Linette nadal najlepsza w Polsce

W najnowszym notowaniu rankingu WTA Magda Linette utrzymała 33. lokatę i wciąż jest najwyżej sklasyfikowaną z polskich tenisistek. Iga Świątek spadła o jedno miejsce i zajmuje obecnie na światowej liście 50. pozycję, ale po rozgrywanym w tym tygodniu turnieju w Dosze awansuje o kilka lokat.

Rakieta numer jeden w naszym kobiecym tenisie, Magda Linette, zajmuje obecnie w światowym rankingu najwyższą w karierze 33. lokatę, ale raczej nie utrzyma jej w następnym notowaniu. Poznanianka odpadła już w I rundzie turnieju WTA Premier 5 w katarskiej Dosze, po porażce z wyżej notowaną Czeszką Karoliną Muchovą (WTA 27), dlatego w przyszłym tygodniu musi liczyć się ze spadkiem w światowym zestawieniu.
Świątek straciła punkty za zeszłoroczny występ w Budapeszcie i spadła z 49. na 50. lokatę, lecz ona będzie miała okazję odrobić straty, bowiem udział w turnieju w Dosze zaczęła od wygranej z wyżej notowaną Chorwatka Donną Vekić (WTA 23) 6:4, 7:5. Warszawianka w tym tygodniu nie broni żadnych punktów, dlatego w przypadku osiągnięcia dobrego wyniku w katarskim turnieju może awansować w rankingu WTA nawet o kilkanaście miejsc.
W drugiej setce światowej mamy dwie kolejne zawodniczki – Katarzyna Kawa plasuje się aktualnie na 121. miejscu, zaś Magdalena Fręch, która zaliczyła spadek o 11 pozycji, zajmuje 176. lokatę. Natomiast w trzeciej setce rankingu WTA swoje pozycje utrzymały Maja Chwalińska (WTA 215) i Urszula Radwańska (WTA 267). Następna w hierarchii polskich tenisistek Katarzyna Piter jest sklasyfikowana na 350. pozycji. Kolejna na liście Stefania Rogozińska-Dzik, Anna Hertel i Paula Kania plasują się w ósmej setce światowej listy.
Pozycję liderki rankingu WTA utrzymała Australijka Ashleigh Barty, drugie miejsce zajmuje triumfatorka niedzielnego finału turnieju w Dubaju Rumunka Simona Halep, a trzecie Czeszka Karolina Pliskova. Szwajcarka Belinda Bencić, która nie obroniła tytułu w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, spadła z 4. na 9. pozycję. Jej miejsce za czołową trójką zestawienia zajęła Kanadyjka Bianca Andreescu, a Top 10 uzupełniają 5. na liście Amerykanka Sofia Kenin, 6. Holenderka Kiki Bertens, 7. Ukrainka Elina Switolina, 8. Amerykanka Serena Williams, zaś najlepszą dziesiątkę zamyka Japonka Naomi Osaka.

Udana wyprawa Świątek na antypody

Iga Świątek awansowała do IV rundy wielkoszlemowego Australian Open. W sobotę pokonała rozstawioną z numerem 19. Chorwatkę Donnę Vekić 7:5, 6:3, która wcześniej wyeliminowała Rosjankę Marię Szarapową. O awans do ćwierćfinału 18-letnia tenisistka z Warszawy z nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu zmierzyła się z Estonką Anett Kontaveit.

Nastoletnia tenisistka z Warszawy po raz drugi w karierze doszła do 1/8 finału w turniejach Wielkiego Szlema. W ubiegłym roku dotarła do tego poziomu w French Open w Paryżu. Zwycięstwo klasyfikowanej w rankingu na 56. miejscu Igi Świątek zostało zauważone w tenisowym świecie. Serwis wtatennis.com podkreślał, że na kortach w Melbourne w 1/8 finału w grze pozostały tylko dwie nastolatki – oprócz 18-letniej Polki jeszcze 16-letnia Amerykanka Cori Gauff (WTA 67), w tym turnieju sensacyjna pogromczyni broniącej tytułu Japonki Naomi Osaki. Wschodząca gwiazda amerykańskiego tenisa to kolejna Afroamerykanka w kobiecym tenisie w Stanach Zjednoczonych, ale już dzisiaj eksperci uważają, że to ona będzie godną następczynią sióstr Sereny i Venus Williams. Obie już odpadły z turnieju, a 39-letnią Venus wyeliminowała już w pierwszej rundzie właśnie Cori Gauff, która na wielkie sukcesy musi jednak poczekać do następnych turniejów, bowiem w walce o ćwierćfinał pokonała ją w niedzielę 21-letnia Rosjanka Sofia Kenin (WTA 15).
Donna Vekić nie dała rady
Niżej notowana w rankingu WTA Polka nie była rzecz jasna faworytką pojedynku z plasującą się o 36 pozycji wyżej Donną Vekić. 23-letnia Chorwatka jest ćwierćfinalistką ubiegłorocznego US Open, nic zatem dziwnego, że Świątek czuła przed nią wielki respekt. „To był mój najtrudniejszy mecz w tym turnieju. Granie przeciwko tak doświadczonym zawodniczkom zawsze jest wyzwaniem. Moje ciało nie zawsze mnie słuchało, bo byłam bardzo zmęczona. Nie miałam tej pewności, którą odczuwałam przed poprzednimi spotkaniami. W trakcie gry koncentrowałam się jednak już tylko na tym, żeby zmusić rywalkę do błędów. Była to jak się okazało skuteczna taktyka. Awansowała po raz drugi w karierze do IV rundy Wielkiego Szlema, ale to dla mnie wciąż wielka nowość” – przyznała polska tenisistka na konferencji prasowej po spotkaniu z Vekić.
Chorwackie media przyjęły zwycięstwo Świątek z lekkim niedowierzaniem. „Vekić nie potwierdziła na korcie statusu faworytki. W pojedynku z pięć lat młodszą Polką nie wykorzystała sytuacji, po których mecz mógł potoczyć się po jej myśli. Nie wykorzystała break pointu na samym początku, bo rywalka wytrzymała presję i po 104 minutach zakończyła spotkanie w dwóch setach 7:5, 6:3” – napisano w jednym z branżowych portali w tym kraju. Sukces Świątek odnotowała też oficjalna strona internetowa WTA. „Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open, czym wyrównała swój najlepszy występ na wielkoszlemowych turniejach. W następnym meczu w Melbourne Polka będzie miała okazję zrewanżować się Anett Kontaveit za ubiegłoroczną porażkę w Cincinatti 6:4, 6:7” – napisano w wtatennis.com.
Warszawianka w tegorocznym Australian Open oprócz występów w grze pojedynczej zaplanowała też start w mikście, w parze z Łukaszem Kubotem. Oboje wspólnymi startami chcą sprawdzić jakie mają szanse w kontekście startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. W pierwszym meczu polska para pokonała Australijczyków Ellen Perez i Luke’a Saville’a 6:4, 7:5 i awansowała do 1/8 finału miksta. Ich kolejnymi przeciwnikami będą Tajwanka Hao-Ching Chan i Nowozelandczyk Michael Venus. Mecz zostanie rozegrany w poniedziałek rano polskiego czasu, już po pojedynku Świątek z Kontaveit. Kubot, który chwalił młodą koleżankę po pierwszym występie, jedyne obawy miał odnośnie jej fizycznej formy. O siebie nie musiał się martwić, bo odpadł już z turnieju debla i miał na głowie jedynie występ w grze mieszanej, ale w rozmowach z Igą jasno dawał jej do zrozumienia, że ona ma wszystko podporządkować grze pojedynczej.
Kontaveit też wymiatała
Pojedynek Świątek z Kontaveit (WTA 31) zaplanowano w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu na krytym korcie Melbourne Arena. Nasza tenisistka w poprzednich rundach odprawiła bez straty seta Węgierkę Timeę Babos, Hiszpankę Carlę Suarez Navarro i Donnę Vekić, ale Estonka też zmiatała swoje przeciwniczki z kortu. Wprawdzie w drodze do IV rundy straciła jednego seta, w inauguracyjnym starciu z Hiszpanką Sarą Sorribes (6:2, 4:6, 6:1), lecz dwa pozostałe pojedynki kończyła już w dwóch partiach – z Australijką Astrą Sharmą wygrała 6:0, 6:2, a rozstawioną w turnieju z numerem szóstym Szwajcarkę Belindę Bencić rozbiła w 49 minut 6:1, 6:1. Był to jej jeden z najlepszych meczów w karierze i dziesiąte zwycięstwo nad tenisistką z Top 10 światowego rankingu. Najbardziej spektakularnym z nich było pokonanie w 2017 roku w Rzymie Angelique Kerber, ówczesnej rakiety numer 1 na świecie.
Kontaveit po raz czwarty w karierze dotarła do IV rundy wielkoszlemowej imprezy,a po raz drugi w Australian Open (wcześniej w 2018 roku). W innych turniejach tej rangi dokonała tego w US Open w 2015 i French Open w 2018 roku. Estonka wraca do formy po problemach zdrowotnych. Ubiegły sezon zakończyła we wrześniu, po US Open. W Nowym Jorku oddała wtedy walkowerem mecz III rundy z Bencić, bo zmagała się z chorobą wirusową. Zrezygnowała potem z występów w Azji (Zhengzhou, Osaka, Wuhan) oraz w Linzu i Moskwie. Dla niej, podobnie jak dla Świątek, stawką poniedziałkowego pojedynku był pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału.
Trwa pogrom faworytek
Bencić nie była jedyną tenisistka z Top 10 rankingu wyrzucona za burtę w pierwszym tygodniu turnieju w Melbourne. Rozstawiona z numerem 5 Ukrainka Jelina Switolina, ćwierćfinalistka dwóch poprzednich edycji Australian Open i półfinalistka ubiegłorocznych Wimbledonu oraz US Open, odpadła w niedzielę po porażce z Hiszpanką Garbine Muguruzą 1:6, 2:6. Przed nią i Bencić z imprezą pożegnały się jeszcze Czeszka Karolina Pliskova (WTA 2), Japonka Naomi Osaka (WTA 3) i Amerykanka Serena Williams (WTA 9). W 1/8 finału imprezy w Melbourne pozostały z Top 10 już tylko Australijka Ashleigh Barty (WTA 1), Rumunka Simona Halep (WTA 4), Czeszka Petra Kvitova (WTA 7) i Holenderka Kiki Bertens (WTA 10).
Z zawodniczek czołowej dziesiątki światowej listy w tegorocznym Australian Open nie wystąpiła z powodu kontuzji pleców sklasyfikowana w rankingu WTA na szóstym miejscu Kanadyjka Bianca Andreescu, mistrzyni US Open 2019.

Osaka wypadła z walki o tron

Była liderka światowego rankingu Naomi Osaka wycofała się z kończącego sezon turnieju WTA Finals w chińskim Shenzen. Japonka zrezygnowała z powodu kontuzji ramienia. Zastąpiła ją w grupie czerwonej Belgijka Kiki Bertens i od razu odniosła sukces pokonując Australijkę Ashleigh Barty.

Osaka rozpoczęła batalię w WTA Finals w dobrym stylu. W swoim pierwszym spotkaniu w grupie „czerwonej” wygrała z Czeszką Petrą Kvitovą 7:6(1), 4:6, 6:4. We wtorek Japonka miała zagrać z rakietą numer jeden Australijką Ashleigh Barty, ale niespodziewanie zrezygnowała z dalszych występów. „Jestem rozczarowana, że muszę wycofać się z turnieju. Nie tak chciałam zakończyć turniej i ten sezon. Mam nadzieję na szybki powrót do zdrowia i wierz, że za rok ponownie pojawię się w Shenzen” – powiedziała na pożegnanie Osaki. Mistrzyni ubiegłorocznego US Open i tegorocznego Australian Open kończy zatem sezon z 11 zwycięstwami z rzędu i dwoma turniejowymi tytułami – w Toray Pan Pacific Open w Tokio i China Open w Pekinie.

Wycofując się z turnieju Osaka zrobiła prezent Ashleigh Barty, bo Australijka bez względu na wynik jaki osiągnie w Shenzhen zakończy 2019 rok na pierwszym miejscu światowej listy. I być może ta miła perspektywa trochę ją zdemobilizowała, bo we wtorek Barty nieoczekiwanie przegrała z zastępczynią Osaki, sklasyfikowaną obecnie w rankingu WTA na 10. pozycji Belgijką Kiki Bertens 6:3, 3:6, 4:6. Wygrana belgijskiej tenisistki otwiera jej szanse nawet na awans do półfinału, jeśli w czwartek pokona jeszcze Szwajcarkę Belindę Bencic, która z kolei we wtorek uporała się z Petrą Kvitovą 6:3, 1:6, 6:4. W rozegranej w niedzielę pierwsze kolejce spotkań w grupie „czerwonej” po wspomnianym już wyżej starciu Osaki z Kvitovą, na kort wyszły Barty i Bencic. Lepsza okazała się Australijka, która wygrała 5:7, 6:1, 6:2. W najtrudniejszej sytuacji jest w tej chwili Kvitova, bo Czeszka ma już na koncie dwie porażki.

Przypomnijmy, że w turnieju mistrzyń w Shenzen pula nagród wynosi aż 14 milionów dolarów, a lwią część tej kwoty zgarnie najlepsza z grona ośmiu najlepszych tenisistek obecnego sezonu. W grupie „czerwonej” grają Ashleigh Barty, Petra Kvitova Belinda Bencic i zamiast Osaki Kiki Bertens, natomiast w grupie „purpurowej” Czeszka Karolina Pliskova, Kanadyjka Bianca Andreescu, Rumunka Simona Halep i broniąca tytułu Ukrainka Jelina Switolina. Pojedynki pierwszej kolejki w tej grupie odbyły się w poniedziałek. Zmagania zaczęły Switolina i Pliskova. Ukraińska tenisistka rozstrzygnęła pojedynek w dwóch setach wygrywając 7:6(12), 6:4.

Jeszcze bardziej zaciętą walkę stoczyły Halep i Andreescu. Te zawodniczki w tym roku zdobyły po jednym wielkoszlemowym tytule. Halep triumfowała w Wimbledonie, a Andreescu wygrała US Open. W Shenzhen zmierzyły się w bezpośrednim starciu po raz pierwszy. Rumuńska mistrzyni przez ponad dwie i pół godziny toczyła heroiczny bój z reprezentującą Kanadę 19-letnią rodaczką (rodzice Andreescu wyemigrowali do Kanady z Rumunii na początku XXI wieku) i pokonała ją 3:6, 7:6(6), 6:3. Wygrana nie stawia jeszcze Halep w roli faworytki imprezy, ale pokonanie wschodzącej gwiazdy światowego tenisa może być sygnałem, że celem rumuńskiej tenisistki w Shenzhen jest zwycięstwo w turnieju.

 

Mistrzynie grają w Shenzhen

Od niedzieli osiem najlepszych tenisistek tegorocznego sezonu rywalizuje w chińskim Shenzhen w turnieju WTA Finals. Zostały podzielone na dwie grupy. W „czerwonej” grają Australijka Ashleigh Barty, Japonka Naomi Osaka, Czeszka Petra Kvitova i Szwajcarka Belinda Bencic, natomiast w „purpurowej” Czeszka Karolina Pliskova, Kanadyjka Bianca Andreescu, Rumunka Simona Halep i Ukrainka Jelina Switolina. Turniej potrwa do 3 listopada.

Mistrzostwa WTA z udziałem ośmiu najlepszych singlistek sezonu po raz pierwszy odbywają się w Shenzhen. Poprzednio impreza gościła w Singapurze, natomiast od tego sezonu przez dziesięć kolejnych lat turniej mistrzyń rozgrywany będzie w tym chińskim mieście, bo na tak długo WTA zawarła umowę. Chińczycy przekonali władze zarządzającej kobiecymi rozgrywkami organizacji do przeprowadzki oraz umiejscowienia turnieju mistrzyń na cała dekadę w najprostszy sposób, po prostu zaproponowali podwojenie puli nagród. W Singapurze tenisistki miały do podziału siedem milionów dolarów, teraz grają za dwukrotnie większe pieniądze – ponad 14 milionów dolarów.

Jako pierwsze wyszły na kort Japonka Naomi Osaka i Czeszka Petra Kvitova. Był to ich drugi dopiero pojedynek. W styczniu tego roku zmierzyły się w finale Australian Open i wtedy w trzech setach zwyciężyła 22-letnia japońska tenisistka, zdobywając drugi wielkoszlemowy tytuł w karierze, po US Open 2018. Czeszka w swoim dorobku także ma dwa wielkoszlemowe triumfy, ale oba odniosła na trawiastych kortach Wimbledonu (2011, 2014).

W tym roku Kvitova triumfowała w Sydney i Stuttgarcie, natomiast Osaka, po wygraniu Australian Open, zanotowała spadek formy i straciła pozycję liderki na rzecz Ashleigh Barty, lecz ostatnio wróciła na zwycięską ścieżkę. Wygrała dwa azjatyckie turnieje, w Osace i Pekinie, a przystępując do pojedynku z Kvitovą miała na koncie 10 wygranych meczów z rzędu. W pierwszym secie walka była bardzo wyrównana i Japonka wygrała tę partię tie-breaku 7:6(1). W drugim secie czeska tenisistka poprawiła swoja grę i zwyciężyła 6:4, lecz w decydującej partii pozwoliła rywalce na przejęcie inicjatywy i przegrywała już nawet 2:5, ale ostatecznie po walce uległa jej 4:6.

W drugim niedzielnym pojedynku w grupie czerwonej liderka światowej listy Australijka Ashleigh Barty stanęła do walki ze Szwajcarką Belindą Bencic. Obie tenisistki debiutują w turnieju mistrzyń – Barty co prawda grała w imprezie juz dwukrotnie, ale te dwa występy zanotowała w grze podwójnej. W singlu rywalizuje po raz pierwszy, podobnie jak Bencic, która awans zapewniła sobie rzutem na taśmę wygrywając turniej w Moskwie.

W pojedynku turniejowej „jedynki” z turniejową „siódemką” lepsza okazała się Australijka, która zwyciężyła 5:7, 6:1, 6:2.
W poniedziałek o punkty powalczą zawodniczki z grupy „purpurowej”. W pierwszej serii gier Karolina Pliskova zmierzy się z Jeliną Switoliną, a Bianca Andreescu z Simoną Halep.

Po raz pierwszy od 2015 roku również w deblu jest faza grupowa. W niedzielę odbędą się dwa mecze w Grupie Purpurowej. Su-Wei Hsieh i Barbora Strycova zmierzą się z Samanthą Stosur i Shuai Zhang, z którymi w maju przegrały w Madrycie. Tajwanka i Czeszka triumfowały w tym sezonie w Wimbledonie. Australijka i Chinka w styczniu wygrały Australian Open. Hsieh w 2013 roku zwyciężyła w Masters razem z Shuai Peng. Stosur w imprezie tej była najlepsza dwa razy wspólnie z Lisą Raymond (2005, 2006).
Gabriela Dabrowski i Yifan Xu zagrają z Barborą Krejcikovą i Kateriną Siniakovą. Kanadyjka i Chinka to finalistki tegorocznego Wimbledonu. Czeszki zdobyły tytuł w Toronto. Największe sukcesy osiągnęły w ubiegłym sezonie, gdy święciły wielkoszlemowe triumfy w Paryżu i Londynie. Są również finalistkami Mistrzostw WTA 2018. W tym roku Dabrowski i Xu pokonały Krejcikovą i Siniakovą w Madrycie i w półfinale Wimbledonu.

 

Barty podwójną liderką

Triumfatorka turnieju w Moskwie Belinda Bencic awansowała z 10. na siódme miejsce w światowym rankingu tenisistek. Szwajcarka zapewniła też sobie miejsce w WTA Finals w Shenzen.

Pozycje liderki rankingu WTA utrzymała Australijka Ashleigh Barty, która jest też pierwsza w rankingu zawodniczek, które wywalczyły prawo gry w tegorocznym turnieju mistrzyń w chińskim Shenzen. Tam na przełomie października i listopada osiem najlepszych w tym roku singlistek i osiem najlepszych par deblowych powalczy w turnieju z pulą nagród przekraczającą 14 mln dolarów.

Kolejne miejsca na światowej liście zajmują: Czeszka Karolina Pliskova, Japonka Naomi Osaka, Kanadyjka Bianca Andreescu, Rumunka Simona Halep, Czeszka Petra Kvitova, wspomniana już Szwajcarka Belinda Bencić oraz Ukrainka Jelina Switolina, ubiegłoroczna triumfatorka WTA Finals. Top 10 zestawienia zamykają Amerykanka Serena Williams i Holenderka Kiki Bertnes. Z polskich tenisistek najwyżej sklasyfikowana Magda Linette plasuje się na 42. miejsce, a druga z z naszych zawodniczek w Top 100, Iga Świątek, zajmuje 61. lokatę. W drugiej setce listy mamy jeszcze Katarzynę Kawę, obecnie zajmującą 128. miejsce oraz 192. Magdalenę Fręch.

Daleko kończą sezon dwie tenisowe gwiazdy polskiego pochodzenia. Reprezentująca Niemcy Angelique Kerber spadła na 17. miejsce, a reprezentująca Danię Karolina Woźniacka aż na 38. Przypomnijmy, że obie swego czasu były na czele światowej listy. W podobnej sytuacji jest też kilka innych tenisistek, które były liderkami rankingu WTA – Hiszpanka Garbine Muguruza jest 36., Białorusinka Wiktoria Azarenka 50., Amerykanka Venus Williams 53 czy Rosjanka Maria Szarapowa, która wypadła z Top 100 i jest obecnie sklasyfikowana dopiero na 134. pozycji.

 

Przetasowania po US Open

Japonka Naomi Osaka nie obroniła tytułu w US Open i w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła na czwarte miejsce. Liderką ponownie została Australijka Ashleigh Barty. Tegoroczna triumfatorka, Kanadyjka Bianca Andreescu, awansował na piątą lokatę. W rankingu ATP w czołowej trójce nie doszło do zmian – liderem pozostał Novak Djoković, drugi jest Rafael Nadal, a trzeci Roger Federer.

Chociaż Barty odpadła już w 1/8 finału nowojorskiego turnieju, mimo to znów jest na czele listy światowej i jako pierwsza zapewniła sobie udział w kończących sezon „turnieju mistrzyń” – WTA Finals w chińskim Shenzen. Dużo straciła dotychczasowa liderka, Japonka Naomi Osaka, która w US Open broniła tytułu, ale w odpadła już w 4. rundzie po porażce ze Szwajcarką Belindą Bencić 5:7, 4:6. Z 4846 punktami na koncie jest obecnie czwarta, ale piątą w zestawieniu Biancę Andreescu wyprzedza zaledwie o 11 „oczek”. Prowadząca na światowej liście Barty (6501 pkt) też nie ma zbyt dużej przewagi nad drugą w kolejności Czeszką Karoliną Pliskovą, która zgromadziła na koncie 6125 pkt. Zdecydowanie większą stratę notuje trzecia w rankingu Ukrainka Jelina Switolina – 5032 pkt. Stawkę w Top 10 uzupełniają: 6. Simona Halep (Rumunia) – 4803 pkt, 7. Petra Kvitova (Czechy) – 4326, 8. Kiki Bertens (Holandia) – 4325, 9. Serena Williams (USA) – 3935, 10. Belinda Bencic (Szwajcaria) – 3738.
Z polskich tenisistek najwyżej w najnowszym notowaniu sklasyfikowana została Magda Linette, która po udanym występie w US Open awansowała z 53. na najlepsze w karierze 45. miejsce. Iga Świątek natomiast spadła z 49. na 57. lokatę i straciła pozycję rakiety numer jeden w naszym kobiecym tenisie. W Top 100 światowej listy nie mamy już innych zawodniczek, natomiast w drugiej setce rankingu niewielki awans zanotowała Katarzyna Kawa (z 132. na 129. miejsce).

W singlu mężczyzn ubiegłoroczny triumfator, Novak Djoković, podobnie jak Osaka wśród pań, także nie obronił tytułu. Co ciekawe, serbski tenisista odpadł po porażce ze Stanem Wawrinką, rodakiem Belindy Bencić, także jak Japonka w IV rundzie. Drugi z przewodzących w światowym rankingu „trzech muszkieterów”, Szwajcar Roger Federer, pożegnał się z US Open w ćwierćfinale, więc na placu boju pozostał już tylko trzeci z nich, Hiszpan Rafael Nadal. I on też sięgnął po zwycięstwo w tegorocznej edycji zmagań na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, pokonując w finale po trwającym ponad cztery i pół godziny epickim boju Rosjanina Daniła Miedwiediewa 7:5, 6:3, 5:7, 4:6, 6:4. Był to 19. wielkoszlemowy triumf hiszpańskiego tenisisty. Więcej od niego ma jedynie Federer (20), a Djokowić o trzy mniej (16). W 2019 roku tytuły w Wielkim Szlemie podzielili między siebie Serb i Hiszpan – Djoković wygrał Australian Open i Wimbledon, a Nadal French Open i US Open. To już trzeci sezon z rzędu, w którym gracze „wielkiej trójki” (Federer w poprzednich latach też wygrywał) nie pozwalają nikomu z zewnątrz zdobyć tych najbardziej prestiżowych laurów w tenisie.

W najnowszym notowaniu rankingu ATP widać, jak wielki dystans dzieli Djokovicia, Nadala i Federera od reszty graczy. Lider zestawienia, Djoković, ma na koncie 9865 pkt, drugi Nadal 9225 pkt, a trzeci Federer 7130 pkt. Finalista tegorocznego US Open Rosjanin Daniił Miedwiediew awansował na czwarte miejsce, ale ma w dorobku tylko 5235 pkt. Top 10 światowej listy tenisistów uzupełniają: 5. Dominic Thiem (Austria) – 4575 pkt, 6. Alexander Zverev (Niemcy) – 4095, 7. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3420, 8. Kei Nishikori (Japonia) – 3375, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2810, 10. Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – 2575.
Z polskich graczy najwyżej sklasyfikowano Huberta Hurkacza, który po odpadnięciu w 1. rundzie US Open spadł z 29. na 33. miejsce. Znaczny awans odnotował natomiast drugi z Polaków w Top 100, Kamil Majchrzak. Piotrkowianin dostał się do głównej drabinki US Open jako tzw. szczęśliwy przegrany, zastępując Kanadyjczyka Milosa Raonicia. 23-letni Majchrzak wykorzystał szansę i dotarł aż do trzeciej rundy, w której przegrał po zaciętym spotkaniu z Bułgarem Grigorem Dimitrowem. Był to jego najlepszy występ w karierze, a dzięki zdobytym punktom awansował w rankingu ATP z 94. na 84. miejsce.

 

Rankingi WTA i ATP

Udane występy Igi Świątek i Huberta Hurkacza przełożyły się na ich awanse w rankingach na najwyższe miejscach w karierze. Ogromny skok zanotowała też 17-letnia Maja Chwalińska.

Świątek, która dotarła do 3. rundy turnieju Rogers Cup w Toronto, pokonując po drodze m.in. byłą liderkę światowego rankingu Karolinę Woźniacką, w tym tygodniu rywalizuje w imprezie WTA podobnej rangi w Cincinnati. Warszawianka przebiła się tam przez dwustopniowe kwalifikacje, a następnie w 1. rundzie wyeliminowała 25. na światowej liście Francuzkę Caroline Garcię, a to już pozwoli jej w kolejnym notowaniu znowu awansować w rankingu. Obecnie zajmuje w nim 55. pozycję.

Hurkacz w rozgrywanej Montrealu męskiej części cyklu turniejów Rogers Cup także doszedł do 3. rundy, a po drodze wyeliminował m.in. piątego na światowej liście Greka Stefanosa Tsitsipasa. Najwyżej w karierze awansował także Kamil Majchrzak, który znalazł się na 96. pozycji. Magda Linette zajmuje obecnie 79. lokatę, co oznacza, że w Top 100 światowych rankingów mamy kwartet reprezentantów. Żaden z tenisistów na razie nie ma szans na powiększenie tego grona, natomiast Świątek i Linette wkrótce mogą dostać wsparcie. Katarzyna Kawa plasuje się obecnie na 124. miejscu, ale właśnie do Top 200 z impetem wleciała kolejna wielka nadzieja naszego żeńskiego tenisa, 17-letnia Maja Chawalińska.

Zawodniczka z Dąbrowy Górniczej wygrała ostatnio w Warszawie turniej WSG Open zaliczany do cyklu ITF z pulą nagród 60 tys. dolarów i był to jej trzeci z rzędu turniejowy triumf w imprezach tej rangi. Zdobyte punkty pozwoliły jej awansować z 286. miejsca na 192. Liderem męskiego rankingu jest Serb Novak Djoković, a kobiecego Japonka Naomi Osaka.

 

Podwyżka w US Open

Organizatorzy ostatniego w tym roku wielkoszlemowego turnieju, US Open, ogłosili, że tegoroczna pula nagród została zwiększona o cztery miliony dolarów i wyniesie w sumie aż 57 milionów dolarów.

W żadnym z pozostały turniejów tzw. Wielkiego Szlema (Australian Open, French Open i Wimbledonie) nie płaci się takich wielkich kwot. Amerykanie dbają, żeby w hierarchii najlepiej opłacanych turniejów tenisowych nikt ich nie wyprzedził. W ubiegłym roku w puli nagród mieli 53 mln dolarów, w tym roku powiększyli ją do 57 milionów, a pewnie w kolejnej edycji przekroczą granicę 60 mln dolarów. Triumfatorzy gry pojedynczej otrzymają premie w wysokości 3 850 000 dolarów, zaś pokonani przez nich finaliści 1 900 000. Każdy z uczestników turniejów singla tylko za przystąpienie do rywalizacji otrzyma 58 tys. dolarów. Każde zwycięstwo w głównej drabince turnieju wyceniono na 100 tys. dolarów. Tyle wynosiła cała pula na premie finansowe w 1968 roku, w pierwszym turnieju US Open rozegranym w tzw. erze otwartej. W grze podwójnej wypłaty będą znacznie niższe. Zwycięzcy dostaną po 740 tys. dolarów do podziału, natomiast finaliści 370 tys. Za udział każda para otrzyma do podziału 17 tys. dolarów.

Tegoroczny US Open rozpocznie się w poniedziałek 26 sierpnia, a zakończy w niedzielę 8 września. Mistrzowskich tytułów w singlu bronić będą Japonka Naomi Osaka i Serb Novak Djoković, w grze podwójnej Australijka Ashleigh Barty i Amerykanka Coco Vandeweghe, a mężczyzn Amerykanie Bob i Mike Bryanowie. W obecnej edycji z polskich tenisistów pewne miejsce w głównej drabince singla mają Magda Linette, Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Dołączyć do nich może Kamil Majchrzak, który w najgorszym przypadku będzie musiał zagrać w kwalifikacjach.

 

Australijka nową liderką rankingu WTA

W najnowszym notowaniu rankingu WTA nastąpiła zmiana liderki. Okupująca tę pozycję od 27 stycznia tego roku 21-letnia Japonka Naomi Osaka ustąpiła miejsca 23-letniej Australijce Ashleigh Barty.

Barty jest trzecią tenisistką, która w tym roku objęła prowadzenie w światowym rankingu. Przed Australian Open liderką była Rumunka Simona Halep, po niej na tronie zasiadła Osaka, a teraz jej miejsce zajęła 23-letnia Australijka, która jest 27. zawodniczką w historii rankingu WTA stającą na czele zestawienia. W 1976 roku rodaczka Barty, Evonne Goolagong, panowała tylko przez dwa tygodnie, filigranowa Ashleigh (mierzy 166 cm) ma szanse poprawić jej osiągnięcie, bo chociaż wycofała się z turnieju w Eastbourne, to przed zaczynającym się 1 lipca wielkoszlemowym Wimbledonem powinna utrzymać prowadzenie, a nie jest powiedziane, że na wimbledońskiej trawie nie pokusi się o dobry wynik, który pozwoli jej umocnić się na pozycji liderki. Barty, przypomnijmy – triumfatorka tegorocznego French Open, przewodzi w rankingu z dorobkiem 6540 pkt i wyprzedza drugą na liście Osakę o 163 pkt, a trzecią Czeszkę Karoline Pliskovą o 855 pkt. Trzecie miejsce utrzymała Czeszka Karolina Pliskova, a czwarte Holenderka Kiki Bertens. Do Top 5 wróciła Niemka Andżelika Kerber. Kolejne miejsca w Top 10 światowego rankingu zajmują: 4. Kiki Bertens (Holandia) – 5425 pkt, 5. Andżelika Kerber (Niemcy) – 4685, 6. Petra Kvitova (Czechy) – 4555, 7. Simona Halep (Rumunia) – 3963, 8. Elina Switolina (Ukraina) – 3868, 9. Sloane Stephens (USA) – 3682 i 10. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 3565.

Drugą dziesiątkę otwiera Amerykanka Serena Williams (3411 pkt), a kolejne lokaty zajmują: 12. Anastasija Sevastova (Łotwa) – 3296, 13. Belinda Bencić, (Szwajcaria) – 3073, 14. Karolina Woźniacka (Dania) – 2833, 15. Qiang Wang (Chiny) – 2752, 16. Marketa Vondrousova (Czechy) – 2745, 17. Madison Keys (USA) – 2615, 18. Julia Goerges (Niemcy) – 2605, 19. Johanna Konta (Wielka Brytania) – 2430 i 20. Anett Kontaveit (Estonia) – 2335 pkt.

Z polskich zawodniczek najwyżej sklasyfikowana jest 18-letnia Iga Świątek, która z dorobkiem 878 pkt zajmuje najwyższe w karierze 63. miejsce. Na polskiej liście wszech czasów warszawianka wyprzedziła Iwonę Kuczyńską, która najwyżej była 64. Wyżej klasyfikowane w rankingu od Piątek było sześć tenisistek – Agnieszka Radwańska, Urszula Radwańska, Magdalena Grzybowska, Marta Domachowska, Katarzyna Nowak i Magda Linette, która obecnie zajmuje 75. pozycję z dorobkiem 800 pkt. Kolejne Polki zajmują lokaty w trzeciej setce (Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch i Urszula Radwańska).

W rankingu tenisistów nie doszło do zmian na szczycie. Liderem niezmiennjie jest Serb Novak Djoković, który prowadzi z dorobkiem 12 415 pkt i wyprzedza drugiego w zestawieniu Hiszpana Rafaela Nadal aż o 4470 punktów. Jeszcze większą przewagę ma nad trzecim na liście Szwajcarem Rogerem Federerem – 5795. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Dominic Thiem (Austria) – 4595, 5. Alexander Zverev (Niemcy) – 4405, 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 4215, 7. Kei Nishikori (Japonia) – 4040, 8. Kevin Anderson (RPA) – 3610, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2980 i 10. Fabio Fognini (Włochy) – 2785 pkt.

Jedynym Polakiem w Top 100 jest sklasyfikowany na 52. miejscu Hubert Hurkacz, który nawet poprawił lokatę o jedno „oczko”, chociaż na trawie zupełnie mu się nie wiodło. Dopiero w Eastbourne zdołała przełamać złą passę i wreszcie przerwał serię czterech kolejnych porażek w imprezach rangi ATP Tour. Na wygraną czekał od 8 maja, gdy w Madrycie pokonał Lucasa Pouille’a. Wygrana w I rundzie turnieju w Eastbourne w dwóch setach z Włochem Marco Cecchinato była pierwszą Hurkacza na trawie w turniejach pod szyldem ATP. Do czołowej setki coraz bliżej ma Kamil Majchrzak. Po półfinale challengera w Ilkley piotrkowianin awansował na 111. miejsce w rankingu ATP, ale to nie zwolniło go z konieczności udziału w eliminacjach do głównej drabince Wimbledonu.

 

Halep ośmieszyła Świątek

Broniąca tytułu Simona Halep potrzebowała zaledwie 45 minut, żeby w 1/8 finału French Open pokonać Igę Świątek. Pierwszy w karierze występ na korcie Philippe’a Chatrierana, centralnym obiekcie kompleksu im. Rolanda Garrosa, tak zdeprymował 18-letnią Polkę, że w dwóch setach zdołała wygrać z Rumunką tylko jednego gema.

Nic nie ujmując klasie 27-letniej Simony Halep, to jednak porażka 1:6, 0:6 trochę Świątek ośmiesza, ale i zastanawia, bo jej wcześniejsze występy w Paryżu nie zwiastowały takiej dotkliwej klęski. Nic dziwnego, że nawet Rumunka nie kryła po meczu zaskoczenia tak słabą postawą rywalki i nawet zażartowała, że chyba pójdzie jeszcze potrenować, bo nawet nie zdążyła się zmęczyć.

Trzecia obecnie rakieta w kobiecym tenisie bardzo chce odzyskać utraconą pozycję liderki rankingu WTA, ale jeszcze bardziej zależy jej na ponownym triumfie w wielkoszlemowym French Open. To realny dla niej cel do osiągnięcia, zwłaszcza że z turnieju odpadły już zawodniczki ze ścisłej czołówki światowej listy, jak liderka Japonka Naomi Osaka, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Do najlepszej ósemki tegorocznej edycji awansowały, oprócz Halep, która w 1/4 finału zmierzy się z kolejną nastolatką, 18-letnią Amerykanką Amandą Anisimovą, jeszcze kolejne Sloane Stephens, Madison Keys, Johanna Konta, Ashleigh Barty, Marketa Vondrousova i Petra Martić.

Wracając do Świątek, to mimo bolesnej porażki nasza tenisistka swój występ w Paryżu może uznać za udany. Dzięki punktom zdobytym za awans do 1/8 finału warszawianka ponownie wskoczy do Top 100 rankingu WTA, i to w okolice 60. miejsca, oczywiście najlepszego w karierze. To oznacza też, że w najnowszym notowaniu Świątek będzie najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką, czyli numerem 1 w naszym kobiecym tenisie.