Ostatnie starcia w Diamentowej Lidze

Ostatni w tym sezonie mityng Diamentowej Ligi, w Brukseli, startujący w nim polscy lekkoatleci zakończyli bez zwycięstwa. Najlepsze miejsce w rozegranych w miniony piątek zawodach uzyskała Kamila Lićwinko w skoku wzwyż, która z wynikiem 1,95 m wywalczyła czwartą lokatę.

Lićwinko konkurs rozpoczęła od wysokości 1,80 m, a pierwszą zrzutkę zaliczyła na 1,89 m. Kolejne wysokości – 1,93 m i 1,95 m, pokonywała w pierwszych w drugich podejściach. Czwarte miejsce w Brukseli to najlepszy wynik naszej brązowej medalistki mistrzostw świata uzyskany po powrocie na skocznie po przerwie macierzyńskiej. Konkurs skoku wzwyż kobiet wygrała startująca pod neutralną flagą Rosjanka Maria Lasickiene wynikiem 1,99 m. Konkurs dyskoboli wygrał Szwed Daniel Stahl (68,68 m), a Piotr Małachowski, dwukrotny wicemistrz olimpijski, zajął piątą lokatę z wynikiem 64,78 m. Nasz lekkoatleta wciąż jest daleki od swojej najlepszej dyspozycji, ale zapewnia, że wszystko jest w porządku i do mistrzostw świata w Dosze jego forma będzie na odpowiednim poziomie.

Szósty w biegu na 1500 m Lewandowski popisał się niezłą końcówką, ale to nie wystarczyło aby nawiązać walkę ze zwycięskim Kenijczykiem Timothym Cheruiyotem (3.30,22). Rekordzista Polski na tym dystansie w mistrzostwach świata raczej na medale nie ma co liczyć. Dzień wcześniej w centrum Brukseli odbył się konkurs w pchnięciu kulą. Wygrał go Nowozelandczyk Tomas Walsh znakomitym wynikiem 22,30 m. Czwarte miejsce zajął Konrad Bukowiecki (21,91 m), a szóste Michał Haratyk (20,91 m).
To był ostatni mityng Diamentowej Ligi w sezonie 2019. Lekkoatleci sezon zakończą startem w mistrzostwach świata w Dausze, które rozpoczną się 27 września i potrwają do 7 października.

 

Polacy w kadrze Europy

PZLA poinformował, że w kadrze Europy na spotkanie z reprezentacją Stanów Zjednoczonych, które odbędzie się w dniach 9-10 września w Mińsku, znalazło się 16 polskich lekkoatletów.

Do reprezentacji Starego Kontynentu powołano zawodników z 31 krajów. Najliczniej w kadrze Europy reprezentowana będzie Wielka Brytania (24 lekkoatletów), ale druga siłą będą w niej biało-czerwoni. Gospodarze zawodów, Białorusini, wystawią 10 zawodników. PZLA poinformował, że w grupie wybranej do udziału w meczu z ekipą Stanów Zjednoczonych znaleźli się Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Adam Kszczot, Piotr Lisek, Paweł Wojciechowski, Michał Haratyk czy Piotr Małachowski.

Mecz Europa – USA zostanie rozegrany 9 i 10 września na stadionie Dynama Mińsk. Relację z imprezy pokaże Telewizja Polska. Polscy lekkoatleci powołani do kadry Europy na spotkanie z USA w Mińsku: Iga Baumgart-Witan, Justyna Święty-Ersetic, Karol Zalewski (bieg na 400 metrów), Adam Kszczot (bieg na 800 m), Sofia Ennaoui (bieg na 1500 m), Karolina Kołeczek (biega na 100 m ppł), Patryk Dobek (400 m ppł), Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski (skok o tyczce), Paulina Guba, Konrad Bukowiecki, Michał Haratyk (pchnięcie kulą), Piotr Małachowski (rzut dyskiem), Joanna Fiodorow, Paweł Fajdek, Wojciech Nowicki (rzut młotem).

W Mińsku w każdej konkurencji indywidualnej rywalizować będzie czwórka Amerykanów i czwórka Europejczyków. Startujący zawodnicy, oprócz niekwestionowanego prestiżu, mogą też liczyć na sute premie. Pula nagród w każdej z indywidualnych konkurencji wynosi 23 000 euro. Z tej kwoty dla zwycięzcy przewidziano nagrodę w wysokości siedmiu tysięcy euro.

 

Mamy czołową ekipę w Europie

Polscy lekkoatleci podczas rozegranych w Bydgoszczy Drużynowych Mistrzostw Europy nie zawiedli oczekiwań kibiców. Biało-czerwoni po 22 z 40 konkurencji objęli prowadzenie i do niedzielnej rywalizacji przystępowali z realnymi nadziejami na pierwsze w historii zwycięstwo.

Drużynowe Mistrzostwa Europy rozgrywane są po raz ósmy. W poprzednich siedmiu edycjach tej imprezy zwyciężali albo Rosjanie, albo Niemcy. W Bydgoszczy lekkoatletów z Rosji zabrakło z powodu dyskwalifikacji, natomiast nasi sąsiedzi zza Odry wystawili ekipę mocno osłabioną – bez m.in. Davida Storla, Christopha Hartinga, Johannesa Vettera, Maxa Heba i Christin Hussong). Biało-czerwoni jako gospodarze imprezy wystawili możliwie najsilniejszy skład i konsekwentnie dążyli do pierwszego w historii zwycięstwa w w drużynowych mistrzostwach Europy. W sobotę, po dwóch dniach zmagań i rozegraniu 22 z 40 zaplanowanych konkurencji byli na pierwszym miejscu z dorobkiem 193 punktów i wyprzedzając drugą w zestawieniu Francję o 11,5 pkt. Trzecia lokatę zajmowali Włosi, ale oni już mieli do lidera stratę 22 „oczek”.

W sobotę jako pierwszy komplet punktów dla Polski wywalczył w biegu na 400 m ppł Patryk Dobek (MKL Szczecin). Polak w bardzo dobrym stylu wygrał finał tej konkurencji wynikiem 48,87 s. Swoje konkurencje bez trudu wygrali także młociarz Wojciech Nowicki (Podlasie Białystok) – 78,84 m i kulomiot Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) – 21,83 m. „Nie spodziewałem się takiego dobrego wyniku, bo jestem teraz w ciężkim treningu przed mistrzostwami świata, ale widać jednak, że jest stabilizacja formy” – skomentował swoje zwycięstwo Nowicki. Haratyk natomiast w ostatnich tygodniach zamienia w złoto wszystko, czego się dotknie. W Bydgoszczy poprawił rekord drużynowych mistrzostw naszego kontynentu.
Komplet punktów dla biało-czerwonych wybiegała także na 400 m Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), uzyskując czas 51,23 s. Triumf przed własną publicznością w biegu na 1500 m odniósł zawodnik bydgoskiego Zawiszy Marcin Lewandowski. Kapitan naszej lekkoatletycznej reprezentacji wygrał z czasem 3.47,88. „Wiadomo było, że walka o zwycięstwo rozegra się w końcówce biegu. Wiedziałem, że jestem mocny, a jeszcze niósł mnie doping kibiców. Czułem się, jakbym wygrał mistrzostwo świata” – stwierdził na mecie zadowolony z wygranej Lewandowski.

Drugie miejsce w rzucie oszczepem zajęła Maria Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki) – 63,39 m. Polka przegrała o zaledwie 17 cm z Francuzką Alexie Alais. Skoczek w dal Tomasz Jaszczuk (AZS AWF Katowice) wynikiem 8,00 m zajął trzecie miejsce. W tej konkurencji najlepszy okazał się rewelacyjny Grek Miltiadis Tentoglou, który uzyskał 8,30 m. Trzecią lokatę zajęła sprinterka Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice), która przybiegła na metę w czasie 11,35 s. Zwyciężyła reprezentantka Francji Carolle Zahi – 11,31 s. Na najniższym stopniu podium stanęła też Joanna Linkiewicz w biegu na 400 m ppł – jej czas to 55,67 s. Najszybsza była Czeszka Zuzana Hejnova – 55,10 s.

Polskie sztafety 4×100 m uplasowały się odpowiednio na czwartej – mężczyźni i siódmej pozycji – kobiety. Panie uzyskały czas 44,23, a panowie 39,20. Wygrali Brytyjczycy i Francuzki. Rywalizacja w niedzielnej części zawodów zakończyła się po zamknięciu wydania.

 

Kadra Polski na DME

Reprezentacja Polski w lekkoatletycznych drużynowych mistrzostwach Europy, które w dniach 9-11 sierpnia odbędą się w Bydgoszczy, wystąpi niemal w najsilniejszym składzie.

Dwa lata temu DME rozegranych w Lille nasi lekkoatleci zajęli drugie miejsce, najlepsze w historii ich startów w drużynowych zmaganiach. W klasyfikacji generalnej przegrali tylko z ekipą Niemiec. W Bydgoszczy też zamierzają powalczyć o miejsce na podium, może nawet te najwyższe. Polski Związek Lekkiej Atletyki, obchodzący stulecie założenia, chce uczcić jubileusz zwycięstwem i dlatego wystawił mocny skład. Z największych tuzów naszej „królowej sportu” zabraknie jedynie kontuzjowanej Anity Włodarczyk.

Kadra biało-czerwonych na tegoroczne DME liczy 54 osoby. Są wśród nich m.in. znajdujący się ostatnio w znakomitej formie kulomiot Michał Haratyk i tyczkarz Piotr Lisek. Obaj ustanowili w tym sezonie rekordy kraju – pierwszy pchnął kulę na odległość 22,32 m, a drugi pokonał poprzeczkę zawieszoną na wysokości 6,02 m. Mocnymi punktami polskiej reprezentacji powinni być też średniodystansowcy. Na 800 m pobiegnie Adam Kszczot, a na 1500 m Marcin Lewandowski. W sprincie na 100 m pań liczymy na Ewę Swobodę, na 200 m na Annę Kiełbasińską, zaś na 400 m na aktualną mistrzynię Europy Justynę Święty-Ersetic.
O dobry wynik powinna powalczyć te sztafeta pań 4×400 m oraz płotkarka Karolina Kołeczek, która z rezultatami w granicach 12,70 s plasuje się w europejskich czołówce. W rzucie młotem Włodarczyk zastąpi Joanna Fiodorow, która obiecuje w tej części sezonu rzuty ponad 75 metrów. W rywalizacji młociarzy PZLA wystawi natomiast aktualnego mistrza Europy Wojciecha Nowickiego.

 

Memoriał Kusocińskiego

Rozegrany na Stadionie Śląskim 65. Memoriał Janusza Kusocińskiego obfitował w wartościowe wyniki. Paweł Fajdek w rzucie młotem i Rosjanka Maria Lasickiene w skoku wzwyż zanotowali najlepsze w tym roku rezultaty na świecie.

Podobnie jak przed rokiem, tuż przed rozpoczęciem memoriału nad Stadionem Śląskim przetoczyła się potężna ulewa. To jednak nie przeszkodziło lekkoatletom w osiąganiu dobrych wyników. Ewa Swoboda wygrała bieg na 100 metrów w czasie 11,18, poprawiając o 0,01 sekundy rekord kraju młodzieżowców należący do Ireny Szewińskiej i Jolanty Janoty. Paweł Fajdek ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie – 80,87 m. To wystarczyło do pokonania Wojciecha Nowickiego, który tym razem rzucił „tylko” 79,52 m.

W rywalizacji pań w tej konkurencji niespodziewanie triumfowała Amerykanka Gwen Berry wynikiem 75,79 m, która w pokonanym polu zostawiła m.in. Anitę Włodarczyk. Polka rzuciła 75,12 m.

Na wysokim poziomie stał konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Triumfował Nowozelandczyk Tom Walsh (22,18 m), drugi był Michał Haratyk, który uzyskał 21,98 m, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w Europie. Konrad Bukowiecki uzyskał 21,58 m i zajął czwarte miejsca. Najlepszy wynik na świecie padł też w skoku wzwyż kobiet. Maria Łasickiene skoczyła 2,02 m. Warto odnotować powrót po przerwie macierzyńskiej Kamili Lićwinko, która w pierwszym występie uzyskała 1,87 m.

Świetnie wypadła Karolina Kołeczek na 100 m ppł. Jej wynik, 12,75 s, jest najlepszy w tym roku w Europie i dał jej minimum na MŚ w Dausz oraz igrzyska w Tokio. Na 400 metrów triumfowała Amerykanka Dalilah Muhammad wynikiem 50,60 s, druga była Justyna Święty-Ersetic z czasem 50,85 s, najlepszy w tym roku w Europie.

 

Wielki pojedynek młociarzy

W upale i przy silnym wietrze odbył się w minioną środę w Bydgoszczy pierwszy Memoriał Ireny Szewińskiej. Mimo trudnych warunków rywalizujący w 12 konkurencjach lekkoatletki i lekkoatleci osiągali znakomite wyniki. Ozdobą mityngu był fantastyczny pojedynek polskich młociarza – Wojciecha Nowickiego z Pawłem Fajdkiem.

Z uwagi na pamięć o patronce mityngu, mistrzyni w biegach sprinterskich i na 400 m, te konkurencje wyróżniono szczególnie w programie imprezy. Organizatorzy zadbali zwłaszcza o mocną obsadę biegu na 400 metrów pań. Na starcie pojawiły się m.in. nasze znakomite zawodniczki ze sztafety – ubiegłoroczna mistrzyni Europy Justyna Święty-Ersetic oraz Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Anna Kiełbasińska. Nasze biegaczki na bydgoskiej bieżni pokonała jednak reprezentantka Nigerii Amina Seyni, która triumfowała z czasem 51,11 s. Drugą lokatę zajęła Święty-Erestic z wynikiem 51,30 s, swoim najlepszym w tym roku, który zapewnił jej minimum na mistrzostwa świata w Dausze. Trzecia linię mety minęła Baumgart-Witan, która także wypełniła minimum PZLA, a na czwartym miejscu finiszowała Kiełbasińska, lecz chociaż ustanowiła swój życiowy rekord (51,83 s), to do minimum zabrakło jej 0,03 sekundy.

Fani lekkiej atletyki z ciekawością czekali na pierwszy w tym roku na otwartym stadionie występ naszej najlepszej obecnie sprinterki Ewy Swobody. Nie zawiedli się, bo w biegu na 100 m nasza lekkoatletka mimo kiepskiego startu zajęła drugie miejsce z czasem 11,35 s, zapewniając sobie minimum PZLA. Sprint wygrała z rezultatem 11,27 Amerykanka Morolake Akinosun. Z kolei wśród panów rywalizację na „setkę” wygrał Simon Magakwe z RPA z rezultatem 10,39 s. Najlepszy z naszych sprinterów, Remigiusz Olszewski, był trzeci z czasem 10,59 s. Warto też odnotować zwycięstwo Adama Kszczota na 800 m, który wygrał z czasem 1:45,15. Niespodzianką było dopiero piąte Marcina Lewandowskiego (1:46,62).

Mnóstwo emocji dostarczyli też kibicom nasi specjaliści w konkurencjach rzutowych. W pchnięciu kulą do znakomitej formy Michała Haratyka nie dostroił się tym razem jego największy krajowy rywal Konrad Bukowiecki. O ile Haratyk pchał kapitalnie, uzyskując aż w pięciu próbach wyniki powyżej 21 metrów, to Bukowiecki dla odmiany ani razu nie przekroczył tej granicy i zakończył zawody na czwartym miejscu z wynikiem 20,37 m. Wielka szkoda, bo kilka dni wcześniej podczas mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie posłał kulę na odległość 21,97 m. Gdyby powtórzył ten rezultat w Bydgoszczy, pewnie pokonałby Haratyka, bo on w swojej najlepszej próbie uzyskał 21,90 m (to czwarty wynik na świecie w tym sezonie).

Nie było natomiast zawodu w rywalizacji młociarzy. Starcie ubiegłorocznego mistrza Europy Wojciecha Nowickiego z trzykrotnym mistrzem świata Pawłem Fajdkiem mogłoby być ozdobą każdego mityngu. Obaj nasi reprezentanci pokonali granicę 80 metrów i uzyskali swoje najlepsze wyniki w sezonie. Ostatecznie rywalizację naszych mistrzów wygrał Nowicki wynikiem 80,26 m, przed Fajdkiem, który w najlepszym rzucie uzyskał odległość 80,09 m. W tegorocznym światowym rankingu młociarzy Nowicki awansował na pierwsze miejsce, a Fajdek jest drugi. To obiecujący prognostyk przed mistrzostwami w Dausze.

 

Święto w Bydgoszczy

W środę 12 czerwca w Bydgoszczy odbędzie się I Memoriał Ireny Szewińskiej. Na mityngu poświęconym pamięci zmarłej 29 czerwca ub. roku najwybitniejszej polskiej lekkoatletki wystartuje plejada wybitnych zawodniczek i zawodników z całego świata.

Pierwszy Memoriał Ireny Szewińskiej będzie dla Bydgoszczy próbą generalną przed sierpniowymi drużynowymi mistrzostwami Europy, które odbędą się w dniach 9-11 sierpnia na stadionie Zawiszy. Mityng rozpocznie się o godz. 17:00, a kibice na stadionie obejrzą rywalizację w dwunastu konkurencjach – na 100, 400, 800 i 100 metrów przez płotki oraz w skoku w dal kobiet, a także na 100, 400, 800 metrów, 110 metrów przez płotki, 3000 metrów z przeszkodami, w pchnięciu kulą i rzucie młotem mężczyzn. Organizatorzy zadbali o szczegóły, by szczególnie młodsi kibice mogli poznać sylwetkę Ireny Szewińskiej, m.in. na telebimie wyświetlony zostanie film z zapisem jej biegu na 400 metrów z 1976 roku w Bydgoszczy, w którym pobiła rekord świata.

Do Bydgoszczy zjedzie wielu znakomitych lekkoatletów. Rywalizacja zaczęli już od wtorku, bo tego dnia na Wyspie Młyńskiej w centrum miasta rozegrano konkurs skoku o tyczce, z udziałem dwóch najlepszymi polskimi tyczkarzy – Piotra Liska i Pawła Wojciechowskiego. W środę fani lekkiej atletyki będą mogli na stadionie śledzić zmagania w pozostałych konkurencjach. Mocno obsadzony będzie m.in. bieg na 100 metrów kobiet, w którym Ewa Swoboda walczyć będzie z Amerykankami i Jamajkami, a na 400 metrów zaprezentują się „Aniołki Matusińskiego”, z mistrzynią Europy Justyną Święty-Ersetic na czele oraz jej koleżanką ze złotej sztafety, bydgoszczankę Igę Baumgart-Witan. „Znałam panią Irenę, kilka razy rozmawiałyśmy, wręczała mi też medale na kilku zawodach. Mam nadzieję, że Memoriał będzie naszym gestem wdzięczności za to, co zrobiła dla całej lekkoatletyki. Po kontuzji trenuję ciężko, ale jestem na innym etapie przygotowań, niż moje koleżanki” – przyznaje Baumgart-Witan.

Bardzo mocno obsadzone będą konkurencje techniczne. W pchnięciu kulą kibice obejrzą pojedynek dwóch najlepszych w tym sezonie kulomiotów Europie – Michała Haratyka i Konrada Bukowieckiego, ale też m.in. Nigeryjczyka Chukwuebuka Enekwechi, Orazio Cemona z Republiki Południowej Afryki czy Kanadyjczyka Tima Nedowa. W rzucie młotem w Bydgoszczy swój start zapowiedziała niemal cała światowa czołówka zawodników, bo konkurs wpisany został w cykl IAAF Hammer Throw Challenge. Wystartują rzecz jasna polscy mistrzowie świata i Europy Paweł Fajdek oraz Wojciech Nowicki, ale także m.in. mistrz olimpijski Dilszod Nazarow z Tadżykistanu, wicemistrz olimpijski Ersef Apak z Turcji, Francuz Quentin Bigot i Amerykanin Sean Donnelly.

 

Bukowiecki pobił Haratyka

Konrad Bukowiecki wygrał konkurs pchnięcia kulą podczas mityngu Diamentowej Ligi w Rzymie. Nasz kulomiot w najlepszej próbie uzyskał 21,97 m, co jest jego rekordem na otwartym stadionie.

W przeszłości dalej od Bukowieckiego na otwartym stadionie pchnął z Polaków tylko Michał Haratyk, który w czerwcu 2018 roku uzyskał 22,08 m. Wynik Bukowieckiego to najlepszy w tym sezonie rezultat w Europie i trzeci na świecie. Liderem tegorocznych tabel jest Amerykanin Ryan Crouser – 22,74 m. Polak uzyskał swój najlepszy wynik w piątej kolejce. W szóstej pchnął również daleko – na odległość 21,57. Drugie miejsce w Rzymie zajął Amerykanin Darrell Hill – 21,71 m, a trzecie Brazylijczyk Darlan Romani – 21,68 m. Haratykowi piąte miejsce w rzymskim mityngu zapewniła próba na odległość 21,26 m. W klasyfikacji generalnej Diamentowej Ligi wśród kulomiotów prowadzi Hill z 12 punktami, Bukowiecki jest trzeci (dziewięć punktów), a Haratyk szósty (osiem punktów). Zwycięstwo Bukowieckiego jest pierwszym triumfem Polaka w tym prestiżowym cyklu mityngów lekkoatletycznych od lipca 2017 roku, kiedy to w Monako Piotr Lisek wygrał konkurs skoku o tyczce.

W Rzymie startowali też inni Polacy. Adam Kszczot zajął siódme miejsce, a Marcin Lewandowski ósme w biegu na 800 m. Wygrał Amerykanin Donovan Brazier z najlepszym w tym roku czasem na świecie 1.43,65. Kszczot uzyskał 1.44,74, a Lewandowski 1.45,32. Wynik Kszczota jest najlepszym w tym sezonie w Europie. To także minimum uprawniające do startu w jesiennych mistrzostwach świata w Dausze oraz na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2020 roku. Lewandowski start w mistrzostwach świata ma już zapewniony.

 

W Europie polscy lekkoatleci nadal są najlepsi

Sukcesem zakończył się występ naszych lekkoatletów w halowych mistrzostwach Europy w Glasgow. Biało-czerwoni wywalczyli pięć złotych i dwa srebrne medale i tak samo jako dwa lata temu w Belgradzie zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej.

W halowych mistrzostwach w Glasgow złote medale wywalczyli Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice) na 60 m, kobieca sztafeta 4×400 m ( Anna Kiełbasińska, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik oraz Justyna Święty-Ersetic), Paweł Wojciechowski w skoku o tyczce, Marcin Lewandowski w biegu na 1500 m (obaj CWZS Zawisza Bydgoszcz SL) i Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała) w pchnięciu kulą. Natomiast srebrne krążki zdobyli Sofia Ennaoui (AZS UMCS Lublin) w biegu na 1500 m i Piotr Lisek (OSOT Szczecin) w koku o tyczce.

Pod względem liczby medali jest to gorszy wynik niż dwa lata temu osiągnięty w Belgradzie, bo biało-czerwoni z tamtej imprezy przywieźli 12 krążków. W Glasgow nasi lekkoatleci zdobyli o pięć mniej, ale jakościowo przebili konkurencję, bo mieli w dorobku aż pięć krążków z najcenniejszego kruszcu. I właśnie dzięki temu pokonali w klasyfikacji medalowej gospodarzy mistrzostw Brytyjczyków, którzy wywalczyli w sumie 12 medali, lecz złotych jedynie cztery. Poza tym mieli sześć srebrnych i dwa brązowe. „To wielki sukces naszej reprezentacji, bo wygrała z Brytyjczykami na ich terenie, chociaż oni mieli dużo liczniejszą reprezentację” – stwierdził wiceprezes PZLA Tomasz Majewski. Trzecia w klasyfikacji medalowej była Hiszpania z trzema złotymi medalami, dwoma srebrnymi i jednym brązowym, a czwarta Norwegia (dwa złote, jeden srebrny i jeden brązowy).

Wynik naszej reprezentacji mógłby być jeszcze lepszy, bo polskim lekkoatletom przydarzyło się kilka wpadek. Żadnego medalu nie zdobyły choćby biegaczki na 400 m – Iga Baumgart-Witan odpadła w półfinale, zaś Justyna Święty-Ersetic w finale przybiegła na ostatniej pozycji. A przecież przed mistrzostwami obie zajmowały czołowe miejsca na światowych listach najlepszych tegorocznych wyników w hali i były uważane za murowane faworytki do medali. Na szczęście w biegu sztafetowym obie potwierdziły swoją niekwestionowaną klasę, co nie zmienia jednak faktu, że zmarnowały szanse na powiększenie medalowego dorobku polskiej ekipy.
Majewski też nie mógł tego odżałować, ale dwukrotny mistrz olimpijski w pchnięciu kulą stara się tłumaczyć te niepowodzenia. „W sporcie nigdy nie można być niczego pewnym na sto procent. Wiele zawodniczek startujących na 400 m poprawiało w Glasgow swoje wyniki, było dużo rekordów życiowych. Iga i Justyna miały najlepsze wyniki w tym roku, to prawda, ale rywalki też były mocne. Mieliśmy też kilka innych słabszych występów, choćby chłopaków na 800 metrów. Martwi mnie trochę, że w naszej ekipie nikt nie zrobił jakiejś super niespodzianki. Na szczęście mamy gwiazdy, które nie zawodzą, trzeba jednak pamiętać, że to była najłatwiejsza impreza jaką mamy w najbliższym czasie. Przed nami mistrzostwa świata, a za rok igrzyska. Łatwe medale się skończyły, teraz będzie tylko trudniej i trudniej” – twierdzi z przekonaniem wiceprezes PZLA.
Brytyjczycy dali plamę jedynie przy nagradzaniu medalistów. Nasza sztafeta pań 4×400 m odebrała trofea podczas pożegnalnego bankietu, w jakiejś wnęce. Kiedy Mazurka Dąbrowskigo grano Michałowi Haratykowi, nie wiedziała o tym nawet Telewizja Polska, więc radosnego momentu nie zarejestrowały kamery. Kulomiot polski hymn usłyszał z magnetofonu, wrzawę robili mu wolontariusze. Były potem z tego żarty, że to zemsta za kamerę, którą Haratyk rozbił dzień wcześniej kulą podczas konkursu.

Ale jeśli pominąć te żałośnie smutne i pozbawione należytej powagi ceremonie, to mistrzostwa jako takie należy uznać za udane. Poziom zawodów był wysoki, trybuny pękały w szwach, a publiczność dopingowała żywiołowo. Uczestnicy mistrzostw zgodnie twierdzili, że tak naprawdę narzekać mogli jedynie na pogodę, bo Glasgow było spowite mgłą, a ostatniego dnia na miasto spadł huraganowy wiatr.

 

Udane święto królowej sportu

Aż 41226 widzów na Stadionie Śląskim w Chorzowie obejrzało w minioną środę Memoriał Kamili Skolimowskiej. Kibice oklaskiwali zwycięstwa gwiazd polskiej lekkoatletyki – Michała Haratyka, Pawła Fajdka, Piotra Liska, Marcina Lewandowskiego i Ewy Swobody.

 

Wejściówki na środowe zawody były za darmo, co jednak nie do końca tłumaczy znakomitą frekwencję. Wygląda na to, że sukcesy naszych lekkoatletów odniesione na niedawnych mistrzostwach Europy w Berlinie nakręciły zainteresowanie polskich kibiców zmaganiami gwiazd królowej sportu. Zawody poświęcone pamięci zmarłej w 2009 roku w wieku 26 lat z powodu zatoru tętnicy płucnej Kamili Skolimowskiej mistrzyni olimpijskiej w rzucie młotem wcześniej odbywały się w Warszawie. Teraz Stadion Śląski w Chorzowie stał się areną imprezy. Na tym pięknym obiekcie na oczach ponad 40 tysięcy działy się naprawdę wielkie rzeczy.

Prestiżowe zwycięstwo w konkursie skoku o tyczce odniósł Piotr Lisek. Czwarty zawodnik niedawnych ME w Berlinie musiał się trochę napracować, bo wysokości 5,80 m i 5,85 m dające mu wygraną zaliczył dopiero w trzecich próbach. Nasz tyczkarz wyprzedził mistrza świata z 2015 roku Shawnacy Barbera (5,80), rekordzistę świata Renauda Lavilleniego (5,70) i mistrza świata z 2011 roku Pawła Wojciechowskiego (również 5,70). Kapitalny pojedynek w rzucie młotem stoczyli świeżo upieczeni mistrz Europy Wojciech Nowicki i wicemistrz Paweł Fajdek. Lepszy okazał się Fajdek, który wreszcie przerwał serię porażek z Nowickim i wygrał z nim wynikiem 79,41 m. Aktualny mistrz naszego kontynentu był gorszy o równe dwa metry. W rywalizacji młociarek pod nieobecność Anity Włodarczyk Joannie Fiodorow do zwycięstwa wystarczyła odległość 74,39 m, ale był to jej najlepszy wynik w tym sezonie. Brązowa medalistka z Berlina wyprzedziła wicemistrzynię Europy Alexandrę Tavernier. Francuzka uzyskała 73,38 m. W rywalizacji kulomiotów najlepszy był mistrz Europy Michał Haratyk (21,33 m), który pokonał obecnego mistrza świata Nowozelandczyka Toma Walsha (21,28 m).

Na wysokim poziomie stały też konkurencje biegowe. Na sto metrów kobiet wygrała Ewa Swoboda z wynikiem 11,23 s, najlepszym jaki uzyskała w ostatnich dwóch latach. Większe większe wrażenie zrobili jednak w tej konkurencji panowie. Amerykanin Ronnie Baker wygrał „setkę” z czasem 9,87 s i był to najlepszy wynik na świecie w obecnym sezonie. Szybko biegano też na 400 metrów. Rywalizację mężczyzn rezultatem 44,43 s wygrał Steven Gardiner z Bahama, który wyprzedził Karola Zalewskiego (45,32). Z jeszcze większą przewagą swoje zwycięstwo na tym dystansie odniosła biegaczka z RPA Caster Semenya, u której stwierdzono hiperandrogenizm. Semenya uzyskała czas 50,06 s i wyraźnie pokonała drugą na mecie złotą medalistkę z Berlina Justynę Święty-Ersetic (51,45 s). Do niespodzianki doszło natomiast w biegu na 800 metrów mężczyzn. Mistrz Europy z Berlina Adam Kszczot był dopiero trzeci, a wygrał wicemistrz Europy w biegu na 1500 m Marcin Lewandowski.