorocznej Lidze Narodów wywalczyły 26 punktów, co zapewniło im szóstą lokatę w tabeli rozgrywek i awans do Final Six.

Do półfinału awansują po dwie najlepsze ekipy z każdej grupy. W grupie A rywalizować będą drużyny Włoch, Turcji i Chin. Final Six rozpocznie się 3 lipca i potrwa do niedzieli, 7 lipca.

Selekcjoner polskiej reprezentacji Jacek Nawrocki po ostatnim turnieju interkontynentalnym, rozegranym w koreańskim Boryeong, ogłosił skład 14-osobowej kadry na Final Six w Nanjing. W porównaniu ze składem, który rywalizował w Azji, kadrę opuściły Monika Jagła i Zuzanna Górecka, a na ich miejsce pojawiły się Martyna Łukasik i Natalia Murek. Jagła i Górecka dołączyły do zespołu juniorek, który weźmie udział w mistrzostwach świata.

Kadra Polski na Final Six:
Rozgrywające:
Julia Nowicka, Joanna Wołosz;
Atakujące:
Malwina Smarzek, Martyna Łukasik;
Środkowe:
Klaudia Alagierska, Kamila Witkowska, Agnieszka Kąkolewska (kapitan), Zuzanna Efimienko-Młotkowska;
Przyjmujące:
Martyna Grajber, Natalia Mędrzyk, Olivia Różański, Magdalena Stysiak, Natalia Murek;
Libero: Maria Stenzel.