22 lipca czy prima aprilis?

1 mar 2017

Kruklanki dają przykład, jak mądrze dekomunizować nazwy polskich ulic.

Samorząd gminy Kruklanki w powiecie giżyckim pokazał, jak należy realizować ustawę dekomunizującą nazwy ulic. Uchwalił, że nazwa ważnej ulicy w tej miejscowości, nosząca nazwę „22 lipca”, będzie nadal nosić taką samą nazwę.
I niech nikt nie zarzuca włodarzom tej gminy sympatii postkomunistycznych. Jest bowiem wiele innych ważnych okazji, które czcić można w tym dniu, do wyboru i dla wierzących, i dla ateistów.
Ustawa „o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego przez nazwy budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej” nie brzmi wprawdzie całkiem serio, tym bardziej, że przyjęto ją 1 kwietnia 2016 r. Władza traktuje ją jednak ze śmiertelną powagą – i ciężko będzie radzie gminy Kruklanki wymigać się od zarzutów sabotowania obowiązującego prawa.
Nie ma żadnego znaczenia to, że zmiana nazwy ulicy na jakąkolwiek inną będzie oznaczać poważne koszta i problemy z punktu widzenia finansów gminy. Przy ul. 22 lipca są bowiem lokalne firmy, urząd gminy, szkoła, ośrodek kultury, sklepy, restauracje, a także kościół. Wszystkie te podmioty będą musiały zmieniać swe pieczątki i druki, za co oczywiście nikt nie zwróci im grosza. Zameldowani tam ludzie wyrobią zaś sobie nowe dowody.
Nikt w Kruklankach naturalnie nie pali się do takich bezsensownych działań, więc gdy ustawa dekomunizacyjna weszła w życie, zaczęto główkować, jak ich uniknąć. Dziesięcioosobowa rada gminy postanowiła więc o pozostawieniu tej samej nazwy – lecz wypełnionej już inną treścią.
A możliwości są różne. Na przykład, papież Franciszek ustanowił nowe święto liturgiczne, które jest obchodzone właśnie 22 lipca. Ma ono wspominać świętą Marię Magdalenę. Czy tak zacnej pani nie godzi się uhonorować nazwą kruklańskiej ulicy? Pytanie jest chyba retoryczne.
To była wersja dla wierzących, zaś ateistów przekona zapewne, że właśnie 22 lipca cesarz Napoleon Bonaparte wydał Konstytucję Księstwa Warszawskiego – najwyższy akt prawny regulujący podstawy funkcjonowania pierwszego państwa polskiego, odrodzonego po zaborach. Chyba komukolwiek trudno byłoby negować ważność tej daty.
Przepisy, nawet najbardziej durne, trzeba realizować, choćby z formalnego punktu widzenia. Przykład Kruklanek jest więc godny jak najszerszego rozpowszechnienia.
Decyzję rady tej gminy z pewnością unieważni wojewoda warmińsko-mazurski. Będzie musiał to zrobić, bo straci stanowisko. Znalezienie argumentów prawnych, przemawiających przeciwko pozostawieniu ulicy 22 lipca, to jednak karkołomne zadanie. Wydaje się, że Kruklanki nie będą mieć żadnego problemu, żeby obronić swą decyzję przed sądem – o ile sądy będą jeszcze niezawisłe w orzekaniu.

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...