Historia remontu Instytutu Konfucjusza w Krakowie

Obok Muzeum Narodowego w Krakowie, niedaleko od starego miasta znajduje się Instytut Konfucjusza (IK). Przeniósł się wiosną 2019 roku do tej nowej lokalizacji.

Eleganckie szare ściany, uroczysta chińska czerwień, kołyszący się zielony bambus oraz posąg Konfucjusza w ogrodzie, tutaj chińską atmosferę można poczuć w każdym zakątku. W szczególności zewnętrzna ściana dużej sali na trzecim piętrze budynku stała się popularnym miejscem do zwiedzenia dla delegacji odwiedzających Instytut Konfucjusza. Tapeta na ścianie inspirowana utworem kaligrafii mistrza Wang Xizhi, „Lantingji Xu” często przyciąga odwiedzających do robienia tutaj pamiątkowych zdjęć, ale niewiele osób zna historię związaną z tą tapetą.
Pod koniec 2016 roku Chiny i Polska podpisały umowę na remont budynku Instytutu Konfucjusza w Krakowie. W związku z tym wydarzeniem, jako dyrektor instytutu ze strony chińskiej, długo zastanawiałem się, jak można maksymalnie zaprezentować elementy chińskie w nowej siedzibie Instytutu Konfucjusza w Krakowie, harmonijnie współgrające z polską estetyką.
Niedługo po Świętach Wiosny w 2017 roku delegacja Uniwersytetu Jagellońskiego udała się do Chin, aby rozpocząć wizytę studyjną. Miałem nadzieję, że dzięki tej wycieczce polska strona, a zwłaszcza projektantka, która nigdy wcześniej nie była w Chinach, będzie mogła lepiej zrozumieć chińską kulturę, a później lepiej zaprezentować chińskie elementy i wpleść je w projekt.
Można powiedzieć, że wycieczka studyjna wypadła bardzo pomyślnie. Starożytna architektura w Pekinie, odnowiona dzielnica Tianzifang w Szanghaju, a zwłaszcza główna siedziba Instytutu Konfucjusza zrobiły na członkach delegacji głębokie wrażenie i dostarczyły projektantce wielu inspiracji projektowych.
Dzięki licznym spotkaniom koordynacyjnym oraz pełnej i efektywnej komunikacji z różnymi odpowiednimi stronami, renowacja budynku przebiegała sprawnie. W późniejszym etapie remontu napotkano jednak wiele problemów, np. wybór tapety na ścianę był dość skomplikowany.
Projekt tapety, który poleciła wówczas projektantka, przedstawiał wielkiego karpia. Z jej punktu widzenia wzór karpia może być używany jako symbol kultury chińskiej. Moje pierwsze wrażenie po obejrzeniu tego projektu tapety nie było zbyt dobre, uważałem, że wybór nie był trafiony. Czułem, że to nie chiński styl malowania karpia, i wzór ma mocny japoński styl Ukiyo-e. Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, więc rozmawiałem z wieloma osobami, którzy albo od wielu lat studiowali kulturę porównawczą w Japonii, albo są absolwentami historii sztuki. Oni także byli pewni, że to japoński wzór w stylu Ukiyo-e. Porozumiałem się więc również z ówczesną dyrektor IK z polskiej strony, która przez wiele lat studiowała w Chinach, mając nadzieję, że stanie po mojej stronie. Ale niespodziewanie dyrektor IK z polskiej strony powiedziała, że karp jest symbolem dobrobytu i dostatku w chińskiej kulturze i jej zdaniem, ​​ten wzór tapety jest bardzo dobry.
Wielokrotnie wyjaśniałem tę sytuację. Powiedziałem, że chociaż obraz karpia jest używany zarówno w kulturze chińskiej, jak i japońskiej, po naszych badaniach, jestem przekonany, że ten konkretny wzór tapety ma silny japoński styl Ukiyo-e. Jako instytucja upowszechniająca chińską kulturę bardzo niewłaściwe byłoby umieszczanie tapet w stylu japońskim na ścianach Instytutów Konfucjusza. Gdyby w instytucji promocji kultury polskiej Instytucie Akademia Mickiewicza umieszczono obrazy rosyjskich malarzy, co myśleliby Polacy, jakie mieliby odczucia? To byłby skandal! Jako profesjonalna instytucja promocji kultury chińskiej musimy być profesjonalni. Po wielu wysiłkach i wielokrotnych dyskusjach w końcu wybraliśmy tapetę z chińskimi wzorami kaligrafii. Chińskie znaki są symbolem najlepiej reprezentującym chińską kulturę, a kaligrafia jest jedną z najwyższych form sztuki w kulturze chińskiej. Ponadto projekt tej tapety jest inspirowany słynną kaligrafią „Lantingji Xu”, która ma niezwykłe znaczenie artystyczne i historyczne. Późniejsze fakty dowiodły również, że wybór tej tapety z kaligrafią dodał blasku i elegancji Instytutowi Konfucjusza w Krakowie.
W rzeczywistości, chociaż projekt odbudowy przebiegał płynnie, im więcej elementów kulturowych należy przedstawić w dekoracji, tym bardziej można odczuć wpływ różnic kulturowych i komunikacji międzykulturowej.
Po zakończeniu generalnego remontu budynku, posąg Konfucjusza, pierwotnie umieszczony na nowym kampusie Uniwersytetu Jagiellońskiego, miał być przeniesiony do nowej siedziby Instytutu Konfucjusza w Krakowie. Po przeprowadzce posąg Konfucjusza został początkowo umieszczony po najbardziej zewnętrznej stronie ogrodu, obok drogi publicznej. Wprawdzie lokalizacja ta ma swoje zalety, gdyż przechodnie przechodzący tą ulicą mogliby zobaczyć posąg, ale temu miejscu brakuje jednak poważnego, majestatycznego charakteru. Zgodnie z chińską kulturą posąg Konfucjusza powinien być ustawiony w środku ogrodu. Dlatego ponownie wytłumaczyłem chińską filozofię i w końcu umieszczono posąg Konfucjusza przy małej uliczce w ogrodzie chińskim przed budynkiem Instytutu Konfucjusza. Ta lokalizacja znajduje się w zasadzie w środku ogrodu i pod bujnym starym drzewem, co sprawia, że ​​wizerunek Konfucjusza jest bardziej uroczysty.
Jako kraj położony w Europie Środkowo-Wschodniej i daleko od Chin, większość Polaków ma ograniczoną wiedzę o Chinach, dlatego różnice kulturowe mają jeszcze większy wpływ w kontaktach między mieszkańcami obu krajów. Jednak w ostatnich latach dzięki wymianom między oboma krajami stale umacnia się wzajemne zrozumienie między obiema stronami, a w tym również Instytut Konfucjusza w Krakowie przyczynił się do wzajemnego zrozumienia między oboma krajami oraz między narodami Chin i Polski. Kraków jest kulturalną stolicą Polski, Instytut Konfucjusza w Krakowie zorganizował i uczestniczył także w wielu lokalnych wydarzeniach kulturalnych. W Krakowie co roku w czerwcu odbywa się Parada Smocza, Instytut Konfucjusza wykonał chińskiego smoka i zaprosił do udziału w paradzie uczniów miejscowych szkół. W tym wydarzeniu, w którym mogą uczestniczyć dziesiątki tysięcy ludzi, oryginalny, chiński smok przyciąga uwagę wielu osób.
W dzisiejszych czasach, gdy odwiedzimy szkoły podstawowe, które oferują lekcje języka chińskiego, uczniowie podstawówki witają się z nami po chińsku, podczas, gdy wiele lat temu zobaczywszy Chińczyków wyglądali na zaskoczonych. Czasami w restauracji McDonald’s spotykałem też uczniów szkół podstawowych, którzy mówili do mnie po chińsku: Nihao (Dzień dobry). Przyjaźń między narodami polega na bliskości ludzi, a bliskość ludzi polega na wzajemnemu zrozumieniu. W związku z coraz większą liczbą kontaktów między obu krajami, Chińczycy i Polacy też będą lepiej rozumieć się wzajemnie.

Wrócą niedziele na Głównym

Zaplanowany remont linii średnicowej przebiegającej przez Warszawę może spowodować zakłócenia ruchu kolejowego w niemal całym kraju.

 

Rozpoczęły się wstępne prace, zmierzające do przywrócenia ruchu kolejowego na dworcu Warszawa Główna, położonym przy ul. Towarowej. Oznacza to, że po dwudziestokilkuletniej przerwie na tej stacji znowu pojawią się regularne pociągi. Czy na stałe? Na pewno na wiele lat.
Wznowienie regularnego ruchu na dworcu Głównym wiąże się z planowanym remontem tunelu i biegnącej w nim linii kolejowej, tzw. średnicowej, przy której leżą cztery najważniejsze dworce: Warszawa Zachodnia, Centralna i Wschodnia, oraz Warszawa Śródmieście (dla ruchu lokalnego na Mazowszu).

 

Zanim nastanie Armagedon

Plany remontu stołecznego tunelu i linii średnicowej powstały jeszcze w 2015 r. za rządów Platformy Obywatelskiej. Pierwotnie dworzec Główny miał zostać ponownie uruchomiony już w bieżącym roku, ale w międzyczasie władzę objęło Prawo i Sprawiedliwość. Obecna ekipa nie była zaś w stanie szybko przygotować „frontu robót”.
Wedle aktualnych planów, ruch pociągów na stacji Warszawa Główna zostanie wznowiony w 2020 r., zaś remont linii średnicowej i tunelu zakończy się w 2024 r. – ale ten termin niemal na pewno się opóźni.
Państwowa firma PKP Polskie Linie Kolejowe zarządzająca naszą siecią kolejową, przekazała wykonawcom teren prac przy dworcu Głównym, zaczynają się tam roboty ziemne
Warszawa jest najważniejszym węzłem kolejowym w Polsce, więc remont głównej linii przebiegającej przez stolicę może oznaczać Armagedon dla pasażerów w niemal całym kraju – bo niewiele ważnych linii kolejowych omija stolicę.
By zmniejszyć rozmiary tego chaosu, nastąpi więc reanimacja stacji Warszawa Główna leżącej w centrum stolicy. Znacznie więcej pociągów będzie także przejeżdżać przez Warszawę Gdańską, dworzec leżący przy drugiej linii kolejowej przecinającej stolicę, omijającej dworce Zachodni, Centralny, Wschodni i Śródmieście.

 

Główny ale nie ten

Choć dworzec przy ul. Towarowej nosi nazwę Głównego, to w istocie rzadko pełnił główną funkcję w stolicy. Był on jednak znaczącym miejscem na transportowej mapie kraju – i wiąże się z nim kawał historii polskiego kolejnictwa.
Prawdziwy dworzec Główny, zbudowany przed II wojną światową tam gdzie dziś jest podziemny dworzec Warszawa Śródmieście, zaczął obsługiwać pociągi w 1938 r., choć nie był jeszcze całkiem ukończony. Ogromny, nowoczesny obiekt dobrze nadawał się do przyjmowania najważniejszych gości, więc w czasach II RP z honorami witano tam między innymi króla Rumunii Karola II czy szefa SS reichsfuhrera Heinricha Himmlera.
W czerwcu 1939 r. dworzec Główny częściowo spłonął w wyniku przypadkowego pożaru. Po zajęciu stolicy przez Niemców został prowizorycznie wyremontowany i przywrócony do eksploatacji. Wycofując się w 1945 r., Niemcy wysadzili dworzec Główny w powietrze.

 

Centralny po raz pierwszy

Po zakończeniu wojny najważniejszy w stolicy był położony na Pradze dworzec Wileński, a w lewobrzeżnej części miasta, Zachodni. Potrzebna była jednak stacja kolejowa także w centrum stolicy.
I właśnie wtedy zaczyna się historia obecnego dworca Warszawa Główna – który pierwotnie, stosownie do nazwy ulicy przy której się mieścił, był dworcem wyłącznie towarowym, działającym od 1875 r. Jeden z dworcowych magazynów przeznaczono jednak w lipcu 1945 r. dla ruchu pasażerskiego.
Rok później zbudowano perony i halę dworcową z kasami. Warszawa Główna zaczęła obsługiwać pociągi dalekobieżne i stała się najważniejszym stołecznym dworcem.
Nie na długo jednak, bo w 1949 r. oddano do użytku prowizoryczny dworzec Warszawa Śródmieście, wówczas w wersji drewnianej i naziemnej, który przejął część ruchu dalekobieżnego. Dworzec ten został rozebrany podczas budowy Pałacu Kultury i w 1954 r. zastąpiono go pierwszym dworcem Centralnym (stojącym mniej więcej tam gdzie dzisiejszy Centralny).
Ówczesny Centralny – też drewniany, przebudowany z dawnych kas wyścigów konnych – choć niewyględny, stał się faktycznie najważniejszym stołecznym dworcem. Pociągi dalekobieżne (również i międzynarodowe) kursowały także przez Warszawę Gdańską. Ruch podmiejski został zaś przejęty przez następny dworzec Śródmieście, tym razem podziemny, oddany w 1963 r.

 

Centralny po raz drugi

Cały czas niemała część krajowego ruchu dalekobieżnego była jednak obsługiwana również przez dworzec Główny, nieco bardziej przypominający prawdziwe dworce, niż inne obiekty noszące taką nazwę w stolicy. Dlatego właśnie tam witano i żegnano ważne zagraniczne delegacje.
W kręgach mniej oficjalnych rolę nie do przecenienia pełnił czynny non stop bar na Głównym, jeden z bardzo niewielu całodobowych obiektów gastronomicznych w stolicy.
Główny pojawił się też w kilku filmach, na przykład w „Sprawie do załatwienia” (1953), „Smarkuli” (1963), serialu „Barbara i Jan” (1964). Dworzec unieśmiertelnił zaś Wojciech Młynarski w teledysku z 1967 (wbrew pozorom teledyski nie są wynalazkiem ostatniego trzydziestolecia) do przeboju „Niedziela na Głównym”.
Rola Głównego wzrosła od 1972 r. Zaczął on wtedy obsługiwać więcej pociągów, bo rozpoczęła się budowa dzisiejszego dworca Centralnego, który oddano do użytku pod koniec 1975 r.
Różnica między obecnym Centralnym, pierwszym naprawdę nowoczesnym pasażerskim dworcem dalekobieżnym w Warszawie, a tym Centralnym z 1954 r., była porażająca.
Dawny Centralny zostawił jednak coś po sobie – stare drewniane schody w okolicach ul. Chmielnej, długo jeszcze wykorzystywane przez pasażerów nowego Centralnego. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych zastąpiono je schodami betonowymi.

 

Stacja muzeum i aresztanci

Po uruchomieniu obecnego Centralnego, który przejął prawie cały ruch dalekobieżny w węźle warszawskim (łącznie z ważnymi delegacjami), dworzec Główny nieodwołalnie stracił swoje znaczenie. Od 1972 r część jego pomieszczeń zajęło organizujące się Muzeum Kolejnictwa, a na torach ustawiono zabytkowe lokomotywy. Natomiast od połowy 1976 r. najdalszym miastem, do którego można było dojechać rozkładowym pociągiem z Głównego, stały się Kielce.
Zdarzały się jednak i pociągi z wagonami specjalnymi. Przewożono nimi aresztantów z więzienia przy Rakowieckiej do innych zakładów karnych. Z mniej uczęszczanego dworca Głównego można było taki transport odprawić bez wywoływania sensacji, jaką spowodowałby konwój więźniów wkraczający na jeden z peronów Centralnego.
Ruch pasażerski z Głównego, coraz bardziej ograniczany, został ostatecznie wstrzymany w 1997 r.
Teraz jednak stację czeka drugie życie (choć z pewnością już krótsze niż pierwsze), a my znowu będziemy mogli nie tylko spędzać niedziele na Głównym ale i wyruszać stamtąd w kolejowe podróże.