Zamęt, wiry i bełkot historii

24 sie 2020

„Eksplozja w katedrze”(1962), to część tryptyku Alejo Carpentiera, który dopełniają powieści: „Podróż do źródeł czasu” i „Królestwo z tego świata”.

Moje pierwsze wrażenie z ponownej po czterech dekadach lektury było podobne do tamtego – uderzający przepych stylistyczny języka tej prozy, jego gęstość, rozbuchanie, anarchia, migotliwość, zmysłowość, mnogość postaci, przedmiotów, zjawisk, uczucie wniknięcia do sezamu literatury. Fabuła jest tu zaledwie pretekstem, bo nie o literalny los postaci tu chodzi, lecz o to, jak stają się figurkami miotanymi przez dziejącą się historię. Jednak i fabułę tu przypomnijmy, bo ona spaja anarchiczną materię tej prozy: „to fascynująca wędrówka trójki kreolskich sierot przygarniętych przez francuskiego rewolucjonistę i wrzuconych w zamęt historii. To – niepozbawione elementów magicznych i nacechowane egzystencjalizmem – spojrzenie z perspektywy karaibskiej, na czasy rewolucji francuskiej, czasy jakobińskiego terroru i Napoleona”. Carpentier opowiada w „Eksplozji” o tym, jak zapoczątkowana w Paryżu Wielka Rewolucja Francuska materializuje się, z kilkuletnim opóźnieniem, w południowoamerykańskiej kolonii. Jeden z atrybutów Rewolucji napotykamy już w pierwszym zdaniu powieści, w postaci Maszyny, czyli gilotyny płynącej do Guadelupy niczym upiorne wiano Rewolucji, jako „ramię pomocnicze wolności”.
To także wejście w inny ważny aspekt przekazu „Eksplozji” – w ironię. W powieści są obrazy wiozącego niewolników statku o nazwie „Du contrat social” czy czarnoskórej kobiety, kochanki deportowanego tu ex-rewolucjonisty z Paryża, Billaud-Varenne’a, wachlującej się starym numerem „La Decade philosophique” i ta ironia towarzyszy każdej stronie powieści. Tytułowa „katedra” to stary świat w chwili rozpadu wywołanego wybuchem. W większości się rozpada, ale kilka kolumn ocaleje, jak na będącym źródłem inspiracji dla Carpentiera jego ulubionym obrazie podobnie zatytułowanym. A zatem – historia niczym wybuch roztrzaskuje budowlę historii, ale coś zostaje jak przed eksplozją? Czy chodzi o to, o co chodzi w słynnych słowach księcia Saliny w „Lamparcie” Lampedusy, o potrzebie zmiany, aby wszystko zostało po staremu?
Carpentier pokazuje świat i historię jako ruch od rozkładu do porządku, od fragmentacji do restauracji i ta naprzemienność poniekąd buduje ideowy rytm „Eksplozji”. Główny bohater powieści, Victor Hugues uosabia ideę i praktykę Rewolucji, jest jej pars pro toto: „Handlowiec, wolnomularz, potem budzący grozę komisarz Konwentu i prawdziwie krwawy pan Guadelupy, przechodzi stopniową przemianę od apostoła do tyrana. Próbuje dotrzymać kroku pędowi Historii, ale niemal zawsze się spóźnia; na Antylach jest epigonem Robespierre’a, a na koniec zagorzałym obrońcą ancien regime’u”. „Eksplozja w katedrze” – pisze w posłowiu Ewa Piwońska – to także opowieść o podróży idei i kulturowym kolonializmie.
Europa, która w XVIII wieku odkryła potęgę rozumu nie chciała tej wiedzy zazdrośnie skrywać dla siebie – wkrótce zaczęła eksportować ją tam, gdzie Heglowski Duch był uśpiony, albo działał opieszale: do Afryki i Azji. Ale Sowa Minerwy wylatuje o zmierzchu, stąd dzisiaj wiemy, że europejski rozum potrzebował Innych znacznie bardziej aniżeli ci Inni świateł rozumu, bo to co radykalnie obce, pozwalało mu się samookreślić i umocnić w poczuciu własnej wyższości.
A wyższość ta zobowiązywała – dzikusów trzeba było cywilizować, kształcić w zakresie postępu i rozwoju, a jeśli byli krnąbrnymi uczniami, wymierzyć sprawiedliwą karę”. No właśnie, „Eksplozja” to zatem także powieść o ograniczonym uniwersalizmie idei, o barierach na drodze ich implantowania poza miejscem w którym się narodziły, w środowisku obcym.
Idee zrodzone pod niebem Paryża, w klimacie wywodzącym się z Oświecenia, z racjonalizmu, nawet tam szybko wyrodniały, stawały się swoją własną karykaturą – co dopiero przeniesione z opóźnieniem za ocean, do „krainy cudowności”, w której irracjonalizm był naturalnym tworzywem życia. „Ameryka Łacińska – czytamy dalej w posłowiu – była pierwszym poligonem nowoczesności, na którym wszystkie te mechanizmy kolonizacji ciał i umysłów zostały przećwiczone.
Ale mieszkańcy tego kontynentu szybko stali się biegli w praktyce kulturowego metysażu, rozpuszczenia sztywnych form, mieszania niepasujących do siebie i niekoniecznie ze sobą zgodnych instrumentów. Carpentierowska Ameryka jest zawieszona między niemożnością odrzucenia tego, co dyktowane jej z zewnątrz.
Rozliczne konstrukcje cywilizacyjne – budynki, ubrania, obrazy, nawet gilotyna – ulegają tam powolnemu rozkładowi, albo się zwyczajnie kompromitują, napędzając w ten sposób wyżej wspomnianą oscylację między bezkształtem a porządkiem”. Jest więc „Eksplozja” także powieścią o nieprzystawalności abstrakcji do natury egzystencji, o rozkładzie materii i form, o rozpływaniu, rozpuszczaniu się idei w bezlitosnej fizyczności świata, o ich nieprzystawalności do rzeczywistości, o obcości.
I dlatego potrzeba ponownie powrócić do języka tej powieści, do wyjaśnienia dlaczego taki właśnie został przez pisarza zastosowany. Autorka posłowia tak to interpretuje: „Do opisu tej rzeczywistości potrzebny jest specyficzny język, szczególny, wywodzący się z baroku styl opowiadania.
Na poziomie zdania będzie on dążył do maksymalnego skomplikowania przekazu, do rozmnożenia znaczącego ponad miarę i w konsekwencji do zatarcia znaczonego. Nadmiar słów i rozrzutnie stosowane epitety przykrywają prosty w gruncie rzeczy koncept – bo to nie on jest ważny, lecz narosłe wokół niego językowe twory.
Tym sposobem referencyjność słów zostaje nadszarpnięta, związek między nimi a światem, który mają opisywać – rozluźniony. To wszak w baroku rodzi się przekonanie, że porządek rzeczy i porządek języka nie przystają do siebie w sposób naturalny i oczywisty – tak mogły przystawać tylko w Raju, gdzie Adam nazywał wszystko po raz pierwszy”. Język „Eksplozji” odznacza się też bogatą intertekstualnością, grą stylami i tekstami. „Carpentierowska Ameryka” przypomina zbiór zebranych bez ładu i składu na rufie „Ami du Peuple” złupionych przedmiotów, które wypadły z naturalnego dla nich kontekstu i utraciły swoje pierwotne zastosowania”.
Jak wskazują wyżej poczynione uwagi, „Eksplozja w katedrze”, jedno z największych arcydzieł literatury XX wieku, to wielka, pojemna metafora procesów Historii, ale także metafora ogarniająca przestrzeń szerszą – egzystencję ludzką, rządzące nią Wielki Ruch przetykanego Wielkim Bezruchem, relacje między Ładem a Nieładem, Rozkładem a Obudową, wieczną Obcość rządzącą światem, jak więc widać, powieść o wyjątkowo rzadkiej uniwersalności znaczeń.
A przy tym prawdziwie rozkoszna w lekturze.
Alejo Carpentier – „Eksplozja w katedrze”, przekł. Kalina Wojciechowska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 2020, str. 460, ISBN 978-83-8196-093-9

Najnowsze

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw...

Sprawdź również

Kto zapłaci za upadek tradycyjnych mediów?

Kto zapłaci za upadek tradycyjnych mediów?

W dużych mediach redukcje za redukcjami. Teraz trwa proces zwolnień grupowych w Ringier Axel Springer Polska. Ma zostać zwolnionych nawet do 12 proc. osób zatrudnionych w firmie. Zarząd oficjalnie zasłania się zmianami w wyszukiwarce Google i AI. Protest podjęły...

Gra w referenda

Gra w referenda

Referendum to ważny element demokracji: obywatele przesądzają w nim o kwestiach istotnych dla państwa. W pewnych krajach stosuje się je rzadko, w innych bardzo rzadko, no i jest jeszcze Szwajcaria, która trenuje je nieustannie, szczególnie na poziomie kantonów. Nie ma...

USA czy Chiny – oto jest pytanie

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Pierwszego maja zniknęły cła na eksport do Chin z dwudziestu państw Afryki. Postrzeganych jako te najbogatsze. Trzydzieści trzy uważane za słabiej rozwinięte otrzymały ten przywilej już w zeszłym roku. W czasie wojny celnej, którą prezydent Donald Trump wypowiedział...

Prawicowy kosmopolityzm

Prawicowy kosmopolityzm

Zbigniew Ziobro, były minister sprawiedliwości, jakoś nie spieszy się do powrotu na łono umiłowanej ojczyzny. Najpierw udał się na długą wycieczkę do Węgier, a teraz kiedy klimat polityczny uległ zmianie, odnalazł się na lotnisku Newark w New Jersey w USA. Warto...

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

USA czy Chiny – oto jest pytanie

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...