Polacy powinni studiować

Zwolnienia młodych ludzi z podatku PIT mogą być koniem trojańskim dla przyszłości Polski.

Nie potrzeba być wielkim znawcą polityki by dostrzec cele działań PiS-u i jego sukcesy. Główne hasło to utrzymać się u władzy, bez oglądania się na dalekosiężne skutki swoich działań.
Tymczasem dobry rząd to ten, który dostrzega skutki swoich działań i jest na tyle odpowiedzialny że potrafi realizować program nawet wbrew oczekiwaniom społecznym. Jeżeli obywatele są rozumni i widzą dalej niż czubek własnego nosa potrafią to docenić. O wiele łatwiej jest bawić się w populistę wykorzystując niechęć społeczeństwa do ponoszenia jakichkolwiek ciężarów reform i wszelkich innych; podatków, opłat, ubezpieczeń itp.

Polecą na ulgę?

Niestety, promowanie głupoty i ciemnoty jest najskuteczniejszą polityką PiS-u, teraz i zapewne na przyszłość. Społeczeństwo zacofane nie rozumiejące wiele, to pewna władza tej partii i jej sprzymierzeńca kleru.
Najjaśniej politykę PiS-u widać przy rozdawaniu pieniędzy, nie chciano dać nauczycielom (zbyt mądrzy aby głosować na tę partię), opiekunom niepełnosprawnych (szkoda, a zresztą nieliczni). Młodzi Polacy mają zaś polecieć na ulgę w podatku dochodowym i głosować na PiS.
Tu jest ukryta pułapka, zapewne liczni młodzi odłożą studia na potem, ruszą do pracy lub biznesu z myślą szybkiego zarobienia dzięki uldze. Bardzo nielicznym się uda, ulga się rozpłynie, większość pozostanie na stanowiskach znacznie niżej płatnych niż ci po dobrych studiach. Powrót do nauki nie będzie prosty ani tani (płatne studia).

Dwie strony medalu

Jakie znaczenie może mieć ta ulga dla Skarbu Państwa i rządzących? Oficjalne czynniki przedstawiają tylko straty fiskusa związane z ulgą, mające wynieść ponoć 1,5 mld. zł.
Drugą stroną tej operacji mogą być mniejsze nakłady państwa na szkolnictwo wyższe na skutek rezygnacji ze studiowania części młodej populacji. Mniejsze wydatki państwa to jednak niewielkie skutki, dalekosiężnym efektem będzie obniżenie tempa rozwoju kraju. Rozwój społeczny zależy od poziomu wykształcenia narodu – dla Polski takim impulsem było postawienie w PRL-u na rozwój bezpłatnego szkolnictwa, z zamiarem wyciągnięcia społeczeństwa z zacofania i ciemnoty oraz ukształtowania nowocześnie myślących nowych pokoleń. Niestety, nasze plany szybkiego skoku z zacofania do nowoczesności załamały się w latach 70 ubiegłego wieku.
Edukacja przeorała oblicze krajów Europy Środkowej i Wschodniej, oraz częściowo Zachodniej, gdzie za przykładem krajów socjalistycznych następowało odejście od płatnej nauki
Czy obecnie chodzi o to, aby odciągnąć młodzież od studiowania, skończyć z zepsuciem odziedziczonym po PRL-u i powrócić do „właściwych” wzorców Polski przedrozbiorowej i przedwojennej? Bo im naród mniej uświadomiony i wyedukowany, tym łatwiej nim rządzić. O Polsce mądrej i wykształconej pozostanie wspomnienie.

 

 

Płaca dla każdego studenta

Teraz!

Jak co roku w marcu weryfikowana jest wysokość stypendiów na uczelniach. Tym razem mocno po kieszeniach dostali studenci UŚ, w mniejszym stopniu także doktoranci. Nagła utrata dochodu o kilkaset złotych, czasem to jest nawet 1/4 czy 1/3 czyichś miesięcznych środków utrzymania (czynsze, kredyty, raty, leki, dzieci do wykarmienia itd.). Dałem się dodać do grupy oburzonych studentów, bo może akurat jako starszy kolega mógłbym się podzielić swoimi doświadczeniami.
Zapachniało protestem, ale zapach szybko się rozszedł. Pojawił się zwyczajowy swąd.
Oskarżenia, że rząd szasta pieniędzmi na „madki” z 500+. Że czemu tu się dziwić, nie ma cudów, tabelki się muszą zgadzać. Oczywiście tabelki księgowej UŚ. Excel stypendystów jest, jak wiadomo, z gumy. Potem przyszło rozstrzygające oświadczenie samorządu studenckiego, stojącego na straży żelaznych praw ekonomii (czyt. interesów władz uczelni): „stypendia się zmniejszają w marcu, bo zawsze się wtedy zmniejszają/ są teraz niższe, bo były wyższe”. A po nocy przychodzi dzień, a po burzy spokój. A po samorządzie kariera w rektoracie – dodajmy.
Nie piszę tego, żeby się naigrywać ze studentów-poczciwców, którym gilotyna się otwiera, ale niestety to oni lądują pod nią, bo brak im perspektywy poznawczej. A skąd by mieli ją wziąć? Żyjemy w czasach, w których to student płaci po godzinach pracodawcy za możliwość nabycia doświadczenia do CV (sic!) albo bierze kredyt na studia, który potem odpracowuje niczym niewolnik swojego wierzyciela, podczas gdy to kapitał powinien ponosić PEŁNY KOSZT kształcenia swojego przyszłego pracownika.
Tzn. student powinien się móc utrzymać z samego faktu, że studiuje, wykonuje pracę naukową. Każdy student. I tak, od takiego studenta można wtedy wymagać zaangażowania, choć jego kierunek i cele są już jego/jej dowolną sprawą.
Ale jeśli student czuje się winny, że studiuje, prawie winny, że żyje, że nie nalewa kawy, nie wklepuje faktur i nie robi bezpłatnych staży, tylko pobiera parę śmiesznych stówek z systemu szkolnictwa, w którym pełno niegospodarności, jeśli studiując nie czuje, że pracuje i nie jest nikomu nic winien, to faktycznie zostaje wzorowo dostosowany na bycie dymanym przez rynek pracy bez wazeliny, a współpraca uczelni z biznesem w dostarczaniu ledwie żywego towaru ma się doskonale.
Szacun i solidarność dla tych studentek i studentów, których horyzonty nie dały się jeszcze zawęzić do kolumny arkusza kalkulacyjnego!

Gowin do domu!

Polska nauka nieprzerwanie od 2007 roku jest przedmiotem motywowanej ideologicznie „restrukturyzacji”, której głównym paliwem jest idea neoliberalna. Uwiąd polskiej humanistyki i nauk społecznych wynikający chociażby ze szkodliwego podporządkowania tych dziedzin logice biznesowej, fetyszyzacji rankingów, punktów oraz grantów to wyzwanie, z którym trzeba jak najszybciej się zmierzyć. Pomimo zmiany rządu z prawicy rynkowej na prawicę narodową nie nastąpiło jednak zerwanie z praktyką polityczną Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.
Dziś widać wyraźnie, że „reformy” Platformy Obywatelskiej doprowadziły do pogłębienia kryzysu polskiej nauki. Mimo to propozycje ustawowe rządu Prawa i Sprawiedliwości idą w kierunku kontynuacji działań rządów Donalda Tuska i Ewy Kopacz. Lansowane przez ministra Gowina utworzenie tzw. rad uczelni składających się w większości z osób spoza wspólnoty akademickiej to poważny zamach na niezależność ośrodków naukowo-dydaktycznych to cofanie polskiej nauki w rozwoju, to outsourcingowanie zarządzania uniwersytetami oraz dalsze komercjalizowanie nauki.
Reforma ministra Gowina dotycząca faworyzowania uczelni flagowych wpisują się w szkodliwą koncepcję „rozwoju” polaryzacyjno-dyfuzyjnego, która była wychwalana przez Platformę Obywatelską, a deklaratywnie krytykowana przez Prawo i Sprawiedliwość w ich programie politycznym z 2014 roku. Dziwi, dlaczego posłowie, radni, burmistrzowie oraz prezydenci miast z poręki Prawa i Sprawiedliwości, którzy powinni być adwokatami swoich małych Ojczyzn, nie protestują przed dalszą marginalizacją regionalnych ośrodków uniwersyteckich. Jak wynika z ostatniego raportu Polskiej Akademii Nauk dalszy podział na „Polskę A” i „Polskę B” oraz jego utrwalanie zakończy się w niedalekiej przyszłości zapaścią 122 miast.
Dodatkowo w ustawie wspierania uczelni flagowych brakuje konkretnych pozycji w budżecie państwa, podobnie jak miało to miejsce w „reformie” szkolnej minister Zalewskiej. Brak wspomnianych środków na rzecz uczelni flagowych może skutkować tym, że biedniejsza część Polski będzie dotować bogatsze ośrodki z Warszawy, Krakowa, Katowic, Poznania i Wrocławia. Ucierpią na tym regionalne uczelnie oraz mieszkańcy mniejszych miast, którzy stracą szansę studiowania w miejscu zamieszkania.
SLD krytycznie odnosi się do reformy proponowanej przez rząd. Konieczne jest porzucenie neoliberalnych dogmatów w nauce dotyczących „punktów w systemie” oraz finansowania badań poprzez granty przyznawanych w uznaniowych i nietransparentnych konkursach. Wobec skrajnego niedofinansowania nauki w Polsce na tle innych państw UE, niezbędne jest także zwiększenia nakładów na badania, rozwój zgodnie z unijnymi standardami zakładającymi przeznaczanie na ten cel co najmniej 3 proc. PKB. Dodatkowo w kontekście wydawania 2 proc. na pakt militarny SLD postuluje równe wydatki na pakt cywilizacyjny, którego nauka i szkolnictwo wyższe są fundamentem.
Polskie uczelnie potrzebują reformy, jednak zmiana ta powinna zmierzać w zupełnie innym kierunku niż ten narzucany przez prorynkową i narodową prawicę. Alternatywny, kompleksowy projekt reform przedstawiły Rada Szkolnictwa Wyższego i Nauki Związku Nauczycielstwa Polskiego oraz Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej. SLD w pełni popiera postulaty RSzWiN ZNP oraz KKHP, jako organizacji, które od lat działają na rzecz odejścia od szkodliwych, wolnorynkowych praktyk trzech kolejnych rządów w dziedzinie nauki.